25.10.- 30.Niedz. zwykła(otwórz)

XXX niedziela zwykła

Będziesz miłował

ROMAN KOSZOWSKI /FOTO GOŚĆ Będziesz miłował
… swego bliźniego, jak siebie samego

Nie jest prawdziwym chrześcijaninem ten, kto nie umie kochać. Bóg więc nieustannie kieruje do nas apel miłości, a największym Jego przykazaniem jest obowiązek miłości Boga i bliźniego.To synteza całej moralności chrześcijańskiej. Przykazanie to zawarte w Księdze Wyjścia, zostało powtórzone przez Chrystusa. Nie może ono pozostać martwą literą. Wykonał je wiernie św. Paweł i pierwsi chrześcijanie, mamy wypełniać je my, aby zasłużyć na miłosierdzie Boga, który zawsze nas kocha.Udział w Eucharystii ma być więc znakiem naszej miłości do Boga, który oddał się nam w słowie i Chlebie życia. Ma być także znakiem naszej miłości do bliźnich, którzy nas otaczają, potrzebują naszej modlitwy i materialnego wsparcia.

PROSIMY O ZAPISYWANIE SIĘ NA MSZĘ SW. U WYZNACZONYCH OSÓB,W KONKRETNYCH KOSCIOŁACH.LIMIT – 30 OSÓB PODCZAS MSZY SW.

PROSIMY O NOSZENIE MASECZEK W KOŚCIOŁACH I ZACHOWANIE DYSTANSU.

Uwaga! Prowadzone są zapisy na msze święte, uczestnictwo we mszy tylko po wcześniejszym zapisaniu sięProszę nie zwlekać, gdyż listy się szybko zapełniają. NAJLEPIEJ UCZYNIĆ TO W PIERWSZYCH DNIACH NOWEGO TYGODNIA.

JEŚLI ZAPISALIŚMY SIĘ, A NIE MOŻEMY BYĆ OBECNI NA MSZY – PROSIMY TAKŻE O KONTAKT I ZGŁOSZENIE TEGO, GDYŻ INNE OSOBY CHĘTNIE SKORZYSTAJĄ Z MOŻLIWOŚCI BYCIA NA MSZY.

PRZY WEJŚCIU DO KOŚCIOŁA – PODAJEMY SWOJE DANE, DEZYNFEKUJEMY RĘCE I SIADAMY , ZACHOWUJĄC DYSTANS PÓŁTORA METRA OD SIEBIE, CHYBA ŻE JESTEŚMY RODZINĄ.

NIE ŚPIEWAMY PODCZAS MSZY ŚWIĘTYCH. (MOŻE TO ROBIĆ TYLKO ORGANISTA I OSOBA TOWARZYSZĄCA) NIE PODAJEMY SOBIE RĘKI NA ZNAK POKOJU. KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ PRZYJMUJEMY TYLKO NA RĘKĘ – jest to ZARZĄDZENIE BISKUPÓW HOLENDERSKICH I OBOWIĄZUJE NAS WSZYSTKICH !!!!

PROSZĘ NIE ZAPOMNIEĆ O ZMIANIE CZASU !!!Z SOBOTY NA NIEDZIELĘ COFAMY WSKAZÓWKI ZEGARÓW O JEDNĄ GODZINĘ !!!

23.10. – PIĄTEK – 19.30 : MSZA W INT. +EDWARD ( 5.R.+)

24.10. – SOBOTA – HENGELO – MSZA ŚWIĘTA O GODZINIE 17.00

NIE BĘDZIE MSZY SOBOTNIEJ,TRANSMITOWANEJ Z ERMELO O GODZ. 20.00.!!! JEST ONA PRZENIESIONA NA NIEDZIELĘ O GODZINIE 10.00

SOBOTA GODZINA 20.00 – WSPÓLNY RÓŻANIEC,TRANSMISJA.

25.10. 2020 – 30. NIEDZIELA ZWYKŁA

NIE MA MSZY W ARNHEM O GODZ.9.00 !!!

10.00 – TRANSMISJA MSZY Z ERMELO – MSZA ŚW. PARAFIALNA DLA TYCH, KTÓRZY NIE MOGĄ BYC W KOSCIOŁACH NA NIEDZIELNEJ EUCHARYSTII Z POWODU OGRANICZEŃ LICZBY UCZESTNIKÓW DO 30 OSÓB.

12.30 UTRECHT : ++ BRESKI, SKODDA,DUSZE CZYŚĆCOWE

16.00 TIEL : + KRZYSZTOF CHUDZIKOWSKI (9.R.+)

18.30 PUTTEN : + ZOFIA BARTOSIK

W TYGODNIU 26.10- 31.10.2020

CODZIENNY RÓŻANIEC Z ERMELO O GODZINIE 20.00

ŚRODA/CZWARTEK/PIATEK – TRANSMISJA MSZY O GODZINIE 19.30

PIĄTEK 16.30 – KATECHEZA DLA DZIECI W ERMELO( SMIDSWEG 22)

SOBOTA 10.30 – ZAJĘCIA DLA DZIECI W SZKOLE POLSKIEJ W DRIEBERGEN

SOBOTA – HENGELO – MSZA ŚWIĘTA Z UROCZYSTOŚCI WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH O GODZINIE : 15.30 :W INT.DANIELA, JEREMIEGO,WOJCIECHA ZIELINSKICH

NIEDZIELA 1.11.2020 – UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

10.00 – TRANSMISJA Z ERMELO : W INTENCJI PARAFIAN

12.30 UTRECHT :…………

16.00 TIEL : W INTENCJI DUSZ W CZYŚĆCU CIERPIĄCYCH

18.30 PUTTEN :………...

Kochać, jak to łatwo powiedzieć

Piotr Blachowski

Chcemy zaznać pokoju, dobra i wiecznego życia. Prowadzi do tego tylko jedna droga – droga miłości Bożej. W jaki sposób? Poprzez modlitwę, która jest rozmową z Bogiem, a równocześnie naszym wyznaniem miłości do Pana i do ludzi. Modląc się za nich, okazujemy miłość i czynimy dobro.

