13.10.- 28.Niedziela zwykła

Ew. wg sw. Łukasza17,11-19

Dziewieciu uleczonych z choroby trądu zapomniało, komu to zawdzięczają.Tylko jeden dostrzegł Tego, kto mu to zdrowie przywrócił.

Iluż ludzi podziwia piękno przyrody ,otaczającego ich  świata – ale nie dostrzega w tym dzieła Boga- Stwórcy.

Wdzięczność to świadomość,że cokolwiek dobrego otrzymuję – to daje mi to sam Pan Bóg.Przez kogoś uśmiecha się do nas,aby nas umocnić, przez kogoś ratuje nasze zdrowie,abyśmy mogli jeszcze coś dobrego uczynić.

W NASZEJ PARAFII  :

11.10 . piatek  PUTTEN :  18.00 -zajecia katechetyczne dla dzieci

18.40- różaniec  19.00 – Msza swięta

2. 10. sobota  10.30 Driebergen – zajęcia w Szkole Polskiej- do godz. 13.00

18.30 – TIEL : Rozaniec, spowiedź. 19.00 : Msza sw. : + Krystyna Spychała( 14.r.+)

O łaski dla rodzin Spychała,Tejchman

13.10. NIEDZIELA- 28.Niedz. zwykła – Dzień Papieski

9.30 ARNHEM :  W int. Ewy i Jacka(30.r.Slubu)

12.30 UTRECHT : W int.rodziców-Urszuli i Janusza,o potrzebne łaski

16.00 HENGELO : ++Anna, Wiesław,Józef,dusze czyśćcowe

19.00 PUTTEN : + Andrzej Mroziński

17.10.czwartek – Utrecht : 18.30 rozaniec, spowiedż..19.00 – Msza swieta

18.10.piatek – Putten :   18.30 rozaniec,spowiedz. 19.00 – Msza sw.

19.10. sobota TIEL 18.30- rozaniec,spowiedz 19.00- Msza sw. – w int. dusz czyśćcowych

20.10.– 29.NIEDZIELA ZWYKŁA

9.30 ARNHEM : + Krzysztof  Ostrowski ( 1.r.+)

12.30 UTRECHT : + Hanna Trzcinska ( od kolezenstwa z pracy)

16.00 HENGELO : W int. Adriana, z ok. 1.urodzin

19.00 PUTTEN :+Józefa Mikoliszyn ( 4.r.+)

**************************************************************************************

Przypominam, że mamy październik, miesiąc, w którym jesteśmy zaproszeni do odmawiania różańca. A jest o co się modlić za wstawiennictwem MB Różańcowej: za Kościół, za Polskę, za nasze małżeństwa i rodziny, za nas samych, abyśmy trzymali się Boga. A zatem chwytajmy za różaniec.

Królowo Różańca świętego - módl się za nami!

Jakub Kruczek OP
Modlitwa, która przemienia świat

fot. Marco Ceschi | Unsplash

Dlaczego Jan Paweł II wszystkim swoim gościom dawał do ręki różaniec? Czy to tylko kurtuazja i grzeczność? A może chciał każdego zaprosić do modlitwy. Do modlitwy szczególnej podejmowanej razem z Maryją, Matką Jezusa.

 

A czym my się kierujemy, kiedy z miejsc pielgrzymkowych przywozimy różańce dla naszych bliskich. Czy traktujemy je jak amulet? Mam nadzieję, że nie. Różaniec tworzy jakąś niezwykłą, niewidzialną wspólnotę modlitewną. W tej wspólnocie modlimy się razem z Maryją i o tyle można nazywać różaniec modlitwą „maryjną”. Trzeba jednak pamiętać, że „prawdziwa maryjność” nie polega na tym, że zatrzymujemy się na Matce Jezusa, Ona zawsze prowadzi nas do Syna.

 

Modlitwa nie jest celem naszego życia, tym celem jest zjednoczenie z Bogiem, modlitwę możemy nazwać drogą, która do spotkania i zjednoczenia z Bogiem prowadzi. Droga bywa czasami nużąca, trudna, a czasami nawet nudna, nie jeden raz odczuwamy zmęczenie, ale wiemy, że jej kresu czeka na nas Przyjaciel. Modlitwa różańcowa jest taką właśnie drogą.

 

Różaniec jest modlitwą ustną, powtarzalną. Nieustannie powtarzamy w niej najważniejsze fragmenty Biblii: Pozdrowienie Anielskie, Modlitwę Pańską, Pochwałę Trójcy. Można to robić bezmyślnie, popadając w rutynę, ale można też zatrzymać się nad tymi słowami, będą nas one wtedy na Tajemnicę Boga, który tak bardzo umiłował świat, „że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miała życie wieczne”(J 3,16).

 

Powtarzając te słowa razem z Maryją, Jej oczyma i sercem patrzymy na Jezusa, poznajemy tajemnice Jego życia. Rozważamy je razem z Matką. Ona pokazuje nam Jezusa od poczęcia aż do chwalebnego uwielbienia. Poznając Jezusa, zapraszamy Go do naszego życia i chcemy naśladować. Każda prawdziwa modlitwa pomaga nie tylko poznać Boga, ale prowadzi do przemiany serca. Człowiek, który modli się prawdziwie i dobrze staje się lepszy. Modlitwa przemienia świat – dlatego, że najpierw przemienia nas.

 

Różaniec jest także modlitwą wstawienniczą. Najpierw my sami prosimy Maryję, aby była z nami i modliła się za nas w dwóch najważniejszych godzinach życia: „teraz” i „w godzinie naszej śmierci”. Możemy także razem z Maryją modlić się za innych. W Kościele różaniec stawał się bardzo często modlitwą wstawienniczą, podejmowaną w trudnych chwilach. Jan Paweł II zachęcał nas, abyśmy biorąc różaniec do ręki, modlili się przede wszystkim o pokój i w intencji rodzin.

 

Modlitwa różańcowa jest równocześnie prosta i trudna. Jest modlitwą całego człowieka, angażuje jego ciało: usta, które wypowiadają słowa i palce przebierające paciorki. Angażuje umysł, który medytuje i rozważa wypowiadane słowa, kontemplując ewangeliczne tajemnice i wreszcie pobudza serce, aby do tych tajemnic i do samego Jezusa przylgnęło.

 

Jakub Kruczek OP
liturgia.pl | 

*******************************************************************************************************

W 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny zapraszamy rodaków z kraju i z zagranicy w dn. 18/19 października br. na XXXIV Jasnogórską  Noc Czuwania w intencji polskiej Emigracji i jej Duszpasterzy.
Hasło tegorocznej pielgrzymki do Domu Matki i Królowej brzmi: „Z mocą  Bożego Ducha strzeżmy wspólnego dziedzictwa”.

Apel Jasnogórski w piątek poprowadzi ks. Krzysztof Olejnik SChr – nowy przełożony generalny Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, a Mszy Świętej koncelebrowanej o g. 23 przewodniczyć będzie ks. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski.

W duchu jedności chcemy łączyć się też duchowo z rodzinami doświadczonymi rozłąką emigracyjną i Polakami w najdalszych zakątkach świata. Umożliwi to transmisja z Jasnej Góry przez Radio Maryja, Telewizję Trwam czy Radio Jasna Góra. Tej nocy bądźmy razem przed obliczem Pani Jasnogórskiej.

Zapraszamy do przesyłania modlitewnych intencji na adres:

Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego im. Kard. Augusta Hlonda, ul. Radomska 25, 42-221 Częstochowa (Polska)
e-mail: [email protected]
www.czuwanie.chrystusowcy.pl

tel. kontaktowy do IDE: +48 507 135 769

************************************************************************************************

XXVIII niedziela zwykła

Niedziela, 13 października 2019 roku, XXVIII tydzień zwykły, Rok C, I

 

 

CZYTANIA

 

Dziękować za miłość…

 

Czy uważasz, że sam sobie ze wszystkim poradzisz? Na przykład, jeśli jesteś zdruzgotany, nie masz poczucia własnej wartości, nie masz przyjaciół lub tylko kilku nielicznych, męczą cię kłótnie rodzinne, straciłeś pracę, ktoś z bliskich odszedł? Czy uważasz, że możesz sam zmienić swoje życie na lepsze? Jak myślisz, jaki jest najlepszy prezent, jaki możesz zrobić sobie samemu? Czy znasz ludzi, którzy pomogli sobie i zmienili swoje życie o 180 stopni?

Tak, są ludzie, którzy mówią: „Don’t worry, be happy!” – „Mogę być beztroski i szczęśliwy bez pomocy innych”. Albo: „Nie potrzebuję miłosierdzia od Boga. Jestem wystarczająco dobry i sam mogę osiągnąć niebo”.

Ale czy naprawdę można ze wszystkim sobie samemu dać radę? A co wtedy, gdy przyjdą choroby, pojawią się wewnętrzne niepokoje, nierozwiązane konflikty i męczące zadania? Czy zawsze tak łatwo jest to wszystko spokojnie zaakceptować?

 

 

Dla trędowatych z dzisiejszej Ewangelii nie było wcale tak łatwo powiedzieć sobie: „Nie martw się, bądź szczęśliwy!”Ciężko im znosić ból fizyczny, a do tego jeszcze cierpią z powodu wykluczenia społecznego. Dlatego zwracają się do Jezusa i wołają: „Nauczycielu, zmiłuj się nad nami!”. I Jezus przychodzi im z pomocą. Leczy dziesięciu cierpiących na trąd, chorobę, którą powszechnie uważano za „nieczystość zakaźną”, która wymagała rytualnego oczyszczenia.

 

Swego czasu papież Benedykt XVI, komentując ten fragment słowa Bożego, podkreślał, że Ewangelia ukazuje dwa etapy uzdrowienia: pierwszy i bardziej powierzchowny dotyczy ciała, zaś drugi i głębszy dotyka wnętrza człowieka – tego, co Biblia nazywa „sercem” – i stamtąd promieniuje na całą ludzką egzystencję. Całkowite i radykalne uzdrowienie to „zbawienie”. Nawet język potoczny odróżnia „zdrowie” od „zbawienia”, dzięki czemu pomaga nam zrozumieć, że zbawienie to coś więcej niż zdrowie: jest to nowe, pełne, ostateczne życie. Co więcej, Jezus mówi tutaj podobnie, jak przy innych okazjach: „Twoja wiara ci pomogła”. To wiara zbawia człowieka, pozwalając mu nawiązać głęboką relację z Bogiem, z sobą samym i z innymi; a wiara wyraża się we wdzięczności. Uzdrowiony Samarytanin dziękuje Jezusowi, gdyż wie, że nie ma czegoś takiego, jak prawo do bycia zdrowym i szczęśliwym. Bóg pomaga człowiekowi i leczy go. To jest Jego dar – nawet jeśli przekazywany jest mu poprzez innych ludzi lub za pośrednictwem natury. Wszystko, co najlepsze, pochodzi od Boga. Wiara zaś otwiera człowieka na łaskę Bożą; uświadamia mu, że wszystko jest darem, że wszystko jest łaską. Wtedy człowiek wie: bez Boga jestem nieszczęśliwy, jestem bezradny bez Jego dobroci, ponieważ tylko On może dać mi prawdziwe życie.

 

 

Opowiada o tym pewna kobieta, jak to pewnego razu ze swoim bólem zwróciła się do Boga:

Miałam dwie nogi różnej długości – mówi – i z tego powodu od lat cierpiałam na nieznośny ból pleców, szczególnie podczas chodzenia. Szczerze mówiąc, porzuciłam już nadzieję na poprawę, ponieważ nie mogłam wiele zrobić poza poddaniem się fizykoterapii.

Jednak kiedyś nadarzyła się okazja, by poprosić ludzi o modlitwę w mojej intencji. Kapłan włożył na mnie ręce i moi przyjaciele modlili się za mnie. Nogi zrobiły mi się jakby cieplejsze, a moja krótsza noga jakby upodobniła się do drugiej. Od tego czasu mogę chodzić bez bólu. Wtedy też opuścił mnie ból głowy. Wcześniej odczuwałam silny ból głowy, który całkowicie odbierał mi chęci do pracy i życia. Od tego czasu już nie odczuwałam tego bólu. Muszę przyznać, że wprost nie prosiłam o uzdrowienie, ale nauczyłam się, że Bóg jest hojny i życzliwy, i naprawdę lubi dawać ludziom to, co czego w głębi pragną.

Jednak najpiękniejszą rzeczą w tym uzdrowieniu jest to, że czuję się tak bardzo kochana przez Boga i że moja relacja z Nim naprawdę się pogłębiła. Pomogło mi to również poznać Go, Jego wielkość i moc. Jest to dla mnie bardzo ważne i jestem za to bardzo wdzięczna. Dziękuję Ci, Jezu!

 

 

Cóż za wielki skarb zawiera się w jednym słowie: „Dziękuję!”. Ten, który dziękuje Bogu – podobnie jak trędowaty i kobieta dotknięta bólem, wierzy i świadczy, że jest nie tylko uzdrowiony i obdarowany, ale także zaakceptowany i kochany. Tylko wtedy człowiek może być szczęśliwy, jeśli otworzy swe serce na Boga i da Mu się obdarować swoją miłością. A właśnie teraz w Eucharystii miłość „Boga przychodzi do nas cieleśnie, aby nadal działać w nas i poprzez nas” (Deus Caritas est, 14). To największy dar Boga, za który nie można dość dziękować.

Wykładowca na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie oraz
w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów w Tuchowie – Braniewo

o. Ryszard Hajduk CSsR

MODLITWA KSIEDZA PIOTRA SKARGI ZA OJCZYZNĘ- W DNIU WYBORÓW  13.10.2019

Modlitwa za Ojczyznę ks. Piotra Skargi

 

Boże, Rządco i Panie narodów,
z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać,
a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej,
błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna,
chwałę przynosiła Imieniowi Twemu
a syny swe wiodła ku szczęśliwości.

Wszechmogący wieczny Boże,
spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom
i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej,
byśmy jej i ludowi Twemu,
swoich pożytków zapomniawszy,
mogli służyć uczciwie.

Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje,
rządy kraju naszego sprawujące,
by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym
mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.

Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

*****************************************************************************************

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Obawiam się wielkiego rozłamu w Kościele

2019-10-11 23:50

Rozmawiali Przemysław Harczuk i Sandra Skibniewska

Tadeusz Isakowicz-Zaleski:
Autor: Eastnews

Nic nie jest przesądzone. Można jeszcze z tej drogi zawrócić. Ale tendencja jest bardzo niebezpieczna. Jeśli zmiany poszłyby w kierunku protestantyzacji, wprowadzenia kapłaństwa kobiet, czy liberalizacji w sprawach ślubów homoseksualistów, Kościół czeka schizma. I ja się jej bardzo obawiam – mówi „Super Expresswi” Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duszpasterz polskich Ormian, prezes Fundacji Św. Brata Alberta.

