6.01.- UROCZYSTOŚĆ OBJAWIENIA PAŃSKIEGO

Gwiazda była znakiem od Boga,olśnieniem ,że Bóg chce się z nami spotkać i cos nam podarować.My także mamy Mu wszystko oddać,aby się z Nim spotkać.

Trzeba nam takiego olśnienia,które pozwoli porzucić wiele rzeczy z miłości do Boga…

Gwiazda jest tym,co widzę – nauką,obserwacją ,doświadczeniem.Anioł wiary przybywa,kiedy swiatło gwiazdy zagaśnie.  Szukajmy Boga, tego,co w życiu najważniejsze…

4.01. Piatek – UTRECHT – 18.00 Wystawienie Najsw. Sakramentu,adoracja, spowiedz.19.00-Msza święta.

5.01.Sobota – TIEL – 19.00 – Msza św. w pewnej intencji

6.01. NIEDZIELA -OBJAWIENIE PAŃSKIE

ARNHEM 9.30 : Dziekczynna,za 20 lat wytrwania w trzeźwości ,z prosba o łaski na dalsze lata.

UTRECHT 12.30: W intencji parafian

HENGELO 16.00 : + Stanisław Sobecki ( 37.r.+)

PUTTEN  19.00 :  W pewnej intencji

11.01. Piatek UTRECHT ,godz. 19.00 – Msza sw.Wczesniej – okazja do spowiedzi od 18.30

KURS PRZEDMAŁŻEŃSKI – W UTRECHCIE,PIATKI WIECZOREM OD 8.03. ROZPOCZYNAJĄC.

SPOTKANIA O  GODZ. 19.45

*********************************************************************************************

Objawienie Pańskie – uroczystość

 

Niedziela, 6 stycznia 2019 roku, II tydzień po Narodzeniu Pańskim, Rok C, I

 

CZYTANIA

Obchodzimy dziś uroczystość Objawienia Pańskiego, potocznie zwaną „świętem Trzech Króli”. Wpatrujemy się w scenę, kiedy to do Nowonarodzonego Chrystusa przybywają tajemniczy mędrcy ze Wschodu. Tradycja nadała tym mędrcom imiona: Kacper, Melchior i Baltazar. Do końca nie znamy ich pochodzenia. W sztuce Kacper przedstawiany jest jako dający mirrę Afrykańczyk, Melchior jako ofiarujący złoto Europejczyk, a Baltazar jako król Azjatycki, przynoszący kadzidło.

Nie wiemy, ilu było mędrców. Są starożytne malowidła, które przedstawiają od dwóch do dwunastu mędrców. Prorok Izajasz mówi dzisiaj:

I pójdą narody do twojego światła (…). Zaleje cię mnogość wielbłądów (…). Wszyscy oni przybędą z Saby, zaofiarują złoto i kadzidło.

Jednak może zastanowić, z czym przychodzą do Nowonarodzonego Jezusa. Bo nie są to wcale zabawki. Ale ci magowie przynoszą złoto, kadzidło i mirrę – skarby przynależne królowi. Złoto symbolizowało to, co piękne, chwalebne, wartościowe. Oznaczało godność Jezusa jako króla. Kadzidło było używane w świątyniach podczas składania ofiar jako symbol modlitwy. Oznaczało, że Jezus jest Bogiem. Mirra to balsam, którym namaszczano zmarłych, a dodany do wina wzmacniał je. Taki napój podawano skazańcom. To zapowiedź męki Pana i Jego pogrzebu. Jezus otrzymał więc złoto jako król, kadzidło jako Bóg i mirrę jako człowiek.

Mędrcy dotarli do Betlejem, gdyż pozwolili się posłusznie prowadzić gwieździe.Trzeba więc iść za gwiazdą, nie zrażając się odległością i przeciwnościami, skoro mamy świadomość, że zaprowadzi nas ona do Nowonarodzonego Jezusa. Co prawda nie mamy ze sobą darów złota, kadzidła i mirry – ale możemy złożyć swoje szczerze kochające serce oraz czyny miłości, które stały się naszym udziałem. Mędrców wiedzie gwiazda, która zachęca ich do wyruszenia i oświetla im drogę wiodącą do tego szczególnego celu. To ważne, by nauczyć się obserwować w naszej codzienności znaki, przez które Bóg do nas mówi, wzywa nas i nami kieruje.

Aby spotkać Chrystusa, aby Go odnaleźć, trzeba się udać w drogę. Aby spotkać Chrystusa, trzeba zdecydować się na opuszczenie znanych nam i przyjaznych kątów, trzeba opuścić utarte ścieżki naszego wygodnego i bardzo często także przecież grzesznego życia i ruszyć w drogę. A wówczas może nas spotkać sytuacja, jaka stała się udziałem mędrców. Oni inną drogą wrócili do swoich domów. A zatem trzeba nam powiedzieć, że kto spotka w swoim życiu Jezusa, zostaje odmieniony i zaczyna chodzić innymi drogami. A to wymaga odwagi, pokory i wytrwałości.

Dzisiaj po spotkaniu z Nowonarodzonym powrócimy tak jak mędrcy do naszych domów. Z wiarą naznaczmy nasze domy literami C+M+B 2019. Niech one przypominają przez cały rok to, o co dzisiaj prosimy. Rozwinięciem tego skrótu jest łacińskie wyrażenie „Christus mansionem benedicat”, czyli „Niech Chrystus błogosławi ten dom”.

Bierzmy przykład z mędrców każdego dnia naszego życia, abyśmy zawsze zmierzali do Betlejem.

Duszpasterz w Parafii Świętego Klemensa Hofbauera – Warszawa

o. Maciej Nowak CSsR

Nie tylko kreda. Znacie tradycję palenia kadzidła w domach na Trzech Króli?

Maski opadają

( tekst autora Alpejski, z salon24.pl)-6.01.2019

Niemiecki „Focus” donosi, że były niemiecki minister spraw zagranicznych i wicekanclerz Joschka Fischer, został oficjalnym lobbystą kanadyjskiego koncernu produkującego marihuanę.

Fischer to jeden z „najciekawszych” ministrów w historii Niemieckiej Republiki Federalnej, pełniący swoje funkcje u boku Kanclerza Schrödera słabo wykształcony – zaledwie 9 ukończonych klas, co odpowiada polskiemu wykształceniu podstawowemu – działacz partii „Zielonych”, znany był z bardzo kontrowersyjnych wypowiedzi i decyzji rozbijających tradycyjny porządek społeczny.

Co ciekawe, zrobił oszałamiającą karierę w międzynarodowym świecie polityki i biznesu. Pracował u Goldmana Sachsa, wykładał na Princeton University (sic!), jest bliskim zaufanym Sorosa, zakładał „The Spinneli Group” w Parlamencie Europejskim.

Dziś oficjalnie jest lobbystą na rzecz legalizacji marychy… Ciekawa droga nieprawdaż?

Marksistowskie korzenie Fischera powinny pozwolić mu na refleksję. Wszak to marksiści nazywali religię opium dla ludu… Dziś, kiedy religię w społeczeństwach zachodnich sprowadzono do roli marginalnej, jak widać, trzeba zdaniem tych nowych czerwonych rewolucjonistów coś ludziom zaproponować. Tym produktem ma być narkotyk, który powoduje nieodwracalne zmiany w funkcjonowaniu ludzkiego mózgu, a który przedstawiany jest, jako nieszkodliwa pożyteczna używka.

Niedawno słuchałem bardzo ciekawej rozmowy z profesorem psychiatrii jednej z niemieckich uczelni medycznych. Profesor ten bił na alarm, bo z jego praktyki wynika, że nie ma wątpliwości, że marycha jest wyzwolicielem ostrych stanów psychotycznych i przyczynia się do pełnego rozwoju i przebiegu schizofrenii. Co gorsza, ten stan chorobowy nie cofa się po odstawieniu narkotyku i przebiega bez możliwości wyleczenia, a jedynie z możliwością tłumienia objawów. Marihuana zaburza percepcją rzeczywistości w stopniu znacznym, o wiele ostrzej niż alkohol. Jest powodem wielu wypadków komunikacyjnych i aktów nieokiełznanej agresji, szczególnie w połączeniu z alkoholem.