Miłosierdzie, szczerość, dobro – te słowa są dla niektórych tak szczytne, że boją się ich używać. A właśnie one w życiu ziemskim powodują, że musimy przeciwstawić się złu, niepokojowi, kłamstwu, oszustwu. Dopiero wtedy, gdy sami odczujemy pogranicze zła i dobra, zakłamania i szczerości, nienawiści i miłości, zaczynamy myśleć o tym, jak trudno jest obdarzać innych dobrem. A przecież miłość do ludzi to najwznioślejsze prawo dane nam przez Boga – bez niej nic nie ma wartości ani na tym, ani w przyszłym świecie.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy ważne pytanie, jakie pewien uczony w Prawie zadał  Panu Jezusowi: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?”(Mt 22,36). Odpowiedź jest prosta, jasna i wyraźna: jest nim miłość w bardzo szerokim zakresie odniesienia. Miłość pochodzi od Boga i dlatego najpierw ma się odnosić do Boga. W życie wprowadzają ją ludzie. Decyzję o postępowaniu każdy z nas musi podjąć sam, ale zgodnie z przykazaniem i prawem, które stanowi o stosunkach międzyludzkich. Chociaż wiemy, co nam przykazuje Chrystus, to jednak sami musimy nauczyć się kochać bliźnich, nawet jeśli w naszych myślach pojawiają się pytania: jak żyć miłością? jak rozumieć miłość? I nie chodzi tu  o miłość emocjonalną, ale o świadome, pełne miłości postępowanie, o postawę życiową ukształtowaną przez miłość.

Kto prawdziwie kocha, nie myśli o korzyściach, o utracie sił. Więcej, taki człowiek nie liczy udzielonej pomocy, poświęcenia czy innych ofiar, bo kto kocha, daje wszystko, daje chętnie, nie myśli o zapłacie. A my przecież nierzadko próbujemy dopasować do siebie wszelkiego rodzaju prawa i obowiązki tak, aby nie mieć zbyt wielu kłopotów i problemów. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że omijamy niektóre z nich, bo nam „przeszkadzają” w codziennym życiu. Utarł się pogląd, że nasze bytowanie na ziemi wiąże się z obowiązkami i prawami, których należy przestrzegać, bo popaść w konflikt z prawem karnym to rzecz raczej nieprzyjemna. Obowiązki i prawa, które na nas nakłada życie, są – w zależności od sytuacji –  mniej lub bardziej kłopotliwe, ale równocześnie są niezbędne dla naszego istnienia. Niezależnie od tego, czy określa je ustawa zasadnicza, zwana konstytucją, czy też prawo karne, żyjąc w społeczności musimy ich przestrzegać. Ważne jest dla nas również prawo kościelne, zgodnie z którym jesteśmy członkami  kościoła, w którym żyjemy i działamy. Najważniejsze jednak są prawa Boskie.

Za kilka dni pójdziemy odwiedzić naszych bliskich zmarłych, odmówimy nad ich grobami modlitwę. Pamiętajmy wtedy, że to również wyznanie miłości do nich. A miłość rodzi miłość i wraca do tego, kto ją daje. Na drodze rozwoju duchowego miłość bliźniego prowadzi do miłości Boga.

Modląc się, prośmy o odkrycie piękna miłości bliźniego i ścisłego związku między miłością Boga i człowieka.

Wszystkich Świętych w dobie pandemii koronawirusa

Watykan: przez cały listopad każdy z nas będzie mógł uzyskać odpust dla zmarłych

fot. Depositphotos

W bieżącym roku, w obecnej sytuacji związanej z pandemią COVID-19, przez cały listopad (a nie tylko w oktawie Wszystkich Świętych) będzie można uzyskać odpust zupełny dla wiernych zmarłych – czytamy w dekrecie opublikowanym na polecenie Ojca Świętego przez Penitencjarię Apostolską. Jak zaznaczono-chodzi o uniknięcie zgromadzeń wiernych, tam, gdzie są one zakazane.

Penitencjaria Apostolska zaznacza, iż otrzymała wiele próśb od biskupów, którzy prosili, aby w tym roku, z powodu epidemii COVID-19, zostały zmodyfikowane pobożne dzieła mające na celu uzyskanie odpustów zupełnych dla dusz czyśćcowych. Dlatego Penitencjaria Apostolska, na specjalne polecenie Jego Świątobliwości papieża Franciszka, chętnie ustanawia i postanawia, że w tym roku, aby uniknąć zgromadzeń, tam gdzie są one zakazane:

a. – Odpust zupełny dla tych, którzy nawiedzają cmentarze i modlą się za zmarłych choćby tylko duchowo zwykle ustanowiony tylko w dniach od 1 do 8 listopada, może być przeniesiony na inne dni tego samego miesiąca, aż do jego końca.

b. – Odpust zupełny 2 listopada, ustanowiony z okazji wspomnienia wszystkich wiernych zmarłych uzyskany przez tych, którzy pobożnie nawiedzają kościół lub kaplicę i odmawiają tam „Ojcze nasz” i „Wierzę w Boga”, może być przeniesiony nie tylko na niedzielę przed lub po lub w dniu Uroczystości Wszystkich Świętych, ale także na inny dzień listopada, dowolnie wybrany przez poszczególnych wiernych.

Osoby starsze, chore i ci wszyscy, którzy z poważnych powodów nie mogą opuścić domu, na przykład ze wzglądu na ograniczenia nałożone przez właściwe władze na czas pandemii, aby zapobiec gromadzeniu się wielu wiernych w miejscach świętych, będą mogli uzyskać odpust zupełny pod warunkiem, że duchowo dołączą do wszystkich pozostałych wiernych, wykluczą wszelkie przywiązanie do jakiegokolwiek grzechu i mają zamiar jak najszybciej spełnić trzy zwyczajowe warunki (spowiedź sakramentalna, Komunia eucharystyczna i modlitwa w intencji Ojca Świętego), przed obrazem Pana Jezusa lub Najświętszej Maryi Panny, odmówią pobożnie modlitwy za zmarłych, na przykład jutrznię i nieszpory brewiarzowego oficjum za zmarłych, Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia, inne modlitwy za zmarłych najdroższych wiernym, albo podejmą medytacyjną lekturę jednego z fragmentów Ewangelii zaproponowanej w liturgii za zmarłych, albo wypełnią uczynki miłosierdzia poprzez ofiarowanie Bogu cierpień i niedogodności swego życia.

