23.06.-UROCZYSTOSC BOZEGO CIALA

ks. Wacław Madej
Najświętsze Serce Jezusa, zmiłuj się nad nami-28.06.2019-UROCZYSTOŚĆ
Idziemy

fot. Lawrence OP, As I have Loved you | Flickr

 

Trzy prawdy chrześcijanina

Bóg, będąc Trójcą Osób, od człowieka stworzonego przez siebie na swój obraz i podobieństwo oczekuje relacji osobowej, czyli takiej, gdzie człowiek będzie się angażował nie tylko emocjonalnie lub zmysłowo, ale przede wszystkim duchowo.

Ludzie uciekają się niekiedy do najbardziej absurdalnych namiastek nadnaturalności: przepowiedni, proroctw, wróżb, przesądów, zabobonów czy też kompletnie nieracjonalnych obrzędów parareligijnych bądź magicznych. A wszystko dlatego, że nie znają swego Boga lub też znając Jego imię, nie potrafią utrzymywać z Nim relacji takich, jakich On od nich oczekuje.
Po pierwsze, Bóg, będąc Trójcą Osób, od człowieka stworzonego przez siebie na swój obraz i podobieństwo oczekuje relacji osobowej, czyli takiej, gdzie człowiek będzie się angażował nie tylko emocjonalnie lub zmysłowo, ale przede wszystkim duchowo. Po drugie, Pan Jezus pouczył kiedyś apostołów spragnionych bezpośredniego kontaktu z Bogiem: „Kto Mnie widzi, widzi i Ojca” (J 14, 9). Nie można więc być chrześcijaninem, pomijając jednocześnie w swoim życiu Osobę Jezusa Chrystusa, bo „nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4, 12). Po trzecie, na pytanie, czym jest kochanie Boga, umiłowany uczeń Pański, św. Jan Apostoł, odpowiedział: „Miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań” (1 J 5, 3).
Wydaje się, że o ile przyjęcie dwóch pierwszych prawd nie nastręcza chrześcijanom zbyt dużych trudności, o tyle ze zrozumieniem trzeciej większość ma kłopoty.
„Miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań”. Tak, kochać Boga, to ciągle na nowo poznawać Go w Chrystusie, przez którego „mamy śmiały przystęp do Ojca” (Ef 3, 12), aby patrząc na przebite z miłości do nas Jezusowe Serce zrozumieć słowa: „Tak (…) Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). A wszystko po to, aby z radością śpieszyć w odpłacaniu Bogu miłością za miłość, czyli aby każdy dzień był przepełniony świadomością: jestem Jego, a On mój. Dokładnie tak, jak w kochającym się
małżeństwie.
Ideał? Pewnie tak. I w małżeństwie jest to niełatwe. To dlatego małżonkowie, aby odświeżyć swoją miłość, przy różnych okazjach w piękny sposób o niej sobie przypominają. Podobnie czyni i Pan Jezus.

Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi

27 grudnia 1673 r., pokazując skromnej siostrze wizytce św. Małgorzacie Marii Alacoque swoje Serce pełne ognia, powiedział: „Moje Boskie Serce tak płonie miłością ku ludziom, że nie może dłużej utrzymać tych płomieni gorejących, zamkniętych w moim łonie. Ono pragnie rozlać je za twoim pośrednictwem i pragnie wzbogacić ludzi swoimi Bożymi skarbami”. W pół roku później, w czasie wystawienia Najświętszego Sakramentu, objawił się Świętej Pan Jezus „jaśniejący chwałą, ze stygmatami pięciu ran, jaśniejącymi jak słońce”. Odsłonił swoją pierś i pokazał Serce w pełni blasku. Zażądał, aby w zamian za niewdzięczność, jaka spotyka Jego Serce i Jego miłość, okazaną rodzajowi ludzkiemu, dusze pobożne wynagradzały temuż Sercu; zażądał m.in. aby Komunia Święta w pierwsze piątki miesiąca była ofiarowana w tym celu.
Wreszcie w piątek po oktawie Bożego Ciała, 10 czerwca 1675 r., kiedy św. Małgorzata klęczała przed tabernakulum w czasie nawiedzenia Najświętszego Sakramentu, ukazał się jej Chrystus, odsłonił swoje Serce i powiedział: „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, że nie szczędziło niczego aż do zupełnego wyniszczenia się dla okazania im miłości, a w zamian za to doznaje od większości ludzi tylko gorzkiej niewdzięczności, wzgardy, nieuszanowania, lekceważenia, oziębłości i świętokradztw, jakie oddają mu w tym Sakramencie Miłości. Lecz najbardziej boli Mnie to, że w podobny sposób obchodzą się ze Mną serca służbie Mojej szczególnie poświęcone. Dlatego żądam, aby pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała był odtąd poświęcony jako osobne święto ku czci Mojego Serca i na wynagrodzenie Mi przez Komunię i inne praktyki pobożne zniewag, jakich doznaję. W zamian za to obiecuję ci, że Serce Moje wyleje hojne łaski na tych wszystkich, którzy w ten sposób oddadzą Mu cześć lub przyczynią się do jej rozszerzenia”.

