8.11.- 32.NIEDZIELA zwykła(otwórz)

Zaśniesz? Byle nie zabrakło ci paliwa

LUKAS BAUMERT Z PIXABAY Zaśniesz? Byle nie zabrakło ci paliwa

XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA ROKU A CZYTANIA MSZALNE

Mdr 6,12–16    Ps 63   1 Tes 4,13–18    Mt 25,1–13

  • Pełny tekst czytań
  • Udział we Mszy świętej jest znakiem oczekiwania na spotkanie z Chrystusem. Przychodzimy jak mądre panny z dzisiejszej Ewangelii – z zapalonymi lampami, które są symbolem życia Bożego. Czuwamy na modlitwie ,bo już tutaj chcemy być blisko Pana, by kiedyś otrzymać życie wieczne. Grzech często gasi nasze lampy, osłabia miłość i wiarę, dlatego przychodzimy do Boga, bo On ma przebaczenie, bo On może nas napełnić mądrością, byśmy byli zawsze gotowi ma spotkanie z Chrystusem, który przyjdzie niespodziewanie. Żyjąc dobrze tutaj,możemy kupić bilet do nieba.Gramy o wysoką stawkę- o zbawienie, o naszą wieczność.Papież Jan Dwudziesty Trzeci gdy dowiedział się o swojej ciężkiej chorobie ,powiedział:”Moje walizki są gotowe, mogę odjeżdżać.”I nam trzeba być gotowymi aby odjechać stąd, kiedy Pan Bóg tego od nas zażąda.

PROSIMY O ZAPISYWANIE SIĘ NA MSZĘ SW. U WYZNACZONYCH OSÓB,W KONKRETNYCH KOSCIOŁACH.LIMIT – 30 OSÓB PODCZAS MSZY SW.

PROSIMY O NOSZENIE MASECZEK W KOŚCIOŁACH I ZACHOWANIE DYSTANSU.

Uwaga! Prowadzone są zapisy na msze święte, uczestnictwo we mszy tylko po wcześniejszym zapisaniu sięProszę nie zwlekać, gdyż listy się szybko zapełniają. NAJLEPIEJ UCZYNIĆ TO W PIERWSZYCH DNIACH NOWEGO TYGODNIA.

JEŚLI ZAPISALIŚMY SIĘ, A NIE MOŻEMY BYĆ OBECNI NA MSZY – PROSIMY TAKŻE O KONTAKT I ZGŁOSZENIE TEGO, GDYŻ INNE OSOBY CHĘTNIE SKORZYSTAJĄ Z MOŻLIWOŚCI BYCIA NA MSZY.

PRZY WEJŚCIU DO KOŚCIOŁA – PODAJEMY SWOJE DANE, DEZYNFEKUJEMY RĘCE I SIADAMY , ZACHOWUJĄC DYSTANS PÓŁTORA METRA OD SIEBIE, CHYBA ŻE JESTEŚMY RODZINĄ.

NIE ŚPIEWAMY PODCZAS MSZY ŚWIĘTYCH. (MOŻE TO ROBIĆ TYLKO ORGANISTA I OSOBA TOWARZYSZĄCA) NIE PODAJEMY SOBIE RĘKI NA ZNAK POKOJU. KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ PRZYJMUJEMY TYLKO NA RĘKĘ – jest to ZARZĄDZENIE BISKUPÓW HOLENDERSKICH I OBOWIĄZUJE NAS WSZYSTKICH !!!!

UWAGA – NIE MA MSZY SW.niedzielnej W ARNHEM !!!!

7.11. SOBOTA 17.00 – MSZA SW. W HENGELO:++ URSZULA,TOMASZ KRAMARSCY.PRZED MSZA – 20 MINUT : SPOWIEDŹ I WYPOMINKI

godzina 20.00 – NABOŻEŃSTWO 1. SOBOTY MIESIĄCA ,POLĄCZONE Z RÓŻAŃCEM DO GRANIC ( TRANSMISJA Z ERMELO )

32. NIEDZIELA ZWYKŁA – 8.11. 2020

10.00 – MSZA ŚWIĘTA TRANSMITOWANA Z ERMELO – W INT.WSZYSTKICH PARAFIAN ( PRZEZ FB I NA STRONIE INTERNETOWEJ – ZAKŁADKA- TRANSMISJA NA ŻYWO).

20 MINUT PRZED MSZĄ SW.- WSPÓLNY RÓZANIEC

12.30 – UTRECHT:

16.00 – TIEL : O ZDROWIE I BOŻE BŁOGOSŁ. DLA RODZINY HUĆKO

18.30 – PUTTEN : W INT. ADAMA ŻAKA ( URODZINOWA)

PÓŁ GODZ. PRZED MSŻĄ – OKAZJA DO SKORZYSTANIA ZE SPOWIEDZI, WYPOMINKI.