Penitencjaria Apostolska zachęca kapłanów do gorliwego sprawowania Sakramentu Pokuty i niesienia Komunii Świętej chorym. Ten najwyższy trybunał kościelny w sprawach wewnętrznych przypomina, że jeśli chodzi o warunki duchowe dla uzyskania odpustu zupełnego, odwołuje się do wskazań już wydanych w nocie „O sakramencie pokuty w obecnej sytuacji pandemii”, wydanej przez ten Trybunał 19 marca 2020 roku. Zachęcono ponadto kapłanów do trzykrotnego odprawiania Mszy św. w dniu wspomnienia wszystkich wiernych zmarłych, 2 listopada.

************************************************************************

KOŚCIÓŁWIADOMOŚCI26 października 2020

Abp Gądecki: Przemocą odebrano prawo do wyznawania wiary

PODZIEL SIĘ

REDAKCJA

  • Abp Stanisław Gądecki podczas prezentacji encykliki „Fratelli tutti” 5 października 2020 r. w Łodzi. Fot. episkopat.pl

Wulgaryzmy, przemoc, obelżywe napisy i zakłócanie nabożeństw oraz profanacje, których dopuszczono się w ostatnich dniach – mimo iż mogą one pomóc niektórym osobom w rozładowaniu ich emocji – nie są właściwą metodą działania w demokratycznym państwie – napisał przewodniczący episkopatu w oświadczeniu po niedzielnych protestach.

Odkąd Trybunał Konstytucyjny orzekł w czwartek, że niezgodne z ustawą zasadniczą jest dopuszczenie aborcji, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu – w całym kraju trwają protesty – także w kościołach i przed kuriami. Np. w poznańskiej katedrze podczas niedzielnej mszy w południe dwadzieścia osób, głównie kobiet, na początku kazania stanęło z transparentami przed ołtarzem. Zaczęły się przepychanki, interweniowała policja.

Protesty są odpowiedzią na postawę części biskupów. „Hierarchowie Kościoła podziękowali PiS za wprowadzenie prawa pozwalającego na torturowanie kobiet. Czas na to, byśmy to my podziękowały im!” – tak motywują demonstrację pod warszawską kurią w niedzielę wieczorem jej organizatorzy. Odnoszą się do słów sprzed trzech dni przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, metropolity poznańskiego abp. Stanisława Gądeckiego („Z wielkim uznaniem przyjąłem dzisiejszą decyzję Trybunału Konstytucyjnego, uznającą aborcję eugeniczną za niezgodną z Konstytucją Rzeczypospolitej”) oraz wiceprzewodniczącego episkopatu, metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego („Wyrażamy wielkie uznanie dla odwagi i rzetelności sędziów trybunału oraz ogromną wdzięczność dla inicjatorów i uczestników wielkiego ruchu społecznego, który stanął w obronie świętości każdego ludzkiego życia”).

W niedzielę wieczorem abp Gądecki wydał oświadczenie w reakcji na protesty. Przypomniał, że stanowisko Kościoła katolickiego na temat prawa do życia jest niezmienne i publicznie znane. Cytując Encyklikę Jana Pawła II „Evangelium Vitae” podkreślił, że „świadoma i dobrowolna decyzja pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej jest zawsze złem z moralnego punktu widzenia i nigdy nie może być dozwolona ani jako cel, ani jako środek do dobrego celu. (…) «Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej, czy to jest embrion czy płód, dziecko czy dorosły, człowiek stary, nieuleczalnie chory czy umierający. (…) Żadna władza nie ma prawa do tego zmuszać, ani na to przyzwalać»” („Evangelium Vitae”, 57).

Abp Gądecki zauważył, że to nie Kościół stanowi prawa w naszej Ojczyźnie i to nie biskupi podejmują decyzje o zgodności bądź niezgodności ustaw z Konstytucją. Kościół ze swej strony nie może jednak przestać bronić życia, ani też zrezygnować z głoszenia, że każdą istotę ludzką trzeba chronić od poczęcia aż do naturalnej śmierci. W tej kwestii – jak często powtarza papież Franciszek ‒ „Kościół nie może iść na żaden kompromis, ponieważ stałby się winnym kultury odrzucania, która jest dzisiaj tak bardzo rozpowszechniona, dotykając zawsze najbardziej potrzebujących i bezbronnych”.

W oświadczeniu przewodniczący episkopatu podkreślił, że „wulgaryzmy, przemoc, obelżywe napisy i zakłócanie nabożeństw oraz profanacje, których dopuszczono się w ostatnich dniach – mimo iż mogą one pomóc niektórym osobom w rozładowaniu ich emocji – nie są właściwą metodą działania w demokratycznym państwie”. Wyraził swój smutek, że dzisiaj w wielu kościołach, uniemożliwiono osobom wierzącym modlitwę i przemocą odebrano prawo do wyznawania swojej wiary.

Abp Gądecki zaapelował o wyrażanie swoich poglądów w sposób akceptowalny społecznie, z poszanowaniem godności każdego człowieka. Zachęcił wszystkich do dialogu na temat sposobów ochrony prawa do życia oraz praw kobiet, a dziennikarzy i polityków poprosił o nieeskalowanie napięć, w poczuciu odpowiedzialności za pokój społeczny.

************************************************************************

Tomasz P. Terlikowski: Niepełnosprawni intelektualnie, czyli czyste człowieczeństwo

WYROK TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO2020-10-26Udostępnij

Tomasz P. Terlikowski: Niepełnosprawni intelektualnie, czyli czyste człowieczeństwo

Tekstem Jana Rokity zainicjowaliśmy dyskusję o etycznych, filozoficznych i prawnych aspektach wyroku Trybunału Konstytucyjnego na temat tzw. aborcji eugenicznej. Do dyskusji zaprosiliśmy filozofów, teologów, prawników, lekarzy i publicystów. Dziś tekst Tomasza T. Terlikowskiego.

Od kilku dni na naszych ulicach, przed naszymi świątyniami i w mediach trwa prawdziwe starcie cywilizacji, a może lepiej powiedzieć ujawniania „naszych serc”, tego, kim jesteśmy i co naprawdę myślimy. To nie jest czas przyjemny, ani prosty, bo czasem trzeba się wypowiedzieć wbrew swojemu środowisku, rodzinie, niekiedy najbliższym, trzeba narazić się na hejt, niechęć, czasem krótkie, żołnierskie słowo, które ostatnio stało się znakiem rozpoznawczym liberalnych elit, ale to czas jakoś naprawdę ważny, bo on pokazuje, po której stronie nie tylko religijnej, ale też – co nawet ważniejsze, bo to nie jest kwestia konfesyjna, a najgłębiej moralna – stoimy. Język, styl mówienia o tych sprawach jest tu kluczowy, bo sprawa dotyczy absolutnych fundamentów.

