3.01.-OBJAWIENIE PAŃSKIE(otwórz)

Pokłon świata

Pokłon świata

JOSEP MARIA VIÑOLAS ESTEVA / CC 2.0

UWAGA – TYMCZASOWO NIE MA MSZY SW. NIEDZIELNEJ – W ARNHEM, TIEL ORAZ PUTTEN – JEST ZAWIESZONA DO ODWOŁANIA !!!!

PROSIMY O ZAPISYWANIE SIĘ NA MSZĘ SW. U WYZNACZONYCH OSÓB,W KONKRETNYCH KOSCIOŁACH.LIMIT – 30 OSÓB PODCZAS MSZY SW.

PROSIMY O NOSZENIE MASECZEK W KOŚCIOŁACH I ZACHOWANIE DYSTANSU.

Uwaga! Prowadzone są zapisy na Msze święte, uczestnictwo we Mszy tylko po wcześniejszym zapisaniu sięProszę nie zwlekać, gdyż listy się szybko zapełniają. NAJLEPIEJ UCZYNIĆ TO W PIERWSZYCH DNIACH NOWEGO TYGODNIA.

JEŚLI ZAPISALIŚMY SIĘ, A NIE MOŻEMY BYĆ OBECNI NA MSZY – PROSIMY TAKŻE O KONTAKT I ZGŁOSZENIE TEGO, GDYŻ INNE OSOBY CHĘTNIE SKORZYSTAJĄ Z MOŻLIWOŚCI BYCIA NA MSZY.

PRZY WEJŚCIU DO KOŚCIOŁA – PODAJEMY SWOJE DANE, DEZYNFEKUJEMY RĘCE I SIADAMY , ZACHOWUJĄC DYSTANS PÓŁTORA METRA OD SIEBIE, CHYBA ŻE JESTEŚMY RODZINĄ.

NIE ŚPIEWAMY PODCZAS MSZY ŚWIĘTYCH. (MOŻE TO ROBIĆ TYLKO ORGANISTA I OSOBA TOWARZYSZĄCA) NIE PODAJEMY SOBIE RĘKI NA ZNAK POKOJU. KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ PRZYJMUJEMY TYLKO NA RĘKĘ – jest to ZARZĄDZENIE BISKUPÓW HOLENDERSKICH I OBOWIĄZUJE NAS WSZYSTKICH !!!!

UWAGA – TYMCZASOWO NIE MA MSZY SW. NIEDZIELNEJ – W ARNHEM, TIEL ORAZ PUTTEN – JEST ZAWIESZONA DO ODWOŁANIA !!!!

2.01. SOBOTA – 16.00 – MSZA SW. W HENGELO: +JÓZWIAK STANISŁAW ( 20.R.+)

GODZ. 20.00 – TRANSMISJA NABOZEŃSTWA 1.SOBOTY MIESIĄCA Z ERMELO

3.01. NIEDZIELA OBJAWIENIA PAŃSKIEGO – ŚWIĘTO TRZECH KRÓLI

GODZ. 10.00 – MSZA ŚWIĘTA TRANSMITOWANA Z ERMELO

12.30 – MSZA ŚWIETA W UTRECHCIE : W INTENCJI BEATY I KAZIMIERZA ( OD SŁUZBY LITURGICZNEJ Z UTRECHTU)

POZOSTAŁE MSZE ŚWIĘTE SĄ ZAWIESZONE !!!( DECYZJĄ HOLENDERSKICH PARAFII)

MSZE W CIĄGU TYGODNIA – CODZIENNA TRANSMISJA O GODZINIE 19.30 ,OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU.

NABOŻEŃSTWA EUCHARYSTYCZNE – OD PONIEDZIAŁKU DO SOBOTY O GODZINIE 20.00

W POLSCE – 6.01. -2021 ŚRODA- UROCZYSTOŚĆ TRZECH KRÓLI

https://www.fronda.pl/a/ks-piotr-pawlukiewicz-boga-poznaje-sie-na-kolanach,155380.html

W Kościele Uroczystość Objawienia Pańskiego ma jednak tradycję tak samo długą, jak Boże Narodzenie. Wspominamy tego dnia pokłon złożony Dziecięciu Jezus przez mędrców ze Wschodu, a tym samym objawienie się Chrystusa przedstawicielom narodów pogańskich. Nie wiemy dokładnie, kim byli, skąd i ilu ich przywędrowało za blaskiem gwiazdy. Bizantyjska mozaika na frontonie Bazyliki Narodzenia Pańskiego w Betlejem przedstawiała ich w taki sposób, że Persowie, którzy najechali Ziemię Świętą w 614 r., rozpoznali w nich swoich władców i to ich powstrzymało przed zburzeniem świątyni.

