11.08.- 19.Niedziela zwykła

15.08 – uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Petr Brandl, Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, obraz w ołtarzu głównym bazyliki w Krzeszowie / By Aw58 – Praca własna,

KSIĄDZ DARIUSZ KOWALCZYK:

Chrześcijanie są prawdziwymi materialistami. Wierzą, że ludzkie ciało będzie – przemienione – trwać wiecznie. Tak jak ciało Wniebowziętej.

Nie, nie chodzi mi o film „Wniebowzięci”, z nieza­pomnianymi rolami Jana Himilsbacha i Zdzisława Maklakiewicza. Dwaj mężczyźni wygrywają w toto-lotka i dzięki temu odbywają pierwszą w życiu podróż samolotem (liniami krajowymi). Czują się innymi, lepszymi ludźmi. Są wniebowzięci. Dla katolików jednak wniebowzięcie to nie tylko określenie na wyrażenie stanu najwyższego zadowolenia. To pełna obietnic prawda wiary. Bo wniebowzięcie nie dotyczy tylko Matki Bożej, ale każdego człowieka. Stanowi ono świadectwo o naszym powołaniu, o naszej przyszłości. A jaka jest nasza przyszłość, o ile tylko zechcemy się na nią otworzyć? Jest nią życie wieczne w niebie – z ciałem i duszą, to znaczy z pełnią tego wszystkiego, co stanowi, że człowiek jest człowiekiem, a nie jedynie inteligentnym zwierzęciem lub – z drugiej strony – jakimś aniołem uwięzionym w ciele. Człowiek to ciało i dusza, i duch. A Bóg, który zbawia człowieka, zbawia go całego – bierze człowieka do nieba, dając mu nowe ciało. Dlatego nie lubię sformułowania: „Módlmy się za duszę świętej pamięci XY”. Powinniśmy modlić się po prostu za człowieka XY, a nie tylko za jego duszę. Choć jest prawdą, że łatwiej nam wyobrazić sobie jakiś osobowy element duchowy niż ciało, w którym Maryja jest w niebie. Trudno nam też wyobrazić sobie nasze ciało po zmartwychwstaniu. Dlatego św. Paweł – wyraźnie zirytowany – pisze: „Lecz powie ktoś: A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się ciele? O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze. To, co zasiewasz, nie jest od razu ciałem, którym ma się stać potem, lecz zwykłym ziarnem […]. Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne” (1 Kor 15,35nn). Kontynuując tę analogię, można by powiedzieć tak: mamy niepozorne ziarno dębu, a z niego wyrasta wspaniały, długowieczny dąb. I jest to ta sama istota: dąb jako ziarno i dąb jako majestatyczne drzewo. Podobnie jest z przemienionym ciałem. Nasze obecne ciało to ziarno, które kiedyś obumrze, ale jego spełnieniem i kontynuacją będzie ciało niebiańskie. Dlatego nie jest bez znaczenia, co robimy z naszym ciałem doczesnym. W świetle prawdy o wniebowzięciu Maryi z duszą i ciałem do nieba można by powiedzieć, że chrześcijanie są prawdziwymi materialistami. Wierzą bowiem, że materia, ludzkie ciało, będzie – przemienione, uduchowione – trwać wiecznie. Tak jak ciało Wniebowziętej.•

**************************************************************************************************

Obchodzona 15 sierpnia uroczystość Wniebowzięcia NMP i rocznica Cudu nad Wisłą to okazja do szczególnego dziękczynienia Bogu za opiekę Matki Bożej nad naszą ojczyzną i przepraszania za to, co złe z naszej strony – powiedział rzecznik KEP ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Rzecznik episkopatu Polski podkreślił, że uroczystość Wniebowzięcia NMP należy do tzw. świąt nakazanych, co oznacza, że katolicy na całym świecie mają obowiązek uczestniczenia w tym dniu w mszy świętej.

„Wniebowzięcie Maryi to dogmat Kościoła katolickiego. Maryja z duszą i ciałem została wzięta do nieba, co było potwierdzeniem Jej świętości. Uroczystość Wniebowzięcia uświadamia nam, że mamy w niebie Wielką Orędowniczkę, której możemy powierzać naszą codzienność oraz przyszłość

– powiedział ks. Rytel-Andrianik.

Dodał, że Maryja w wielu dziejowych kolejach była z Polakami i im pomagała. „Dlatego jesteśmy Jej winni naszą szczególną wdzięczność, szacunek i miłość, a także obronę Jej wizerunku przed wszelkimi znieważeniami” – podkreślił ks. Rytel-Andrianik.

Rzecznik episkopatu przypomniał, że 15 sierpnia obchodzimy też 99. rocznicę Bitwy Warszawskiej, zwanej Cudem nad Wisłą, i święto Wojska Polskiego.

„Ten dzień łączy w sobie wymiar religijny i patriotyczny. To bardzo charakterystyczne dla polskiej historii i tradycji, w których zawsze najważniejszymi wartościami były: +Bóg, Honor i Ojczyzna+” – powiedział, zachęcając w imieniu biskupów do modlitwy w intencji naszego kraju i żołnierzy, którzy dbają o jego bezpieczeństwo.

Jak co roku na Jasnej Górze 15 sierpnia odbywają się uroczystości z udziałem tysięcy pielgrzymów.

„Tym razem sumie pontyfikalnej o godz. 11.00 będzie przewodniczyć i wygłosi homilię abp Jan Pawłowski z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej ze względu na trwające obchody 100-lecia przywrócenia relacji dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Polską” – powiedział rzecznik episkopatu.

Dogmat o Wniebowzięciu Maryi z duszą i ciałem do nieba ogłosił papież Pius XII w 1950 r. w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus (Najszczodrobliwszy Bóg). Dokonało się to na usilną prośbę biskupów i świeckich z całego świata, także z Polski.

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Polsce nazywana jest tradycyjnie również dniem Matki Boskiej Zielnej. Wierni przynoszą wtedy do kościołów zioła i kwiaty, które są tam święcone. To również okazja do dziękczynienia rolników za zebrane plony.

15.08.CZWARTEK  GODZ. 19.00- UTRECHT – MSZA W KAPLICY

16.08. PIATEK , GODZ. 19.00 – MSZA W PUTTEN

PÓŁ GODZ. PRZED MSZAMI- RÓZANIEC I OKAZJA DO SPOWIEDZI.

 

 

NIEDZIELNA EWANGELIA ; ŁUKASZ 12,32-48

W czasach Jezusa ludzie nosili ubrania do samej ziemi.Gdybyś chciał biec,mozna byłoby się przewrócic, stąd- niech będą przepasane wasze biodra…Bóg usługuje…    Usiądź i popatrz z boku,co Bóg działa w twoim życiu…

                         MSZE ŚWIĘTE W NASZEJ PARAFII:

10.08. SOBOTA – TIEL – 19.00 MSZA SW. NIEDZIELNA; W int.Grazyny (urodzinowa)

                        11.08. NIEDZIELA – 19.NIEDZIELA ZWYKŁA

ARNHEM  .9.30- MARIA LAUK ( 1.R.+)

UTRECHT 12.30 W INTENCJI KAPŁANÓW

HENGELO 16.00 ++ Frans Chrobbink( 18.r.+),Teresa,Alfons Goliszewscy

PUTTEN  19.00 +ZBIGNIEW PARUSZEWSKI ( 6.MIES.PO SMIERCI)

PÓŁ GODZINY PRZED KAŻDĄ MSZĄ SW. – ROZWAŻANIE CZĘŚCI RÓŻAŃCA,OKAZJA DO SPOWIEDZI.

Wniebowzięcie Maryi

 

WNIEBOWZIĘCIE NAJŚW.MARYI PANNY – UROCZYSTOŚĆ

Po zakończeniu życia ziemskiego Niepokalana Matka Boża została z duszą i ciałem wyniesiona do chwały niebieskiej. Wniebowzięcie Maryi przypomina ludzkości powołanie do chwały w niebie.

Przypominamy, że istnieje dziś obowiązek uczestnictwa w Eucharystii.

Tu, gdzie jest taka tradycja, obrzęd błogosławieństwa ziół i kwiatów odbywa się podczas Mszy św. po modlitwie po Komunii.

