17.07.- 16.niedz. zwykła(otwórz)

XVI NIEDZIELA ZWYKŁA – ROK C

XVI NIEDZIELA ZWYKŁA - ROK C

REMBRANDT (PD)O Panie, jeśli jestem tego godzien, racz nie omijać swego sługi!

16.07. SOBOTA -HENGELO- GODZ. 17.00 MSZA SW NIEDZIELNA :+ EUGENIUSZ BŁACHUT,DUSZE CZYŚĆCOWE

17.07. – 16.NIEDZIELA ZWYKŁA

9.00 ARNHEM : JAN FRYDERYK TEN HOVE( URODZINOWA,82 LATA),O BOŻĄ OPIEKĘ.

12.30 UTRECHT : W INT. MARZENY I DANIELA( 20.ROCZN. SLUBU),O BOŻE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO.

16.00 TIEL : W INT. AGNIESZKI (URODZ.) I TOMASZA – Z OKAZJI 17.ROCZNICY SLUBU.

18.30 PUTTEN : W INT. GRAZYNY I ADAMA – Z OKAZJI 35 ROCZNICY SLUBU

W CIĄGU TYGODNIA – MSZE ONLINE ,Z ERMELO:

PONIEDZIAŁEK, WTOREK,PIĄTEK – GODZ. 19.30. GODZ. 20-NABOŻEŃSTWO

ŚRODA,CZWARTEK – GODZINA 8.00

23.07. SOBOTA – GODZ.17.00- HENGELO-MSZA SW. NIEDZIELNA: ++ANNA ,JÓZEF,WIESŁAW,DUSZE CZYŚĆCOWE.

24.07. – 17.NIEDZIELA ZWYKŁA:

ARNHEM GODZ. 9.00:O ŁASKI DUCHA ŚWIĘTEGO DLA ELŻBIETY (UR.) I ZBIGNIEWA LISOWSKICH.

UTRECHT 12.30 : W INT.+ARLETY GIS.

TIEL 16.00 : ++ KRYSTYNA ,ANDRZEJ WOLNI.+TERESA DUDKIEWICZ,+MIECZYSŁAW ZIELIŃSKI.

PUTTEN 18.30: W INT. ŻONY EWELINY- O SZCZĘŚLIWE ROZWIĄZANIE.

  1. W PRZYSZŁĄ NIEDZIELĘ 24.07. – POSWIĘCENIE SAMOCHODÓW.
  2. W MIESIĄCU SIERPNIU – ZASTĘPSTWO W PARAFII ZAPEWNIA KS. ANDRZEJ SZCZEPANIAK,CHRYSTUSOWIEC Z BOCHUM.
  3. OD DNIA 1.12.2022 ROKU – PRACĘ DUSZPASTERSKĄ W PARAFII UTRECHT ROZPOCZYNA KS.SŁAWOMIR KLIM,CHRYSTUSOWIEC ,(54 LATA) PRACUJĄCY OBECNIE W PARAFII POLSKIEJ W BREDZIE( OD 2009 ROKU).

*****************************

OGŁOSZENIE DLA NARZECZONYCH

ABY PRZYGOTOWAĆ DOKUMENTY DO ŚLUBU(CHODZI O UZYSKANIE TZW. LICENCJI NA ŚLUB, czyli pozwolenia biskupa Utrechtu na ślub poza aktualnym miejscem zamieszkania w Holandii). Dotyczy to osób, które mieszkają co najmniej 6 miesięcy w Holandii, poza swoją polską parafią zamieszkania) – PROSZĘ SIĘ ZGŁASZAĆ 3-4 MIESIĄCE PRZED DATĄ ŚLUBU, NIE ” NA OSTATNIĄ CHWILĘ” !!! .POTRZEBNE DOKUMENTY: 1/ METRYKA CHRZTU 2/ POTWIERDZENIE MIEJSCA ZAMIESZKANIA W HOLANDII.3/ KSERO POTWIERDZAJĄCE TOŻSAMOSC(1.strona -DOWOD OSOB.LUB PASZPORT)

WAŻNE – DLA OSÓB, KTÓRE MAJĄ ROZWÓD CYWILNY .ZGŁASZAMY SIĘ CO NAJMNIEJ 4 MIESIĄCE PRZED PLANOWANYM SLUBEM. DO DOKUMENTÓW TRZEBA DOŁĄCZYĆ AKT MAŁZEŃSTWA Z USC( Z ADNOTACJĄ O ROZWODZIE) ORAZ DECYZJĘ SĄDU NT. ROZWODU.