Ewangelia nazywa ich mędrcami albo magami. Może więc chodzić o ludzi, dla których obserwacja gwiazd była zawodowym zajęciem. Być może dzięki znajomości mapy nieba zajmowali się wytyczaniem szlaków przez pustynię dla kupieckich karawan? Wskazywałyby na to dary złożone Dziecięciu: złoto, kadzidło i mirra. Prócz ich symbolicznego znaczenia – złoto dla Króla, kadzidło dla Boga i mirra dla prawdziwego Człowieka, naznaczonego cierpieniem i śmiercią – można również wnioskować, że przynieśli to, co było dla nich zapłatą za ich pracę. Bo kupcy płacili im tym, co sami przewozili.

Trojakie dary stały się powodem, dla którego zaczęto mówić o trzech mędrcach. A nawet, począwszy od średniowiecza, o trzech królach. Tradycja chrześcijańska nadała im imiona Kacper, Melchior i Baltazar, stosownie do imion znanych w Persji, Babilonii i Syrii. Brzmieniowo nawiązują one także do słów oznaczających władcę w języku łacińskim (Cezar), w hebrajskim (Melech) i greckim (Basileus). Z tymi imionami niektórzy kojarzą zwyczaj oznaczania kredą drzwi naszych domów literami KMB lub, poprawniej, CMB i datą roczną. W rzeczywistości jest to pozostałość starego zwyczaju błogosławienia mieszkań w okresie Bożego Narodzenia, który u nas przetrwał w postaci wizyty duszpasterskiej. Podczas poświęcenia padała łacińska formuła: Christus mansionem benedicat, co potwierdzano wypisaniem jej pierwszych liter na drzwiach. Dla proboszcza był to znak, że ten dom już w danym roku odwiedził. Dla ludzi z zewnątrz było jasne, że za tymi drzwiami mieszkają chrześcijanie.

W naszych czasach zwyczaje związane z Uroczystością Objawienia Pańskiego zyskują nowe znaczenie. Oznaczenie kredą drzwi – od zewnątrz – jest publicznym wyznaniem wiary w Chrystusa. To szczególnie ważne w czasach anonimowości, rozmywania i ukrywania swojej tożsamości. Ktoś, kto jak mędrcy ze Wschodu szukałby dzisiaj Boga w mrokach świata, powinien wiedzieć, że za tymi drzwiami spotka Jego wyznawców. Podobne znaczenie mają rozwijające się Orszaki Trzech Króli. Są one nie tylko próbą przeniesienia do realiów miasta tego, co w tradycji ludowej było świątecznym kolędowaniem od domu do domu. To również szansa na publiczne wyznanie Chrystusa. Trzeba oczywiście uważać, żeby wszystkiego nie spłycić i nie sprowadzić chrześcijaństwa do folkloru. Ale to już zadanie dla duszpasterzy, żeby każdą okazję wykorzystywać do głębszej katechezy. Pasterz musi pozostać pasterzem.

Dzisiaj o wierze trzeba świadczyć godnie jak królowie i przemyślanie jak mędrcy. Chrystus wyniósł nas do godności królewskiej i nie wolno nam pozwolić się zapędzić w fałszywe kompleksy ani zamilknąć. Chrześcijanie muszą dzisiaj użyć całej mądrości, żeby Chrystus był niejako naturalnie obecny w szeroko rozumianej kulturze. To przestrzeń szczególnych zobowiązań dla wierzących reżyserów, dziennikarzy, pisarzy, muzyków, architektów, malarzy, prawników, polityków i innych „mędrców”. Ale i dla każdego z nas. Bo każdy przecież tworzy lub współtworzy jakąś kulturę w swoim sercu, w domu i na ulicy. Od nas zależy, czy będzie w niej miejsce dla Chrystusa.

Idziemy nr 1 (690), 6 stycznia 2019 r.

artykuł ks. Dariusza Kowalczyka

*****************************************************************

Kościół katolicki obchodzi 6 stycznia uroczystość Objawienia Pańskiego (Epifania), w tradycji znaną jako Trzech Króli. Na Wschodzie była ona znana już w III wieku. Sto lat później pojawiła się także na Zachodzie, gdzie przeobraziła się w święto Trzech Króli. W liturgii uroczystość ta wiąże się nierozerwalnie z Bożym Narodzeniem.

Objawienie, po grecku Epifania, oznacza „zjawienie się”, „objawienie się”. Pełnia objawienia dokonuje się w Osobie i działalności Jezusa. Jest On żywym objawieniem Boga jako Syn Boga żywego (Mt 16,16).