Dwanaście obietnic dla czcicieli Serca Jezusowego

Pan Jezus przekazał dwanaście obietnic czcicielom Jego Serca. Powiedział św. Małgorzacie: „dam łaski, potrzebne w ich stanie; ustalę pokój w ich rodzinach; będę ich pocieszał w utrapieniach; będę ich pewną ucieczką w życiu, a szczególnie w godzinę śmierci; będę im błogosławił w ich przedsięwzięciach; grzesznicy znajdą w Mym Sercu źródło i ocean miłosierdzia; dusze oziębłe staną się gorliwymi; dusze gorliwe prędko dojdą do doskonałości; będę błogosławił domom, w których wizerunek Serca mojego będzie czczony; osoby, które będą to nabożeństwo rozszerzały, będą miały imię swoje wypisane w Sercu Moim; dam kapłanom dar wzruszania serc nawet najzatwardzialszych; w nadmiarze miłosierdzia Serca mojego przyrzekam tym wszystkim, którzy będą komunikować w pierwsze piątki miesiąca przez dziewięć miesięcy z rzędu w intencji wynagrodzenia, że miłość Moja udzieli łaski pokuty, iż nie umrą w mojej niełasce ani bez sakramentów świętych, a Serce Moje będzie im pewną ucieczką w ostatniej godzinie życia”.
Kościół zatwierdził nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa zarówno co do formy liturgicznej, jak i kultu Jego wizerunku. I choć nie zaaprobował urzędowo obietnicy związanej z Komunią Świętą w dziewięć pierwszych piątków miesiąca, pozwala jednak ufać, że zostanie ona wypełniona. Praktyka ta, choć niesie ze sobą ogrom dobra, przyczyniając się m.in. do zwyczaju częstej Komunii Świętej, winna być jednak nieustannie oczyszczana. Pozostaje bowiem ona zawsze aż, ale i tylko, pomocą w osiągnięciu pełnej bezinteresowności miłości do Pana Boga. Wczytując się w Jezusowe obietnice, łatwo zauważyć, że aby osiągnąć ich skutki, wystarczy… kochać, czyli wypełniać Boże przykazania. Dlatego warto pamiętać, że ktoś, komu do miłości nieustannie potrzebne są bodźce w postaci nagród, nigdy nie będzie kochał naprawdę, choćby wypełnił wszystkie „zadania”.

Kto miłuje Boże Serce…

Wydaje się, że pewnym sprawdzianem autentyczności nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa jest praktykowanie jego cechy charakterystycznej, czyli ekspiacji za grzechy. Kto miłuje Boże Serce, ten będzie starał się temuż Sercu wynagradzać za grzechy swoje i braci. Zresztą dokładnie tak, jak dzieje się to w małżeństwie, gdzie mąż w sposób naturalny bierze skrzywdzoną żonę w obronę i serdecznie pociesza. Z radością można zauważyć, że w wielu parafiach sprawa wynagradzania Najświętszemu Sercu Pana Jezusa za grzechy „nasze i całego świata”, jest rozumiana nie tylko poprzez duszpasterzy, ale także wiernych.
ks. Wacław Madej

21.06. pIĄTEK,UTRECHT    18.30 -NABOŻENSTWO,OKAZJA DO SPOWIEDZI. 19.00 : MSZA W INTENCJI ANNY ( URODZINOWA,OD MĘŻA)

22.06. SOBOTA -PIKNIK SZKOLNY. 10.30 – 13.00

Szanowne dzieci i rodzice,

Niniejszym chcemy przypomnieć, że w najbliższą sobotę 22 czerwca od godziny 10:30 zapraszamy wszystkich do udziału w pikniku naszej szkoły w Doornse Gat  (adres: Leersumsestraatweg, 3941 ML Doorn)  

