25.11.- Uroczystość Chrystusa Króla

 

Czy Ty jestes Królem Żydowskim ?(J 18,33)

Pytanie pełne zdziwienia,ironii. Poncjusz Piłat widział przed soba zwykłego Żyda,którego żydowscy kapłani wydali w rece poganina.Wszyscy bliscy  Jezusa opuscili.

A więc Chrystus zdetronizowany ? Nie posługuje sie złoscią,przemocą, bo Królestwo  Jego nie jest ze świata złości i przemocy.

Jest wszędzie obok nas,tam ,gdzie miłość,dobroć,przebaczenie.

MSZE ŚWIĘTE W NASZEJ PARAFII :

23.11. piatek godz. 19.00 – Utrecht : W int. Cristiny ( 10. r. urodzin)

24.11. sobota godz. 19.00 – Tiel : + Józef Misztela ( 16.r.+)

25.11.Niedziela  Chrystusa    Króla – UROCZYSTOŚĆ

ARNHEM 9.30 : w int. Maszy, z ok. urodzin

UTRECHT 12.30 : W int. Michelle ( 16.urodziny)

0 11.30 – Krag biblijny w Utrechcie , (w sali za kuchnią).zapraszamy !!!

HENGELO 15.00  UWAGA . W TYM DNIU GODZINA MSZY

WYJĄTKOWO ZMIENIONA . MSZA :W intencji wszystkich Parafian

( PROSIMY O NIEPARKOWANIE SAMOCHODÓW W POBLIZU KOŚCIOŁA.PO NASZEJ MSZY ODBYWA SIĘ KONCERT I NASZE SAMOCHODY MOGŁYBY MIEC PROBLEM Z WYJAZDEM !!!)

PUTTEN 19.00: W intencji Katarzyny

20 minut przed Msza sw. wypominki oraz okazja do spowiedzi sw.

28.11.,środa  LUNTEREN, godz. 19.00: W int. Oskara, z okazji urodzin

30.11. piatek UTRECHT, GODZ. 18.30 -WYPOMINKI, SPOWIEDZ. 19.00 Msza :

+ Stanisław Ochman ( 1.r.+)

1.12. sobota

Lunteren  8.00 -adoracja najsw. Sakramentu,okazja do spowiedzi,różaniec.

9.00 – Msza sw. wynagradzająca, ku czci Matki Bożej

Tiel         18.30 spowiedż. 19.00 – Msza sw: + Zbigniew Wtorkowski ( 1.r.+).Adoracja NS. w ciszy.

2.12.      I NIEDZIELA   ADWENTU ,ROK LITURGICZNY C.

ARNHEM 9.30 : O  ZDROWIE TATY -JÓZEFA

UTRECHT 12.30 : +HALINA (3.R.+),+MIKOŁAJ

HENGELO 16.00 : ++ANNA,JÓZEF,WIESŁAW OBRYK,DUSZE CZYŚĆCOWE

PUTTEN  19.00…………………………………

 

*********************************************************************************************

powstała Polska Grupa AA – „PANORAMA”  w VEENENDAAL

Adres : Dr Colijnstraat 70

3904 ET VEENENDAAL

Spotkania – w soboty , o godzinie 19.00

Telefony kontaktowe: Krzysztof – 06.15.94.74.89 / Krystian 0031-6.33.27.92.99

Jacek – 0031-6.15.00.46.87

AA- to wspolnoty ludzi,którzy spotykają sie,aby osiagnąć i utrzymać trzeźwość.Warunek uczestnictwa – pragnienie zaprzestania picia alkoholu.Nie ma żadnych skladek za członkostwo .

*********************************************************************

ISTNIEJE PUNKT NIEODPŁATNEJ POMOCY PRAWNEJ W UTRECHCIE

prowadzony przez fundację BARKA.

Adwokat swiadczy darmowe konsultacje prawne w językach : polskim, holenderskim oraz angielskim.

Wymagana jest Rejestracja na spotkania: Alicja Serafin-Pospiech,Fundacja Barka NL.

Telefon 0031 682 516 612 ( poniedziałek – czwartek w godzinach 10.00- 16.00)

Mail : [email protected]

Spotkania  w miejscach ( co dwa tygodnie): Noordpolderkade 161 B  2516 JD w Hadze

lub    CES Barka,Utrecht Lijsterstraat 16.