11,12.13.LISTOPADA( ŚRODA – CZWT.,PIATEK ) – MSZE SW. Z ERMELO O GODZINIE 19.30. PO MSZY ,OKOŁO 20. – NABOZEŃSTWO ZA ZMARŁYCH

13.11. PIĄTEK ,GODZ. 16.30 – ZAJECIA KATECH. DLA DZIECI W ERMELO

14.11. SOBOTA ,GODZ. 10.30 – ZAJĘCIA DLA DZIECI W DRIEBERGEN

GODZ. 16.00 – HENGELO – MSZA SW. NIEDZIELNA: ++ ANNA, JOZEF,WIESŁAW, DUSZE CZYŚĆCOWE

15.11. NIEDZIELA – 33.ND ZWYKŁA

10.00 – MSZA TRANSMITOWANA Z ERMELO – W INT. PARAFIAN

12.30 – UTRECHT:…

16.00 – TIEL: + BRONISŁAWA HRYNISZAK

18.30 – PUTTEN : …

******************************************

Kard. Stefan Wyszyński: Dla nas po Bogu, największa miłość – to Polska

Dla nas po Bogu, największa miłość – to Polska!

Musimy po Bogu dochować wierności przede wszystkim naszej Ojczyźnie i narodowej kulturze polskiej.

„Być wolnym: to znaczy umieć używać swoje wolności w prawdzie”. Papież Franciszek przypomniał dzisiaj Polakom, co św. Jan Paweł II mówił o wolności.

Zwracając się do Polaków podczas audiencji transmitowanej z papieskiej biblioteki w Pałacu Apostolskim Franciszek powiedział:

„Dziś w Polsce przypada narodowe Święto Niepodległości. Gdy dziękujemy Panu historii za dar wolności narodowej i osobistej, przychodzi na myśl to, czego święty Jan Paweł II uczył młodych: być wolnym, >>to znaczy: umieć używać swej wolności w prawdzie<<„.

Być prawdziwie wolnym to nie znaczy czynić wszystko, co mi się podoba, na co mam ochotę. Być wolnym to znaczy być człowiekiem prawego sumienia i czynić to, co jest prawdziwym dobrem, to być człowiekiem dla drugich” – mówił papież przywołując słowa św. Jana Pawła II z „Listu do młodych”.

Na zakończenie Franciszek dodał: „Niech Pan udzieli wszystkim Polakom błogosławieństwa pokoju i pomyślności”.

Wszystkich Świętych w dobie pandemii koronawirusa

Watykan: przez cały listopad każdy z nas będzie mógł uzyskać odpust dla zmarłych

fot. Depositphotos

W bieżącym roku, w obecnej sytuacji związanej z pandemią COVID-19, przez cały listopad (a nie tylko w oktawie Wszystkich Świętych) będzie można uzyskać odpust zupełny dla wiernych zmarłych – czytamy w dekrecie opublikowanym na polecenie Ojca Świętego przez Penitencjarię Apostolską. Jak zaznaczono-chodzi o uniknięcie zgromadzeń wiernych, tam, gdzie są one zakazane.

Penitencjaria Apostolska zaznacza, iż otrzymała wiele próśb od biskupów, którzy prosili, aby w tym roku, z powodu epidemii COVID-19, zostały zmodyfikowane pobożne dzieła mające na celu uzyskanie odpustów zupełnych dla dusz czyśćcowych. Dlatego Penitencjaria Apostolska, na specjalne polecenie Jego Świątobliwości papieża Franciszka, chętnie ustanawia i postanawia, że w tym roku, aby uniknąć zgromadzeń, tam gdzie są one zakazane:

a. – Odpust zupełny dla tych, którzy nawiedzają cmentarze i modlą się za zmarłych choćby tylko duchowo zwykle ustanowiony tylko w dniach od 1 do 8 listopada, może być przeniesiony na inne dni tego samego miesiąca, aż do jego końca.

b. – Odpust zupełny 2 listopada, ustanowiony z okazji wspomnienia wszystkich wiernych zmarłych uzyskany przez tych, którzy pobożnie nawiedzają kościół lub kaplicę i odmawiają tam „Ojcze nasz” i „Wierzę w Boga”, może być przeniesiony nie tylko na niedzielę przed lub po lub w dniu Uroczystości Wszystkich Świętych, ale także na inny dzień listopada, dowolnie wybrany przez poszczególnych wiernych.