 

14.08. ŚRODA GODZINA 19.00 – ARNHEM – MSZA W KAPLICY POLSKIEJ NA PIĘTRZE (WEJSCIE Z TYŁU KOSCIOŁA): ++Lucjan,Irena Pietrzak

15.08.CZWARTEK  GODZ. 19.00- UTRECHT – MSZA W KAPLICY

16.08. PIATEK , GODZ. 19.00 – MSZA W PUTTEN

PÓŁ GODZ. PRZED MSZAMI- RÓZANIEC I OKAZJA DO SPOWIEDZI.

****************************************************************************************************

17.08.Sobota -TIEL – 19.00 Msza niedzielna : w Int. Izy i Adama(14 .r.slubu),o Boze błogosł.

18.08.Niedziela  – 20.Niedziela zwykła

9.30.ARNHEM : W int. Krystiana i jego rodziny,z podz. Bogu za szczęśliwe rozwiązanie.

12.30 UTRECHT: IWONA I MACIEJ ( 25.roczn.slubu)

16.00 HENGELO: IZABELA I ALEKSANDER ( 25.ROCZN.ŚLUBU).O Boże błog.,opieke Matki Bozej i zdrowie

19,00 PUTTEN :……………………….

****************************************************************************************************

„Cud nad Wisłą”. Bitwa Warszawska 1920 roku przełomowa dla historii świata! Ocaliła Polskę i Europę od bolszewizmu

Jerzy Kossak, Cud nad Wisłą / autor: wikimedia commons/domena publiczna

wPolityce.pl

Jerzy Kossak, Cud nad Wisłą / autor: wikimedia commons/domena publiczna

Abp Jędraszewski na Jasnej Górze: „Nie pozwólcie, aby zło ideologii gender i LGBT rozlało się po Polsce”

Abp Marek Jędraszewski / fot. Jan Sroda/Gazeta Polska

– Nie pozwólcie na to, aby zło zagrażających nam ideologii gender i LGBT rozlało się po Polsce, zatruwając serca i umysły Polaków i wyrządzając im ogromne duchowe szkody, zwłaszcza dzieciom i młodzieży. Nie pozwólcie! Wszędzie, gdzie się znajdujemy, musimy dawać świadectwo naszego jednoznacznego sprzeciwu wobec wszelkich usiłowań, których celem jest deprawacja polskiego narodu. Brońmy siebie! Brońmy naszej autentycznej wolności! – mówił wczoraj wieczorem w homilii wygłoszonej na Jasnej Górze abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

W niedzielny wieczór na uroczystej mszy świętej na Jasnej Górze pod przewodnictwem krakowskiego metropolity, abpa Marka Jędraszewskiego zgromadzili się uczestnicy 39. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej. Podczas powitania, przeor Jasnej Góry, o. Marian Waligóra zapewnił biskupa krakowskiego o pełnej solidarności i wdzięczności.

– Księdza arcybiskupa zapewniamy o naszej duchowej solidarności i wdzięczności, za jasny przekaz nauczania ewangelicznego, nauczania Kościoła wobec ideologicznych zagrożeń uderzających szczególnie w małżeństwo i rodzinę. Dziękujemy księdzu arcybiskupowi za ten jasny, zdecydowany głos Kościoła

– powiedział o. Waligóra.

Podczas homilii w trakcie niedzielnej mszy św. abp. Jędraszewskiego wiele uwagi poświęcił problemom, z jakimi w dzisiejszym świecie zmagać muszą się wyznawcy Chrystusa.

– Dzisiejszy świat mówi do was, do każdej i każdego z nas: masz być sobą, masz przede wszystkim realizować siebie. Dzisiejszy świat mówi: bądź egoistą, wsłuchuj się we własne popędy, i wszelkie niskie pragnienia, i za nimi podążaj. (…) Współczesna kultura każe nie myśleć, ale się bawić, za wszelką cenę, aż do upadłego, aż po nieuchronną śmierć – nie tylko siebie, ale całej cywilizacji

– powiedział metropolita.

W dalszych słowach arcybiskup mówił o „skarbie wiary” jako czymś „trwałym w naszym życiu”.

– Ci wszyscy, którzy uważają, że swoje życie mają budować jedynie na własnym ja, na własnych pragnieniach i popędach, którzy uważają, że oni mogą postawić się w miejsce samego Boga, i sami decydować o tym, co prawdziwe i fałszywe, co dobre i złe, to ludzie, którzy budują swój dom na piasku. To ludzie, którzy doświadczają płynności całej naszej człowieczej egzystencji, płynności, która sprawia, że ona nas pochłonie, w niej się zatopimy

– dodał abp Marek Jędraszewski.

Mocna homilia ks. Bartołda.
Mocna homilia ks. Bartołda. „Jak mają przyjąć, że Maryja jest matką, skoro z matkami się walczy?”

Odnosząc się do słów ewangelii, duchowny podkreślił, że osobom wierzącym „nie wolno się lękać” oraz powinny one „pomnażać skarby wiary i miłości”.

– Trzecie hasło: czuwać. „Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających” (Łk 12, 37a) – mówi Pan Jezus. A czuwać znaczy stać na straży swojej chrześcijańskiej tożsamości, swojego chrześcijańskiego ‘ja’. A zatem nie dopuszczać, by zawładnął nami duch kłamstwa i byśmy nie ulegli tak powszechnemu wydawałoby się dzisiaj konformizmowi. Czuwać to znaczy także zdecydowanie odrzucać ów błąd antropologiczny, który nam zagraża w postaci dwóch wielkich, bardzo niebezpiecznych ideologii: ideologii gender i ideologii LGBT

– powiedział metropolita.

W dalszych słowach abp Marek Jędraszewski podziękował za modlitewne wsparcie, które okazały mu tłumy wiernych zgromadzone w sobotnie popołudnie przed krakowską kurią oraz setki osób łączących się z nimi w modlitwie na całym świecie. 

Tłumy na wiecu wsparcia dla arcybiskupa Jędraszewskiego. Sakiewicz: Śpiący olbrzym właśnie się obudził
Tłumy na wiecu wsparcia dla arcybiskupa Jędraszewskiego. Sakiewicz: Śpiący olbrzym właśnie się obudził

– Pragnę więc dzisiaj, tego wieczoru, stąd, z Jasnej Góry, od Matki Boskiej Zwycięskiej, serdecznie wam wszystkim podziękować – wszystkim wiernym świeckim, pomysłodawcom i organizatorom tego wielkiego wydarzenia, a także wszystkim osobom, które w ostatnich dniach poprzez swoją modlitwę, pokutę, listy i inne znaki pamięci wyrażali solidarność ze mną, i które wczorajszą wspólną modlitwą dali wyraz swej odpowiedzialnej i głębokiej miłości do Kościoła i do naszej ukochanej Ojczyzny. Bóg zapłać! (oklaski) Bóg zapłać księżom kardynałom, arcybiskupom i biskupom, kapłanom, osobom życia konsekrowanego, wszystkim wiernym świeckim za to wczorajsze szlachetne zjednoczenie się w obronie naszych najświętszych spraw

– powiedział hierarcha.

– Jednocześnie proszę was gorąco: czuwajcie! Zgodnie ze słowami Pana Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: ‘Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie!’ (Łk 12, 35), nie pozwólcie na to, aby zło zagrażających nam ideologii gender i LGBT rozlało się po Polsce, zatruwając serca i umysły Polaków i wyrządzając im ogromne duchowe szkody, zwłaszcza dzieciom i młodzieży. Nie pozwólcie! Wszędzie, gdzie się znajdujemy, musimy dawać świadectwo naszego jednoznacznego sprzeciwu wobec wszelkich usiłowań, których celem jest deprawacja polskiego narodu. Brońmy siebie! Brońmy naszej autentycznej wolności! Brońmy naszej Ojczyzny! Brońmy Kościoła w naszej Ojczyźnie!

– podkreślił abp Marek Jędraszewski, a jego słowa spotkały się z gromkimi oklaskami ze strony zebranych na Jasnej Górze wiernych.