„Super Express”: – Trwa zwołany przez Franciszka Synod dla Amazonii. Wbrew nazwie są tam podejmowane decyzje ważne dla całego Kościoła, tymczasem w Polsce o sprawie mówi się niewiele.
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: – Śledzę synod zwołany przez papieża w Amazonii bardzo wnikliwie. Bardzo mnie dziwi, że w Polsce ten temat nie jest przedmiotem dyskusji. Już sam fakt, że jest organizowany synod w określonym rejonie świata, poruszający tematy ekologii, jest zaskakujący.
– Dlaczego?
– Bo papież nie zwołał synodu dla Amazonii dlatego, że są prześladowania chrześcijan, czy jest sytuacja kryzysowa dla Kościoła, ale cały synod de facto jest podporządkowany ekologii. Moim prywatnym zdaniem jest to dziwne. Ochrona środowiska nie jest najważniejszym problemem, ani istotą działalności Kościoła. Są znacznie większe problemy. Laicyzacja środowisk i narodów oraz odchodzenie ludzi młodych od praktyk religijnych i prześladowanie chrześcijan w różnych rejonach świata. Lobby homoseksualne, pedofilia i rozłam w lokalnym Kościele. Ojciec Święty tym się powinien zajmować. Od zajmowania się ekologią są różne stowarzyszenia.
– Gdy pod koniec XIX wieku pojawił się socjalizm, bazował na realnych problemach społecznych. Kościół poprzez encyklikę Rerum Novarum zablokował jego pochód na Zachodzie, tworząc katolicką naukę społeczną. Z kolei dziś z jednej strony mamy faktycznie problemy wokół środowiska, na których bazuje radykalna lewica. Może Franciszek poprzez podjęcie tematu robi to samo co Leon XIII w XIX wieku?
– Kościół musi zwracać uwagę na różne sprawy społecznie istotne. Jednak nie może być tak, że Ojciec Święty zajmuje się ekologią a nie innymi rzeczami. To bardzo niepokojące. Przez to może dojść do podziałów w Kościele. Wracając jednak do ekologii, to podnoszenie tego tematu świadczy o pomieszaniu z poplątaniem. Każdy chrześcijanin wie, że troska o środowisko jest istotna, ale nie możemy iść w kierunku, że Kościół zajmie się tylko tym.

– Ochrona środowiska nie jest jednak głównym problemem związanym z synodem. Jak zauważyło wielu obserwatorów, podczas synodu tworzy się nowy ryt mszy, z udziałem szamańskich indiańskich obrzędów. Zaczyna się nieśmiało mówić o kapłaństwie kobiet, a nawet zmianach w sprawie celibatu duchownych.
– Z tych wszystkich kwestii, które pan wymienił, mogę zrozumieć dyskusję na temat celibatu. Nie jest to problem dogmatyczny, ani prawd wiary. Celibat wynika z tradycji, istnieje od XII wieku, w Polsce jeszcze w XIV wieku byli żonaci księża. Również dziś w Kościele katolickim w różnych obrządkach pojawiają się żonaci księża. W obrządkach katolickich wschodnich dopuszcza się możliwość zawarcia rodziny i posiadania dzieci. Sam miałem w rodzinie żonatych księży. Mój pradziadek był proboszczem, miał żonę i pięcioro dzieci. W Amazonii brakuje księży, stąd temat wyświęcanie żonatych mężczyzn na kapłanów.
– Tu jednak pojawia się inny problem – ci żonaci mężczyźni nie muszą kończyć teologii, nie będą mogli udzielać wszystkich sakramentów. Czy nie rodzi to obawy, że będą dwie grupy kapłanów – jedni świetnie wykształceni, bez żon, powiedzmy „elita” i drudzy bez wykształcenia, odprawiający msze, ale nie mogący na przykład spowiadać?
– W katolickich kościołach wschodnich jest wyraźny podział księży na dwa rodzaje. W obrządku ormiańskim do pracy duszpasterskiej kierowani są żonaci mężczyźni, nie mogący spowiadać, mający dość pobieżne wykształcenie teologiczne. Wykształcenie w obrządku ormiańskim jest określane jako niższe i wyższe. W Kościele zachodnim jest armia stałych diakonów, którzy nie muszą mieć wykształcenia teologicznego. Mamy perspektywę, jak to rozwiązać. Jednak to podlega dyskusji. Celibat podlega dyskusji. Bo nie oznacza podważenia nauczania Chrystusa. To są poważne sprawy. Uderzające jest, że problemem przy okazji synodu okazuje się to, czy ktoś będzie jadł na plastikowym talerzyku, czy nie.
– Czy może dojść do zniesienia celibatu duchownych?
– Nie sądzę, by doszło do tego w całym Kościele. Sądzę, że raczej możliwe są pojedyncze wyjątki takie, jak w Amazonii, być może też w niektórych, cierpiących na kryzysy powołań krajach zachodnich.