Podana ulica jest długa, trzeba w pierwszej kolejności dojechać do parkingu:  Parkeerplaats Doornse Gat. Jadąc od strony Utrechtu i będąc już w Doorn dojeżdża się do skrzyżowania, na którym skręcamy w lewo w kierunku Leersum.
Po około 2 kilometrach po lewej stronie widnieją tablice terenu rekreacyjnego Doornse Gat oraz znajduje się tam parking. Z tego głównego parkingu prowadzi  asfaltowa droga w dół, którą można dojechać do parkingu znajdującego się bezpośrednio przy polanach rekreacyjnych oraz toaletach. Tam będzie miejsce naszego pikniku.

Prosimy o ubranie się w stroje sportowe i zabranie ze sobą: piłek, zestawów do gry w badmintona, hula hop i innych sprzetów do gry w terenie.

Na polanach znajdują się stoły z ławami, lecz nie jest ich za wiele, więc dobrze jest też zabrać ze sobą koce czy rozkładane krzesła.

Dla uczestników pikniku szkółka zapewnia chłodne napoje. Będą to soki owocowe o różnych smakach oraz woda mineralna.

Pan Mirek, gospodarz szkoły, przywiezie ze sobą grill. Prosimy, aby rodziny  dla własnej konsumpcji zabrały ze soba kiełbaski, bądź coś innego do pieczenia.

Natomiast do podzielenia się z innymi, na wspólny stół, prosimy o przyniesienie jakiś innych zakąsek typu: sałatki, surówki, warzywa, ciasta, bagietki, bułeczki itp.

Iwona Bijleveld-Rysiok, przedstawiciel nauczycieli Polskiej Przyparafialnej Szkoły przy Polskiej Parafii p.w. NMP Częstochowskiej

TIEL.sobota. 18.30 – NABOŻEŃSTWO,SPOWIEDZ.   19.00 – MSZA ŚWIETA W INTENCJI TOMASZA (URODZINOWA),POŁACZONA Z PROCESJA DO 4 OŁTARZY ,WEWNĄTRZ KOŚCIOŁA.( BOŻE CIAŁO)

23.06. – NAJSWIETSZEGO CIAŁA I KRWI CHRYSTUSA – BOŻE CIAŁO,UROCZYSTOŚĆ

9.00.ARHEM!!!POL GODZINY WCZESNIEJ NIZ ZWYCZAJOWO !!!:W INT.MALGORZATY

12.30  UTRECHT: W INT.MARIOLI,URODZINOWA

16.00 HENGELO:W INT.PARAFIAN

19.00 PUTTEN : W INT.SAMUELA PATER – 1.ROCZNICA.URODZIN

WE WSZYSTKICH KOSCIOŁACH W TYM DNIU BEDZIE PROCESJA EUCHARYSTYCZNA PO MSZY ŚWIETEJ,W W ARNHEM -WEWNATRZ, W INNYCH – NA ZEWNATRZ  SWIATYŃ,JESLI POGODA  NA TO POZWOLI.
28.06.piątek,UROCZYSTOŚĆ NAJSW.SERCA PANA JEZUSA

Utrecht-godz.18.00-adoracja Najsw.Sakr.,spowiedz.19.00-Msza sw.,int.Anny i Ryszarda .
29.06.sobota,Driebergen 10.30-ostatnie zajecia w Szkole Polskiej ,rozdanie swiadectw,podz.nauczycielom.
Tiel 18.30 spowiedź ,19.00-Msza sw.W int.Mateusza,Kingi i Amelii.
30.06.Niedziela-13.Niedziela Zwykła,rokC.
9.30 ARNHEM: W INT.NORBERTA,urodzinowa
12.30 uTRECHT:W INT.GERTA,URODZINOWA
16.00 HENGELO:+6 R.+WIESŁAW,ANNA,JÓZEF,DUSZE CZYSCCOWE.
19.00 PUTTEN:W INT.ELZBIETY,O SZCZ.ROZWIĄZANIE.
***********************************************************************************************************

Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Boże Ciało) – uroczystość

NIEDZIELA 23 czerwca 2019 roku,

 

 

CZYTANIA

Wy dajcie im jeść!