********************************************************************************************

Św. Franciszek i „Kler”. Jest coś, co łączy zwolenników i przeciwników filmu

ŚWIĘTY FRANCISZEK, KLER

W ostatnim czasie „Kler” wzbudził ogromne emocje i bardzo podzielił widzów. Jedni mówili, że ten film kłamie i jego wyświetlanie powinno zostać zakazane, inni zaś twierdzili, że film pokazuje prawdziwe oblicze Kościoła, a „ta instytucja” nie zasługuje na szacunek i zaufanie w społeczeństwie. Obie grupy widzów łączy coś bardzo istotnego…

Doskonałość jako warunek akceptacji

Zarówno przeciwnicy filmu, jak i przeciwnicy Kościoła przyjmują, że Kościół zasługuje na szacunek i zaufanie tylko wówczas, jeśli jest doskonały. Obraz idealnego, pozbawionego ziemskich skłonności i namiętności księdza jest istotnym elementem klerykalizmu.

Taki idealny ksiądz jest wówczas uosobieniem wszelkich cnót, wzorem do naśladowania dla młodszych i przewodnikiem dla starszych. Obrazy filmu „Kler” miały zostać wyparte, usunięte ze społecznej wyobraźni tak, aby ksiądz – idealny pasterz, mógł nadal pełnić swoją wychowawczą rolę. Z tej perspektywy bowiem księdza można szanować tylko wówczas, gdy jest doskonały.

Z drugiej strony zwolennicy filmu mówili – proszę, poznajcie całą prawdę o Kościele. Zobaczcie, komu wierzycie i za kim chodzicie. „Ta instytucja istniejąca od dwóch tysięcy lat” (ten zwrot powtarzał się wyjątkowo często) nie jest godna roli, którą pełni, skoro księża prowadzą tak niemoralne życie. Zajrzenie do zakrystii i plebanii okazało się miażdżące – oto cały upadek moralny widać gołym okiem, triumfowali oponenci Kościoła. Dla tej grupy również tylko doskonały Kościół może być partnerem do rozmowy.

 

Św. Franciszek i Kościół

Święty Franciszek z Asyżu zastał Kościół swoich czasów w opłakanym stanie. Gdyby wówczas kręcono film „Kler”, byłby on o wiele bardziej wstrząsający. Miłość św. Franciszka do Kościoła nie była miłością do „tej instytucji”, lecz była miłością do Jezusa w Eucharystii.

Z tej pierwotnej i głębokiej miłości dopiero wypływała miłość do Kościoła i jego kapłanów. W „Testamencie” pisał: „I postępuję tak, ponieważ na tym świecie nie widzę niczego wzrokiem cielesnym z Najwyższego Syna Bożego, tylko Jego Najświętsze Ciało i Najświętszą Krew, które oni [kapłani] przyjmują i oni tylko innym udzielają”.

Co ciekawe, inne pismo św. Franciszka, czyli „List do duchownych”, nie opisuje moralnego upadku księży i drogi moralnego odrodzenia, ale mówi tylko o jednym – o czci i szacunku dla Eucharystii.

 

Schronienie i wyzwolenie

Odrzucenie obrazów z filmu Smarzowskiego jako szkalujących dobre imię Kościoła może wynikać z pragnienia odnalezienia schronienia w Kościele. Takie ciepłe i bezpieczne miejsce w pełnym zawirowań i niepewności świecie jest marzeniem wielu z nas.

Z drugiej strony krytyka Kościoła, której „Kler” dostarczył amunicji, może być tęsknotą za wyzwoleniem. Oto przyszedł w końcu czas, kiedy niechęć może przestać być ukryta i stać się społecznym gniewem, który wyzwoli człowieka.

Życie Franciszka z Asyżu pokazuje, że zarówno schronienie, jak i wyzwolenie człowiek odkrywa w relacji z Jezusem, którego spotyka w Eucharystii. Bezpieczeństwo nie tkwi w doskonałości ludzi Kościoła, a wyzwolenie nie jest związane z odrzuceniem jego wskazań z powodu grzechów księży. W Eucharystii tkwi ta prosta relacja „ja patrzę na Ciebie i Ty patrzysz na mnie”.

Następnie w komunii świętej Bóg rzeczywiście staje się naszym pokarmem. Modne ostatnio hasło „jesteś tym, co jesz” może nas pozytywnie zainspirować do przeżywania tego spotkania z Jezusem. Świętość księdza odprawiającego Eucharystię nie jest w stanie niczego dodać do realnej obecności Chrystusa na ołtarzu, zaś grzeszność kapłana też niczego tej obecności nie odejmuje.