Zacznijmy od języka. Trybunał Konstytucyjny nie wziął w obronę „potworków”, płodów, ani tym bardziej zygot, ale ludzi na embrionalnym etapie rozwoju

Zacznijmy zatem od języka. Trybunał Konstytucyjny nie wziął w obronę „potworków”, płodów, ani tym bardziej zygot, ale ludzi na embrionalnym (z etapu bycia zygotą już dawno wyszli, bo gdyby było inaczej, to nie można by zdiagnozować jakichkolwiek chorób czy wad) etapie rozwoju. Ludzie ci dotknięci są wadami letalnymi, niekiedy są niezdolni do przeżycia poza organizmem matki, a niekiedy mają inne zespoły genetyczne, ale to nie odbiera im człowieczeństwa, nie sprawia, że zostają wypchnięci z gatunku ludzkiego. Wady, nawet bardzo poważne, nie sprawiają, że przestajemy być ludźmi. Określanie osób ludzkich, nawet takich, które z powodu jakichś wad rozwojowych nigdy nie zrealizują zawartej w ich istnieniu potencjalności osobowej, mianem potworków, oznacza ich dehumanizację, wypchnięcie z grona istot ludzkich, a to jest zwyczajnie niezgodne nie tylko z intuicjami chrześcijańskimi, ale także ze zdrowym rozsądkiem czy kategoriami naukowymi. Te dzieci, choć uszkodzone są, i genetycznie i zdroworozsądkowo i z czysto ludzkiego punktu widzenia, ludźmi. Naprawdę nie widać powodu, by – w imię usprawiedliwienia ich likwidacji, bo tylko temu służy taki język – owe człowieczeństwo im odbierać.

Słowo heroizm (którym szafuje się obecnie nieustannie w odniesieniu do debaty, o której mowa) także ma swoje znaczenie. Jest on – według krótkiej definicji z Wielkiego Słownika Języka Polskiego – „postawą wyjątkowego bohaterstwa, poświęcenia dla innych i odwagi w szczególnie trudnej sytuacji”. Oczywiście jest heroizmem, bohaterstwem trwanie przy swoim niepełnosprawnym dziecku, oczywiście jest niezwykle trudnym doświadczeniem informacja o tym, że nasze dziecko jest śmiertelnie chore i zostało nam kilka tygodni życia płodowego i kilkanaście godzin na zewnątrz, by się nim nacieszyć. Tak, jest niezmiernie trudne zrozumienie i pogodzenie się z tym, że nasze dziecko będzie miało wady genetyczne, które sprawią, że zawsze będzie inne (to nie znaczy gorsze), albo że zawsze będzie głęboko niepełnosprawne. Nie ma co udawać, że są to sprawy proste, że można je zbyć wzruszeniem ramion. Ale… nie jest prawdą, że od nikogo nie wolno wymagać heroizmu. Heroizm jest postawą, z którą niekiedy jesteśmy skonfrontowani i nikt nie protestuje (poza tą jedną sytuacją, jaką jest życie nienarodzonych), że mamy obowiązek ją podjąć. I tak jest niewątpliwie heroizmem trwanie przy dziecku (już narodzonym), o którym dowiadujemy się, że cierpi na schorzenie, które doprowadzi je do nieuchronnej śmierci, jest heroizmem – a widziałem to u moich przyjaciół – bycie z dzieckiem, które po niedotlenieniu mózgu w czasie porodu jest głęboko niepełnosprawne, także intelektualnie. Nikt jednak nie twierdzi (przynajmniej na razie w Polsce, bo w wielu innych miejscach, nie jest to już tak oczywiste), że nie możemy od owych rodziców wymagać heroizmu, i w imię owego braku możemy pozwolić im na likwidacje narodzonego już dziecka. Nigdy nie zapomnę rozmowy z pewnym mężczyzną, którego żona cierpiała na poważne problemy neurologiczne, nie była w stanie zapamiętać tego, co się wokół niej dzieje, ani nawet rozmawiać ze swoim mężem. Czy trwanie, z taką miłością, jaką on ją obdarzał, jest heroizmem? Oczywiście, że jest, ale jest również obowiązkiem, jaki na siebie bierzemy, gdy przyrzekamy sobie, że będziemy ze sobą na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Heroizm jest zatem niekiedy naszym obowiązkiem i nie da się uciec przed tym prostym wnioskiem. Tak jest z opieką dzieci nad cierpiącymi (czasem przez lata) na Alzheimera rodzicami, tak jest z dziećmi, które mogą czasem żyć tylko kilka godzin. Życie jest pełne sytuacji trudnych, a uznawanie, że nie możemy od ludzi wymagać heroizmu, buduje społeczeństwo przeciętności, w których każde świństwo, zaniedbanie, porzucenie można usprawiedliwić tym, że od nikogo nie wolno wymagać heroizmu. Społeczeństwo, w którym heroizmu się nie wymaga, bardzo szybko traci jakikolwiek wymiar moralny.

Społeczeństwo, w którym heroizmu się nie wymaga, bardzo szybko traci jakikolwiek wymiar moralny