 

Nie jest żadnym odkryciem stwierdzenie, że historia toczy się kołem. Nawet niezbyt błyskotliwy uczeń na lekcji historii zauważy, że co jakiś czas w dziejach ludzkości powtarzają się pewne zajścia i sytuacje. Ludzkość rzadko uczy się na błędach przeszłości i zapomina o tym, że historia może być piękną nauczycielką życia. Nie musimy zagłębiać się w odmęty historii, aby dostrzec to zachowanie w naszym życiu. Kto z nas, wysłuchawszy pouczenia rodziców, dziadków, nauczycieli czy opiekunów dotyczącego zagrożeń wynikających ze złego postępowania, w niedługim czasie popełniał podobne albo takie same błędy?

 

Jednym z momentów historii, który przychodzi na myśl, obserwując świat za oknem, szklanym ekranem, komputerem czy stronicą gazety, to dzieje starożytnego Rzymu. A w zasadzie hasło: „Chleba i igrzysk!”

 

Gdy sięga się do opracowań historycznych dotyczących tamtego okresu albo chociaż do sienkiewiczowskiej powieści „Quo vadis”, to nie sposób nie dostrzec analogii. Choć ta druga pozycja nie jest kompendium wiedzy historycznej, to jednak jakieś światło rzuca na tamten czas.

 

Dobrobyt, bogactwo, przepych, konsumpcjonizm, sekularyzacja, zeświecczenie – to tylko niektóre hasła określające bliskość czasów starożytnego Rzymu z przełomu er i naszego czasu. Okrzyk „Chleba i igrzysk!” jest okrzykiem wydobywającym się z głębi serca człowieka. I choć pozornie jest wołaniem o zapełnienie żołądka i zapewnienie taniej, popularnej i niewymagającej rozrywki, to naprawdę jest chyba krzykiem rozpaczy głodnego miłości i akceptacji człowieka, który nie potrafi odnaleźć sensu w swoim dotychczasowym życiu. Więc co może dać mu sens, pełnię i zrozumienie?

 

 

W Księdze Rodzaju czytamy, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo(por. Rdz 1, 27). Na czym więc ono polega? Czy Bóg – tak jak człowiek – ma dwie nogi, ręce, nerki i włosy? Boskim pierwiastkiem w człowieku jest jego zdolność do miłości i jej potrzeba. Człowiek został stworzony z miłości i dla miłości, i tylko miłość potrafi zaspokoić wszystkie jego pragnienia. „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu” – jak pisał św. Augustyn w swoich „Wyznaniach”.

 

W Ewangelii z dzisiejszej uroczystości słyszymy historię problematycznego zdarzenia: tłum, który trzeba nakarmić; uczniowie, którzy boją się wyzwania; i Jezus, który zaradza problemowi, ofiarowując wszystkim miłość!

 

Kontrast między myślą Bożą i myślą ludzką jest w tym fragmencie przepiękny: Wy dajcie im jeść – Pójdziemy i kupimy. Jezus zwraca się do uczniów, pokazując im, że zakup produktów niczego nie rozwiąże, bowiem nie w materialnym pokarmie jest tu rozwiązanie. To nie chleb i igrzyska mają zapewnić tłumowi doświadczenie miłości, akceptacji i sensu podążania za Jezusem, ale to, co mają apostołowie, to, co mogą dać od siebie.

 

Pięć chlebów i dwie ryby. Suma tych produktów daje nam siedem. Siedem to biblijna liczba oznaczająca pełnię i doskonałość. Każdy z apostołów ma pełnię tego wszystkiego, co jest potrzebne człowiekowi – siedem sakramentów, czyli pełnię spotkania Boga z człowiekiem w miłości i dla miłości. Sakramenty są rzeczywistością, w której spotykam Boga najpełniej tu na ziemi. Szafarzami sakramentów w większości przypadków są kapłani. Wy dajcie im jeść – to kapłan jest tym, który już tu na ziemi może sprawić, że nigdy nie będę już łaknął tego, co mnie nie nakarmi. Nie będę potrzebował taniej popularnej i ogłupiającej rozrywki. Dobrobyt i bogactwo nie zaślepią mnie, bo będę miał doświadczenie prawdziwej wartości, jaką jest bezinteresowna MIŁOŚĆ Boga.