Święty Franciszek tak pisał: „I Pan dał mi w kościołach taką wiarę, że tak po prostu modliłem się i mówiłem: „Wielbimy Cię, Panie Jezu Chryste, [tu] i we wszystkich kościołach Twoich, które są na całym świecie i błogosławimy Tobie, że przez święty krzyż Twój odkupiłeś świat”. Ta modlitwa, prowadząc nas do kościoła, do Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie, może być czymś więcej niż ciekawskim zaglądnięciem do zakrystii czy plebanii. Może być dostrzeżeniem istoty Kościoła.

Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata – uroczystość

Niedziela, 25 listopada 2018 roku, XXXIV tydzień zwykły, Rok B, II

 

CZYTANIA

 

Czy jest miejsce na dzisiejszą uroczystość – uroczystość Chrystusa Króla – w rzeczywistości, w której żyjemy? Czy nie jest ona jedynie jakimś zabytkiem z przeszłości, wspomnieniem dawnych czasów, które należy przywołać u końca roku liturgicznego? A należy to zrobić, bo jak to usłyszeliśmy w dzisiejszym słowie Bożym, treść tej uroczystości – oddanie chwały Chrystusowi Królowi – odnosi się jakoś do końca czasów, gdy On powróci w swojej chwale i nikt już nie będzie miał wątpliwości, że to właśnie On, Chrystus, jest królem. Jest królem zwycięskim, który pokonał wszelkie zło, grzech, śmierć, a wszystko, co istnieje, jest Mu poddane. Poza tym… Przecież to listopad, miesiąc, w którym w sposób szczególny myślimy o naszych zmarłych, gdy siłą rzeczy w naszych myślach pojawia się owo nieznośne przeczucie, że nadejdzie koniec… Koniec mojego życia, koniec ludzkości, koniec Wszechświata. Jest więc jakoś pocieszające, że ten koniec będzie naznaczony powrotem Króla, Zwycięzcy tego, co złe, podłe, małe; Króla, który tak mnie ukochał, że życie swoje za mnie oddał; króla, który – jak mówi Pismo – nie zapomni żadnego, choćby najmniejszego dobra, spełnionego przez ludzi i wynagrodzi je, a w głębi Jego miłosierdzia moje grzechy, odżałowane, staną się nicością. Dobrze więc mieć tę uroczystość, prawda?

 

Prawda. Tak właśnie wierzymy.

 

Ale z uporem powrócę do pytania, które postawiłem na początku.

Czy w rzeczywistości, w której żyjemy, jest naprawdę miejsce na tę uroczystośćNa prawdę o królowaniu Chrystusa?

 

W jakiej bowiem rzeczywistości żyjemy? A w takiej, w której pojęcie demokracji stało się jednym z kluczowych pojęć, obecnym w każdej dziedzinie życia. Pojęcie to wymyślono dawno temu, jeszcze przed narodzeniem Chrystusa. Demokracja miała być sposobem sprawowania rządów w społeczeństwie, gdzie lud sam, czyli po grecku demos, podejmował decyzje dotyczące wszystkich większością głosów. Różne były koleje tego sposobu sprawowania władzy. Rozbijało się ono o różne tyranie, dyktatury, monarchie absolutne, aż wreszcie, w naszych czasach, zapanowało niemal niepodzielnie w całym prawie świecie.
Akceptujemy to. Możemy, co najwyżej, za Winstonem Churchillem powtórzyć, że jest to kiepska forma rządów, ale nikt na razie nie wymyślił lepszej. Kiepska, bo dwóch osiłków z pustką w głowach, zawsze przegłosuje jednego profesora. Ale tak właśnie jest, żyjemy w demokratycznie rządzonej Polsce, w demokratycznie rządzonej Unii Europejskiej i nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chyba podejmował walki z wiatrakami.

 

No właśnie… Ale skoro demokracja, skoro lud rządzi, to czy w takim systemie jest miejsce na króla? No chyba, że na wzór kilku europejskich państw, jak choćby Wielka Brytania, Dania, Belgia, Holandia i kilku innych, zgodzimy się, że król czy królowa mogą istnieć w demokratycznym społeczeństwie, ale tylko jako coś w rodzaju ozdóbki, cennej pamiątki po przeszłości, symbolu jedności narodowej…, bez jakiegokolwiek jednak realnego wpływu na rządzenie, bo to sprawowane jest przez parlamenty, demokratyczne zgromadzenia.