********************************************************************************************************

Najwierniejszy Rycerz Niepokalanej! 78. rocznica śmierci św. Maksymiliana Kolbe


Najwierniejszy Rycerz Niepokalanej! 78. rocznica śmierci św. Maksymiliana Kolbe


Miał rację Jan Dobraczyński, gdy pisał w Skąpcu Bożym. Rzecz o Ojcu Maksymilianie Maria Kolbe, że wielkość życia założyciela Niepokalanowa nie kaźnią głodowego bunkra, ale ideą królowania Maryi trzeba mierzyć. Rzeczywiście, jego dobrowolna ofiara dokonana w Auschwitz, to owoc wieloletniej, tytanicznej wręcz pracy nie tylko na rzecz swego zbawienia, ale przede wszystkim na rzecz zdobycia całego świata, wszystkich dusz dla Tej, której poświęcił całe swoje życie – dla Niepokalanej.

 

Ona niech króluje!

Papież Paweł VI w homilii podczas Mszy św. beatyfikacyjnej o. Maksymiliana, opisywał charakterystyczną duchowość nowego błogosławionego: Cechą charakterystyczną, rzec można oryginalną, mariologii ojca Kolbe, jest wyjątkowe znaczenie, jakie przypisuje Jej zadaniu wśród obecnych potrzeb Kościoła; jest jego wiara w spełnienie wizji proroczej Bożego triumfu w wiekuistej chwale i wywyższeniu maluczkich, a także wiara w Jej wstawiennictwo, w skuteczność Jej przykładu i w obecność Jej macierzyńskiej miłości. (…) Dziś z nieba ojciec Kolbe pomaga nam rozważać je i zgłębiać. Ten Maryjny rys nowego Błogosławionego włącza go do grona wielkich świętych, obdarzonych duchem proroczym, którzy pojęli, uczcili i wysławiali tajemnicę Maryi.

 

Istotnie, Maksymilian Kolbe zajmuje znakomite miejsce wśród takich gigantów kultu maryjnego, jak św. Bernard z Clairvaux, św. Dominik, św. Bonawentura, św. Bernardyn ze Sieny, św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, św. Alfons de Liguori, bł. Alan de Rupe czy bł. Stanisław Papczyński.

 

W służbie idei królowania Maryi był bezkompromisowy. Tej ogromnej miłości „gwałtownika maryjnego” często świat nie rozumiał, ale – o dziwo! – nie rozumiało jej też pokaźne grono ludzi Kościoła, ba, nawet braci zakonnych. A jednak absolutnie przekonany o słuszności swej drogi, mający ciągle w pamięci pytanie Maryi: „Czy chcesz przyjąć dwie korony?”, o. Maksymilian nie zrażał się. Będąc pewny wstawiennictwa tak możnej Orędowniczki, angażował wszystkie swe siły, by Ona Królowała.

 

Ojciec Kolbe nie zadowalał się półśrodkami. Był maksymalistą, nie na darmo przyjął w zakonie imię Maksymilian: – Chcę żeby cały świat się nawrócił! Wiedział, że zwycięstwo Królestwa Niepokalanego Serca Maryi jest najprostszą i najkrótszą drogą do triumfu Królestwa Bożego. A przecież o nadejście tego Królestwa prosimy co dzień słowami modlitwy „Ojcze nasz”.

 

Militia Immaculatae

Gdy masoneria w Rzymie coraz śmielej występowała – wywiesiła swój sztandar przed oknami Watykanu, na sztandarze czarnym giordano-brunistów umieściła św. Michała Archanioła pod nogami Lucyfera i w ulotkach głośno występowała przeciw Ojcu Świętemu – powstała myśl założenia stowarzyszenia do walki z masonerią i innymi sługami Lucyfera. Tak św. Maksymilian opisywał okoliczności powstania Militia Immaculatae – MI (Rycerstwa Niepokalanej).

 

Rycerstwo było dzieckiem Świętego i wspaniałym darem dla Niepokalanej: Istotą i warunkiem Rycerstwa Niepokalanej jest całkowite oddanie się Niepokalanej, żeby dusza stała się pod każdym względem Jej narzędziem. Wszystkie tytuły, jak niewolnik, sługa – oznaczają jedno i to samo; idzie bowiem o to, żeby być coraz bardziej bezgranicznie Jej, aby Ona w duszy promieniowała bez żadnych zastrzeżeń.

 

Młody zakonnik, zakładając w 1917 roku Rycerstwo, miał jasno określony CEL: Starać się o nawrócenie grzeszników, heretyków, schizmatyków itd., a zwłaszcza masonów i o uświęcenie wszystkich pod opieką i za pośrednictwem Niepokalanej.

 

Są jednak pewne WARUNKI, bez których nie można przystąpić do tego działania. Przede wszystkim – trzeba oddać się całkowicie Niepokalanej, jako narzędzie w Jej rękach: Musimy naprawdę sami oddać się Niepokalanej, byśmy byli jak pióro w ręku pisarza, jak pędzel w ręku malarza, jak dłuto w ręku rzeźbiarza. Samo pióro, sam pędzel bez mistrza nic nie zrobią. Pan Jezus powiedział wyraźnie, że bez Niego nic uczynić nie możemy (por. J 15, 15). Bez łaski nadnaturalnej, która spływa przez Niepokalaną, nic uczynić nie potrafimy. A na czym polega doskonałość narzędzia w ręku mistrza? Na tym, aby dało się prowadzić temu artyście. Jeżeli Niepokalanej naprawdę się oddamy, wtedy Ona będzie dużo czyniła. Tu też posłuszeństwo jest największą doskonałością.

 

Pozostałe warunki uczestnictwa w Rycerstwie Niepokalanej to wpisanie się do księgi Militia Immaculatae oraz pobożne noszenie Cudownego Medalika.

 

A jakimi środkami mają się posługiwać rycerze? Maksymilian dał szerokie przyzwolenie: Wszelkie środki, byle godziwe – na jakie pozwala stan, warunki i okoliczności, co zostawia się gorliwości i roztropności każdego. W innym miejscu jeszcze dodawał: Niech te najnowsze wynalazki i urządzenia służą najpierw Jej, dla Jej chwały. (…)

 

Do ważniejszych środków należą: Cudowny Medalik i modlitwa, której Ona sama nas nauczyła, objawiając ten medalik: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”, a my dodajemy jeszcze: „i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za masonami i poleconymi Tobie”. W ten sposób, kto się tak modli, modli się za wszystkich, „a zwłaszcza za masonów”. Oni są sprężyną najrozmaitszego wrogiego ruchu, nawet herezji. Oni zawsze są tą głową. Dlatego, gdy Niepokalana tę głowę zetrze, wszystko będzie dokonane. (…)

 

Wszystkich pod sztandar Niepokalanej zdobyć, a przez Nią dla Najświętszego Serca Jezusowego.

 

Maksymilian był ponadto wielkim propagatorem Różańca Świętego. Przed każdym przedsięwzięciem odmawiał modlitwę różańcową. Zalecał go swoim duchowym braciom, członkom MI. – Różaniec jest modlitwą najmilszą Matce Bożej – mówił.

 

Wola Niepokalanej ściśle zespolona z wolą Bożą

Podczas akademii pożegnalnej w Niepokalanowie (28 sierpnia 1933) z racji powrotu na misje do Japonii, ojciec Maksymilian podjął temat „woli Niepokalanej”. Dziś wielu teologów, określających siebie mianem „chrystocentrystów”, zżyma się, słysząc ten termin. Z tym problemem stykał się też o. Kolbe. Jednak cierpliwie tłumaczył: Doskonałość polega na pełnieniu woli Niepokalanej. Lecz jak możemy poznać tę wolę? Przede wszystkim nie możemy dopuścić do tego, by w praktycznym naszym życiu wytworzył się pogląd, że pomiędzy nami a Niepokalaną istnieje dzieląca nas przestrzeń. Innymi słowy nie możemy dopuścić do tego, by cokolwiek nas oddalało od Maryi. Jeśli tak się stanie – oddalimy się od doskonałości.