 

Dzisiejsza uroczystość jest manifestacją tej MIŁOŚCI Boga, który daje się nam za darmo, i jest z nami wszędzie tam, gdzie żyjemy. Eucharystia jest miejscem spotkania i miejscem, gdzie uczymy się miłości w codzienności. Jej przedłużeniem jest adoracja Najświętszego Sakramentu i procesja z Nim, aby zanieść Go tam, gdzie żyjemy, pracujemy. Rzadko niestety uświadamiamy sobie, że procesja Bożego Ciała dokonuje się nie tylko w ten konkretny czerwcowy dzień, gdy pośród śpiewów, dźwięków dzwonów i dzwonków, przy kadzidle i w płatkach kwiatów niesiemy Najświętszy Sakrament w monstrancji po ulicach naszych miast i wiosek. Procesja Bożego Ciała dokonuje się za każdym razem, gdy Chrystusa karmi nas swoim Ciałem, a my przyjąwszy Go wracamy do naszych domów, szkół, miejsc pracy, z Jezusem w sercu. Bóg daje nam siebie, abyśmy wypełniali się Jego miłością i tę miłość zanosili innym. Wy dajcie im jeść – to wezwanie zaczyna teraz brzmieć w naszym kierunku. JA staję się tym, który ma miłością Jezusa karmić innych, tych zgłodniałych, wołających „Chleba i igrzysk!”.

Jeżeli będziemy celebrować tę MIŁOŚĆ Boga, korzystać z niej w sakramentach, zatapiać się w niej w komunii świętej, zanosić ją innym i choć czasami zerkać w historię człowieka, to wierzę, iż unikniemy błędów naszych przodków. Woda sodowa dobrobytu, materializmu i sekularyzacji nie uderzy nam do głów i będziemy potrafili w porę zawrócić z drogi zmierzającej do upadku człowieka i jego cywilizacji. Jezus pragnie naszego szczęścia, chce dać swoją MIŁOŚĆ każdemu człowiekowi, temu, który Go słucha i temu, któremu wydaje się, że jej nie potrzebuje. Nie bójmy się Jego wezwania, pójdźmy za Nim. Dziś uroczyście w procesji, a także na co dzień, niosąc Go w sercu i powtarzając Jego słowa: Wy dajcie im jeść.

 

Duszpasterz w Parafii Ducha Świętego – Szczecinek

o. Wacław Zyskowski CSsR

Jak dobrze przeżyć procesję Bożego Ciała? Poradnik dla tych, którzy chcą podjąć wyzwanie na serio

ENGLAND,EUCHARIST,CORPUS CHRISTI

Wiele osób ma jakiś „problem” z procesją w uroczystość Bożego Ciała. Prawda jest taka, że po prostu zbyt słabo przygotowujemy się do tego religijnego wydarzenia. Ale uwaga! Może warto nauczyć się „chodzenia w Bożej obecności”?

W polskiej tradycji liturgicznej nieodzownym elementem uroczystości Bożego Ciała jest procesja eucharystyczna ulicami parafii. To najczęściej jedyny dzień w roku, kiedy Najświętszy Sakrament wychodzi tak daleko poza mury kościoła.Procesja eucharystyczna jest jednak pewnym wyzwaniem duchowym, do którego warto dobrze się przygotować i mieć na uwadze pewne kluczowe założenia, które pomogą nam dobrze ją przeżyć.

 

Skupienie

Pierwszym problemem, który pojawia się podczas wychodzenia z kościoła na ulice miast i wiosek to trudności w skupieniu. Nie jest przecież tajemnicą, że kiedy zaczynamy doświadczać wielu bodźców wzrokowych i słuchowych (a tak przecież dzieje się, gdy wychodzimy na ulicę) nasze skupienie wewnętrzne zostaje poddane ciężkiej próbie.

Wielokrotnie zdarza się, że rozproszenie jest tak duże, iż ludzie uczestniczący w procesji (często nieświadomie) zaczynają rozglądać się po okolicy, wymieniać serdeczne pozdrowienia lub po prostu wdają się w dyskusje niekoniecznie o Bożych sprawach.

Warto od samego początku uświadomić sobie, że uczestniczę w wydarzeniu religijnym, które ma być także moim świadectwem wiary. Z całą pewnością nie da się zachować takiego skupienia i ciszy, jak to ma miejsce w kościele, ale też warto zadbać o to, żeby procesja nie zmieniła się w zwykły spacer w odświętnym ubraniu.

Pomocą w zachowaniu skupienia może być cicha modlitwa, rozważanie tajemnicy Eucharystii, a nawet wsłuchanie się w treść pieśni, które śpiewamy w drodze. Nie wystarczy podejście, że „jakoś to będzie”. Natura człowieka wymaga pewnej samodyscypliny, dzięki której może ona najpełniej wykorzystać łaskę, poprzez którą działa Bóg.