—————————————————————————

XVI niedziela zwykła

Niedziela, 17 lipca 2022 roku, XVI tydzień zwykły, Rok C, II

CZYTANIA

Jak najlepiej przyjąć i ugościć Jezusa?

Zazwyczaj jesteśmy gościnni, ale mamy też czasami wiele problemów z gościnnością. Gościnność jest trudną sztuką. Może się trafić gość nieoczekiwany. Bywają goście natrętni. Bywają i przypadkowi. Nieraz nawet boimy się gościa, bo nie mamy do niego zaufania.

Trzeba także umieć być gościem – czy przyjeżdża się do kogoś na kilka dni, czy przychodzi się tylko na godzinę lub dwie. Powinniśmy wiedzieć, kiedy można, a kiedy nie wypada składać wizyt. Nie wolno zapomnieć, że gość powinien być dyskretny, nie narzucać się, nie wtykać nosa w nieswoje sprawy. Gość musi wiedzieć, kiedy wrócić do siebie. Ktoś żartobliwie powiedział: „Z gości dwie radości – jak przyjadą i odjadą, najlepiej by było to blisko siebie”.

Jak zatem najlepiej ugościć drugiego człowieka i jak być gościem? Odpowiedź znajdujemy w dzisiejszej Ewangelii. Jezus stał się gościem w domu dwóch sióstr Marty i Marii. Jedna z nich, Maria, siadła u nóg Jezusa i przysłuchiwała się Jego mowie (Łk 10, 39). Druga zaś, Marta, uwijała się koło rozmaitych posług (Łk 10, 40).

Marta, pracowita jak mrówka pani domu, współczesna działaczka, aktywistka zabiegana od świtu do nocy. Kobieta mocno stąpająca po ziemi, realistka. Energicznie krząta się wokół gości. Przecież Jezus przyszedł, a „gość w dom to Bóg w dom”. Kto więc pomyśli o smacznym posiłku, jeśli nie ona? Cieszy się, że wszystkim smakuje. A dla kobiety to bardzo ważne.

A Maria? Jest przeciwieństwem siostry. Skoro przyszedł Przyjaciel domu, Nauczyciel, to zajmować się tak banalną sprawą jak stół, kubki, talerze, widelce, całą bieganiną, krzątaniną, byłoby nietaktem wobec wyjątkowego Gościa, zmarnowaną szansą. Zasłuchana w Jezusa zapomina o świecie. Słucha z zapartym tchem wszystkiego, o czym mówi Jezus.

Taka postawa Marii zdenerwowała Martę, która powiedziała: Jezu, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? (Łk 10, 40). Marta zamiast słuchać Jezusa, wygłosiła Jezusowi „kazanie”. Wytknęła Jezusowi obojętność na swój los, oskarżyła swoją siostrę i wydała rozkaz: Powiedz jej, żeby mi pomogła (Łk 10, 40). W ten sposób Marta ujawniła cały swój wewnętrzny nieład serca. Nie da się w życiu wiecznie gonić od rana do nocy na najwyższych obrotach. Kiedyś człowiek pęknie. I wtedy wyjdzie z niego zmęczenie, samotność, poczucie niesprawiedliwego podziału roboty, wściekłość na cały świat. Skąd my to znamy?