 

Tylko, że jeśli zgodzimy się z taką wizją, to czy takie właśnie miejsce przewidujemy dla Chrystusa Króla? Rolę symbolu jedynie? Cennej pamiątki odziedziczonej po przodkach? Czasem chyba tak zresztą jest – dla jakże wielu z nas Chrystus jest właśnie kimś takim.

 

Popatrzmy jednak dalej. Żyjemy w rzeczywistości, gdy demokracja z formy rządów stała się ideologią. Doszliśmy do tego, że demokratycznie, czyli większością głosów, decydujemy o tym, czy coś jest prawdą, czy fałszem, co jest dobre, a co złe. Popatrzcie: demokratycznie niektóre państwa uznają, że rodzina to nie tylko mama, tata i dzieci, ale dwie mamy, dwóch ojców i cokolwiek równie głupiego można jeszcze wymyślić. Albo że do trzeciego miesiąca płód ludzki nie jest człowiekiem, więc można go spokojnie zabić. Demokratycznie uznaje się, że człowiek ma prawo do określania własnej płci. Tak więc demokratycznie nazywamy kłamstwo prawdą, zło dobrem… Podobnie jak kilkadziesiąt lat temu w Rzeszy Niemieckiej uznano, oczywiście demokratycznie, że Żydzi nie są w pełni ludźmi, więc nie przysługuje im ludzkie prawo do życia, do godności…

I biada temu, kto się ośmieli sprzeciwić! Nazwanie rzeczy po imieniu natychmiast ściągnie na kogoś takiego potępienie społeczne: nie jesteś za demokracją, przekreślasz ją! I zaraz uformuje się jakiś komitet, jakiś marsz zielony czy niebieski, który będzie musiał tej demokracji bronić, czyli tak naprawdę jej zaprzeczyć, bo zawsze polega to na tym, że mniejszość chce zmusić większość do przyjęcia swojej wizji świata. To ma być demokracja?

Tymczasem nasz Bóg, Bóg Jezusa Chrystusa, demokratyczny nie jest. Jest jeden wobec wszystkich, lecz to On ma rację. Tak było z Jego prorokami. Prorok Eliasz nie miał demokratycznie żadnych szans przeciw czterystu prorokom Baala. Ale to on miał rację. Jezus z Nazaretu nie miał żadnych szans demokratycznie przeciw Sanhedrynowi. Ale to On miał rację. Mała grupka pierwszych chrześcijan nie miała demokratycznie żadnych szans wobec Imperium Rzymskiego. Ale to ta grupka zwyciężyła. Dlatego, że Eliasz, Jezus, chrześcijanie, wierzyli w prawdę i dobro pochodzące od Stwórcy, prawdę i dobro, o których nie decyduje się głosowaniem, ale się je przyjmuje bądź odrzuca.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Demokracja ma sens tylko wtedy, gdy ludzie decydują nie na podstawie swojego „widzimisię”, swoich żądz, pragnień, wizji świata, nie na bazie interesu politycznego swojej partii, ale na bazie prawdziwych wartości, na bazie prawdy. I gdy zdamy sobie z tego sprawę, to królowanie Chrystusa nie tylko nie przeczy ideałom demokratycznym, ale właśnie sprawia, że służą one dobru. Bo to Chrystus Król wskazuje na takie wartości jak dobro wspólne, poświęcenie dla drugiego, przebaczenie i miłosierdzie, ale zarazem konieczność uznania i wyznania prawdy. Dopiero wtedy, gdy w naszym życiu osobistym, w naszym życiu społecznym Chrystus znajdzie się na właściwym miejscu, to znaczy na tronie naszego serca, umysłu i woli, decyzje będą słuszne, będą służyły nam wszystkim, przede wszystkim będą służyły prawdzie i dobru.

 

Nie musimy więc, by usprawiedliwić dzisiejszą uroczystość, uciekać od rzeczywistości w marzenia o wieczności. Przeciwnie, odpowiednie zrozumienie sensu tej uroczystości osadza nas mocniej w naszym świecie, świecie naszych wyborów i decyzji. I ukazuje właściwy kierunek.

 

 

Niech więc On króluje! Chrystus Wodzem, Chrystus Królem, Amen.

 

Wykładowca filozofii w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów w Tuchowie
oraz Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – Tuchów

o. Jacek Dembek CSsR

http://www.fronda.pl/a/czy-antychryst-juz-nadchodzi-mocny-film-czas-sie-przebudzić