8.04.- Niedziela Bożego Miłosierdzia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                PIĄTEK W OKTAWIE   WIELKANOCY

                         UTRECHT 18.30 – ADORACJA NAJSW. SAKRAMENTU.MSZA SW. O 19.00

                   OD 19.30 – KURS DLA NARZECZONYCH .PIERWSZE SPOTKANIE( 2 X 30 MINUT)

                              KURS PRZEDMAŁŻEŃSKI W UTRECHCIE – WIOSNA 2018

                        KOSCIÓŁ SW. RAFAŁA . 3562 UTRECHT.  LICHTENBERCHDREEF 4.

DATY: 6./ 13/ 20./KWIETNIA.  27- DZIEN WOLNY W HOLANDII ,NIE BEDZIE KURSU. W MAJU DWA OSTATNIE SPOTKANIA :  4.05.  i  11.05.

piątki ,godz. 19.30 ,każdego wieczora dwie konferencje po 30 minut każda.

                                             TEMATYKA SPOTKAŃ:

1.Budujemy wspólny dom.

2. Znasz mnie ? Poznaj mnie! Szukanie tego,co łączy.

3.Zaplanowane przez Boga: biblijne podstawy sakramentu małżeństwa.

4. Należę do Chrystusa. Po co ślub kościelny ? Znaczenie przysięgi.Owoce sakramentu małżeństwa.

5.Zyć moralnie. Budowanie więzi małżeńskiej. Niemoralność antykoncepcji.Pornografia.Zło sztucznego zapłodnienia .Dramat aborcji.

6.Płodność- jak z nią żyć? Kultura pożycia małżeńskiego.Czystość osobista i małżeńska.

7."Miłość nie pamięta złego".Twórcze przeżywanie małżeńskich konfliktów.

8.Formowanie sumienia. życie sakramentalne.Wiara praktykowana.

9.Świadectwo małżonków.Współuczestnictwo w wychowywaniu dzieci.

10.Celebracja sakramentu  malżeństwa. Obyczajowość chrześcijańska.

                                             SOBOTA W OKTAWIE  WIELKANOCY

LUNTEREN 8.00 – ADORACJA NAJSW. SAKRAMENTU. MEDYTACJA RÓŻANCA . KORONKA DO BOŻEGO

                              MIŁOSIERDZIA. 9.00 – MSZA SW. W INT. +GRAŻYNY

TIEL  19.00 MSZA SW. +JAN RIEK W 2.ROCZN.SMIERCI . mSZA POPRZEDZONA MODLITWĄ,KORONKĄ DO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

                                   NIEDZIELA BOZEGO MIŁOSIERDZIA

ARNHEM    9.30 : O BOZE MIŁOSIERDZIE DLA DUSZ CZYŚĆCOWYCH.

                              +STANISŁAW WNUK ,W I ROCZNICE SMIERCI

UTRECHT 12.30 :  ++ SKODDA,OLEJARCZYK, DUSZE CZYŚĆCOWE

HENGELO 16.00  : ++ PAWEŁ,MAGDALENA HELIS,+LEONARD,PIOTR.

PUTTEN    19.00 :  W INTENCJI PARAFIAN

12.04. czwartek – Lunteren : Msza sw. o godz. 19.00

13.04. piątek – Utrecht : Msza sw. o godz. 19.00, poprzedzona różancem

14.04. sobota – Zwolle : Msza o 16.30

                               Tiel : Msza o 19.00

UWAGA !!!

1./ANULUJEMY PIELGRZYMKĘ DO LOURDES ZAPLANOWANA NA CZERWIEC B.R. Z NASZEJ PARAFII.

2/CHĘTNYCH DO PRZYJĘCIA SAKRAMENTU BIERZMOWANIA W NASZEJ PARAFII W UTRECHCIE,

    W PONIEDZIAŁEK PO ZESŁANIU DUCHA SWIETEGO ,DNIA 21.MAJA 2018 ,PROSZE O WPISYWANIE SIĘ

    NA ADRES: czemarek@onet.eu

    PROSZĘ PODAC SWOJ ADRES ZAMIESZKANIA W HOLANDII ORAZ proszę o wyciąg,metryczke Chrztu z parafii w Polsce( może byc scan, kserokopia),to wazny dokument,bez którego nie mozna przystapic do Sakramentu Bierzmowania.