 

Obecność

Mistrzowie życia duchowego używali pojęcia „chodzenia w Bożej obecności”, na określenie kontemplacyjnego wymiaru modlitwy. Wiara w Bożą obecność to niesamowicie ważny element celebrowania uroczystości Bożego Ciała. Skoro wierzymy, że pod postacią chleba i wina ukrywa się Jezus, to tym bardziej powinniśmy uświadamiać sobie tą prawdę, gdy pod tymi postaciami Jezus uobecnia się w przestrzeni, którą dobrze znamy.

Doświadczenie obecności Boga, który idzie z nami, przypomina wędrówkę Izraelitów przez pustynię, kiedy to mogli liczyć na Boga i Jego prowadzenie. Podążając za Najświętszym Sakramentem duchowo zgadzamy się na wyznaczanie drogi przez samego Boga. Idziemy szukając pokarmu dla duszy i cieszymy się, że mamy Go w obfitości.

Warto w tym momencie przypominać sobie chwile, gdy Bóg był rzeczywiście obecny w moim życiu. Wspomnieć momenty, kiedy przychodził mi z pomocą, podczas gdy inni o mnie zapomnieli.

Eucharystyczna obecność Jezusa skłania również do refleksji, aby Jego bycie między nami nie było tylko zewnętrzne. Święty Tomasz z Akwinu mówił, że Chrystus ma większe upodobanie w przebywaniu w sercu człowieka niż w chlebie, dlatego wielkim pragnieniem Jezusa jest to, żeby spożywać Jego Ciało. Tylko w taki sposób człowiek pielęgnuje w sobie prawdziwe życie. Zostajemy wszczepieni w Chrystusa, a to nierozerwalnie podtrzymuje naszą wiarę i skłania do ewangelizowania.

 

Ewangelia

Podczas każdej procesji Bożego Ciała zatrzymujemy się przy czterech ołtarzach, gdzie śpiewana lub czytana jest Ewangelia. Teksty najczęściej nawiązują do wydarzeń eucharystycznych i cudu rozmnożenia chleba. Śpiewana lub czytana Ewangelia przypomina nam, że Jezus obecny jest nie tylko w chlebie i winie, ale także w Słowie, które czytamy i głosimy.

Rozważanie Słowa Bożego w czasie procesji to dobra okazja, żeby przypomnieć sobie o nauczaniu Jezusa o tym, że Jego słowo jest ważne i powinno docierać nie tylko do uszu, ale i do mojego serca.

Karmienie się Ewangelią daje człowiekowi siłę do znoszenia przeciwności życia i odważnego kroczenia za Jezusem. Jest jednocześnie lekarstwem na problemy, z którymi przychodzimy do kościoła. Nie ma bowiem takiej sytuacji, o której Bóg nie opowiedziałby nam w swoim Słowie. Chodzi o to, aby umieć odkryć to Słowo i skonfrontować je z swoim życiem.

 

Wspólnota

Nikt chyba nie zaprzeczy, że procesja Bożego Ciała jest wydarzeniem wspólnotowym. Każdy z nas idzie w procesji jako ważna część Kościoła. Nie ma tu miejsca na indywidualizm.

Z pozoru błaha rzecz, jaką może wydawać się kolejność osób idących w procesji ma w sobie głębokie znaczenie teologiczne. Na przedzie drogę wyznacza krzyż, znak naszego zbawienia. Za nim idą ci, którzy służą przy ołtarzu i cały Kościół hierarchiczny. Ten piękny symbol ma nam przypominać, że w naszej codziennej drodze do zbawienia nie jesteśmy sami. Zbawiamy się jako Kościół.

Ten wspólnotowy wymiar jest szczególnie ważny w momentach, kiedy wydaje się że Kościół jest podzielony. Łączyć ma nas obecność przy Chrystusie. Jesteśmy różni, mamy odmienne doświadczenie, różne poglądy i różne spojrzenie na rzeczywistość, ale mimo tych różnic zapatrzeni jesteśmy w Chrystusa, który nas prowadzi i jednoczy.