Uznanie, że nie wolno nam zabić niewinnego, jako fundujące naszą cywilizację, nie ma także nic wspólnego ze skazywaniem na cierpienia. I to z wielu, nie tylko filozoficznych powodów. Nienarodzone dziecko, o którym jest mowa, w łonie matki nie cierpi, a jeśli się urodzi, to medycyna zna sposoby, by pomóc mu odejść w ciszy i pokoju, bez bólu. Jeśli jednak decydujemy się na aborcję eugeniczną, to skazujemy je na poród i uduszenie, z powodu niewykształconych płuc. „Aborcję w Polsce przeprowadza się przez sztuczne poronienie, tzn. nie zabija się dziecka w macicy, ale doprowadza do przedwczesnego porodu. Dziecko, które rodzi się w ten sposób przed 24. tygodniem ciąży, ma niedojrzałe płuca i z tego powodu odczuwa duszność, tak długo jak jeszcze żyje, np. kilka godzin. Duszność jest znacznie trudniejsza do wytrzymania niż ból. W ten sposób torturuje się jeńców wojennych w celu uzyskania zeznań (podtapianie). Prawdopodobnie tak właśnie torturowany był ks. Jerzy Popiełuszko. Człowiek, który sam tego nie doświadczył, nie może sobie wyobrazić cierpienia sztucznie poronionego dziecka, które próbuje samo oddychać i się dusi” – wyjaśnia ten proces dr Tomasz Dangel, założyciel Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci. Tyle w kwestii braku cierpienia dziecka. Aborcja nie jest też ucieczką od cierpienia dla matki i ojca. Oni – niezależnie czy dziecko zostanie abortowane, czy nie – muszą przejść przez cierpienie. Żałoba, ból straty, jest straszliwy w obu przypadkach, a złagodzić go może pożegnanie, pochówek, grób. Te proste kwestie, do których konieczne jest narodzenie dziecka, pomagają oswoić się z cierpieniem. Cierpienie zaś, a jest to dość oczywiste dla rodziców, jest wpisane w rodzicielstwo. Ma ono różny wymiar, jest różnie radykalne, ale tam gdzie nie ma cierpienia, nie ma ani miłości, ani wychowania, ani nawet normalnego życia. Jeśli wyrzucamy cierpienie z naszego życia, to wyrzucamy także miłość, która niekiedy się z cierpieniem wiąże.

Godność nie jest pojęciem utylitarnym, nie jest związana ani z pewnymi cechami, ani z korzyściami, jakie możemy mieć z powodu owej osoby, a związana jest z samą przynależnością do gatunku ludzkiego, z samym człowieczeństwem

I wreszcie kwestia ostatnia. Dlaczego miarą cywilizacji, kultury ma być właśnie stosunek do osób głęboko upośledzonych intelektualnie? Dlaczego miarą człowieczeństwa jest to, czy w głęboko zdeformowanym dziecku, bezmózgowcu czy bezczaszkowcu, które będzie żyło kilka godzin po narodzeniu, mamy dostrzegać nie tylko człowieka, ale i przyznawać mu pełną godność? Dlaczego mamy traktować je jako ludzi, osoby ludzkie, choć nie są one zdolne do myślenia, doświadczania, choć nigdy nie będą poznawać, ani cieszyć się światem, a ich życie będzie trwało kilka godzin czy kilka dni? Odpowiedzi trzeba szukać w tym, że godność nie jest pojęciem utylitarnym, nie jest związana ani z pewnymi cechami, ani z korzyściami, jakie możemy mieć z powodu owej osoby, a związana jest z samą przynależnością do gatunku ludzkiego, z samym człowieczeństwem. Gdy stajemy wobec dziecka – bezczaszkowca, które właśnie się urodziło, gdy stajemy wobec staruszki, która cierpi na głębokiego Alzheimera, gdy stajemy wobec łóżka osoby w stanie trwale wegetatywnym, to mamy do czynienia z osobami, od których nic nie otrzymamy, u których wszystko, co nie jest czystym człowieczeństwem, co ma w jakikolwiek sposób utylitarny wyraz, nie ma już znaczenia. Musimy zmierzyć się z naszym stosunkiem do takiego właśnie wymiaru człowieczeństwa. To uczy nas bezinteresowności, delikatności, pozbawia utylitarnych złudzeń. Tylko taka lekcja chroni nas przed rozmaitymi, i prawicowymi i lewicowymi, formami eugenicznego myślenia, w którym mamy prawo wykluczyć część z ludzi ze wspólnoty z innymi.

Decyzja Trybunału Konstytucyjnego, choć prawnicza i odnosząca nas do konstytucji, wpisuje się właśnie w ten kontekst cywilizacyjny i moralny. Nie jest łatwo o tym mówić, ani pisać w sytuacji tak ogromnego gniewu. Trzeba jednak zawsze pamiętać, czego bronimy. Jeśli polityka ma być czymś więcej niż grą (choć nią będzie także), to powinna opierać się na myśleniu moralnym. I to nawet jeśli nie zawsze prowadzona jest w białych rękawiczkach.

Tomasz P. Terlikowski

Czyściec i odpusty

wtorek, 27 października 2020, 11:39:21KAI – Marcin Lisak OP/Warszawa – opr. idziemy.pl/mjOcena: 0FacebookTwitter„Ujrzałam Anioła Stróża, który mi kazał pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. (…) Zapytałam się tych dusz, jakie ich jest największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednozgodnie, że największe dla nich cierpienie to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję „Gwiazdą Morza”. Ona im przynosi ochłodę” – czytamy w Dzienniczku  św. s. Faustyny Kowalskiej.

Anioł uwalnia dusze w czyśćcu, mal. Ludovico Caracciego (ok. 1610), Vatican Pinacoteca, Web Gallery of Art/Wikimedia commons

Czyściec

Dogmat o istnieniu Czyśćca Kościół ogłosił na Soborze w Lyonie w 1274 r. a potwierdził i wyjaśnił na Soborze Trydenckim (1545-1563) w osobnym dekrecie. Opiera się na przesłankach z Pisma św. oraz na sięgającej II w. tradycji kościelnej. Duży wkład w rozwój nauki o Czyśćcu wniósł św. Augustyn. Dogmat podkreśla dwie prawdy: istnienie Czyśćca jako pośmiertnej kary za grzechy oraz możliwość i potrzebę modlitwy i ofiary w intencji dusz czyśćcowych.

Czyśćca nie należy wyobrażać sobie jako jakiegoś specjalnego miejsca w kosmosie między ziemią a niebem. Jest to stan duchowego oczyszczenia po śmierci, dla tych,ktorych Bóg przygotowuje do zamieszkania z Nim.

Wszyscy ludzie są grzeszni. Grzech niesie za sobą dwa skutki. Jednym jest odłączenie od Boga, nazywane w tradycyjnej teologii winą. Winę gładzi sakrament spowiedzi. Drugim skutkiem grzechu jest kara za dokonane zło. Karą często jest naprawienie nieporządku, który wprowadziliśmy na świecie przez popełnione zło. Formą poniesienia kary jest pokuta.