 

 

 

 

 

TOMASZ NIE MÓGŁ UWIERZYC W ZMARTWYCHWSTANIE PAŃSKIE.TO BYŁO NIEPRAWDOPODOBNE,A JEDNAK CHCIAŁ UWIERZYC.PRZYSZEDŁ DO WIECZERNIKA.CZEKAŁ, CHCIAŁ DOTKNĄĆ, CHCIAŁ BYC BLISKO JEZUSA.I DLA TAKIEGO TOMASZA JEZUS SIE POJAWIŁ.

NIE ZAKŁADAJ Z GÓRY,ŻE PANA BOGA NIE MA.NAWET JEŚLI WYDAJE CI SIĘ,ŻE JESTEŚ NIEWIERZACY,MOŻESZSIE MODLIĆ O TO,ABY BÓG POJAWIŁ SIĘ W TWOIM ZYCIU.

NAJWIĘKSZYM GRZECHEM JEST ZAKŁADAĆ Z GÓRY,ŻE PANA BOGA NIE MA.WTEDY CZŁOWIEK ZAMYKA WSZYSTKIE MOZLIWOSCI WIARY.

 

II Niedziela Wielkanocna, czyli Miłosierdzia Bożego

Niedziela, 8 kwietnia 2018 roku, Oktawa Wielkanocna, Rok B, II

 

 

 

 

 

CZYTANIA

 

Obchodzona dziś Druga Niedziela Wielkanocna została ustanowiona dla całego Kościoła przez św. Jana Pawła II w 2000 r. Niedzielą Miłosierdzia Bożego. Święto dzisiejsze ma służyć uwielbieniu Bożego miłosierdzia i ponownemu zanurzeniu się w tej bezgranicznej miłości Boga, z jaką wciąż wychodzi w naszą stronę na spotkanie z nami. Nawet gdyby to święto nie było nałożone na tę drugą niedzielę wielkanocną, to teksty słowa Bożego tejże niedzieli przepełnione są treściami o nieskończonym Bożym miłosierdziu.

 

Boże miłosierdzie objawiło się najpełniej we Wcieleniu Syna Bożego, w Jego solidaryzowaniu się z naszym ludzkim życiem we wszystkim oprócz grzechu.Szczytem Bożego miłosierdzia, które objawiło swoją pełnię, są: męka, śmierć i zmartwychwstanie naszego Pana Jezusa Chrystusa. Bowiem z tej paschalnej ofiary wypłynęły zdroje Bożego miłosierdzia, które rozlewają się obficie w Kościele dla każdego człowieka.

 

W dzisiejszej Ewangelii ponownie objawione jest nieskończone miłosierdzie, właśnie w tym zjawieniu się Chrystusa Zmartwychwstałego i przekazaniu pokoju,który wysłużył nam On, nasz Odkupiciel, oraz przekazał wspaniały owoc swojej Paschy, a mianowicie źródło, w którym będzie nam nieustannie przebaczał, a jest nim sakrament pojednania. W zwięzłych obrazach ewangelista pisze:

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam, gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20, 19-26).

 

 

Miłosierdzie jest miłością, która kocha nieustannie i wciąż wychodzi w stronę człowieka, aby przebaczać, napełniać pokojem i nowym życiem. Chrystus Zmartwychwstały przecież żyje pośród nas i we wspólnocie Kościoła wychodzi naprzeciw gromadzących się na modlitwę i przeżywanie sakramentów, objawiając się nam w doświadczeniu wiary, pragnie nas napełniać pokojem, przebaczając nam.

 

W drugiej części dzisiejszego fragmentu Ewangelii jest opis, który jakże mocno świadczy o miłosiernej miłości Boga, bowiem Chrystus jakby specjalnie zjawia się po raz drugi, aby wyjść w stronę wątpiącego ucznia Tomasza. Tomasz zwątpił. Jego wątpienie otarło się o rezygnację z oczekiwania na miłość, która objawiła się jeszcze raz.
 