Tylko tak wypełnią się słowa modlitwy Jezusa w Wieczerniku, aby wszyscy byli jedno. To wielkie pragnienie Serca Jezusowego ma skłaniać do jedności. Pomimo różnic mamy dbać o to, aby jeden nie występował przeciwko drugiemu. Powinniśmy pielęgnować wzajemną zgodę i troszczyć się o siebie nawzajem. Tylko tak procesja nieznanych sobie osób stanie się przyczyną do wzajemnego szacunku i miłości. Tylko tak wszyscy poznają, że jesteśmy Chrystusowi, gdy wzajemnie będziemy się miłować.

 

Codzienność

Jednym z najbardziej poruszających motywów uroczystości Ciała i Krwi Pańskiej jest to, że eucharystyczne postacie przechodzą miejscami, w których żyjemy, pracujemy i modlimy się. Jezus przychodzi, aby zobaczyć naszą codzienność. Uświęca ją swoją obecnością i daje nam namacalny dowód na to, że nie jest mu obojętne w jaki sposób żyjemy i czym się zajmujemy.

W natłoku różnych spraw Jezus chce, aby był obecny we wszystkim, co robimy. Realizują się wtedy słowa świętego Pawła, który mówi, że cokolwiek robimy, wszystko mamy czynić na większą chwałę Bożą.

Procesja ludzi wierzących ma uchronić nas przed „szarą codziennością”, w której niewiara i zło często są stałym elementem życia. Jezus w pewnym sensie egzorcyzmuje miejsca, w które zostanie zaniesiony. Pozostawia za sobą ślad nie tylko z barwnych płatków kwiatów, ale zostawia nam swój pokój i radość. Jest Panem tego wszystkiego, co nas otacza. Przychodzi do swojej własności jako Pantokrator, Władca Świata.

Widok „wędrującej” monstrancji ma nas przekonać, że jesteśmy na ziemi tylko na chwilę. Pielgrzymujemy ku lepszemu życiu, gdzie wszystkim we wszystkich będzie sam Chrystus. Wszystko, co nas otacza, przeminie kiedyś na zawsze, ale zostanie z nami Jezus, a wtedy zacznie się nowe życie, na które z takim utęsknieniem czekamy.

Na zakończenie warto jeszcze raz uświadomić sobie głębię procesji eucharystycznych, które będziemy przeżywać. Niech będą one miejscem spotkania i głębokiej modlitwy, a wtedy na pewno wrócimy do domu umocnieni Bożą obecnością.

=

Wzruszające świadectwo księdza, który na łożu śmierci przyjął święcenia20.06.2019, 20:10

Wzruszające świadectwo księdza, który na łożu śmierci przyjął święcenia 

Kilka dni temu ks. Michał Łos zmarł po walce z rakiem. Postawa ks. Michała Łosa nie pozostawiła nikogo obojętnym. Zdjęcie, na którym widzimy jak trzyma Ciało Jezusa Chrystusa stało się wzruszającym świadectwem wiary. Warto je sobie przypomnieć szczególnie dziś, kiedy w Kościele obchodzimy Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.

 Ks. Michał Łos dał przykład wiary w realną obecność Boga pod postacią Chleba i Wina.

– Ks. Michał Łos, który otrzymał święcenia kapłańskie w szpitalu i odprawił swoją pierwszą Mszę św., zmarł dziś po walce z rakiem. Pragnienie kapłaństwa było tak wielkie, że dostał pozwolenie od Papieża Franciszka na święcenia i odprawienia Mszy św. na łóżku szpitalnym. Ks. Michał na zawsze zostanie w moim sercu znakiem, jak wielką wartością jest kapłaństwo służebne. – napisał 17 czerwca na Facebooku ks Damian Wyżkiewicz CM

20 czerwca 2019, godz. 18:0022:00 – transmisja internetowa z Koncertu Jednego Serca Jednego Ducha, który odbywa się co roku w Boże Ciało w Parku Sybiraków w Rzeszowie. Serdecznie zapraszamy do łączenia się z nami poprzez tą transmisję.
1707 odsłon

Procesja Bożego Ciała, gałązki brzozy i o tym czy idee mają konsekwencje

Kiedyś wracałem z wnuczką z przedszkola i jadąc trójmiejską obwodnicą pokazywałem jej drzewa, które mijaliśmy. Akurat trafiło na brzozę.  I wnuczka zapytała, a które to drzewo to jest brzoza? To z białą korą, wyjaśniłem. Wnuczka miała trzy latka, toteż oczywiście padło pytanie następne. Dlaczego brzoza ma białą korę?