Gdy umieramy, Bóg dokonuje nad nami sprawiedliwego i zarazem miłosiernego sądu. Zmarłych, których winy za grzechy ciężkie zostały zgładzone za życia, Bóg prowadzi do Nieba. Jeżeli jednak nie dopełnili oni za życia kary – pokuty za popełnione grzechy, muszą przejść przez oczyszczenie, czyli Czyściec.

Czyściec gładzi nie winę za grzechy ciężkie, ale karę za odpuszczone już grzechy.

Ci zmarli, którzy po śmierci doświadczają Czyśćca są już bezpieczni, bo znaleźli się w Bożych rękach. Mogą być pewni zbawienia, na którego pełnię muszą się jeszcze przygotować. Czyściec jest „przedsionkiem Nieba”. Jest wyrazem Bożego miłosierdzia, które oczyszcza tych, którzy za życia na ziemi nie wydoskonalili się w pełni w miłości do Boga, bliźniego i samego siebie.

Stanu Czyśćca nie należy pojmować jedynie jako kary lecz jako przygotowanie do pełnego zjednoczenia z Bogiem w Niebie. Aby zmarli mieli udział w Chrystusowym zwycięstwie nad śmiercią, oczyszczenie winno być całkowite.

Istotą kary doświadczanej po śmierci jest tymczasowa rozłąka z Bogiem i oczekiwanie na spotkanie z Nim. Dusza ludzka, poznając po śmierci Boga jako pełnię miłości, pragnie zjednoczenia z Nim a równocześnie rozpoznaje, że jeszcze nie jest tego godna i szuka możliwości oczyszczenia. Bóg w swoim miłosierdziu odpowiada na to pragnienie poprzez działanie, które nazywamy Czyśćcem.

Odpusty

Kościół dzięki dobrym uczynkom swoich córek i synów zbiera owoce ich zasług. Gromadzi je jakby w skarbcu, „duchowym banku dobra”. Tym dobrem są m.in. odpusty za zmarłych, czyli pomoc dla tych, którzy w Czyśćcu przygotowują się do pełni życia radości Nieba.

Aby ofiarować w intencji zmarłego odpust należy spełnić określone przez Kościół warunki. Trzeba pobożnie nawiedzić cmentarz w dniach 1-8 listopada i modlić się za dusze zmarłych, przy zachowaniu stałych warunków odpustu: stanu łaski uświęcającej, przyjętej w danym dniu Komunii św., wolności od przywiązania do grzechu (nawet lekkiego) i modlitwy w intencjach Ojca Świętego (np. „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario”).

W dniu 2 listopada – przy zachowaniu tych samych warunków – również można uzyskać odpust za zmarłych związany z nawiedzeniem kościoła lub publicznej kaplicy i odmówieniem w nich modlitwy „Ojcze nasz” i „Wierzę w Boga”.

W tym roku odpust za zmarłych będzie można uzyskać nie tylko w oktawie uroczystości Wszystkich Świętych, ale przez cały listopad. Stolica Apostolska wydała specjalny dekret zmieniający możliwość uzyskania odpustu, dostosowując ją do obecnej sytuacji pandemii koronawirusa >> Odpust za zmarłych będzie można uzyskać przez cały listopad