Osoby starsze, chore i ci wszyscy, którzy z poważnych powodów nie mogą opuścić domu, na przykład ze wzglądu na ograniczenia nałożone przez właściwe władze na czas pandemii, aby zapobiec gromadzeniu się wielu wiernych w miejscach świętych, będą mogli uzyskać odpust zupełny pod warunkiem, że duchowo dołączą do wszystkich pozostałych wiernych, wykluczą wszelkie przywiązanie do jakiegokolwiek grzechu i mają zamiar jak najszybciej spełnić trzy zwyczajowe warunki (spowiedź sakramentalna, Komunia eucharystyczna i modlitwa w intencji Ojca Świętego), przed obrazem Pana Jezusa lub Najświętszej Maryi Panny, odmówią pobożnie modlitwy za zmarłych, na przykład jutrznię i nieszpory brewiarzowego oficjum za zmarłych, Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia, inne modlitwy za zmarłych najdroższych wiernym, albo podejmą medytacyjną lekturę jednego z fragmentów Ewangelii zaproponowanej w liturgii za zmarłych, albo wypełnią uczynki miłosierdzia poprzez ofiarowanie Bogu cierpień i niedogodności swego życia.

Penitencjaria Apostolska zachęca kapłanów do gorliwego sprawowania Sakramentu Pokuty i niesienia Komunii Świętej chorym. Ten najwyższy trybunał kościelny w sprawach wewnętrznych przypomina, że jeśli chodzi o warunki duchowe dla uzyskania odpustu zupełnego, odwołuje się do wskazań już wydanych w nocie „O sakramencie pokuty w obecnej sytuacji pandemii”, wydanej przez ten Trybunał 19 marca 2020 roku. Zachęcono ponadto kapłanów do trzykrotnego odprawiania Mszy św. w dniu wspomnienia wszystkich wiernych zmarłych, 2 listopada.

************************************************************************

Czyściec i odpusty

wtorek, 27 października 2020, 11:39:21KAI – Marcin Lisak OP/Warszawa – opr. idziemy.pl/mjOcena: 0FacebookTwitter„Ujrzałam Anioła Stróża, który mi kazał pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. (…) Zapytałam się tych dusz, jakie ich jest największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednozgodnie, że największe dla nich cierpienie to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję „Gwiazdą Morza”. Ona im przynosi ochłodę” – czytamy w Dzienniczku  św. s. Faustyny Kowalskiej.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Czysciec.jpg

Anioł uwalnia dusze w czyśćcu, mal. Ludovico Caracciego (ok. 1610), Vatican Pinacoteca, Web Gallery of Art/Wikimedia commons

Czyściec

Dogmat o istnieniu Czyśćca Kościół ogłosił na Soborze w Lyonie w 1274 r. a potwierdził i wyjaśnił na Soborze Trydenckim (1545-1563) w osobnym dekrecie. Opiera się na przesłankach z Pisma św. oraz na sięgającej II w. tradycji kościelnej. Duży wkład w rozwój nauki o Czyśćcu wniósł św. Augustyn. Dogmat podkreśla dwie prawdy: istnienie Czyśćca jako pośmiertnej kary za grzechy oraz możliwość i potrzebę modlitwy i ofiary w intencji dusz czyśćcowych.

Czyśćca nie należy wyobrażać sobie jako jakiegoś specjalnego miejsca w kosmosie między ziemią a niebem. Jest to stan duchowego oczyszczenia po śmierci, dla tych,ktorych Bóg przygotowuje do zamieszkania z Nim.

Wszyscy ludzie są grzeszni. Grzech niesie za sobą dwa skutki. Jednym jest odłączenie od Boga, nazywane w tradycyjnej teologii winą. Winę gładzi sakrament spowiedzi. Drugim skutkiem grzechu jest kara za dokonane zło. Karą często jest naprawienie nieporządku, który wprowadziliśmy na świecie przez popełnione zło. Formą poniesienia kary jest pokuta.

Gdy umieramy, Bóg dokonuje nad nami sprawiedliwego i zarazem miłosiernego sądu. Zmarłych, których winy za grzechy ciężkie zostały zgładzone za życia, Bóg prowadzi do Nieba. Jeżeli jednak nie dopełnili oni za życia kary – pokuty za popełnione grzechy, muszą przejść przez oczyszczenie, czyli Czyściec.

Czyściec gładzi nie winę za grzechy ciężkie, ale karę za odpuszczone już grzechy.