 

Ale… posłuchajmy, co chce nam powiedzieć najwierniejszy rycerz Niepokalanej: Jak to poznać, że Matka Najświętsza czegoś od nas żąda? Gdyby nam było objawione, albo nam anioł powiedział, to bylibyśmy pewni, że rzeczywiście życzy sobie tego Niepokalana. Ale gdy nie mamy objawień – skąd mamy wiedzieć, w czym objawia się wola Boża, czyli wola Niepokalanej? I tu pada odpowiedź, która w życiu chrześcijanina, a szczególnie w życiu zakonnika ma ogromne znaczenie: W świętym posłuszeństwie. Pan Jezus, chociaż Mądrość nieskończona – nie obrał sobie innej drogi, jak posłuszeństwo. On, jako Bóg, daleko lepiej od Matki Najświętszej wiedział, jak tę lub inną pracę się wykonuje, a jednak był Jej posłuszny (przez całe 30 lat na ziemi wiódł życie ukryte i był posłuszny Matce Najświętszej i św. Józefowi, a po śmierci św. Józefa – był posłuszny Swej Matce), bo w tym widział wolę Ojca.

 

Nie dlatego mamy słuchać przełożonego, że jest uczony, doświadczony, roztropny, uprzejmy itd., ale iż w tym posłuszeństwie jest wola Boża, wola Matki Najświętszej.

 

Ktoś może powiedzieć: wola Boża, wola Niepokalanej, jak to rozumieć?

 

Nigdy nie obawiajcie się mówić „wola Niepokalanej”. Jeżeli mówimy wola Niepokalanej, to oprócz tego, że uznajemy wolę Bożą, czcimy jeszcze przez to Matkę Najświętszą, uznając, że Jej wola jest tak zlana z wolą Bożą, iż stanowi jedno ścisłe zespolenie, a oprócz tego bardziej wielbimy Pana Boga, przyznając Mu tę doskonałość, iż stworzył tak wielką, tak potężną, tak doskonałą i tak świętą istotę, jaką jest Matka Najświętsza. Więc posłuszeństwo jest niczym innym, jak wolą Matki Najświętszej.

 

Zatem do Maryi, która powiedziała Bogu: „Niech mi się stanie według Słowa Twego” mamy się uciekać i prosić, by Ona – wzór posłuszeństwa – wyjednała nam tę łaskę.

 

Wszechpośredniczka łask wszelkich

Ojciec Maksymilian często przypominał prawdę, że Maryja jest wszechpośredniczką wszelkich łask. Jak Bóg w Chrystusie przyszedł na świat przez Nią, tak wszelkie Jego łaski zlewane są na wiernych przez ręce Maryi. I my zdążamy do Boga przez wierność i oddanie Niepokalanej. To najkrótsza i najpewniejsza droga: Niepokalana żyje w nas. Nie jest (…) obojętna na sprawy naszego życia, lecz działa ciągle w naszej duszy przez natchnienia. Jest Ona przecież Matką łaski Bożej, Pośredniczką łask wszelkich. (…) Przypominajmy sobie często, że zależymy od Niepokalanej. Pozwólmy się Jej prowadzić, a przekonamy się, że Niepokalana jest najkrótszą i najpewniejszą drogą do świętości.

 

Na koniec roku 1938 w przemówieniu do braci zakonnych mówił: My wierzymy (…), że Ona po Bogu jest najdoskonalsza (…) najlepsza, najpotężniejsza. Dlaczego Wam to mówię? Bo gdyby diabeł chciał na Was uderzyć, abyście mu nie wierzyli. Chociażby tu przyszli nawet mądrzy teologowie i uczeni i głosili Wam bardzo mądre wzniosłe rzeczy, ale inaczej by Was nauczali (…), nie wierzcie im. Przy pomocy Niepokalanej wszystko zrobicie.

 

My wierzymy, że Niepokalana jest, że Ona prowadzi nas do Pana Jezusa, a gdyby kto inaczej nauczał, niech będzie przeklęty! Niech będzie przeklęty!!! (…)

 

Przy Jej pomocy wszystko zrobimy, cały świat nawrócimy. Teraz tylko do czynu! Sami z siebie nic nie potrafimy, ale przy pomocy Niepokalanej cały świat nawrócimy, mówię, cały świat do jej stóp rzucimy! Bądźmy tylko Jej, w całości Jej, bezgranicznie Jej.

 

Niech Ona żyje w nas, działa w nas i wszystko robi w nas. Bądźmy Jej ślepym narzędziem (…). Niech Ona robi z nami, co się Jej tylko podoba.

 

Bezgranicznie zaufaj Niepokalanej!

Często słyszymy z ust bliskich nam osób: „Ja już taki jestem, nie zmienię się. Chcę, ale nie jestem w stanie się poprawić”. Zdarza się, że także my sami szukamy takiego usprawiedliwienia. Z takimi problemami stykał się też ojciec Kolbe i – co ciekawe – taką postawę: „Chcę, ale nie mogę” uważał za przejaw… pychy. Dlaczego? Dawał odpowiedź na łamach „Rycerza Niepokalanej”: Otóż , ci ludzie w wielu rzeczach przyznają, że mogą to lub owo uczynić, tylko tej lub innej wady ujarzmić w takich lub innych okolicznościach nie są w stanie. To wszystko dowodzi tylko, że liczą oni jedynie na własne siły i uważają, że do tej granicy własnymi siłami to lub owo potrafią. (…) I to jest właśnie pycha – polegać wyłącznie na własnych siłach.

 

Co więc radzi święty Maksymilian? Oddać się zupełnie, z ufnością bez granic w ręce Miłosierdzia Bożego, którego uosobieniem z Woli Bożej jest Niepokalana. Nic sobie nie ufać, bać się siebie, a bezgranicznie zaufać Jej i w każdej okazji do złego do Niej jak dziecko do matki się zwracać, a nigdy się nie upadnie. Twierdzą święci, że kto do Matki Bożej modli się w pokusie, na pewno nie zgrzeszy, a kto przez całe życie do Niej z ufnością się zwraca, na pewno się zbawi.

 

Ten temat podjął także podczas jednej z konferencji w 1937 roku: Nie dziw się, że i zło i dobro w sobie czujesz. Wszelkie zło od ciebie pochodzi, a wszelkie dobro spływa przez ręce Niepokalanej, Pośredniczki wszelkich łask. To zło, co w sobie widzimy, to jeszcze nie wszystko, ale trochę tylko Niepokalana nam poznać pozwala, byśmy nie zapomnieli o tym, czym sami z siebie jesteśmy. Trzeba walczyć ze swoimi słabościami, ale spokojnie, bez gniewania się na siebie; całą ufność jedynie i całkowicie w Niepokalanej połóż, a Ona cię już poprowadzi przez święte posłuszeństwo i do siebie w niebie doprowadzi. Więc zdaj się bezgranicznie na Jej wolę i walcz w pokoju, w Niej ufając bez granic, a wszystkie słabości na większe dobro ci się obrócą.

 

Dozwól mi chwalić Cię Panno Przenajświętsza

Maryjne credo ojca Maksymiliana streszcza się w ułożonej przez niego modlitwie „Do Maryi Niepokalanej”. Jest w niej zawarte uwielbienie. Jest też kontemplacja. Jest wreszcie myśl i idea, dla której każdego dnia chciał się poświęcać i wypalać, by Ona triumfowała:

 

Kim jesteś o Pani? Kim jesteś o Niepokalana? Nie mogę zgłębić, co to jest być stworzeniem Bożym. Już przechodzi me siły zrozumieć, co znaczy być przybranym dzieckiem Bożym.

A Ty, o Niepokalana, kim jesteś? Nie tylko stworzeniem, nie tylko dzieckiem przybranym, ale Matką Bożą, i to nie przybraną tylko Matką, ale rzeczywistą, Bożą Matką.

I to jest nie tylko przypuszczenie, prawdopodobieństwo, ale pewność, pewność zupełna, dogmat wiary.

A czy jeszcze jesteś Bożą Matką? Tytuł matki się nie zmienia. Na wieki Bóg będzie Ci mówił „Matko moja”… Dawca czwartego przykazania czcić Cię będzie na wieki, zawsze… Kim jesteś o Boża?