A jak zachował się Jezus wobec tych dwóch sióstr? Wobec zabieganej Marty, a zasłuchanej Marii? Jezus zwrócił się do Marty: Marto, Marto! (Łk 10, 41). Jezus dwukrotnie wymówił jej imię. Może po to, aby w końcu je usłyszała, aby zrozumiała, że Bogu na niej zależy. Niekoniecznie na tym, co ona potrafi zdziałać. Jezusowi chodziło o nią samą, o spotkanie, o bycie razem, o miłość.

Jezus powiedział Marcie trudną prawdę. Ale najpierw potwierdził, że widzi i rozumie jej przemęczenie: Troszczysz się i niepokoisz o wiele (Łk 10, 41). Bóg zna i nasze problemy. Widzi, ile mamy na głowie. Bóg dostrzega naszą wściekłość lub bezradność, samotność, poczucie niesprawiedliwości.

Jezus odpowiedział Marcie: Potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę (Łk 10, 42). Tak, ale wybrała tylko cząstkę. Jeśli cząstkę, to nie wszystko. Przecież Jezusowi nie był obojętny wysiłek, zapobiegliwość, troska o chleb, obiad, kolację. To Marta o tym wszystkim pomyślała, włożyła w to swoje serce. Z pewnością Jezus był jej wdzięczny.

Co znaczą zatem dla nas słowa Jezusa, że potrzeba tylko jednego? (Łk 10, 42). To znaczy, że w życiu potrzebujemy uspokojenia, wsłuchania się w Boży głos, uporządkowania życia u stóp Jezusa. Potrzebujemy jednego – Boga! Bez Boga wszelkie nasze działania nie mają większego sensu. Oddalając się od Boga, będziemy gubić siebie. Zbliżając się do Boga, będziemy siebie odnajdywać.

Pewien ksiądz zaprosił parafian na spotkanie duszpastersko-biblijne, aby rozważać Ewangelię. Zaprosił też dyrektora szkoły. Ten wymawiał się brakiem czasu. Zirytowało to księdza:

– Pan przypomina mi umęczonego drwala, który marnuje czas i siły, bo pracuje tępą siekierą. Tłumaczy się przy tym, że nie ma czasu, aby usiąść i naostrzyć ostrze.

Rzeczywiście, chorujemy od trosk, zajęć, biegania i zapracowania. Zbyt wiele jest troski o chleb, a za mało o Boga, o Jego słowo, o modlitwę. Nic przeto dziwnego, że często nasz chleb staje się gorzki.

Słuchajmy zatem Bożego słowa, jak gdybyśmy nie mieli nic innego do roboty i tak pracujmy, jak gdybyśmy mieli jutro umrzeć. To znaczy bądźmy pracowici jak Marta i tak rozmodleni jak Maria. Praca nie zwalnia nas od słuchania słowa Bożego i modlitwy, a modlitwa nie daje nam prawa do zaniedbywania pracy. Człowiek żyjący w stałym kontakcie z Bogiem, troszczący się o przyjaźń z Bogiem staje się najlepszym pracownikiem.

Eucharystia, w której uczestniczymy jest najlepszą szkołą gościnności. Sam Jezus zaprasza nas, abyśmy obficie czerpali mądrość, która płynie ze stołu Bożego słowa i stołu Eucharystii.

Redemptorysta Prowincji Warszawskiej, obecnie kapelan Szpitala Miejskiego nr 4 w Gliwicach Sp. z o.o.
oraz Szpitala Vito-Med – Gliwice

o. Mariusz Więckiewicz CSsR

**************************************************************

NIEDZIELA ŁÓDZKA

Wakacyjny savoir vivre w Kościele

Szlachetność i elegancja to punkt wyjścia dobrego wychowania. O ładnym stroju, który nie zawsze jest elegancki, o tym jak ubrać się w upalny dzień na Mszę św. i jak reagować na płacz dziecka podczas liturgii, z ks. dr. Jackiem Kacprzakiem rozmawia Julia Saganiak.