Dość Prof. Michał KLEIBER Redaktor naczelny „Wszystko Co Najważniejsze”. Profesor zwyczajny w Polskiej Akademii Nauk. Prezes PAN 2007-20015, minister nauki i informatyzacji 2001-2005, w latach 2006–2010 doradca społeczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przewodniczący Polskiego Komitetu ds. UNESCO. Wiceprezydent Europejskiej Akademii Nauk i Sztuk. Kawaler Orderu Orła Białego. Ryc.: Fabien Clairefond zobacz inne teksty autora Skończmy wreszcie z tym szaleństwem – apeluje prof. Michał KLEIBER Mój apel adresowany jest do nas wszystkich, ale do polityków w szczególności. I żeby nie było wątpliwości – mam tu na myśli osoby wszelkich politycznych orientacji. Totalna niezgoda dominuje wprawdzie w naszym życiu publicznym od dawna, ale ostatnio osiągnęła zupełnie karygodny poziom, przekraczając cywilizowane granice publicznego sporu, tworząc prawdziwe zagrożenie dla naszej pomyślnej przyszłości. Niedocenienie przez rządzących szerokich społecznych emocji najpierw w przypadku projektu ustawy o ochronie zwierząt, a ostatnio orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego musi budzić zdziwienie. Nie sposób oczywiście odmówić inicjatorom tych działań głęboko humanistycznych przesłanek leżących u podstaw podjętych kroków, ale sposób wprowadzenia ich w życie, bez szerokiej dyskusji wszystkich szczegółów i jasnego przedstawienia już na samym początku środków łagodzących kluczowe konsekwencje proponowanych działań, niejako gwarantował powstanie poważnych problemów. Tym groźniejszych, że powstających w trudnych warunkach rosnących zagrożeń pandemią. Powiedzmy na wstępie dobitnie, iż orzeczenie TK w sprawie aborcji pod względem prawnym nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Broni ono po prostu zapisu konstytucji uchwalonej w roku 1997 przez lewicowo-liberalną władzę, co wydaje się faktem istotnym w kontekście dzisiejszych emocji. Dodajmy, że konstytucja ta poparta została w ogólnonarodowym referendum, a zapisy dotyczące aborcji potwierdzone zostały stanowiskiem ówczesnego TK. Prawo w sprawie obecnego konfliktu jest więc jednoznaczne i każda niezgoda z jego wydanym obecnie potwierdzeniem jest próbą obalenia obowiązującej konstytucji. Oczywiście konstytucję można zmienić, wystarczy do tego zdobycie poparcia większości dwóch trzecich w Sejmie i wygranie wyborów prezydenckich. W zaistniałej sytuacji protestująca część opozycji powinna skoncentrować się na realizacji tych skądinąd w naszych warunkach niełatwych do osiągnięcia celów wyborczych. Byłoby to naturalną konsekwencją istniejących różnic w naszych poglądach – przy obecnej dynamice zmian społecznych 23 lata obowiązywania obecnej konstytucji nie wydaje się być okresem zbyt krótkim, aby podjąć wyzwanie jej nowelizacji. Pod warunkiem oczywiście, że odbywać się będzie w zgodzie z zasadami demokratycznego ładu społecznego. Zapytajmy więc, dlaczego dochodzi dzisiaj do tak agresywnych, nieodpowiedzialnych zachowań protestujących? Odpowiedź wydaje się taka – wszelkie obowiązujące prawo jest wprawdzie niezbywalnym regulatorem życia społecznego, ale bynajmniej nie rozwiązuje wszystkich społecznych problemów. A nie ma co ukrywać, że takie problemy w Polsce istnieją. Tyle że do ich rozwiązywania trzeba podejść zupełnie inaczej. Słyszę na przykład wypowiedzi pewnych posłanek twierdzących, że sprawy zaszły dzisiaj zbyt daleko, aby myśleć o jakimkolwiek kompromisie. Czy dobrze rozumiem, że jest to nawoływanie do wojny domowej? Ja myślę inaczej czy wręcz dokładnie przeciwnie – sprawy zaszły tak daleko, że kompromis jest absolutnie konieczny. A na czym mógłby on polegać? Moja propozycja byłaby następująca. Ponad dwie trzecie Polaków popiera istniejący obecnie kompromis aborcyjny niezależnie od tego, że większość z nas jest skłonna uważać generalnie aborcję za zło. Z konieczności w pewnych sytuacjach uznawane to jest jednak przez wielu z nas za mniejsze zło od zła generowanego przez aborcję eugeniczną, obejmującą wszelkie zdiagnozowane wady płodu. Zażegnaniem sporu mogłoby więc być na przykład szybkie uchwalenie przez parlament ustawy rozdzielającej przypadki nienarodzonych dzieci ze zdiagnozowanym zespołem Downa, wyłączone z prawa do aborcji, od przypadków innych wad płodu, uważanych za nieodwracalne i będących dla większości społeczeństwa akceptowalną z konieczności przesłanką do tego zabiegu. Szkoda ponadto, że informacja o wprowadzanych przez obecny rząd szerokich działaniach pomocowych dla rodzin niepełnosprawnych dzieci upowszechniona została dopiero tydzień po orzeczeniu TK i nie załagodziła protestów na samym ich początku, także ta sprawa jest bowiem niezwykle ważna dla zbliżenia stanowisk stron sporu. Dodajmy jeszcze dla porządku propozycję porozumienia w sprawie ustawy o ochronie zwierząt. Jestem przekonany, że długie, paroletnie vacatio legis dla zapisu o zakazie uboju rytualnego i szybkie wdrożenie pomocy dla hodowców zwierząt futerkowych mogłoby prowadzić także tu do racjonalnego kompromisu. Powiedzmy na koniec bardzo dobitnie – skutki obecnych protestów, w których uczestniczą niestety też politycy przenoszący później złe emocje do Sejmu, mogą być tragiczne dla nas wszystkich. Zdominowani przez ogromne emocje, agresywnie nastawieni demonstranci łamią bowiem wszystkie obowiązujące w związku z pandemią zasady zachowania, co grozi wybuchem epidemicznej bomby. W połączeniu ze skandalicznymi i ewidentnie łamiącymi prawo atakami na kościoły i księży oraz zakłócaniem przebiegu obrzędów religijnych będzie to zapewne niebawem skutkować zdecydowanymi działaniami policji, co z kolei wywoła w odpowiedzi wzmożoną agresję protestujących, co z kolei… Czyżby rysowała się przed nami prosta droga do sytuacji, którą z przerażeniem obserwujemy od paru miesięcy np. na Białorusi? Czy właśnie tego chcemy? Naprawdę potrzebujemy trochę dobrej woli wszystkich stron istniejących sporów, aby takiego tragicznego scenariusza uniknąć. Uzgodnijmy więc wspólnie niezbędny kompromis, zaprzestańmy chaotycznych protestów i we właściwy demokracji sposób prowadźmy debatę o wszystkich innych dzielących nas sprawach. Jest ich dużo, od lat doświadczamy tego sporu niemal codziennie. Ograniczmy jednak wreszcie emocje oraz słowną i, niestety, już także fizyczną agresję – naprawdę, nie traćmy szansy na niezakłóconą kontynuację budowy naszej wspólnej, pomyślnej przyszłości. Michał Kleiber Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. 28 października 2020 Fot. Michal DYJUK / FORUM
Apel biskupów: prosimy o szukanie dróg wyjścia w duchu prawdy i dobra wspólnego, bez instrumentalizowania Kościoła

(fot. episkopat.pl)Dzisiaj, 18:24KAI /

Wzywamy wszystkich do podjęcia rzeczowego dialogu społecznego, do wyrażania poglądów bez użycia przemocy i do poszanowania godności każdego człowieka – napisali biskupi w Apelu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski, która obradowała 28 października br.

Biskupi wyrazili niepokój w związku z eskalacją napięcia społecznego i agresji, niszczeniem mienia społecznego, przypadkami dewastacji kościołów, profanacji miejsc świętych czy uniemożliwianiem sprawowania w nich liturgii. „Wzywamy wszystkich do podjęcia rzeczowego dialogu społecznego, do wyrażania poglądów bez użycia przemocy i do poszanowania godności każdego człowieka” – napisali.

Polityków i uczestników debaty społecznej wezwali do przeanalizowania przyczyn zaistniałej sytuacji i szukania dróg wyjścia w duchu prawdy i dobra wspólnego, bez instrumentalizowania spraw wiary i Kościoła.

Przytaczając słowa papieża Franciszka z dzisiejszej audiencji generalnej, który wezwał Polaków do „szacunku dla życia naszych braci, zwłaszcza najsłabszych i bezbronnych”, podkreślili, że „przykazanie miłości nakłada na nas ważny obowiązek troski, pomocy i ochrony, której potrzebują matki i rodziny przyjmujące i wychowujące chore dzieci”.

Jednocześnie zwrócili się z apelem do parafii, ruchów katolickich i innych organizacji kościelnych o podejmowanie konkretnych inicjatyw wychodzących naprzeciw tym, którzy takiej pomocy potrzebują i będą potrzebować. „Kościół zawsze będzie opowiadał się za życiem i wspierał chroniące je inicjatywy” – czytamy w Apelu.

Biskupi zaapelowali także o solidarność i przestrzeganie zasad bezpieczeństwa sanitarnego. „Wyrażamy wdzięczność wszystkim służbom medycznym za ich pracę i heroiczne poświęcenie” – napisali w Apelu.