I lubował się On, Bóg wcielony, w nazywaniu Siebie Synem Człowieczym. Lecz ludzie tego nie zrozumieli. I dziś jakże mało dusz i jak niedoskonale jeszcze pojmuje.

Dozwól mi chwalić Cię Panno Przenajświętsza.

Uwielbiam Cię o Ojcze nasz w niebie za to, żeś w Jej przeczystym łonie Syna swego Jednorodzonego złożył.

Uwielbiam Cię o Synu Boży, żeś do Jej przeczystego łona wstąpić raczył i prawdziwym, rzeczywistym Jej

Synem się stał.

Uwielbiam Cię o Duchu Przenajświętszy, żeś w Jej nieskalanym łonie Ciało Syna Bożego uformować raczył.

Uwielbiam Cię o Trójco Przenajświętsza, o Boże w Trójcy Świętej Jedyny, za tak Boskie wyniesienie Niepokalanej.

I nie będę ustawał codziennie po przebudzeniu się ze snu najpokorniej z czołem o ziemię uwielbiać Cię Boże Trójco, mówiąc trzykrotnie: „Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu. Jak była na początku i teraz, i zawsze, i na wieki wieków. Amen”.

Dozwól mi chwalić Cię Panno Przenajświętsza. Dozwól, bym własnym kosztem Cię chwalił.

Dozwól, bym dla Ciebie i tylko dla Ciebie żył, pracował, cierpiał, wyniszczył się i umarł. Dozwól, bym się przyczynił do jeszcze większego, do jak największego wyniesienia Ciebie.

Dozwól, bym Ci przyniósł taką chwałę, jakiej jeszcze nikt Ci nie przyniósł.

Dozwól, by inni mnie w gorliwości o wywyższenie Ciebie prześcigali, a ja ich tak, by w szlachetnym współzawodnictwie chwała Twoja wzrastała coraz głębiej, coraz szybciej, coraz potężniej, tak, jak tego pragnie Ten, który Cię tak niewysłowienie ponad wszystkie istoty wyniósł.

W Tobie Jednej bez porównania bardziej uwielbiony stał się Bóg, niż we wszystkich Świętych Swoich.

Dla Ciebie stworzył Bóg świat. Dla Ciebie i mnie też Bóg do bytu powołał. Skądże mi to szczęście?

O dozwól mi chwalić Cię, o Panno Przenajświętsza.

 

Ostatnie kazanie

Auschwitz. Lipcowe późne niedzielne popołudnie 1941 roku. Przed blokiem 15 wśród różnych rupieci i kamieni zgromadziła się garstka wychudzonych, zmaltretowanych więźniów. Wśród nich zbity, posiniaczony o. Maksymilian. Taczki służyły mu za ambonę. Naoczny świadek tej sceny, ks. Konrad Szweda zapamiętał ostatnie kazanie założyciela Niepokalanowa.

 

– Słowa, które płynęły na kształt miecza obosiecznego, przebijały serca – wspominał kapłan. I teraz św. Maksymilian wysławiał Maryję, przypominając odwieczną naukę Kościoła: – Niepokalana – mówił o. Kolbe – przez poczęcie i zrodzenie Syna Bożego weszła w duchowe pokrewieństwo z Osobami Trójcy Świętej. W stosunku do Ojca jest „dzieckiem” Jego, Pierworodną i jednorodzoną Córką Boga. (…) W stosunku do Syna Bożego jest Ona Jego prawdziwą Matką. (…) W stosunku do Ducha Świętego jest Jego Oblubienicą, bo poczęła za Jego sprawą. (…) Maryja dała również Synowi Jego ciało mistyczne z członkami, którymi my jesteśmy (…). Jest więc prawdziwą Matką naszą, a my Jej dziećmi. I nawet teraz – w łachmanach, wychudzony, pokryty ranami dodawał otuchy, uzbrojony w Dary Ducha Świętego: Czyż podobna, by Matka opuściła swe dzieci w cierpieniu i nieszczęściu? Czyż podobna, by Matka nie otaczała specjalną opieką kapłanów? Przecież między Nią a kapłanem związek jest tak ścisły, a podobieństwo tak wielkie, że św. Antoni nie wahał się nazywać Jej „Virgo-Sacerdos”. W promiennej wizji jawi się często wśród nas, sącząc słodką jak miód pociechę: „Wytrwaj do końca, bo dzień zmiłowania Pańskiego bliski jest.

 

Jak opisywał ks. Szweda, atmosfera tego wydarzenia była niemal nadprzyrodzona: Słowa te trafiały do przekonania. Miały jakby orzeźwiającą siłę. Nabierały innego znaczenia. Jakieś dziwne uczucia owładnęły myśli. Ojciec Kolbe potrafił jakby „do prawd Ducha mowę ducha przystosować”. Ojciec Kolbe umiał te gorzkie cierpienia przez miłość przetworzyć w twórcze i tryskające życiem źródło siły duchowej, które nas podtrzymywało. To było wypływem jego głębi ducha.

 

Zagonami wieczornego zmierzchu pokrywało się błękitne niebo, a zachodzące słońce zostawiało świetlane smugi, gdy rozchodziliśmy się na bloki. Wracaliśmy inni, podniesieni na duchu, żyjący innym życiem. Kazanie o. Kolbe wywarło na nas głębokie wrażenie i pozostanie na zawsze niezatartym wspomnieniem… Długo mówiliśmy o treści tego kazania. Ostatni akord tego kazania wypowiedział o. Kolbe w ciemnicy podziemnego bunkra…

 

***

 

Kilka tygodni później, w wigilię Wniebowzięcia, Królowa Niepokalana zabrała swego świętego rycerza na wieczną ucztę…

 

Bogusław Bajor

***************************************************************************************************

Paulini z Jasnej Góry apelują: „Wchodząc w progi Boże pamiętaj o godnym ubiorze”


Paulini z Jasnej Góry apelują: „Wchodząc w progi Boże pamiętaj o godnym ubiorze”

Fot. Twitter / Jasna Góra News

Ojcowie Paulini z Jasnej Góry przypominają o zasadach obowiązujących wiernych wchodzących do kościoła. Jest to szczególnie ważne w okresie letnim, kiedy wysoka temperatura może zachęcać do „skąpego” ubioru.

 

Na Jasnej Górze tuż przed szczytem pielgrzymkowym pojawiły się kolejne tablice i znaki przypominające o konieczności zadbania o godny ubiór w miejscach świętych. „Wchodząc w progi Boże pamiętaj o godnym ubiorze” – przypominają zakonnicy. Zauważają jednocześnie, że nasz ubiór odzwierciedla naszą wewnętrzną relację z Panem Bogiem.

 

Kustosz sanktuarium, o. Waldemar Pastusiak podkreśla, że jest to włączenie się Jasnej Góry w ogólnopolską inicjatywę Akcji Katolickiej, którą Sanktuarium przyjęło z radością, choć już od dawna Paulini przypominają o odpowiednim stroju obowiązującym w miejscach świętych. – Letnia temperatura na pewno rozleniwia, chcemy ubierać się „skąpo”, ale jednak miejsca święte, a takim jest Jasna Góra, bazylika i Kaplica Matki Bożej, wymagają specjalnego traktowania, bo są miejscem spotkania z kimś Ważnym – podkreśla zakonnik.

 

– Ten pozornie zewnętrzny problem ubioru niesie za sobą dużo poważniejszy problem, wewnętrznego usposobienia do relacji z Panem Bogiem – zauważa paulin. Przypomina, że były takie czasy, kiedy „były tak zwane buty kościołowe, spodnie kościołowe czy koszula kościołowa”. – To oznaczało, że jest specjalny strój do kościoła, a to podkreślało z kolei wiarę rodziców, którzy uwrażliwiali swoje dzieci na to wyjątkowe miejsce, wyjątkowe spotkanie z Jezusem, które domagało się też i wyjątkowego ubioru – dodaje o. Waldemar Pastusiak.

 

Kustosz Jasnej Góry zwraca uwagę, że to wyjątkowe podejście do sprawy godnego ubioru w kościele „gdzieś nam umknęło”. Zakonnik podkreśla, że strój jest uzewnętrznieniem tego, co jest w środku”. – Być może, że ta nasza taka frywolność wskazuje na to, że i stan naszego ducha budzi niepokój i trzeba by w tym obszarze podjąć pracę – tłumaczy.