Niedziela łódzka 27/2022, str. IV

 Rozmawia: Julia Saganiak

 Karol Porwich/Niedziela

Julia Saganiak: Dlaczego savoir vivre jest obowiązkiem każdego katolika?

Ks. dr Jacek Kacprzak: Uczeń Jezusa Chrystusa przede wszystkim pragnie żyć z Nim w przyjaźni, dlatego słucha Jego słowa, czyni z niego praktykę swojego życia, chce naśladować swojego Mistrza. Drugim najważniejszym przykazaniem w nauczaniu Jezusa jest – zaraz po miłości Boga – miłość bliźniego. To właśnie z miłości bliźniego wypływa pragnienie, a zarazem obowiązek okazywania mu szacunku. Każda społeczność wypracowuje formy, poprzez które człowiek okazuje cześć. W różnych obszarach kulturowych mogą się one między sobą różnić, lecz ich istota pozostaje niezmienna. Stąd trudno uznać za słuszne stanowisko, że formy kulturalnego współżycia międzyludzkiego są strukturą ograniczającą indywidualność i wolność. Najczęściej też z biegiem czasu same formy ulegają modyfikacjom, np. to, co było uznawane jeszcze kilkanaście lat temu za nietaktowne, dzisiaj nikogo nie bulwersuje. Byłoby jednak wielką stratą dla życia społecznego, gdyby porzucić wszelkie formy w imię spontanicznego wyrażania siebie. Ustalone formy służą przede wszystkim temu człowiekowi, któremu chcę okazać szacunek.

Mówiąc o zachowaniu w Kościele, ubiór znajduje się zwykle na końcu listy. Czy w szczególny sposób nie powinniśmy przywiązywać uwagi także do zewnętrznych spraw, czyli w tym przypadku do ubioru?

Wnętrze sakralne w ogóle wiąże się ze szczególnym sposobem zachowania. Od dziecka wiemy, że w kościele należy zachować ciszę (oczywiście poza momentami liturgii, kiedy recytujemy lub śpiewamy), niczego się nie je, nie biega się, przyklęka się przed Najświętszym Sakramentem, a mężczyźni nie nakrywają głowy. To specyficzny dla wnętrza sakralnego sposób zachowania, który ma zwrócić naszą uwagę na Bożą obecność oraz pozwolić innym na modlitwę, uszanować przestrzeń ich skupienia na Bogu. Kwestia samego stroju również z tego wynika. Istnieje dość duża dowolność doboru stroju z zachowaniem zawsze podstawowej zasady: ma on wyrażać cześć wobec Boga, szacunek dla innych członków wspólnoty, a także powinien podkreślać świąteczny charakter zgromadzenia. Nie wrócą już pewnie czasy, kiedy miało się oddzielne ubranie „do kościoła”. Zresztą nie to jest najistotniejsze, chociaż z drugiej strony pamiętam, że wówczas samo ubranie było już znakiem wyjątkowego charakteru dnia świątecznego, w pewien sposób wprowadzało w uroczystość chwili. Dzisiaj obserwuje się raczej nie rozróżnianie między strojem powszednim a świątecznym. Styl „casual” zdobywa nie tylko kościoły, to samo dotyczy teatrów, filharmonii. Szkoda…

Mając więc na uwadze wszystkie pogodowe zjawiska i czas wakacji, jak powinien wyglądać strój kobiety i mężczyzny?

Kiedy jest gorąco, staramy się tak ubierać, aby w miarę możliwości zachować komfort termiczny. Nie można jednak zapominać, że własne dobre samopoczucie nie może być jedynym i głównym kryterium doboru odzieży. Są granice, których nie należy przekraczać, a wygoda i godność stroju dadzą się ze sobą połączyć. Nie chodzi o poniżanie cielesności, lecz przede wszystkim o szacunek dla innych i poszanowanie wrażliwości drugiego człowieka, który przychodzi do kościoła, aby się modlić i nie powinien być wystawiony na niepotrzebne rozproszenia. Nasza cielesność jest darem Bożym, ale nie powinniśmy nią epatować. Musimy mieć świadomość, że nasz strój i to, co odsłania – nawet jeśli sami nie mamy takich intencji – może być dla innych bodźcem bardzo przeszkadzającym w modlitwie. Oczywiście dzisiejsze normy tego, co wypada, wskazywałyby np. kobietom na zasłanianie ramion, unikanie zbytniego odsłaniania nóg, a mężczyznom nie wchodzenie na liturgię w krótkich spodniach. Jeszcze kilka lat temu do żadnej z papieskich bazylik rzymskich nie można było wejść, jeśli się nie spełniło tych kryteriów.