Uroczystość Objawienia Pańskiego należy do pierwszych, które uświęcił Kościół. Na Wschodzie pierwsze jej ślady spotykamy już w III w. Tego właśnie dnia obchodził Kościół grecki święto Bożego Narodzenia, ale w treści znacznie poszerzonej: jako uroczystość Epifanii, czyli zjawienia się Boga na ziemi w tajemnicy wcielenia. Na Zachodzie uroczystość Objawienia Pańskiego datuje się od końca IV w. (oddzielnie od Bożego Narodzenia).

Pokłon Mędrców ze Wschodu złożony Dziecięciu Jezus, opisywany w Ewangelii przez św. Mateusza (Mt 2, 1-12), symbolizuje pokłon świata pogan, wszystkich ludzi, którzy klękają przed Bogiem Wcielonym.

W liturgii zachodniej akcent uroczystości Objawienia pada na Trzech Królów. Pokłon magów-mędrców, których do Jezusa przywiodła gwiazda, wskazuje, że cały wszechświat (gwiazda, a więc kosmos) został poruszony narodzeniem Chrystusa. Przybywają do Niego mędrcy, aby oddać cześć Bogu. Wydarzenie wskazuje na możliwość poznania Boga dzięki rzetelnemu poszukiwaniu prawdy o świecie i człowieku. W Trzech Magach pierwotny Kościół widzi siebie, świat pogański, całą rodzinę ludzką, wśród której zjawił się Chrystus, a która w swoich przedstawicielach przychodzi z krańców świata złożyć Mu pokłon.

Ewangelia św. Mateusza nie mówi o Królach, lecz o Magach lub – według innych tłumaczeń – Mędrcach ze Wschodu, którzy idąc za gwiazdą przybyli do Jerozolimy i Betlejem szukając nowo narodzonego króla żydowskiego: „Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę”.

Mędrcy, którzy przybyli do Jezusa złożyli dary. Wedle tradycji były nimi: złoto – symbol godności królewskiej, kadzidło – godności kapłańskiej, mirra – symbol wypełnienia proroctw mesjańskich oraz zapowiedź śmierci Zbawiciela. Jednocześnie był to wyraz wiary w Chrystusa prawdziwego człowieka (mirra), prawdziwego Boga (kadzidło) oraz króla (złoto).

Św. Mateusz nie podaje liczby Magów. Malowidła w katakumbach rzymskich z wieku II i III pokazują ich dwóch, czterech lub sześciu. U Syryjczyków i Ormian występuje ich nawet dwunastu. Przeważa jednak w tradycji Kościoła stanowczo liczba trzy ze względu na opis, że złożyli trzy dary. Tę liczbę np. spotykamy w mozaice w bazylice św. Apolinarego w Rawennie z wieku VI. Także Orygenes podaje tę liczbę jako pierwszy wśród pisarzy chrześcijańskich. Dopiero od wieku VIII pojawiają się imiona Trzech Magów: Kacper, Melchior i Baltazar. Są one zupełnie dowolne, nie potwierdzone niczym.

W sztuce Kacper przedstawiany jest najczęściej jako ofiarujący mirrę Afrykańczyk, Melchior – jako dający złoto Europejczyk i Baltazar – jako król azjatycki przynoszący do żłóbka kadzidło.

Nie ma ostatecznej pewności co do tego, czy rzeczywiście istnieją relikwie Trzech Króli. Jak głosi legenda, przechowywano je początkowo w Konstantynopolu. W późniejszym okresie znalazły się w Mediolanie.

Od XII wieku tradycja Trzech Króli związana jest z Kolonią. Pewne jest, że w 1164 r. abp Rainald von Dassel kierujący kancelarią cesarza Fryderyka Barbarossy przywiózł nad Ren jako zdobycz z podbitego Mediolanu szczątki, czczone tam jako relikwie Trzech Króli.

O tym, jak wcześniej dostały się one do Italii, wiadomo z dziejów życia biskupa Eustorgiusza: według tego dokumentu, doczesne szczątki Trzech Króli miała znaleźć w IV w. w Jerozolimie św. Helena, matka cesarza Konstantyna i w IX w. zostały przewiezione do kościoła w Mediolanie. Według innych źródeł Mediolańczycy do 1158 r. nic nie wiedzieli o posiadanym przez siebie skarbie. Dowiedzieli się o ich pochodzeniu dopiero wówczas, gdy z powodu oblężenia miasta musieli zabrać relikwie z położonego u jego bram kościoła.

