25.12. – Boże Narodzenie-oktawa

27.12. CZWARTEK ,LUNTEREN -ŚW.JANA APOSTOŁA  –  MSZA SW. O GODZ. 19.00

28.12.PIĄTEK ,LUNTEREN – ŚW. MŁODZIANKÓW,MĘCZENNIKÓW-.MSZA SW. O GODZ. 19.00

29.12. SOBOTA ,TIEL – MSZA SW. O GODZ. 19.00 ( JAKO NIEDZIELNA)

+ Kazimierz Krawiel( 6.r.+)

                     30.12. NIEDZIELA : ŚWIĘTEJ RODZINY Z NAZARETU

9.30 ARNHEM : ++Elzbieta Ratajczak, Jerzy Krystek

12.30 UTRECHT :  O zdrowie dla męża

16.00 HENGELO: Dziękczynna za otrzymane łaski,z prosbą o dalsze w Nowym Roku

19.00 PUTTEN  : ……

Co my właściwie świętujemy?
Mateusz.pl

fot. Walter Chavez | Unsplash (cc)

 

Dziwnie brzmi początek Ewangelii św. Jana, zwłaszcza dzisiaj (J 1). Świętujemy narodzenie Chrystusa, a tu ani słowa o poczęciu, o szopce, aniołach i sianku, o ojcu i matce. Św. Jan pisze tajemniczo o jakimś Słowie, o świetle i ciemności, mając na myśli tego samego Jezusa z Nazaretu, o którym opowiada św. Łukasz. Podaje nam najgłębszy i zarazem najbardziej szokujący powód naszego świętowania: ten Jezus z Nazaretu nie jest zwykłym dzieckiem – jest Stwórcą świata, tym, przez kogo wszystko się stało, który wszystko podtrzymuje w istnieniu.
A więc, co my właściwie dzisiaj świętujemy?
1. Lubimy Boże Narodzenie, ponieważ budzi w nas ukryte głęboko pragnienia. Widok niemowlęcia porusza w nas pragnienie życia, przysypane zwałami słabości i niemocy, z którą ścieramy się na co dzień aż nazbyt często. Urzeka nas prostota i pokój w konfrontacji z codziennym kieratem obowiązków i wewnętrznym chaosem. Pociąga wizja wspólnoty wobec lęku przed wykluczeniem i osamotnieniem. Cieszą prezenty, które w dobie „wyścigu szczurów”, produktywności i dyspozycyjności na zawołanie, podkreślają, że warci jesteśmy uwagi ze względu na nas samych. W głębi serca chcemy bowiem być obdarowywani po prostu za nic, a nie tylko za zasługi, osiągnięcia i sukcesy. Te pragnienie świadczą o tym, że istnieje świat niewidzialny, za którym tęsknimy. Czasem nieudolnie, czasem po omacku. Ale tęsknimy. Supermarkety i reklamy przedświąteczne starały się nam wmówić, że jest dokładnie na odwrót: „Sukces twoich świąt zależy od karpia, prezentów, choinek, dobrej kuchni, od tego czy poczujesz zapach lub magię świąt”.
2. Bóg stanął pośrodku nas jako człowiek, a nie anioł, czy inna istota. To znak, że człowiek posiada ogromną godność. Od poczęcia aż do śmierci. Bóg stał się człowiekiem nie dlatego, że tak wypadało, lecz ponieważ tak chciał. Człowiek nie jest więc byle kim. Ja i ty znaczymy wiele. Nie można człowieka sprowadzać do rzeczy, nie wolno nim pomiatać, wykorzystywać go, traktować jak towar czy tanią siłę roboczą. Każdy człowiek jest objawieniem Boga.
3. Bóg przyszedł na ziemię, aby zagwarantować nam dobrą przyszłość, aby uwolnić nas od lęku przed nią. Zatroszczył się o nas jak ojciec i matka w rodzinie o swoje dzieci. Rodzice, bez względu na to jakie mieliby słabości i ograniczenia, robią bardzo dużo, żeby zapewnić dzieciom dobry start w życiu. Pracują, żeby ich wykształcić, pomagają im w trudnych chwilach. Z reguły zależy im, aby dzieciom się powodziło. Ojciec w niebie pragnie nie tylko naszego szczęścia tutaj na ziemi. On widzi dalej. Jezus otworzył nam drogę do Ojca. I to od nas zależy, czy na nią wkroczymy.
4. Bóg przyjął człowieczeństwo, to znaczy również całą rzeczywistość ziemską jako swoją. Sprawy boskie i ludzkie nie wykluczają się. Gotowanie, sprzątanie, wychowanie dzieci, zmęczenie nie jest mniej boskie niż przesiadywanie w kościele i długie modlitwy. To wszystko będzie przez Boga ocalone, bo już zostało przez niego objęte. Jezus jest też doskonałym cżłowiekiem. Jadł, pił, śmiał się, płakał, był zmęczony, frustrował się, gniewał, potrafił być czuły, stanowczy i konsekwentny. Nie zakosztował grzechu, bo cóż to za radość móc zgrzeszyć. To nie jest coś prawdziwie ludzkiego. Do świętości nie dojrzewamy jedynie w kościele. To za mało. Do świętości dochodzimy w codzienności, zwykłości, w nużących nas nieraz obowiązkach, w budowaniu relacji z innymi.
5. „ Swoi nie poznali Go”. Bóg chce być przez człowieka poznany, to znaczy, pragnie wejść z nim w relację, w więź. Bogu nie chodzi o wtłoczenie nam do głów pobożnych prawd. Nie chodzi Mu o nasze zachwyty nad żłóbkiem. „O jak ładnie, ale wiesz Boże, ja już pójdę, bo nie mam czasu”. Abyśmy Go poznali, musiał przyjść do nas w sposób ukryty, w dziecku, w mężczyźnie. Chce przełamać w nas fałszywy lęk przed Nim, a zarazem domaga się od nas wolnej decyzji. Gdyby stanął przed nami w swoim majestacie, któż z nas nie padłby przed Nim na twarz? Bóg nie chce takiej „wymuszonej” relacji i posłuszeństwa. Nie chce wychować nas sobie metodą kija i marchewki.
6. W końcu Jezus przyszedł, aby oznajmić nam, że Bóg jest obecny „tu i teraz”, aby uczynić nas już na ziemi swoimi dziećmi – synami i córkami. „Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem” – tak pisał św. Atanazy i św. Ireneusz z Lyonu we wczesnym chrześcijaństwie.