Jak widać po postępach w legalizacji marychy jest ona potrzebna rządzącym i biznesowi w jakimś ważnym celu. Jaki to cel? Nie jest żadną tajemnicą, że konsumpcja marihuany powoduje obojętność na sprawy socjalnych interakcji. Prościej, ludzie używający tego narkotyku pozbawieni są empatii i ograniczają swoją aktywność, jako członkowie wspólnoty skupiając się na dążeniu do własnej przyjemności.

Zapewne marycha ma pomóc rządzącym w utrzymaniu ciemnej i zaćpanej masy w ryzach.

Pamiętam dyskusje, jakie prowadziliśmy wieczorami z moim profesorem w jego pracowni na Krakowskim Rynku, na temat destrukcji wartości, którymi tradycyjnie kierowało się społeczeństwo i które to tradycyjne społeczeństwo kształtowały. Ta destrukcja zdaniem profesora, przejawiała się w niepozwalaniu ludziom na przeżycie autentycznych doświadczeń, na zablokowaniu naturalnych reakcji na zło i dobro. Tymi podstawowymi reakcjami jest oburzenie, albo radość.

Współczesne media dążą do zastąpienia realnej rzeczywistości sztuczną i takie uwarunkowanie ludzi, aby ta sztucznie kreowana rzeczywistość zaprzątała im głowy. Jednocześnie występuje zjawisko przeciążenia napływem informacji nic nieznaczących dla życia jednostki i tych, które dla jednostki są żywotnie istotne. W poprzedniej notce nazwałem to białym szumem. Takie traktowanie informacji powoduje zobojętnienie na to, co nasz mózg otrzymuje i zahamowanie zachowań empatycznych. Empatia jest zaś podstawą istnienia struktur społecznych.

Bogata oferta platform serwujących wytworzoną sztuczną rzeczywistość, w postaci modnych ostatnio reality show i tasiemcowych seriali o „dupie Maryni” – filmów tak głupich, że przy nich filmy Ed Wood’a to dokonania mistrza nad mistrzami kinowej sztuki – ma dodatkowo wpłynąć na nasze zachowania. Wszak od dawna wiadomo, że sztuka prostacka wypiera tę wyższą. Nawet jeśli w przekaziorach trafimy na dobre kino i film, który nas porusza, to w chwili kiedy przebieg akcji porusza nasze dusze, kiedy wyciska łzy z naszych oczu, to spece od reklamy i destrukcji uczuć, przerywają emisję jakąś idiotką, strojącą głupie miny i zachwalającą proszek do prania lub tampony, bez których zapewne byłoby z nią krucho.

Oczywiście ci spece od społecznego ogłupiania marzą jeszcze o jednym, aby większość odbiorców tego chłamu nie mogła już krytycznie ocenić swojej sytuacji. Aby nie nastąpiło katharsis, próbują serwować nam nowe opium w postaci marychy i innych narkotyków.

Wczoraj pierwszy raz od 200 lat lud zdobył budynki należące do francuskiej władzy, wdzierając się do biura rzecznika francuskiego rządu. Zdarzenia tej miary, co rewolucja dziejąca się na naszych oczach we Francji, nie zasługują zdaniem współczesnych dziennikarzy na uwagę. Media umniejszają znaczenie tych faktów, ludzie w zasadzie posłusznie konsumują papkę podawaną im pod nos. A ta papka wygląda tak. Oficjalne dane: „50 000 żółtych kamizelek protestowało na ulicach francuskich miast.” Dane związku zawodowego policji: „na ulicach francuskich miast protestowało 300 000 ludzi”. Iloczyn kłamstwa i manipulacji wynosi, zatem 6.

Czy ci, co ćpają będą w stanie przejąć się tym faktem? Czy będą w stanie pomyśleć samodzielnie, bez przyjmowania za prawdziwe oficjalnych wiadomości?

**************************************

https://wpolityce.pl/kosciol/426987-ks-cislo-ostrzega-musimy-sie-do-tego-przygotowac