Magów – jak czytamy w Ewangelii – do Betlejem przywiodła gwiazda. Niemiecki XVII-wieczny astronom Johannes Kepler usiłował wytłumaczyć gwiazdę betlejemską przez zbliżenie Jowisza i Saturna, jakie zdarzyło się w 7 r. przed narodzeniem Chrystusa (trzeba w tym miejscu przypomnieć, że liczenie lat od urodzenia Jezusa wprowadził dopiero w VI w. Dionizy Exiguus; przy obliczeniach pomylił się jednak o 7 lat – Jezus faktycznie urodził się w 7 r. przed naszą erą). Inni przypuszczają, że była to kometa Halleya, która także w owym czasie się ukazała. Jednak z całego opisu Ewangelii wynika, że była to gwiazda cudowna. Ona bowiem zawiodła Magów aż do Jerozolimy, potem do Betlejem. Stanęła też nad miejscem, w którym mieszkała Święta Rodzina. Św. Mateusz nie tłumaczy nam, czy tę gwiazdę widzieli także inni ludzie.

Od XV/XVI w. w kościołach poświęca się w uroczystość Objawienia Pańskiego kadzidło i kredę. Kredą oznaczamy drzwi na znak, że w naszym mieszkaniu przyjęliśmy Wcielonego Syna Bożego. Piszemy na drzwiach litery K+M+B, które mają oznaczać imiona Mędrców lub też mogą być pierwszymi literami łacińskiego zdania: (Niech) Chrystus mieszkanie błogosławi – po łacinie: „Christus mansionem benedicat”.

Święto poszukujących

ks. Leszek Smoliński

Przed Jezusem biją czołem– składają ofiary.

Trzykroć szczęśliwi Królowie

któż wam nie zazdrości?

Cóż my damy, któż nam powie…

Przeżywana uroczystość Trzech Króli ma wybitnie symboliczny charakter: Mały obywatel Betlejem, ubogiej mieściny judejskiej, narodzony w największej pokorze, staje się darem dla wszystkich: Maryi, Józefa, pasterzy, a przez tajemniczych gości z innych krain – Jezus staje się darem ofiarowanym każdemu człowiekowi. W złożonych przez mędrców ze Wschodu darach: złota, kadzidła i mirry widzimy symbol miłości, modlitwy i cierpienia. Kto bowiem szczerze poszukuje prawdy, dowodzi swojej tęsknoty za dobrem, wiary otwartej na światło z wysoka i odwagi w dążeniu do celu.

André Frossard, dziennikarz, wychowany w domu, w którym nie stawiano nawet problemu Boga, nagle, mając dwadzieścia lat, nawraca się. Dosłownie w ciągu kilku minut doznaje dotykalnego działania Łaski. Napisze potem: „Wyszedłem stamtąd po dziesięciu minutach, tak bardzo zaskoczony tym, iż stałem się niespodziewanie katolikiem, jak byłbym zdumiony odkrywając, iż jestem żyrafą lub zebrą po wyjściu z ogrodu zoologicznego. […] była to chwila oszołomienia, która trwa do dziś dnia”. Słusznie jednak sceptycy takich nawróceń uważają, że mimo wszystko są one jakoś przygotowane. Więcej, można by powiedzieć, że przez odrzucenie Boga z życia problem wiary staje się bardziej żywy, zwłaszcza wtedy, gdy zachodzi jakieś dramatyczne wydarzenie.

W poznaniu muszą się znajdować znaki, poprzez które następuje zjednoczenie, jak gwiazda, która doprowadziła mędrców do Betlejem. Reszta była już sprawą wiary. Każdy z nas jest wezwany, do każdego są skierowane są znaki i dary. Wychowany w szczelnym ateizmie Frossard napisze po swoim nawróceniu: „Nad wszystkim, ponad ogromnym światem i w nim samym króluje obecność Tego, którego imienia nie potrafię wymówić nigdy więcej bez uczucia lęku, że zranię Jego dobroć; w obliczu Niego odczuwam szczęście, że jestem dzieckiem, któremu przebaczono wszystko i które budzi się, by poznać, że wszystko jest darem”.

Prawdę o Betlejem przysłania nam wiele spraw, przede wszystkim zaś zajmowanie się samym sobą. W ewangelii Janowej jest szokujące zdanie: „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17, 3). Poznawanie Boga niewiele ma wspólnego z samą pracą umysłu, z dociekaniem tzw. tematów religijnych. Takie poznanie ma być życiem, oddaniem, zawierzeniem. Odkąd „Słowo stało się ciałem i rozbiło namiot pośród nas”, wszyscy mogą Go poznać i spotykać. Od objawienia do spotkania prowadzi jednak długa droga jak ta, którą pokonali mędrcy szukający Boga. Bóg jej nie skraca, a przecież jest nam bliższy niż my sami sobie! Trzeba więc iść za Gwiazdą nie zrażając się odległością i przeciwnościami, skoro mamy świadomość, że zaprowadzi nas ona do Chrystusa – jedynego Zbawiciela człowieka. Co prawda nie mamy ze sobą darów złota, kadzidła i mirry – ale możemy złożyć Dzieciątku Jezus w to święto poszukujących swoje szczerze kochające serce oraz czyny miłości, które stały się naszym udziałem.