 

Zakonnik podkreśla, że Paulini chcą „takimi plakatami delikatnymi, ale umieszczonymi w różnych miejscach Jasnej Góry, dość gęsto, uwrażliwiać pielgrzymów”. – Na razie jest to akcja uwrażliwiająca i edukacyjna, ale być może przyjdzie czas na konkretne wymogi – dodaje jasnogórski kustosz. – Być może przyjdzie taki czas, że Paulini pomyślą o specjalnych chustach, które trzeba będzie nakładać, ale na razie nie chcemy przymuszać, lecz uwrażliwiać – podkreśla. Zauważa, że taka prośba nie jest niczym nowym, bo na całym świecie takie wymogi są już od dawna stawiane i Polacy doskonale potrafią się do nich dostosować.

 

Sami pielgrzymi przypomnienie o godnym stroju w miejscu świętym uważają za słuszne. – Ta uwaga jest słuszna, bo często ludzie, może nie robią tego specjalnie, ale jednak jak są upały, to tłumaczą się i ubierają skąpo. Myślę jednak, że tak jak wszędzie są przyjęte pewne normy i jest regulamin, to jak wchodzimy do kościoła też powinniśmy do tych zasad się stosować – powiedziała Karolina z Gniezna.

 

Paulini zapraszając na Jasną Górę proszą, by wcześniej pomyśleć również o stosownym ubiorze wyrażającym szacunek dla Boga i Jego Matki.

Źródło: KAI

*****************************************************************************************************

Ks. Henryk Zieliński: LGBT to ideologia totalitarna. Abp Jędraszewski się nie ugnie10.08.2019, 12:30

Ks. Henryk Zieliński: LGBT to ideologia totalitarna. Abp Jędraszewski się nie ugnie

„ To jest ideologia totalitarna, próbująca podporządkować sobie wszystkie dziedziny życia społecznego, kulturowego a nawet religijnego. Próbują wywierać wpływ na religię a nawet treści wiary” – powiedział dziś o ideologii LGBT ks. Henryk Zieliński.

Redaktor naczelny tygodnika „Idziemy” na antenie TVP Info odniósł się do ataków na abp. Marka Jędraszewskiego za jego słowa o „tęczowej zarazie”. Stwierdził, że są one tożsame ze stanowiskiem Episkopatu oraz stanowiskiem Kościoła.

Duchowny podkreślał w programie „Salon Dziennikarski”, że rozróżnić należy szacunek do człowieka i opór wobec ideologii LGBT. Dodał:

„ Takie rzeczy, które głosi ideologia LGBT nie zdarzają się w naturze, dlatego jest ideologią utopijną. Ucieka się często do przemocy, nie tylko kulturowej i prawnej ale i fizycznej”.

Redaktor naczelny tygodnika „Idziemy” mówił też:

„Z tego, jak znam abp. Jędraszewskiego, wynika, że raczej go nie złamią. Wynika to zarówno z jego cech charakterologicznych, jego przekonania i pewności prawdy, która głosi, jak i w tej chwili bardzo ważnym elementem było przedwczorajsze oświadczenie abpa Stanisława Gądeckiego mówiące o tym, że atak na abpa Jędraszewskiego świadczy o tym, że mamy do czynienia z pewnym rodzajem totalitaryzmu w tej chwili, który wyklucza z debaty publicznej osób inaczej myślących”.

Wyraził też nadzieję, że nadal będziemy mieli do czynienia z konsolidacją w tej sprawie, bo takie jest po prostu nauczanie Kościoła.

dam/TVP Info,

*****************************************************************************************************

Ks. prof. Jan Machniak: Po Morzu Czerwonym komunizmu przyszły nowe ideologie9.08.2019, 21:35

Ks. prof. Jan Machniak: Po Morzu Czerwonym komunizmu przyszły nowe ideologie

W Polsce nastąpiło ogromne przyspieszenie po 1989 r., po upadku komunizmu, co było oczekiwane u nas i zostało przyjęte z wielką radością. Kiedy przeszliśmy przez to Morze Czerwone komunizmu, o czym mówił Jan Paweł II, pojawiły się nowe ideologie, które próbowały i nadal próbują zająć miejsce po tym, co było propagandą komunistyczną czy próbą narzucania ideologii komunistycznej – mówił ks. prof. Jan Machniak.

Duchowny będący kierownikiem katedry duchowości Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II podkreslił, że obecnie wiara spychana jest na kompletny margines, a ludzie wierzący są jawnie dyskryminowani.

Wystarczy powiedzieć, że jestem mniejszością i mogę robić praktycznie wszystko – mogę w „sztuce” wyrażać niechęć do symboli religijnych czy wartości chrześcijańskich. Warto zauważyć, że dotyczy to przede wszystkim chrześcijaństwa. Nie dotyczy to innych religii, bo szczególnie islam bardzo radykalnie zachowuje się w stosunku do tych, którzy myślą inaczej czy próbują jakoś podważyć to, co jest dla wierzących w Allaha czymś cennym czy ważnym – wskazał ksiądz profesor.

Obecnie w Polsce dochodzi do realnych tarć pomiędzy ideologiami i to na bardzo wielu płaszczyznach, przez co, praktycznie niemożliwe jest prowadzenie dialogu.

Różnego rodzaju starcia ideologiczne widzimy w szkołach, na uniwersytetach, nawet w supermarketach czy w drukarniach – mieliśmy sprawę drukarza, który odmówił wykonania ideologicznych treści został napiętnowany i pozbawiony pracy. Jesteśmy świadkami wielkiego starcia kulturowego. Myślę nawet, że jest to coś więcej niż starcie – zaznaczył ks. prof. Jan Machniak.

Kiedy przeszliśmy przez to Morze Czerwone komunizmu, o czym mówił Jan Paweł II, pojawiły się nowe ideologie, które próbowały i nadal próbują zająć miejsce po tym, co było propagandą komunistyczną czy próbą narzucania ideologii komunistycznej – podsumował.

Fronda.pl

*****************************************************************************************************

O. Jacek Salij OP: Różaniec – modlitwa, która ochroniła Europę9.08.2019, 13:09

Bez niego nasza historia wyglądałyby całkiem inaczej. Bronił nas przed niejedną armią i ideologią.

Pierwszym wielkim papieżem różańcowym był św. Pius V. W wydanej 17 września 1569 roku konstytucji apostolskiej Consueverunt Romani Pontificeszaleca on różaniec jako szczególnie skuteczną modlitwę błagalną w czasie zagrożeń i utrapień.

Luter i Turcy

Papież niewątpliwie miał na myśli ówczesne rozdarcie chrześcijaństwa po wystąpieniu Marcina Lutra oraz narastające wtedy zagrożenie ze strony Turków, którzy nie ukrywali, że następnym ich celem po zdobyciu Konstantynopola jest zdobycie Rzymu.

„Biskupi rzymscy oraz inni święci ojcowie, nasi poprzednicy ilekroć trapiły ich wojny cielesne bądź duchowe, albo kiedy zagrażały im inne niebezpieczeństwa, mieli zwyczaj z tym większym pokojem i żarliwością służyć i oddawać się Bogu, aby tym łatwiej uniknąć zagrożeń i uzyskać bezpieczeństwo. Błagali o Bożą pomoc, swoimi prośbami i litaniami wzywali wstawiennictwa Świętych, i wraz z Dawidem wznosili oczy ku górom, mając niezachwianą nadzieję, że stamtąd przyjdzie im pomoc” – pisał Pius V.

Papież wspomniał ponadto, że powtarzając „stosownie do liczby Psalmów Dawida sto pięćdziesiąt Pozdrowień Anielskich, z Modlitwą Pańską przy każdej dziesiątce, medytuje się, czci i rozmyśla o całym życiu Pana naszego Jezusa Chrystusa”.

Przesadą byłoby jednak twierdzić, a twierdzenie takie można spotkać w niektórych książkach poświęconych historii różańca, jakoby dopiero w konstytucji apostolskiej Consueverunt Romani Pontifices ustalona została ostateczna forma tej modlitwy. Wydaje się, że duszpasterskie znaczenie tej konstytucji polega przede wszystkim na podkreśleniu wielkiej skuteczności różańca.