Poprosili również wszystkich wierzących o post, jałmużnę i modlitwę o pokój społeczny, w intencji ochrony życia, zakończenia trwającego kryzysu, a także o ustanie rozwijającej się pandemii.

Do Apelu biskupi dołączyli tekst „Modlitwy o pokój”, przygotowanej na ten czas podczas posiedzenia Rady Stałej. Jest ona przeznaczona do odmawiania wspólnotowego lub prywatnego w kościołach, domach zakonnych, wspólnotach i ruchach katolickich oraz w rodzinach.

Publikujemy pełną treść Apelu:

APEL

RADY STAŁEJ KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI

W SPRAWIE OCHRONY ŻYCIA I POKOJU SPOŁECZNEGO

1. Dzisiaj, kiedy przez nasz kraj przetacza się fala ulicznych protestów, Papież Franciszek w czasie audiencji ogólnej skierował ważne i znaczące słowa do Polaków. Przypomniał w nich św. Jana Pawła II, który „zawsze wzywał do szczególnej miłości wobec słabych i bezbronnych, i do ochrony każdego życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci”. Słowa te wpisują się w nieustanne wołanie Kościoła o ochronę, także prawną, życia każdego człowieka, również nienarodzonego, zgodnie z przykazaniem „Nie zabijaj”.

2. Papież Franciszek prosił dzisiaj Boga, „aby obudził w sercach wszystkich szacunek dla życia naszych braci, zwłaszcza najsłabszych i bezbronnych, i dał siłę tym, którzy je przyjmują i troszczą się o nie, także wtedy, gdy wymaga to heroicznej miłości”. Przykazanie miłości nakłada na nas ważny obowiązek troski, pomocy i ochrony, której potrzebują matki i rodziny przyjmujące i wychowujące chore dzieci. Dziękujemy wszystkim wspólnotom i instytucjom, które od lat to robią i zwracamy się z apelem do parafii, ruchów katolickich i innych organizacji kościelnych, o podejmowanie konkretnych inicjatyw wychodzących naprzeciw tym, którzy takiej pomocy, tak indywidualnej, jak i instytucjonalnej, potrzebują i będą potrzebować. Kościół zawsze będzie opowiadał się za życiem i wspierał chroniące je inicjatywy.

3. Z wielkim bólem obserwujemy eskalację napięcia społecznego i agresji. Niepokojem napawają również wulgarny język, którym posługuje się część protestujących, niszczenie mienia społecznego, przypadki dewastacji kościołów, profanacji miejsc świętych czy uniemożliwianie sprawowania w nich liturgii. Wzywamy wszystkich do podjęcia rzeczowego dialogu społecznego, do wyrażania poglądów bez użycia przemocy i do poszanowania godności każdego człowieka. Polityków i wszystkich uczestników debaty społecznej prosimy, w tym dramatycznym czasie, o dogłębne analizowanie przyczyn zaistniałej sytuacji i szukanie dróg wyjścia w duchu prawdy i dobra wspólnego, bez instrumentalizowania spraw wiary i Kościoła.

Dziękujemy duszpasterzom i wszystkim wiernym świeckim, którzy odważnie stają w obronie swoich kościołów. Nikt nie potrafi lepiej obronić Kościoła i obiektów sakralnych niż wspólnota wierzących. Dziękujemy także służbom porządkowym. Kościół chce pozostać otwarty dla wszystkich ludzi, niezależnie od ich przynależności w życiu społecznym i politycznym.

4. Przeżywamy jednocześnie bardzo trudny czas obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa. To ogromne wyzwanie dla nas wszystkich. W imię troski o bezpieczeństwo i zdrowie niezmiennie apelujemy o solidarność i przestrzeganie zasad bezpieczeństwa sanitarnego. Wyrażamy wdzięczność wszystkim służbom medycznym za ich pracę i heroiczne poświęcenie.

5. Prosimy również wszystkich wierzących o post, jałmużnę i modlitwę o pokój społeczny, w intencji ochrony życia, zakończenia trwającego kryzysu, a także o ustanie rozwijającej się pandemii. Przekazujemy tekst modlitwy przygotowanej na ten czas.

Wszystkim rodakom z serca błogosławimy

Członkowie Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski

28 października 2020 r.

MODLITWA O POKÓJ

(na motywach Listu do Efezjan]

Panie Jezu Chryste,

Ty, który jesteś naszym pokojem,

Ty, który zburzyłeś rozdzielający ludzi mur – wrogość,

Ty, który ludzi dalekich czynisz bliskimi,

Ty, który w sobie zadałeś śmierć wrogości!

Prosimy, zadaj śmierć także jakiejkolwiek wrogości w nas!

Daj nam światłe oczy serca, byśmy przestali widzieć w sobie wzajemnie przeciwników, a zobaczyli współdomowników – w Twoim Domu, a także w tym domu, który ma na imię Polska;

Nawróć nasze wzajemne myślenie o sobie, i daj nam słowa i czyny na miarę tego nawrócenia.

Włóż nam w usta – a jeszcze wcześniej w nasze myśli – słowa, które budują, nie rujnują; leczą, nie zadają rany; pocieszają, nie odbierają nadzieję; niosą pokój, nie wywołują agresję.

Wskaż nam czyny konkretnej miłości i miłosierdzia, wokół których odbudujemy naszą wspólnotę. Zwłaszcza w tak trudnej, obecnej chwili pandemii poprowadź nas do osób chorych i starszych, tych, którzy przebywają na kwarantannie i tych, którzy opłakują swoich zmarłych. Pomnóż w nas ofiarność i współczucie.

Uczyń każdego z nas „nowym człowiekiem”, a nastanie pokój!

Modlimy się za wszystkich!

O mądrość i pragnienie dobra wspólnego dla każdego, kto w obecnym sporze zabiera głos;

Za polityków wszystkich opcji w parlamencie i poza nim.

Za tych, którzy modlą się w kościołach, i za tych, którzy demonstrują.

Za wierzących w Boga, i za tych, którzy wartości prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna wywodzą z „innych źródeł”;

Również za tych, którzy w tej chwili wcale ich nie szukają.

Ty – rozpoznany czy nierozpoznany – znajdź drogę do każdego z nas, wskaż nam właściwe drogi ku sobie nawzajem. I skutecznie nas po nich poprowadź.

Amen.