No i tu nastąpiła skucha. Nie wiedziałem, dlaczego kora brzozy jest biała. Dorośli nie zastanawiają się nad takimi oczywistymi sprawami. Jest biała i już. Ale dla trzyletniego dziecka to nie jest takie oczywiste. Wszystkie drzewa mają ciemną korę a tylko brzoza białą. Więc pytanie ‘dlaczego’ było pytaniem oczywistym. Nie byłem jednak w stanie wyjaśnić. Nie wiem, odpowiedziałem, jak dojedziemy do domu to sprawdzę i ci powiem. Jak dojechaliśmy do domu, wnuczka zapomniała o brzozie. Ja jednak nie zapomniałem i sprawdziłem1.

Na wiosnę i wczesnym latem, brzoza oprócz ładnej białej kory ma jeszcze ładne zielone liście. I pewnie z tych powodów, młodymi brzózkami przystraja się ołtarze na procesję Bożego Ciała.

Mieszkam w Gdyni, ale rodowitym gdynianinem nie jestem. Do Gdyni przyjechałem z Kotliny Kłodzkiej. Tamte okolice to tzw. ziemie odzyskane. Toteż w tamtym czasie, na uliczkach Bystrzycy Kł., w której chodziłem do szkoły średniej, na studzienkach rurociągów wodnych, spotkać można było napisy ‘wasser’. I widząc te napisy ‘wasser’, myślałem o tym, że chciałbym mieszkać w mieście, które od początku do końca zostało zbudowane przez Polaków. A na studzienkach będzie napisane woda a nie ‘wasser’.  No i to moje marzenie z dzieciństwa, a właściwie już lat młodzieńczych, spełniło się. Gdynia została zbudowana przez Polaków. I na studzienkach wodnych są napisy woda a nie ‘wasser’. Jak to było kiedyś na ziemiach odzyskanych. Teraz już nie. Ostatnio jak tam byłem to sprawdziłem. Studzienki wodne mają tam już napisy woda a nie ‘wasser’.

Ale wróćmy do brzozy. Dzisiaj jest dzień Bożego Ciała.  I tak, jak to jest w całej Polsce, ulicami Gdyni idą również procesje.  A ołtarze przystrojone są młodymi brzózkami. Tam, w Kotlinie Kłodzkiej, gdy nabożeństwo przy danym ołtarzu skończyło się, ludzie szli dalej. Tutaj w Gdyni jest trochę inaczej. Część uczestników procesji podchodzi do brzózek stojących przy ołtarzu i odrywa z nich kilka zielonych gałązek. I z tymi zielonymi gałązkami idą dalej w procesji. A po procesji zabierają gałązki do domu. Kaszubski zwyczaj, którego wcześniej nie znałem. I którego nie było tam na południu, w Kotlinie Kłodzkiej.

Muszę się przyznać, że ten kaszubski zwyczaj na początku raził mnie mocno. Odbierałem go jak coś niestosownego, coś w rodzaju dewastacji. Ale po latach, któregoś razu będąc na procesji Bożego Ciała, sam podszedłem do przystrojonego ołtarza. I ze stojącej tam brzózki bezwiednie oderwałem gałązkę.  Dopiero jak miałem ją w ręku, uświadomiłem sobie, co zrobiłem. I zdałem sobie sprawę, że chyba już jestem Kaszubą. Co prawda nie z urodzenia, ale z ‘asymilacji’.

Dzisiaj też przyniosłem zielone, brzozowe gałązki do domu.

I jeszcze słowo o ideach, co mają konsekwencje. Richard M. Weaver, filolog, myśliciel napisał książkę pod tytułem ‘Idee mają konsekwencje’.  Książka jest o kryzysie i rozpadzie cywilizacji zachodniej.

Boże Ciało jest jednym z najważniejszych świąt katolickich. Jeszcze nie tak dawno, w procesjach Bożego Ciała były tłumy. Dzisiaj procesje też są liczne, ale jakby mniej tłumne. Ludzie wierzą w Boga, ale do kościoła i na procesję już nie idą. A przecież idee mają konsekwencje. Jeżeli wierzą w Boga, to przecież powinni iść.

Kryzys, o którym pisze Weaver dotarł już i do nas?

1 Brzoza zwykle jest drzewem narażonym na skrajne temperatury, bo nie rośnie raczej w dużych grupach. Prawdopodobnie to właśnie ma związek z jej kolorem. Biała kora zapobiega utracie ciepła.