Ci zmarli, którzy po śmierci doświadczają Czyśćca są już bezpieczni, bo znaleźli się w Bożych rękach. Mogą być pewni zbawienia, na którego pełnię muszą się jeszcze przygotować. Czyściec jest „przedsionkiem Nieba”. Jest wyrazem Bożego miłosierdzia, które oczyszcza tych, którzy za życia na ziemi nie wydoskonalili się w pełni w miłości do Boga, bliźniego i samego siebie.

Stanu Czyśćca nie należy pojmować jedynie jako kary lecz jako przygotowanie do pełnego zjednoczenia z Bogiem w Niebie. Aby zmarli mieli udział w Chrystusowym zwycięstwie nad śmiercią, oczyszczenie winno być całkowite.

Istotą kary doświadczanej po śmierci jest tymczasowa rozłąka z Bogiem i oczekiwanie na spotkanie z Nim. Dusza ludzka, poznając po śmierci Boga jako pełnię miłości, pragnie zjednoczenia z Nim a równocześnie rozpoznaje, że jeszcze nie jest tego godna i szuka możliwości oczyszczenia. Bóg w swoim miłosierdziu odpowiada na to pragnienie poprzez działanie, które nazywamy Czyśćcem.

***********************************************************************

,,To jest moja matka, ta ziemia!’’ Jak patriotyzm postrzegał Jan Paweł II? - zdjęcie

11.11.20,

,,To jest moja matka, ta ziemia!’’ Jak patriotyzm postrzegał Jan Paweł II?

To jest moja matka, ta ziemia!

Wielu nie chodzi na wybory, „bo to i tak nic nie zmieni”. Ktoś powie: „nie oglądam telewizji”, „nie interesuje mnie polityka”, „jestem niezdecydowany”. Jeszcze inni mają dodatkowe wytłumaczenie: „bo wszyscy politycy to złodzieje, niczym się od siebie nie różnią, liczy się tylko kasa. Bo ta wolność zbyt wiele kosztuje. Bo kiedyś było lepiej!”

Ads by Waytogrow

Niemało wokół ludzi bez poglądów, wyższych idei. Tęskniących często za komuną, w której inni decydowali za nich, określali priorytety, reglamentowali wolność, zapewniali minimum egzystencji i igrzyska. Ludzi szemrzących po kątach, wiecznieniezadowolonych, żyjących bez ideałów i zasad. Uciekających od odpowiedzialności.

Mentalność niewolnika

Trzyma się mocno w ludzkich sercach i umysłach. Trudno się dziwić: wsiąkała w polskie dusze przez długie dziesięciolecia. Była wbijana kozackimi nahajami w czasie zaborów, potem poddawana srogim próbom obu wojen światowych. A kiedy nastała „nowa władza”, najpierw formatowano ją w ubeckich katowniach, wypalano strachem przed donosicielami, wdeptywano w ziemię zabłoconymi butami ubeków i enkawudzistów, mamiono „wieczną przyjaźnią wielkich narodów” i magią książeczek partyjnych, obietnicami bez pokrycia i przywilejami dla najposłuszniejszych, oddanych bez reszty czerwonej władzy. Kupowano przydziałami na własne M4 i malucha…

A gdy „nastała wolność” po 1989 r., nagle szarobura rzeczywistość zagrała tęczą barw! I okazało się ku zdziwieniu wielu żarliwych, choć naiwnych ludzi Solidarności, że – jak pisał Leopold Staff – „wolność nie jest ulgąlecz trudem wielkości”. I wszystko znów zaczęło kipieć, buzować, wzięły się za bary sprzeczności. Nagle Kościół i tysiącletnie dziedzictwo chrześcijańskie przestały być rozumiane jako przestrzeń wolności, a zagrożenie dla niej! Polskę zaczęto rozdzierać, wyszarpywać sobie z niej co cenniejsze, sprzedawać za bezcen „srebra rodowe” – majątek gromadzony przez całe pokolenia ciężką pracą i wyrzeczeniami. A później, po latach „małej stabilizacji” zaproponowano wizję wolności mierzonej miarą możliwości grillowania i ciepłej wody w kranie, wyjazdami all inclusive na brudne egipskie plaże i setką polskojęzycznych kanałów telewizyjnych. Skurczył się świat. I skarlał.

Was też powinny boleć!