Zwycięstwo pod Lepanto

Rzecz jasna, kiedy wkrótce potem niebezpieczeństwo tureckie zaczęło coraz bardziej narastać, różaniec stał się szczególnie ważną modlitwą o ocalenie, przełomowe zaś – dwa lata później, 7 października 1571 – zwycięstwo nad znacznie liczniejszą flotą turecką pod Lepanto zaczęło być przypisywane potędze modlitwy różańcowej. Żywe odtąd, również dzisiaj, przeświadczenie, że różaniec jest modlitwą szczególnie skuteczną, stało się nieustannym źródłem jego popularności w Kościele.

Odnotujmy jeszcze, że szczególnym owocem zwycięstwa pod Lepanto, który wiele przyczyniał się do popularności modlitwy różańcowej, było ustanowione przez następcę Piusa V, Grzegorza XIII, dekretem z 1 kwietnia 1573 święto Matki Bożej Różańcowej. Papież nakazał obchodzić je – wyraźnie zaznaczając, że jest to podziękowanie Bogu za ocalenie od niebezpieczeństwa tureckiego – w każdą pierwszą niedzielę października.

W każdym katolickim kościele głoszone było dzięki temu świętu rok rocznie kazanie zachęcające do odmawiania różańca, w wielu zaś kościołach ważną formą popularyzacji tej modlitwy były urządzane z okazji tego święta procesje różańcowe.

8760 godzin

W wiekach następnych, kilka inicjatyw oddolnych oraz dwie wielkie inicjatywy papieskie wciąż na nowo odświeżały i pogłębiały w Kościele pobożność różańcową. Najpierw wymieńmy założony za pontyfikatu Urbana VIII (1623-1644) przez dominikanów włoskich, Petroniusza Martini oraz Tymoteusza Ricci, tzw. „różaniec wieczny”.

Jego idea polegała na tym, żeby Matka Najświętsza była czczona nieustanną modlitwą różańcową i w tym celu 8760 godzin, jakie składają się na jeden rok, rozdzielano między tyluż ludzi. Do inicjatywy, niegdyś ogromnie popularnej zwłaszcza we Włoszech i w Hiszpanii, przyłączył się sam papież Urban VIII, któremu przypadła ostatnia godzina przed północą każdego 22 maja.

Ustalona przez inicjatorów „różańca wiecznego” zasada, że każda z 8760 godzin powinna być obsadzona przez innego modlącego się istotnie utrudniała rozwój tej inicjatywy, toteż – w połowie XIX wieku, za sprawą Augustyna Charbon – zrezygnowano z cyklu całorocznego na rzecz cyklu comiesięcznego.

Żywy różaniec i róże

Bez porównania większą popularność uzyskał założony w Lyonie przez Paulinę Marię Jaricot w roku 1826 i po dziś dzień popularny „żywy różaniec”, polegający na organizowaniu się w piętnastoosobowe grupy, zwane „różami”, zobowiązujące się do codziennego odmawiania jednej dziesiątki różańca, tak żeby wszyscy razem – ponieważ każdy z członków „róży” medytuje inną tajemnicę – odmówili cały różaniec.

Rzecz jasna, po wprowadzeniu przez Jana Pawła II „tajemnic Światła” róże powinny być teraz dwudziestoosobowe.

W wieku XIX Kościół miał drugiego po św. Piusie V papieża, który okazał się wielkim promotorem różańca. Był nim Leon XIII (1878-1903), autor wydanej 1 września 1883 roku encykliki Supremi apostolatus, w której zalecił całemu Kościołowi codzienne nabożeństwa różańcowe przez cały miesiąc październik.

Papież ten wydał później jeszcze kilkanaście następnych encyklik różańcowych. Jeśli pamiętać o tym, że wówczas nie odprawiano Mszy świętych wieczorem, łatwo domyślić się, że ten sposób zachęcania do modlitwy różańcowej okazał się wyjątkowo skuteczny, tak że od czasów Leona XIII różaniec stał się w Kościele naprawdę modlitwą powszechnie znaną.

Odnotujmy różańcową działalność rozpoczętą za pontyfikatu Leona XIII i pod jego wpływem wielkiego charyzmatyka świeckiego, bł. Bartolo Longo (1841-1926), budowniczego bazyliki w Nowej Pompei, który propagował ideę, że modlitwa różańcowa powinna owocować czynami życia chrześcijańskiego, a zwłaszcza miłosierdziem wobec ubogich.

Odmawiajcie codziennie

Do tego dodajmy różańcowy charakter najważniejszych objawień maryjnych. W roku 1858 Matka Najświętsza kilkanaście razy objawia się małej Bernadecie Soubiroux, zawsze z różańcem w ręku. Różańcowy charakter objawień w Fatimie w roku 1917 jest tak znany, że nie trzeba o tym przypominać.

Również w Gietrzwałdzie w roku 1877 Matka Najświętsza przekazała wizjonerkom swoje życzenie, żeby ludzie codziennie odmawiali różaniec.

Rzecz jasna, wszystkie te wydarzenia pomogły wielu ludziom odkryć znaczenie, piękno i moc modlitwy różańcowej.

Sowieci się wycofali

W wieku XX zwłaszcza dwie oddolne inicjatywy różańcowe zasługują na odnotowanie i pamięć. Najpierw, podjęta przez ojca Patryka Peytona na początku II wojny światowej Krucjata Różańca Rodzinnego, którego główna idea sprowadzała się do tego, że poszczególne rodziny zobowiązywały się odmawiać codziennie przynajmniej jedną dziesiątkę różańca.

W Polsce, szczególnie zasłużonymi promotorami tej krucjaty byli, od roku 1958, dwaj dominikanie: Szymon Niezgoda i Reginald Wiśniowski. Obaj przeprowadzili setki różańcowych rekolekcji, w wyniku których setki tysięcy rodzin podjęły się codziennie odmawiać różaniec.

Na szczególną pamięć zasługuje ponadto krucjata różańcowa o wolność ojczyzny, zainicjowana w roku 1948 przez dawnego niewierzącego, który po swoim nawróceniu został franciszkaninem, ojca Piotra Pawliczka. Około siedemset tysięcy ludzi zobowiązało się wtedy codziennie odmawiać różaniec.

Po siedmiu latach modlitwy krucjata została uwieńczona spektakularnym zwycięstwem: 13 maja 1955, a więc dokładnie w rocznicę objawień fatimskich, władze ZSRR – bez żadnego politycznego powodu – podjęły decyzję wycofania swych wojsk z Austrii. W czasach komunizmu był to jedyny przypadek dobrowolnego wycofania się Sowietów z okupowanego przez nich kraju.

o. Jacek Salij OP/ info.dominikanie.pl/

******************************************************************************************************

5 religijnych żartów o księdzu i Jasiu

ŻARTY O KSIĘDZU

Shutterstock
Udostępnij

Niektóre z nich brzmią jak sytuacje z życia wzięte!

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Zauważcie, że niemal w każdym z nich tkwi jakaś głębsza prawda, a czasem nawet mądrość. Chociażby w tym ostatnim można zauważyć, jak przyzywanie imienia Pana Boga nadaremno może wpływać na dzieci…Kliknij w galerię poniżej, aby przeczytać wszystkie dowcipy 👇

*******************************************************************************************************

Uwięzieni na oceanie wołali do Boga o pomoc. Uratowała ich łódź o nazwie „Amen”

OCALENI NA OCEANIE

Dwoje 17-latków z Florydy postanowiło popływać w oceanie. Nie spodziewali się jednak, że ten pomysł zakończy się rozpaczliwą walką o życie. Bóg jednak odpowiedział w ostatniej chwili na ich modlitwy.

Historia Heather i Tylera to niesamowity dowód Bożej interwencji i tego, że Bóg wysłuchuje modlitwy człowieka i przychodzi mu z pomocą nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach.

Nie spodziewali się najgorszego

Tyler Smith i Heather Brown zrezygnowali z zajęć w szkole i postanowili wykorzystać wolny dzień na pływanie. Poszli więc na Vilano Beach, niedaleko St. Augustine.

Bawili się i pluskali w wodzie. Nie zauważyli, że oddalili się niebezpiecznie od brzegu. Zostali wciągnięci przez silne prądy, którym nie byli w stanie się przeciwstawić. Dopiero po pewnym czasie zdali sobie sprawę, że znacznie oddalili się od latarni morskiej. Wtedy też zaczęli panikować i zastanawiać się, czy uda im się dotrzeć na brzeg.

 

Wołanie o Bożą interwencję

Tyler zaczął drżeć na całym ciele z wychłodzenia organizmu. Robił się blady. Ostatnimi siłami trzymał się Heather. Młodzi próbowali poszukać drogi powrotnej na brzeg, ale niestety nie mieli już dostatecznie dużo energii. Myśleli, że umrą. Zaczęli więc modlić się o Bożą interwencję. Sytuacja była beznadziejna.

„Wołałem do Pana Boga: jeśli naprawdę masz jakiś plan dla naszego życia, jesteśmy ci do czegoś potrzebni, prosimy Cię rzuć nam jakiś ratunek” – wspomina Tyler.

 

„Amen” ruszył im na pomoc

W pewnym momencie przed ich oczami pojawił się jacht o nietuzinkowej nazwie: „Amen”. Eric Wagner i jego załoga płynęli 53-metrową łodzią z Delray Beach na Florydzie do New Yersey.

Krzyk nastolatków był zagłuszany przez wiatr, pracę silników i szum fal. Eric był sceptycznie nastawiony, że tak daleko od brzegu może ktoś prosić o pomoc. Jacht znajdował się bowiem około dwóch mil od brzegu.

„To było zaskakujące, że ich usłyszeliśmy. Zwłaszcza, że oni byli w odległości 150 jardów, prawie 200 od jachtu – mówi portalowi daily.lessonslearnedinlife.com. Gdy Wagner zobaczył machającą z wody rękę, już wiedział, że jego pomoc jest niezbędna. Zawrócili. Rzucili nastolatkom kamizelki ratunkowe i linę.

Tyler i Heather zostali wciągnięci na pokład. Kiedy Eric powiedział im nazwę swojego statku, zaczęli płakać. Członkowie załogi okryli ich kocami i ręcznikami. Podali im kubki z wodą podgrzaną w kuchence mikrofalowej, tak by mogli się napić i rozgrzać, by nie doprowadzić do hipotermii.

 

„Bóg jest prawdziwy”

Nastolatkowie przyznali, że ich wiara w Boga została przywrócona i mają jeszcze jakąś misję do spełnienia na tej ziemi. Wybierając się na plażę, nie zdawali sobie sprawy z niebezpieczeństwa.

W okolicy były inne statki, ale w znacznie większej odległości od nastolatków. W pobliżu pojawił się nie wiadomo skąd ten jeden. Kiedy go zobaczyli, wiedzieli już, że uda im się wydostać z oceanu. Heather pomyślała wówczas: „Bóg jest prawdziwy”. Po kilu dniach od wydarzenia zgodnie przyznali, że tego dnia nie powinni znaleźć się w tym miejscu i że ocean był naprawdę niebezpieczny, a woda wzburzona.

 

To nie był zbieg okoliczności

„Za dużo było tych zbiegów okoliczności by je tak traktować – wyjaśnia CNN Eric Wagner. I dodaje: – Naprawdę wierzę, że to była Boska interwencja. To nie miało ze mną nic wspólnego. Właśnie tam zostałem umieszczony, we właściwym miejscu i czasie i zrobiłem to samo, co zrobiłby każdy inny, pociągnąłem ich na pokład”. Tyler i Heather do dziś dziękują Bogu i ludziom za ratunek.

Kiedy Eric Wagner zakupił sześć lat temu łódź „Amen” nie był świadomy tego, że będzie ona odpowiedzią na modlitwy dwojga nastolatków i że dzięki jego obecności w konkretnym czasie będą mogli żyć dalej. Bóg posłał go tam, gdzie się nie spodziewał. Modlitwa zaś czyni cuda. „Miejcie wiarę w Boga. Zaprawdę powiadam wam: Kto powie tej górze: Podnieś się i rzuć się w morze, a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” (Mk 11,22-24).

Źródła: cbsnews.com; daily.lessonslearnedinlife.com; cnn.com

******************************************************************************************************

Mocna homilia ks. Bartołda. „Jak mają przyjąć, że Maryja jest matką, skoro dziś z matkami się walczy?”

Ks. Bogdan Bartołd / screen Telewizja Republika

    

– Niektórym osobom nie jest po drodze iść z Matką Bożą, uznać kim ona jest dla nas, ludzi wierzących. Jak mają przyjąć to, że Maryja jest matką, skoro w tak zwanej „cywilizowanej części świata” z matkami się walczy. Matka w oczach tego świata kobieta, której nie udało się wyzwolić z patriarchatu. Matka wielu dzieci jest w tym świecie uosobieniem patologii. Dlatego niszczą jej wizerunek – powiedział dziś ks. Bogdan Bartołd w homilii podczas mszy świętej w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej w warszawskiej archikatedrze.

Dzisiaj, jak co miesiąc, w warszawskiej archikatedrze odbyła się msza św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej, w której uczestniczyli prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki oraz przedstawiciele najwyższych władz państwowych oraz członkowie rodzin ofiar.

Podczas dzisiejszej homilii ks. Bogdan Bartołd poświęcił wiele uwagi Matce Bożej i coraz częstszych aktach profanacji jej wizerunku, do których dochodzi również w Polsce.

– Jestem zasmucony i przybity wydarzeniami, które mają miejsce w naszej ojczyźnie, bo to dziś na licznych paradach i manifestacjach dochodzi do profanacji wizerunki Matki Bożej, tej wielkiej świętości naszego narodu. Co się stało? Dlaczego takie godne najwyższego potępienia wydarzenia są dokonywane? Jak na to wszystko odpowiedzieć? Gdzie znaleźć wyjaśnienie? Niestety, świat, w którym przyszło nam żyć, nienawidzi Kościoła Chrystusowego

– mówił duchowny.

– Są ludzie, którzy za swój cel życia wybrali nie dobro i miłość, ale kłamstwo i nienawiść. Niektórym osobom nie jest po drodze iść z Matką Bożą, uznać kim ona jest dla nas, ludzi wierzących. Jak mają przyjąć to, że Maryja jest matką, skoro w tak zwanej „cywilizowanej części świata” z matkami się walczy. Matka w oczach tego świata kobieta, której nie udało się wyzwolić z patriarchatu. Matka wielu dzieci jest w tym świecie uosobieniem patologii. Dlatego niszczą jej wizerunek. Maryja była żoną Józefa, a współczesny świat odrzuca małżeństwo i rodzinę

– dodał.

Ks. Bartołd podkreślił również, że problem dotyka również sfery kobiecości.

– Wreszcie – Maryja była kobietą, choćby nie wiadomo jak propagowano ideę równości płci, to mężczyzna dziecka nie urodzi. Maryja od wieków czczona jest przez chrześcijan nie pomimo tego, że jest kobietą, tylko własnie z tego powodu. Ten dzisiejszy świat odrzuca kobiecość jako przejaw zaściankowości. Dziś kobieta ma być pozbawiona wszelkich swoich przyrodzonych cech – łagodności, opiekuńczości, subtelnego piękna. Według świata – kobieta ma być przedmiotem i jeszcze się z tego cieszyć

– tłumaczył proboszcz parafii katedralnej.

– Jest jeszcze wiele innych powodów, dla których niektórzy walczą przeciw Matce Bożej. wystarczy przypomnieć wezwania z litanii loretańskiej. Matka Boża to ucieczka grzesznych, a świat nie chce wyzwalać się z grzechu. To pocieszycielka strapionych, a świat promuje brak nadziei. To wspomożenie wiernych, a świat chce niewierności. Dzisiejszy świat chce żyć bez Boga, w dzisiejszym świecie nie ma dla niego miejsca, wyrzuca się Boga na śmietnik historii

– ocenił ks. Bogdan Bartołd.