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana!” Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”.

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz Mu odpowiedział: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 27-30).

 

Zamknięte drzwi ze strachu przed ludźmi i otwarte rany z miłosierdzia do ludzi. Te dwa obrazy ujawniają jeszcze wyraźniej wolę Boga, który nie godzi się na pozostawienie człowieka bez możliwości zbawienia. Miłosierdzie jest otwarte jak nigdy niezabliźniająca się rana. Ona nie zabliźnia się nie dlatego, że jest nieuleczalna, ale dlatego, by zawsze leczyć raniących niedowierzaniem. Jezus wszedł do wnętrza zamkniętego z obawy przed ludźmi, ale uczniów wpuścił do wnętrza swego życia przez otwarte z miłosierdzia rany.

 

 

Ojcowie Kościoła ten wspaniały symbol ukazany w tej Ewangelii, a mianowicie otwarty bok i serce Jezusa po zmartwychwstaniu tłumaczą w kluczu nieskończonego miłosierdzia Bożego, które objawiło się w Najświętszym Odkupicielu. Rany Jezusa Chrystusa, szczególnie ta po włóczni, która przebiła Jego bok i serce, nie zabliźniły się po zmartwychwstaniu po to, abyśmy my dzisiaj rozumieli i pamiętali, że mamy przystęp do źródeł zbawienia, że możemy zawsze, ile razy tylko pragniemy, zbliżyć się do Niego, zanurzyć się we wciąż otwartym Boskim Sercu, aby się obmyć i napić zdrojów łaski nowego życia. Przecież wszystkie sakramenty Kościoła wypłynęły z przebitego boku-serca Chrystusa – o czym pouczają nas święci Ojcowie i Doktorzy Kościoła.

 

Główny bohater dzisiejszej Ewangelii św. Tomasz jest nam bardzo bliski. Przede wszystkim przez swój realizm. Tomasz nie żyje w obłokach ani w świecie iluzji, ale twardo stąpa po ziemi. Tomasz ma serce wrażliwe na Jezusa i Jego tajemnice, ale jest człowiekiem praktycznym; ufa swemu rozsądkowi. I dlatego opiera się, waha, ma wątpliwości… Nie wierzy kobietom, gdy mówią o zmartwychwstaniu i nie wierzy apostołom. Tomasz nie ufa nawet swoim oczom. Chce wszystkiego dotknąć. Wielu ludzi może się z nim utożsamić, gdyż można być nominalnie chrześcijaninem, a nawet apostołem, i jednocześnie nie dowierzać Bogu. Można należeć do Kościoła i nie uczestniczyć w jego życiu. Taka dwoistość jest dość powszechna, a przecież bez uczestniczenia w życiu Kościoła trudno mówić o czyjejś wierze. Trudno otwierać się na kogoś, kto nam nie dowierza, nie ufa albo zamyka się w sobie. Niewiara zamyka, odcina i pozostawia gdzieś na zewnątrz. Nie wierząc czy choćby nie dowierzając, odcinam się i dryfuję w nieznane, coraz bardziej gubiąc nadzieję. Podziwiam Jezusa, który nie godzi się na utratę Tomasza i objawia się specjalnie dla niego. Prawdziwie. Tomasz nie zaryzykowałby wiary, gdyby nie usilne namowy jego przyjaciół. Inni mówili mu z wielką mocą: „widzieliśmy Pana”, i stało się to modelem wszelkiego głoszenia zbawienia.

 

Św. Tomasz Apostoł jest symbolem wiary niedokończonej, która się rozwija i rozpoczyna od tego, co mizerne. Okazuje się, że wystarczy ludzkie „troszeczkę”, by doświadczyć przemieniającej mocy Boga. Tym „troszeczkę” w życiu św. Tomasza było pragnienie dotknięcia ran Nauczyciela. Jezus nie pozwolił mu ani na moment być obojętnym. Tomasz więc wątpił, pytał i wyciągał rękę, by dotknąć Jezusa i przez te proste akty Jezus zbudował jego wiarę.