Zostając jeszcze w temacie wakacji, jak wygląda kwestia uczestnictwa we Mszy św., nie przebywając w murach świątyni, ale poza nią?

Jeśli zabrakło dla nas miejsca wewnątrz świątyni lub warunki w niej panujące uniemożliwiają wejście, możemy uczestniczyć w liturgii poza murami kościoła. W takiej sytuacji powinniśmy przynajmniej słyszeć to, co się dzieje wewnątrz: Słowo Boże, modlić się ze wszystkimi, śpiewać. Dowolny wybór miejsca przy kościelnym murze, podczas gdy w środku jest wiele miejsca, traktować należy jako nadużycie. Trzeba się zapytać, czy chcę uczestniczyć w liturgii w kościele, ale nie mogę z powodu odpowiednich przyczyn, czy też mam możliwość wejścia, ale nie chcę. W drugim przypadku nie możemy zasadniczo mówić o uczestnictwie w liturgii.

Jak powinni reagować rodzice, gdy dziecko zaczyna głośno płakać lub biegać i tym samym rozpraszać uczestników liturgii?

Ogólne zasady dobrego wychowania nakazują unikanie zakłócania ciszy lub przeszkadzania innym w jakichkolwiek okolicznościach. Dzieci są radością całej wspólnoty i na pewno nikomu nie będzie przeszkadzało drobne zakłócenie ciszy lub malec na chwilę oddalający się od rodziców. Jednak głośny, przeciągający się płacz czy dziecko biegające po całym kościele mogą znacząco utrudnić uczestnictwo w liturgii. Jeśli wypadnie wówczas akurat homilia, stanowi to poważną próbę zarówno dla słuchających, jak i dla kaznodziei. Rozumiem trudność, jaką mogą przeżywać rodzice zmuszeni do opuszczania Mszy św., w której chcieliby uczestniczyć. Powinni jednak mieć świadomość, że nie opuszczają zgromadzenia z własnej inicjatywy i czynią to tylko na pewien czas. Moglibyśmy powiedzieć, że są na służbie rodzicielskiej, która wymaga od nich takich poświęceń. Myślę, że dobro, jakie wynika z przyprowadzania dzieci do kościoła, przeważa problemy, jakie się z tym wiążą, i warto podejmować ten trud.

Czas wakacji to także zwiedzanie zabytków sakralnych. Czy turystów obowiązuje wtedy odpowiedni ubiór nawet wtedy, gdy na chwilę nawiedzają budynek sakralny? Na co powinni zwrócić szczególną uwagę podczas zwiedzania?

Niezależnie od wyznawanego światopoglądu miejscom takim należny jest szacunek wynikający z funkcji, jaką pełnią dla ludzi, którzy je użytkują. Najlepiej, aby chrześcijanie łączyli podziwianie walorów artystycznych budynku kościelnego z modlitwą. To przecież dla modlitwy te budynki powstały i jej mają służyć. Mimo że nie zawsze jest możliwe spędzenie dłuższego czasu na modlitwie, to powinniśmy jednak zauważyć i uczcić obecność Najświętszego Sakramentu przynajmniej przez przyklęknięcie. Na koniec sprawa oczywista: nigdy nie zwiedzamy kościoła w trakcie sprawowanych nabożeństw.

Ks. dr Jacek Kacprzak prorektor i wykładowca Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi