1.12.-1.NIEDZIELA ADWENTU

Adwent ma podwójny charakter. To czas przygotowania do świąt Bożego Narodzenia, w których wspominamy, jak to Bóg stał się człowiekiem… Ale to także kierowanie wzroku ku powtórnemu przyjściu Chrystusa na końcu czasów. W obydwu tych  wymiarach adwent jest okresem radosnego oczekiwania.

 

29.11. PIĄTEK -UTRECHT  18.40 WYPOMINKI,19.00 MSZA SW: + ADAM CZAJKOWSKI

30.11. SOBOTA -DRIEBERGEN 10.30 – 12.45 – ZAJĘCIA W SZKOLE POLSKIEJ

– TIEL   17.30 WYPOMINKI,SPOWIEDŹ, 18.00:MSZA SWIĘTA

PO MSZY – KWADRANS  ADORACJI NAJSW.SAKRAMENTU

1.12. NIEDZIELA – 1. NIEDZIELA ADWENTU

9.30 ARNHEM : ++ Z RODZIN BRYK I KRUSZYŃSKI

PRZED MSZĄ -ROZANIEC+ SPOWIEDZ.PO MSZY 15 MINUT ADORACJI NAJSW.SAKR. W CISZY

12.30 UTRECHT: +LEOKADIA SOBCZYŃSKA,+GENOWEFA ŁUKASIEWICZ

PRZED MSZĄ -ROZANIEC+ SPOWIEDZ.PO MSZY 15 MINUT ADORACJI NAJSW.SAKR. W CISZY

16.00 HENGELO : + LEONARD HELIS,++ Z RODZINY

PRZED MSZĄ -ROZANIEC+ SPOWIEDZ.PO MSZY 15 MINUT ADORACJI NAJSW.SAKR. W CISZY

19.00 PUTTEN : W INT.NAOMI – 1.ROCZEK

PRZED MSZĄ -ROZANIEC+ SPOWIEDZ.PO MSZY 15 MINUT ADORACJI NAJSW.SAKR. W CISZY

W TĘ NIEDZIELĘ BEDZIE MOZNA NABYC POSWIECONE OPŁATKI,KSIĄŻKI.,KARTKI ŚWIĄTECZNE.

 

6.12. piatek PUTTEN : GODZ. 16.30 – KATECHEZA DLA DZIECI

UTRECHT  GODZ. 19.00 : MSZA SW.:+Stanisław Ochman ( 2.rocznica +)Po Mszy  – adoracja 1.piątkowa Najsw. Sakramentu i okazja do spowiedzi.

7.12. SOBOTA

DRIEBERGEN 10.30 – ZAJECIA W SZKOLE POLSKIEJ

TIEL                 17.30 SPOWIEDŻ, GODZINKI KU CZCI MATKI BOŻEJ 18.00 -MSZA – W INT. PANU BOGU WIADOMEJ

8.12.  – 2.NIEDZ. ADWENTU – UROCZYSTOŚĆ NIEPOKALANEGO POCZECIA NAJSW.MARII PANNY

ARNHEM  9.30 : O NAWRÓCENIE MASZY ,SANDRY I ICH MĘŻÓW.

UTRECHT 12.30 : ANIA I DAWID ( 16.ROCZN.ŚLUBU)

HENGELO 16.00 : ++ANNA,JÓZEF,WIESŁAW,DUSZE CZYSĆCOWE

PUTTEN    19.00 : MILAN ( 8.URODZINY)

W TYM DNIU,PRZED MSZA – SPIEWAMY GODZINKI KU CZCI MATKI BOZEJ

*************************************************************************************

****************************************************************************************************

Święty, a nie pulchny krasnal. Poznaj prawdę o św. Mikołaju

Święty, a nie pulchny krasnal. Poznaj prawdę o św. Mikołaju [RAPORT PCh24]

Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: Christoph Braun [CC0] / commons.wikimedia.org

Puszysty, czerwony krasnal wchodzący przed Świętami przez komin, by zostawić prezenty dla dzieci? Popkulturowa wersja Mikołaja (coraz rzadziej nazywanego nawet świętym), chociaż pasuje do konsumpcyjnej rzeczywistości, nie wiele ma wspólnego z faktami. Dlatego też przypominamy Państwu prawdę o tej postaci oraz zwracamy uwagę, że nie wszystkie prezenty uznawać możemy za dobre i godne.

 

Aby przeczytać cały tekst należy kliknąć w jego tytuł.

 

7 rzeczy, których nie wiesz o świętym Mikołaju

W dzisiejszej kulturze dominuje zlaicyzowany i przesłodzony wizerunek świętego Mikołaja. Często funkcjonuje on w oderwaniu prawdziwej postaci świętego. Tymczasem żyjący w III wieku biskup Myry to postać z krwi i kości. To człowiek wyjątkowo hojny dla ubogich, a jednocześnie mężnie znoszący prześladowania za wiarę. Na bluźnierstwa i herezje reagował ostro – dał nawet Ariuszowi w twarz.

 

Św. Mikołaj, biskup Miry

Święty Mikołaj, późniejszy biskup Miry (obecnie Demre) urodził się w Patarze w Licji (na terenie dzisiejszej Turcji) ok. 270 roku. Był jedynym dzieckiem zamożnych rodziców, którzy gorąco prosili Boga o potomstwo. Od najmłodszych lat Mikołaj wyróżniał się pobożnością. Był także bardzo wrażliwy na niedolę bliźnich. Ponadto okazał się bardzo pilnym i zdolnym uczniem. Duży wpływ na jego wychowanie i duchowość miał jego stryj, biskup Miry, z rąk którego nasz święty otrzymał święcenia kapłańskie.

 

Święty Mikołaj czeka na naszą pomoc!

Wydawałoby się, że nie ma popularniejszego świętego niż św. Mikołaj. Niemal przez cały grudzień imię biskupa Miry odmieniane jest w mediach przez wszystkie przypadki. Jednak czy rzeczywiście przedmiotem tego kultu jest patron żeglarzy i dzieci? Należy żywić obawę, że osoba, której niecierpliwie wygląda polska dziatwa (i nie tylko) już wieczorem 5 grudnia, dla sporej jej części jest mieszkającym na biegunie północnym przerośniętym krasnalem, dla pozostałych to biskup przebierający się, nie wiadomo dlaczego, w śmieszny skrzaci strój.

 

Pielgrzymuj do Świętego Mikołaja!

Pragniesz odwiedzić świętego Mikołaja? – Nie wybieraj się ani do Laponii, ani na promocję do supermarketu. W tzw. „Wiosce św. Mikołaja” (to po prostu tematyczny park rozrywki) natkniesz się na krasnala z przyklejoną brodą i przyszywanym brzuchem, a w galerii handlowej – co krok rubasznym „Ho-ho-ho!” nawoływać cię będzie do zakupów podobny jegomość stylizowany na coca-colowy wzór Santa Clausa, często spersonalizowany według identyfikacji wizualnej firmy – a to fioletowy, a to niebieski…

 

Miasto świętego Mikołaja

San Nicolò wcale nie kojarzy się wenecjanom z brodatym, dobrotliwym staruszkiem w czerwonym kubraczku. Jest to bowiem potężny opiekun wszystkich żeglarzy i jeden z patronów miasta, szczególnie zaś jego floty.

 

Tradycja czy Coca-Cola?

Czy chcemy, by brodaty grubasek i jego mniej lub bardziej udane klony zupełnie zastąpiły świętego naszego Kościoła? Czy produkt speców Coca-Coli od reklamy pokona tradycję naszych ojców i dziadów?

 

Zakaz pornografii zdementowany. Dobrej zmiany nie będzie?

Jedna z opowiastek o losach biskupa leżącej dzisiaj na terytorium Turcji greckiej Miry głosi, że Mikołaj miał zamożnego sąsiada, który jednak drwił sobie z wiary i pobożności późniejszego świętego. Gdy bezbożny mężczyzna stracił majątek, nie miał jak wydać za mąż swych córek, gdyż koniecznym był do tego posag. Na ten jednak rodzina bankruta nie mogła sobie pozwolić, dlatego ów mężczyzna postanowił… sprzedać swoje córki do domu publicznego. Wtedy do akcji – zgodnie z jedną z wersji legendy – wkracza Mikołaj. Zatroskany o cnotę niewinnych dziewcząt postanawia… dać pieniądze złemu sąsiadowi. Jednak nie daje ich oficjalnie, na oczach bijącej mu brawo gawiedzi. Podrzuca je przez okno do domu kpiącego z wiary, by ten miał za co wydać swoje córki za mąż, nie narażając je na hańbiący los prostytutki.

 

Uważaj na prezenty złe i obrzydliwe!

Boże Narodzenie to nie najważniejsze święto kościelne. To jednak, przynajmniej w Polsce, święto najbardziej kochane. Na ten czas czeka niemal każdy – tak z przyczyn religijnych, jak i rodzinnych. Otrzymywane w Wigilię oraz 6 grudnia prezenty to piękny wyraz wzajemnej miłości. O ile nie przesłaniają one właściwego sensu świąt. I o ile nie prowadzą do demoralizacji.

 

Jaki prezent na święta jest odpowiedni dla katolika?

Gdy nadchodzą święta, wielu narzeka na powiązanie ich z komercjalizmem i kulturą masową. Istnieje jednak na to doskonałe remedium – nabycie prezentów pełnych smaku, piękna oraz zachęcających do rozwoju talentów – choć niekoniecznie drogich.

*************************************************************************************************

 

O przeżywaniu Mszy świętej i Komunii świętej według św. s. Marii Faustyny Kowalskiej – Zamiast „Przesłania…”, na Adwent i na Nowy Rok Duszpasterski

 

O przeżywaniu Mszy świętej i Komunii świętej

Wprowadzenie:

W roku poświęconym tajemnicy Eucharystii warto u świętych szukać wzorów w jej przeżywaniu. Jedną z najpopularniejszych świętych jest siostra Faustyna. W Dzienniczku przekazała nam wiele swoich przeżyć związanych z Najświętszym Sakramentem. Przywołując wybrane fragmenty z jej Dzienniczka i korzystając z nich przed czy po Mszy Świętej, starajmy się o coraz głębsze przeżywanie WIELKIEJ TAJEMNICY NASZEJ WIARY, a przez to o nawiązywanie żywej relacji z naszym Panem i Odkupicielem Jezusem Chrystusem.

Starajmy się w tym roku znaleźć czas na:

– PRZYGOTOWANIE SIĘ do Eucharystii: odpowiednio wcześniejsze przychodzenie do kościoła, modlitwa przed Mszą Świętą, wyciszenie;
– DZIĘKCZYNIENIE po Komunii Świętej, po Mszy Świętej: modlitwa dziękczynna, uwielbienie, adoracja, nawiedzenie Najświętszego Sakramentu.

 

W praktykowaniu pobożności eucharystycznej niech pomocą dla nas będą:

FRAGMENTY Z DZIENNICZKA ŚW. FAUSTYNY:

 

1. Najuroczystszą chwilą w życiu św. Faustyny było przyjmowanie Komunii św.

Najuroczystsza chwila w życiu moim, to chwila, w której przyjmuję Komunię świętą.

Do każdej Komunii świętej tęsknię i za każdą Komunię świętą dziękuję Trójcy Przenajświętszej.

Aniołowie, gdyby zazdrościć mogli, to by nam dwóch rzeczy zazdrościli: pierwszej – to jest przyjmowania Komunii św., a drugiej – to jest cierpienia (Dz 1804).

 

2. Pan, któremu śpiewają nieustanne Święty, przychodzi do duszy w Komunii św.

Dziś przygotowuję się na przyjście Twoje, jako oblubienica na przyjście Oblubieńca swego. Wielki to Pan, ten Oblubieniec mój. Niebiosa ogarnąć Go nie mogą. Serafini, którzy stoją najbliżej Niego, zasłaniają oblicze swoje i powtarzają nieustannie: Święty, Święty, Święty.

Ten wielki Pan to Oblubieniec mój. Jemu śpiewają Chóry, przed Nim padają Trony, przed jasnością Jego słońce gaśnie: A jednak ten wielki Pan to Oblubieniec mój.

Serce moje, wyjdź z tej głębokiej zadumy, jak Go wielbią inni, bo na to nie masz czasu, gdyż nadchodzi i już jest u twych drzwi (Dz 1805).

 

3. O czym rozmawiała św. Faustyna z Panem Eucharystycznym?

Wychodzę na Jego spotkanie i zapraszam Go do mieszkania swojego serca, uniżając się głęboko przed Jego majestatem. Lecz Pan podnosi z prochu mnie i jako oblubienicę zaprasza, abym usiadła obok Niego, abym Mu powiedziała wszystko, co mam w sercu. A ja, ośmielona Jego dobrocią, pochylam swą skroń na pierś Jego i mówię Mu o wszystkim. Na pierwszym miejscu mówię o tym, o czym bym nigdy żadnemu stworzeniu nie powiedziała.

A później mówię o potrzebach Kościoła, o duszach biednych grzeszników, jak bardzo potrzebują Twego miłosierdzia. Lecz chwila szybko upływa. Jezu, muszę wyjść na zewnątrz do obowiązków, które czekają na mnie. Jezus mi mówi, że jest jeszcze chwila, aby się pożegnać.

Wzajemne głębokie spojrzenie i na chwilę pozornie się rozłączamy, ale nigdy rzeczywiście. Serca nasze są ustawicznie zjednoczone choć na zewnątrz jestem rozerwana różnymi obowiązkami, lecz obecność Jezusa pogrąża mnie ustawicznie w skupieniu (Dz 1806).

 

4. Św. Faustyna opisuje mistyczną kontemplację Pana Eucharystycznego:

Dziś przygotowanie się moje na przyjście Jezusa jest krótkie, lecz napięte gwałtowną miłością. Przenika mnie obecność Boża i zapala moją miłość ku Niemu. Słów nie ma żadnych, jest tylko wewnętrzne zrozumienie. Tonę cała w Bogu przez miłość.

Zbliża się Pan do mieszkania serca mojego. Po przyjęciu Komunii mam na tyle przytomności, aby przyjść do własnego klęcznika. W tej samej chwili dusza moja całkowicie pogrąża się w Bogu i nie wiem, co się wokoło dzieje. Bóg daje mi wewnętrzne poznanie swojej Boskiej Istoty. Chwile te są krótkie, lecz przenikliwe.

Dusza wychodzi z kaplicy głęboko skupiona i niełatwo ją rozproszyć. Wtenczas dotykam się ziemi jakoby jedną stopą. Żadna ofiara wśród dnia nie jest ani trudna, ani ciężka. Każda okoliczność wywołuje nowy akt miłości (Dz 1807).

 

5. Św. Faustyna opisuje tęsknotę za Panem, który jest miłością:

Dziś zapraszam Jezusa do serca, jak miłość. Ty jesteś samą miłością. Całe niebo od Ciebie się zapala i napełnia się miłością. A więc pożąda Cię dusza moja, jak żąda kwiat słońca.
Jezu, przyjdź spiesznie do mojego serca, bo widzisz – jak kwiat rwie się ku słońcu, tak serce moje ku Tobie. Rozchylam kielich swego serca na przyjęcie Twojej miłości (Dz 1808).

 

6. Poprzez Komunię św. Pan Jezus obudził w sercu św. Faustyny nowe życie:

Gdy Jezus pzyszedł do mego serca, wszystko zadrżało życiem i ciepłem w mej duszy. Jezu, zabierz moją miłość z serca, a wlej w nie swoją miłość. Miłość gorącą i promienistą, która umie nieść ofiarę, która umie całkowicie zapomnieć o sobie.

Dziś dzień mój nacechowany ofiarą… (Dz 1809).

 

7.w. Faustyna opisała swoje spotkanie z Panem Jezusem – Królem:

Dziś przygotowuję się na przyjście Króla.

Cóż ja jestem, a cóż Ty, o Panie, Królu chwały – chwały nieśmiertelnej. O serce moje, czy ty zdajesz sobie z tego sprawę, kto dziś przychodzi do ciebie? Tak, wiem o tym, ale dziwnie pojąć tego nie mogę. O, ale gdyby to tylko król, ale to Król królów, Pan panujących. Przed Nim drży wszelka potęga i władza. On dziś przychodzi do mojego serca. Jednak słyszę, że się zbliża, wychodzę na Jego spotkanie i zapraszam.

Kiedy wszedł do mieszkania serca mego, dusza moja przejęła się tak wielkim uszanowaniem, że z przerażenia zemdlała, upadając do Jego stóp. Jezus podaje jej swą dłoń i pozwala łaskawie zasiąść obok siebie. Uspakaja ją: Widzisz, opuściłem tron nieba, aby się z tobą połączyć. To, co widzisz, jest rąbek dopiero, a już dusza twoja omdlewa z miłości; lecz jak się serce twoje zdumieje, gdy Mnie ujrzysz w całej chwale? Lecz chcę ci powiedzieć, że to życie wiekuiste musi się już tu na ziemi zapoczątkować przez Komunię św. Każda Komunia św. czyni cię zdolniejszą do obcowania przez całą wieczność z Bogiem.

A więc, Królu mój, o nic Cię nie proszę, choć wiem, że wszystko mi dać możesz. Proszę Cię tylko o jedno: zostań Królem na wieki mojego serca, to mi wystarcza (Dz 1810-1811).

 

8. Św. Faustyna opisała zwyczajne przygotowanie do Komunii św.:

Dziś nie wysilam się na żadne jakieś specjalne przygotowanie. Nie umiem nic pomyśleć, choć wiele czuję. Tęsknię za chwilą, w której Bóg przyjdzie do mojego serca. Rzucam się w Jego objęcia i mówię o nieudolności i nędzy swojej. Wylewam cały ból serca swego, że tak Go miłować nie mogę, jak pragnę.

Wzbudzam akty wiary, nadziei i miłości i tym żyję cały dzień (Dz 1813).

 

9. Chociaż przygotowanie św. Faustyny do Komunii św. było bardzo krótkie, żar miłości wypełnił jej serce:

Dziś moje przygotowanie jest krótkie. Wiara silna i żywa nieomal rozdziera zasłonę miłości. Obecność Boża przenika me serce jak promień słońca kryształ. W chwili gdy przyjmę Boga, cała istota moja jest w Nim pogrążona. Zdumienie i podziw mnie ogrania, widząc wielki majestat Boży, który się zniża do mnie, która jestem nędzą samą.

Wyrywa się z mej duszy wdzięczność ku Niemu za wszystkie łaski, których mi udziela, a szczególnie za łaskę powołania do wyłącznej służby swej świętej (Dz 1814).

 

10. Dusza św. Faustyny omdlała w oczekiwaniu na Komunię świętą:

Dziś pragnę się w Komunii świętej zjednoczyć jak najściślej z Jezusem przez miłość. Tak gorąco pragnę Boga, że zdaje mi się, że się nie doczekam chwili, w której kapłan poda mi Komunię świętą. Dusza moja wpada jakby w omdlenie za Bogiem.

Kiedy przyjęłam Go do serca, rozdarła się zasłona wiary. Ujrzałam Jezusa, który mi powiedział: Córko Moja, twoja miłość wynagradza Mi za oziębłość wielu dusz. Po tych słowach zostałam sama, lecz dzień cały żyłam aktem wynagrodzenia (Dz 18151-1816).

 

11. Św. Faustyna upadła u stóp Pana Jezusa jako kwiat różany:

Dziś dusza moja pragnie w szczególny sposób okazać Jezusowi swą miłość. Kiedy wszedł Pan do mojego serca, rzuciłam się pod stopy Jego jako pączek róży. Pragnę, aby woń miłości mojej wznosiła się ustawicznie do stóp tronu Twego.

Widzisz, Jezu, w tym pączku róży całe moje serce ku Tobie; ale nie tylko w tej chwili kiedy moje serce płonie żarem, ale wśród dnia dam Ci dowody swej miłości przez wierność łasce Bożej.

Dziś, wszystkie trudności i cierpienia, jakie mnie spotkają, pochwycę spiesznie, jak pączek róży, by go rzucić do stóp Jezusa. Mniejsza o to, że się ręka, a raczej serce skrwawi… (Dz 1822)

 

12. Po przyjęciu Komunii św. serce św. Faustyny drżało z radości:

Dziś serce moje drży z radości. Pragnę bardzo, aby Jezus przyszedł do serca mojego. Stęskniłam się, serce me stęsknione rozpala się coraz to silniejszą miłością.

Gdy Jezus przyszedł, rzuciłam się w Jego objęcia jak dziecię małe. Opowiedziałam Mu swą radość. Jezus słuchał tych moich wylewów miłości. Kiedy przeprosiłam Jezusa, że się nie przygotowałam do Komunii św., ale ustawicznie myślałam, aby się jak najprędzej podzielić tą radością, a Jezus mi odpowiedział, że: Najmilsze Mi jest takie przygotowanie, jakim dziś Mnie przyjęłaś do serca. Dziś w sposób szczególny błogosławię tę twoją radość. Nic ci tej radości w dniu dzisiejszym nie zamąci (Dz 1824).

 

 

 

Czekamy na Pana Jezusa. Jakieś sprytne dziecko zauważyło, że przecież Pan Jezus jest cały czas w Kościele: i w tabernakulum, i jak ksiądz mówi kazanie. I jak ksiądz czyta Ewangelię, to czyta słowo Chrystusa. Chrystus jest obecny. Jak to więc jest, że my czekamy na kogoś, kto jest obecny? To jest wielka tajemnica, że Bóg jest i Bóg przychodzi – mówi ks. Piotr Pawlukiewicz.

 

Ruszył post i modlitwa w intencji ks. Piotra Pawlukiewicza

Ruszył post i modlitwa w intencji ks. Piotra Pawlukiewicza
(fot. youtube.com)

Już ok. 1,5 tys. internautów zgłosiło chęć podjęcia postu w intencji ks. Piotra Pawlukiewicza, znanego rekolekcjonisty związanego z warszawskim kościołem św. Anny przy Krakowskim Przedmieściu.

Duchowny od lat zmaga się z chorobą Parkinsona. Na Facebooku powstało wydarzenie zachęcające do podjęcia postu i modlitwy w intencji kapłana. Jak podkreślają organizatorzy, można to zrobić 2 grudnia lub w inny dzień Adwentu. Forma postu również jest dowolna.

– Ks. Piotr zmaga się z chorobą w ogromnej pokorze. Przez wiele lat robił to po cichu – nic o niej nie mówiąc, nie czekając na współczucie. W tej chwili wszyscy wiemy, że choroba jest nieustępliwa, powoduje coraz większe cierpienie. Potrzebne jest leczenie, operacje. Ksiądz też coraz więcej o niej mówi – czytamy na stronie wydarzenia.

Organizatorami inicjatywy są profile „Dopóki walczysz – Konferencje ks. Piotra Pawlukiewicza” i „Kazania inne niż wszystkie”, które zajmują się działalnością ewangelizacyjną na portalu Facebook.

Jak tłumaczą pomysłodawcy akcji, przykład zorganizowanego przez Jezuitów z Łodzi postu za ks. Michała Misiaka pokazał moc modlitwy.

Proponujemy tutaj podobną formułę: post i modlitwa w określony dzień – 2 grudnia – w dowolnej formie. Może o chlebie i wodzie, a może odmawiając sobie mięsa/słodyczy? Pościć można także i w inne dni, również wcześniej (do czego zachęcamy), ale 2 grudnia zarezerwujmy sobie jako szczególny dzień w modlitwie i poście za ks. Piotra. To początek adwentu – okresu, który kończy się narodzinami Chrystusa. Wierzymy, że i nasza modlitwa może wiązać się z narodzinami. O cudzie być może nie mamy śmiałości mówić, ale o uldze w cierpieniu – tak. To dobry moment, aby dobry Bóg dał dużo zdrowia i siły – podkreślają.

W jednym z wywiadów ks. Pawlukiewicz przyznał, że o chorobie dowiedział się w 2007 roku.

„Boli?

– Bólu nie czuję. To ograniczenie ruchowe, brak koordynacji. Przewróciłem się już może z 30, 40 razy.

– Czyli żartów nie ma?

– Bywa niebezpiecznie. Jak upadam, np. ze schodów, to myślę, żeby jakoś ręce pochować i przyjąć ciałem ciężar uderzenia.

– To choroba Parkinsona?

– Tak.

– Można ją zatrzymać?

– Można ją spowolnić i to się w dużym stopniu udaje. Ale po jakimś czasie zawsze sunie do przodu. Pół milimetra, centymetr, ciągle dalej” – wyznał kaznodzieja w rozmowie z Krzysztofem Tadejem.

Ks. Piotr Pawlukiewicz to znany i ceniony rekolekcjonista. Jego kazania cieszą się ogromnym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród młodzieży. Nagrania z jego konferencji są jednymi z najchętniej oglądanych inicjatyw kościelnych na YouTube. Jest duchownym rzymskokatolickim, doktorem teologii pastoralnej, prałatem, kanonikiem gremialnym Kapituły Metropolitalnej Warszawskiej, autorem książek i audiobooków o tematyce religijnej.

Parkinson choroba ośrodkowego układu nerwowego, postępująca powoli, prowadząca do inwalidztwa. Cierpiał na nią m.in. Jan Paweł II.

*******************************************************************************************************

Zgilotynowany przez gestapo ks. Jan Macha będzie beatyfikowanyZgilotynowany przez gestapo ks. Jan Macha będzie beatyfikowany 

Zgilotynowany przez gestapo ks. Jan Macha będzie beatyfikowany

Ksiądz Jan Macha, zgilotynowany w niemieckim więzieniu w 1942 r., zostanie beatyfikowany – zdecydował Papież Franciszek. Jeden z zatwierdzonych dziś przez niego dekretów Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych oficjalnie uznaje męczeństwo polskiego kapłana. Przed śmiercią pisał on do rodziców: „umieram z czystym sumieniem, żyłem krótko, ale uważam, że cel swój osiągnąłem”. Był działaczem ruchu oporu, angażował młodzież w pomoc potrzebującym w Rudzie Śląskiej. Pomagał zarówno Polakom, jak i Niemcom. Gdy zginął miał 28 lat.

Łukasz Sośniak SJ – Watykan

Urodził się w Chorzowie Starym. To, że służył do Mszy jako ministrant, nie przeszkadzało mu w byciu aktywnym sportowcem. Wraz ze swoją drużyną piłki ręcznej zdobywał trofea na Śląsku i w zawodach ogólnopolskich. Dobrze grał na skrzypcach i uwielbiał tańczyć.

Był także wrażliwy na los ubogich i potrzebujących. „Stało się to widoczne w czasie II Wojny Światowej. Gdy rozpoczął pracę w swojej pierwszej parafii, zrozumiał jak wiele rodzin żyje w skrajnej nędzy. Z młodzieżą zorganizował dla nich wsparcie. Oprócz pomocy materialnej niósł też pociechę duchową znajdującej się pod okupacją ludności. Zostało to zauważone przez Niemców i na początku września 1941 r. gestapo aresztowało księdza” – mówi postulator procesu beatyfikacyjnego, ks. Damian Bednarski.

„Żylem krótko lecz uważam, że cel swój osiągnąłem”

“ Nie spodziewał się że zostanie wydany wyrok śmierci. Oczekując na jego wykonanie przez 138 dni, żywił nadzieję, że uda się zamienić go na inną karę. Tą nadzieją żyła także jego rodzina. Niestety od początku zdecydowano, że ten ksiądz musi zginąć. Nikt nie mógł wówczas sprzeciwiać się woli niemieckich władz. Został zgilotynowany 3 grudnia 1942 r. Do śmierci przygotowywał się przez spowiedź, przyjęcie Komunii świętej, spotkanie z kapelanem. Napisał także wzruszający list do rodziny. Dziękował w nim diecezji, Kościołowi i rodzicom za troskę o niego. Pisał: «umieram z czystym sumieniem, żyłem krótko lecz uważam, że cel swój osiągnąłem». ”