Na początku tej nowej polskiej drogi do wolności św. Jan Paweł II – świadom zagrożeń i meandrów – podarował Polakom katechezę o Dekalogu. Trudną i głęboką – papieska pielgrzymka do ojczyzny z 1991 r. była jedną z najdłuższych. To właśnie wtedy 3 czerwca 1991 r. na lotnisku w Masłowie koło Kielc wypowiedział bardzo osobiste słowa. Miał podniesiony głos – napomnienie płynęło z serca, spontanicznie. Były w nich zawarte ból i nadzieja, że Polacy nie roztrwonią nagle czegoś, za co tylu z nich cierpiało, było internowanych i katowanych na esbeckich „ścieżkach zdrowia”. Mówił wówczas (tłumacząc czwarte przykazanie Dekalogu): „>>Oto matka moja i moi bracia<<. Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczyć!”.

Dziś niewola stała się niewidzialna

Nie pamiętamy już dziś papieskiego przesłania. Polacy zgnuśnieli. Mija 26 lat od pierwszych wolnych (przynajmniej częściowo) wyborów. Tak wiele się zmieniło. Ale też wiele spraw wróciło do stanu sprzed ćwierćwiecza. Proroczo mówił o tym Tadeusz Konwicki w „Kompleksie Polski” daleko wcześniej (1977 r.), nie mając najmniejszego pojęcia zapewne, jak potoczą się losy jego ojczyzny. „Dziś niewola stała się niewidzialna” – pisał. „Dawniej zniewolonym przysługiwało prawo krzyku. Dziś niewolnikom zapewnia się prawo milczenia, niemoty. Krzyk przynosił ulgę, krzepił zdrowie, jak noworodkowi, hartował na przyszłość. Milczenie, niemota degenerują duszę, zabijają. Dawniej zniewolony, kiedy odzyskiwał wolność, mógł bez przeszkód włączyć się do wielkiej rodziny narodów wolnych. Dziś, przypadkiem uwolniony, nie będzie już zdatny do życia. Sam zginie od jadów, które zgromadził w sobie podczas czarnej nocy ubezwłasnowolnienia”.

Te jady zatruwają obecnie naszą ojczyznę. Obezwładniają. Toksyny wychodzą z żywego organizmu powoli – nikt nie zadbał, aby rany w stosownym czasie oczyścić, usunąć z nich truciznę. Dziś pozostałyby może blizny, ale organizm byłby zdrowy. Dlatego dalej toczą ludzkie umysły i serca. A kiedy już wytrawią je, zamieniają wielu synów i córki polskiej ziemi w bezrefleksyjnych braczy. Jakąś jej część (niemałą, bo wielomilionową) wprowadzają w stan odrętwienia, bezwoli. Przekonanych, że należy przyjmować bezkrytycznie nowe dogmaty, bo inaczej będzie się trzeba wstydzić za „polski zaścianek” na salonach Europy. Trzeba więc razem z innymi dąć w trąby postępu albo zapaść się w nihilizm i pustkę. Dać się ubezwłasnowolnić.

Już Antoni Czechow pisał: „Obojętność to paraliż duszy”. Ten paraliż dziś widać.

Zrozumcie…

Dramatem współczesnej Polski – jeszcze dziś niedostrzeganym w całej rozciągłości – jest to, że opuszczają ją, czasem na zawsze, ludzi młodzi, zdolni, kreatywni. Nie widzą dla siebie perspektyw w kraju, gdzie przez ostatnich osiem lat liczył się piar i zadymianie problemów, zamiast ich rozwiązywania. Podobnie jak fakt, iż setki tysięcy hektarów polskiej ziemi jest już w obcych rękach, sprzedanych za bezcen w imię „europejskich zasad”. Że tyle dziś biedy i pogardy dla tych, którym zabrakło sprytu, pomysłowości, sił, zdrowia, aby się odpowiednio „ustawić” w nowej Polsce.

„Zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć!” – wołał papież.

Polityka to słowo chyba dziś najbardziej znienawidzone w Polsce, okraszane najgorszymi epitetami, kojarzone z brudem i kłamstwem. A przecież – w pierwotnym znaczeniu – to troska o dobro wspólne, służba. Bez podziału na partie, frakcje, ideologie. To myśmy się podzielili. Uczynili słowo polityka śliskim i dwuznacznym. Stało się ono synonimem sumy egoizmów i sprzeczności. Niesłusznie. Polska to dom wszystkich i wszyscy za niego odpowiadamy.

Obojętność zawsze będzie winą. Patronem obojętnych jest Piłat. Myślał, że myjąc ręce i wypowiadając słowa „Oto człowiek” wskazujące na Jezusa, w ten sposób wyzwoli się z odpowiedzialności. Ważniejsza była dlań kariera niż prawda. Gardził nią. Dziś świata, który reprezentował, już nie ma. Pozostało wspomnienie. I ruiny.

To przestroga dla nas.

Ks. Paweł Siedlanowski
Echo Katolickie 43/20150