– Pojawiają się też kwestie kapłaństwa kobiet. Głosy o jego wprowadzeniu pojawiły się też w kontekście synodu.
– Celibat i kapłaństwo kobiet to są dwie skrajnie różne rzeczy. Celibat nie jest sprawą dogmatu, prawd wiary. I papież może go znieść jednym zarządzeniem. Oczywiście jest kwestia czy i jak to robić, nie jest to jednak niezgodne z prawdami wiary. Tymczasem kapłaństwo kobiet byłoby całkowicie sprzeczne z określonymi dogmatami. Także potwierdzonymi autorytetem św. Jana Pawła II. Podobnie jak – a takie poglądy się pojawiły – niedopuszczalne byłoby rozluźnienie dyscypliny w sprawach nierozerwalności małżeńskiej, czy uznawania małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Moim zdaniem tego typu sygnały dają potężne argumenty tym, którzy są przeciwni polityce papieża Franciszka. Obawiam się, że dojdzie do rozłamu w Kościele.
– Aż tak źle?
– Oczywiście nic nie jest przesądzone. Można jeszcze z tej drogi zawrócić. Ale tendencja jest bardzo niebezpieczna. Jeśli zmiany poszłyby w kierunku protestantyzacji, wprowadzenia kapłaństwa kobiet, czy liberalizacji w sprawach ślubów homoseksualistów, Kościół czeka schizma. I ja się jej bardzo obawiam.
– Tu jest kluczowe pytanie o papieża Franciszka. Miały miejsce jego dziwne rzekome wypowiedzi – a to, że dusze grzeszników, które nie chcą Boga rozpływają się i znikają, nie trafiają do piekła. A to, że Jezus nie był Bogiem. Potem okazuje się, że to wypowiedzi nieautoryzowane, a papież nie miał tego na myśli, ale z dziennikarzem tym przecież regularnie rozmawiał.
– Myślę, że papieżowi bardzo szkodzą te wszystkie niedopowiedzenia, anegdotki. Wspomnę chociażby o anegdocie na temat św. Jana Pawła II, która papieża Polaka postawiła w nie najlepszym świetle, a potem została zdementowana. Jednak był to chyba pierwszy raz, gdy urzędujący papież podważył autorytety swojego poprzednika. Jestem starej daty – pamiętam Pawła VI, św. Jana Pawła II, Benedykta XVI. Wszyscy oni byli super logiczni, precyzyjni. A już Benedykt XVI szczególnie. Z papieżem Franciszkiem jest inaczej. Jego słowa często mogą być przeinaczane, bo papież stwarza ku temu możliwości. Niepokojące też, że jedyną encykliką Ojca Świętego jest dotycząca ekologii.
– No dobrze. Ale co katolicy powinni w takim razie zrobić?
– Ksiądz profesor Staniek, mój wykładowca, a potem rektor w Seminarium Duchownym w Krakowie, powiedział kiedyś, że jeżeli papież miałby zmienić doktrynę wiary, to powinien odejść.
I faktycznie, dziś o przyszłość Kościoła, wierność prawdom wiary możemy się obawiać. I rozłam w Kościele jest bardzo prawdopodobny.

*************************************************************************************