To nie jest zwykła rocznica urodzin Chrystusa
Na Eucharystii nie wspominamy jakieś pobożnego wydarzenia z przeszłości. To nie jest zwykła rocznica urodzin Chrystusa. Na pasterce śpiewaliśmy „Dziś się narodził Chrystus Pan Zbawiciel”. W jakim sensie Chrystus dzisiaj się rodzi wśród nas? Niewidzialnie. Tak jak ukrył swoje bóstwo w dziecku, tak dzisiaj ukrywa się w chlebie i winie. W tajemniczy sposób Bóg rodzi się jako człowiek do końca świata. Po konsekracji na pozór nic się nie zmienia. Chleb i wino wyglądają i smakują tak samo jak przed konsekracją. A jednak kiedy Go przyjmujemy, stajemy się uczestnikami Jego boskiej natury. Przyjmując świadomie i z właściwą intencją Ciało Pana stajemy się Chrystusami, ludźmi na Jego podobieństwo. W ten sposób Bóg się w nas rodzi. Nie tylko w czasie świąt, ale w każdym sakramencie. Czy my zdajemy sobie z tego sprawę, jak bardzo Bóg się do nas zbliża? On nas przemienia w siebie. Nikt nie stanie przed Ojcem w niebie, jeśli czy tu na ziemi, czy po śmierci, nie zostanie przemieniony na podobieństwo Chrystusa – Syna Ojca. To jest najgłębszy sens i cel Bożego Narodzenia, i Wielkiejnocy.
A to oznacza, że nie możemy po wyjściu z kościoła żyć tak, jakby nic się nie stało. Ta dobra nowina powinna być dla nas źródłem wielkiej radości, że nie jesteśmy jakimiś sierotami. Po swojej stronie mamy Emmanuela – Boga z nami. Cieszmy się, radujmy, dziękujmy Bogu za to wybranie, na które niczym nie zasługujemy.
Dariusz Piórkowski SJ
mateusz.pl

Bożonarodzeniowe tradycje i obrzędy – co zostało do dziś

Zwyczaj prezentów pod choinką przetrwał do dziś.
Zwyczaj prezentów pod choinką przetrwał do dziś.

Święta Bożego Narodzenia mają wyjątkową oprawę. Są takie zwyczaje, bez których nie wyobrażamy sobie Wigilii: śpiewanie kolęd, łamanie się opłatkiem, ubieranie choinki, prezenty – bez tego nie byłoby magii świąt.

Wieczerza wigilijna

W Kościele katolickim Wigilię obchodzimy 24 grudnia.Do uroczystej kolacji zasiadamy z chwilą, gdy na niebie zabłyśnie pierwsza gwiazdka. W domach wierzących wieczerzę rozpoczyna się modlitwą i czytaniem fragmentu Ewangelii Mateusza lub Ewangelii Łukasza w części dotyczącej narodzin Jezusa. Na stole przykrytym białym obrusem z wiązką sianka pod spodem ustawia się o jedno nakrycie więcej, niż wynosi liczba zgromadzonych osób. Dodatkowe miejsce przy stole wigilijnym przeznaczone jest dla niezapowiedzianego gościa, a zwyczaj ten upowszechnił się w XIX wieku i trwa do dziś.

Łamanie się opłatkiem

Uczestnicy wieczerzy wzajemnie przełamują się opłatkiem, składając sobie życzenia. Nigdzie poza naszym krajem i niektórymi regionami Litwy nie ma zwyczaju łamania się opłatkiem przy składaniu życzeń. Na wsiach istnieje jeszcze zwyczaj dzielenia się opłatkiem ze zwierzętami – dla nich przygotowywane są opłatki kolorowe. Dawniej wierzono, że każdy, kto w Wigilię podzieli się opłatkiem, przez cały rok nie zazna głodu i będzie mógł dzielić się chlebem i inną strawą z ubogimi.

image
Tradycyjne opłatki.

12 potraw na stole

W zależności od regionu i tradycji rodzinnych zestaw wigilijnych potraw jest różny, ale zwyczajowo na wigilijnym stole powinny znaleźć się wszystkie płody ziemi, a potraw powinno być dwanaście. Każdej należy spróbować, co ma zapewnić szczęście przez cały rok. Kiedyś wierzono, że liczba potraw powinna być nieparzysta, bo przynosi to szczęście, dlatego przygotowywano ich 9 lub 11 – w zależności od stopnia bogactwa gospodarzy. Na stole powinny się pojawić: barszcz z uszkami, karp, miód, owoce, chleb, piernik, orzechy, mak i zboże.

Śpiewanie kolęd

Ważnym zwyczajem towarzyszącym wigilii Bożego Narodzenia jest śpiewanie kolęd.Te najbardziej znane to „Wśród nocnej ciszy”, „Cicha noc”, „Bóg się rodzi”, „Lulajże Jezuniu”, „Przybieżeli do Betlejem”, czy „Oj maluśki, maluśki”, „Dzisiaj w Betlejem”, „W żłobie leży”, „Gdy się Chrystus rodzi” oraz „Jezus Malusieńki”. Jeśli rodzina nie śpiewa, to przynajmniej puszcza z płyty nagrania kolęd. W liturgii Kościoła katolickiego kolędy wykonuje się od mszy o północy w święta Bożego Narodzenia (noc 24/25 grudnia) do święta Chrztu Pańskiego (niedziela po 6 stycznia). W polskiej tradycji dopuszcza się śpiewanie ich do Święta Ofiarowania Pańskiego (2 lutego).

Ubieranie choinki

Dawniej odbywało się to w Wigilię.  Gospodarz rankiem udawał się do lasu, a wyniesiona z niego choinka czy gałęzie, „ukradzione” innemu światu, za jaki postrzegany był las, miały przynieść złodziejowi szczęście. Dziś już przeważają choinki sztuczne, a strojenie ich następuje zazwyczaj w tygodniu poprzedzającym święta. Choinka może stać tradycyjnie do 2 lutego.
Dawnymi zdobieniami choinkowymi były ciastka, pierniczki, orzechy, tzw. rajskie jabłuszka, własnoręcznie wykonywane w czasie adwentu ozdoby z bibuły, kolorowych papierów, piórek, wydmuszek, słomy i źdźbeł traw, kłosów zbóż itp. Na gałązkach w wieczór wigilijny zapalano świeczki i tzw. zimne ognie. Współcześnie dekoruje się choinkę bombkami, cukierkami, papierowymi ozdobami (jak dawniej), srebrnymi i złotymi włosami anielskimi oraz elektrycznymi lampkami. Często też pod choinką umieszczane są prezenty, które wedle tradycji przynosić ma w zależności od regionu: gwiazdor, św. Mikołaj, dzieciątko, aniołek lub gwiazdka.

image
Współczesna choinka.

Wierzenia i przesądy wigilijne

Do dziś zachowało się wiele zwyczajów, które mają magiczną moc.

  • Jaka Wigilia, taki cały rok. W całej Polsce wierzono, że przebieg dnia wigilijnego jest zapowiedzią całego nadchodzącego roku. Nie wolno było w tym dniu niczego pożyczać. Uważano także, że jeśli pierwszym gościem w domu będzie mężczyzna, zwiastuje to pomyślność, a kobieta pecha. Wierzono też, że nieposzanowanie świętego wieczoru może wywołać różne nieszczęścia. Do dzisiaj przestrzega się, aby w czas Wigilii nie kłócić się i okazywać sobie wzajemnie życzliwość. Wszelkie zranienia oraz choroby w czasie świąt odbierano jako zapowiedź kłopotów ze zdrowiem. Nie wolno było także w czasie Wigilii niczego szyć i naprawiać – zwiastowało to ciężką pracę w nadchodzącym roku.
  • Obecność duchów przodków. Wierzono, że w wigilijną noc dusze zmarłych wracają na ziemię, To dla nich uchylało się w gospodarstwach furtki czy zostawiało dodatkowe nakrycie na stole. Potem ducha zastąpił zabłąkany wędrowiec. Wierzono także, że o północy w Wigilię zwierzęta przemawiają ludzkim głosem, ale podsłuchiwanie ich rozmów mogło grozić nagłą śmiercią.
image
Podobno w wigilię o północy zwierzęta przemawiają ludzkim głosem. 
  • Grosik albo łuski karpia „na szczęście”. W niektórych regionach do uszka w barszczu albo pasztecika wkładało się pieniążek. Temu, kto go znalazł miał zwiastować bogactwo na nadchodzący rok. Dostatek miały też zapewnić łuski wigilijnego karpia w portfelu. Dziś niektórzy wkładają symboliczny grosik pod każdy z talerzy, żeby nikomu w kolejnym roku nie brakowało pieniędzy.

  • Wróżby dla panien. Jeśli panna po wigilijnej kolacji wyjmie źdźbło w kolorze zielonym – szybko znajdzie męża, jeśli kolorze szarym – pozostanie starą panną, a w kolorze żółtym – będzie musiała długo czekać. Inny przesąd to liczenie pestek jabłka tuż po zjedzeniu – jeśli ich liczba jest parzysta – zakochamy się szczęśliwie w nadchodzącym roku.
  • Dekoracje choinkowe. Zawieszane na choince jabłka zapewnić miały domownikom zdrowie i urodę, orzechy – siłę fizyczną, zaś pierniki – dostatek. Umieszczana na czubku drzewka gwiazda miała pomóc w powrocie osób znajdujących się daleko, a łańcuchy choinkowe wzmocnić powinny więzi rodzinne. Lampki oraz bombki miały za zadanie ochraniać domowników przed demonami i innymi siłami zła. Wieszane na choince dzwoneczki oznaczały radosne wydarzenia w rodzinie, a aniołki – opiekę bożą.
image
Każda z ozdób choinkowych ma swoją symbolikę. 

Babcia Aniela poprosiła o chustkę, naftę i drewno. A dostała… dom!

Garść cytatów o dobroci tuż przed Bożym Narodzeniem

https://www.salon24.pl/u/zawodaktor/921047,rozejm-bozonarodzeniowy

Rozejm Bożonarodzeniowy

image

Na zdjęciu, niemiecki żołnierz wychodzi z okopów i idzie w kierunku pozycji brytyjskich, 25 grudnia 1914 roku.

image

Rozejm Bożonarodzeniowy jest terminem używanym do opisania nieoficjalnego, krótkotrwałego zawieszenia broni, które miały miejsce w okresie Bożego Narodzenia i Wigilię między wojskami niemieckimi , brytyjskimi i francuskimi podczas I WŚ, zwłaszcza wojskami stacjonującymi wzdłuż frontu zachodniego w 1914 r. , a w mniejszym stopniu w 1915 r. W 1915 i w 1916 r. miały miejsce również przerwy w walkach w okresie Świąt Wielkanocnych na froncie wschodnim.

image

” Ziemia niczyja” – kilkadziesiąt metrów pomiędzy okopami, to też dziwna bliskość między wrogami: żołnierze nie widzą siebie nawzajem, ale czasami dogadują się między sobą, czują swoje kuchnie … Surowość warunków, na które żołnierze narażeni są tej pierwszej wojennej zimy, powoduje poczucie wzajemnego szacunku; jednak każde wychylenie się z okopu powoduje z drugiej strony ryzyko wystawionia się na pociski snajperskie. Jednak okres świąteczny prowadzi do spontanicznych rozejmów w niektórych sektorach frontu, celem jest pomoc rannym, zbieranie zabitych z ziemi niczyjej. 24 grudnia w wielu miejscach, na zewnątrz okopów, żołnierze umieścili choinki ze świecami i papierowymi lampionami. Stopniowo świąteczne kolędy słychać po obu stronach, dochodzi do wymiany życzeń świątecznych. Niekiedy żołnierze wychodzą z okopów i podejmują się nie tylko zbierania zabitych, czasami dochodzi do wymiany małych prezentów i adresów. Jednak na innych obszarach frontu walki wciąż trwają, szczególnie ze względu na działalność snajperów.

image

” Byłem tam na zewnątrz, ściskając ręce mężczyznom, których próbowałam zabić kilka godzin temu. To było niesamowite! ” – pisał w jednym z listów żołnierz 27 grudnia 1914 r.-

„W Boże Narodzenie, gdy przestaliśmy do nich strzelać, Niemiec zaczął do nas machać, a jeden z naszych Tommiesów (angielscy żołnierze) wyszedł przed nasz okop i dołączył do niego w połowie drogi. Po pewnym czasie niektórzy z naszych chłopaków wyszli po drugiej stronie, setki mężczyzn, dosłownie z obu stron, znaleźli się na „ziemi niczyjej”, by uścisnąć dłonie, aby wymienić się papierosami”

image

Joyeux Noël („Wesołych Świąt”) epicki dramat wojenny z 2005 roku, oparty na rozejmie bożonarodzeniowym z grudnia 1914 roku, przedstawiony oczami francuskich, brytyjskich i niemieckich żołnierzy. Napisał i wyreżyserował Christian Carion. Film został pokazany poza konkursem na Festiwalu Filmowym w Cannes w 2005 roku. Film był nominowany również do najlepszego filmu obcojęzycznego podczas 78 edycji Oscarów. To fabularyzowany opis faktycznego wydarzenia, które miało miejsce w grudniu 1914 r., gdy niemiecki cesarz wysłał wokalistę berlińskiej Opery Cesarskiej wizytą na pierwszą linię frontu. Można powiedzieć muzyka łagodzi obyczaje. Śpiew tenora Waltera Kirchhoffa skierowany do 120. i 124. regimentu wirtemberskiego wyprowadził, bijących brawo francuskich żołnierzy z okopów.

Krytycy zarzucali filmowi sentymentalizm: ” jeżeli film jest o wytchnieniu od rzezi to brakuje w nim brutalnych szczegółów takich filmów jak Paths of Glory (…) ta chwila pokoju rzeczywiście miała miejsce, ale żołnierze za nią zostali ukarani, w większości zginęli wkrótce potem. ”

Opera Silent Night z 2011 roku jest oparta na scenariuszu filmu.