 

Oczekiwanie Jezusa na uczniów, na to, aż dojrzeją do wiary, jest dla nas pociechą i nadzieją. Chociaż w naszym życiu są wątpliwości, albo wręcz niewiara, możemy być pewni, że Jezus czeka na nas, podobnie jak czekał na Tomasza. Ma dla nas czas, szuka nas, zanim Go zawołamy. Bóg„traci dla nas czas”. A nawet więcej, „dostosowuje się” do naszego czasu dojrzewania i wzrostu.

 

 

Rozradowani nieskończonym Bożym miłosierdziem, pozwólmy, by nas szukał Zmartwychwstały Jezus, aby nas zapraszał do dotknięcia Go w doświadczeniu wiary i sakramentach, traćmy czas dla Niego, a zostaniemy napełnieni owocami Bożego Miłosierdzia.

 

 

 

 

Rekolekcjonista sióstr zakonnych i księży oraz wykładowca teologii pastoralnej
w Wyższym Seminarium Duchownym w Tuchowie – Kraków o. Kazimierz Fryzeł CSsR

 

 

 

 

 

 

 

 

A

 

Dariusz Kowalczyk SJ

W blasku Miłosierdzia

Idziemy

 

fot. Ryszard Wojdowski | Wikicommons (cc)


 

W Nowym Testamencie znajdujemy definicję: Bóg jest miłością. Kiedy rozważamy Boże miłosierdzie, nasuwa się pytanie, w jakiej relacji znajduje się ono do miłości.

 

„Mój obraz w duszy twojej jest. Pragnę, aby było Miłosierdzia święto. Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia” (nr 49) – to słowa Jezusa, które siostra Faustyna Kowalska zanotowała w swym Dzienniczku pod datą 22 II 1931 roku. Jezus ponawiał to wezwanie wielokrotnie w mistycznych doświadczeniach siostry Faustyny. Ideę święta Miłosierdzia podjął – jako pierwszy – ks. Michał Sopoćko, ojciec duchowy siostry Faustyny. W roku 1946 r. Konferencja Episkopatu Polski na czele z prymasem Augustem Hlondem wystosowała do Stolicy Apostolskiej petycję o wprowadzenie święta Miłosierdzia Bożego.

 

Święte Oficjum udzieliło jednak w roku 1953 odpowiedzi negatywnej, która w kolejnych latach została jeszcze wzmocniona. Wydawało się, że liturgicznego święta Miłosierdzia nigdy nie będzie. Trwała jednak teologiczna i pasterska refleksja nad objawieniami siostry Faustyny, a przede wszystkim działał sam Bóg. Sytuacja dojrzała wraz z pontyfikatem Jana Pawła II, który jeszcze jako biskup krakowski był orędownikiem kultu Miłosierdzia Bożego. W roku 1993 siostra Faustyna została beatyfikowana. W roku 1995 Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zezwoliła na obchodzenie święta Miłosierdzia w Kościele w Polsce. Natomiast podczas kanonizacji siostry Faustyny w roku 2000 Jan Paweł II ogłosił II niedzielę wielkanocną Świętem Miłosierdzia Bożego dla całego Kościoła.

 

Miłość a miłosierdzie

 

Kiedy rozważamy Boże miłosierdzie, nasuwa się pytanie, w jakiej relacji znajduje się miłosierdzie do miłości. W Nowym Testamencie znajdujemy „definicję” Boga. „Bóg jest miłością” – stwierdza Apostoł Jan (1 J 4,8.16). To stwierdzenie oznacza, że Bóg kocha człowieka, że zaprasza nas do wiecznej wspólnoty miłości. Ale nie tylko. Bóg jest bowiem miłością odwieczną sam w sobie. Był miłością także wtedy, gdy świat jeszcze nie istniał. Bo Bóg, który objawił się nam w Jezusie Chrystusie, nie jest doskonałym, ale samotnym Absolutem, jakąś wszechmogącą Monadą – jest wspólnotą miłości Ojca, Syna i Ducha, trzech różnych Osób, ale tak ze sobą zjednoczonych, iż są jednym Bogiem, a nie trzema Bogami. Siostra Faustyna w swoim Dzienniczku mówi o tej tajemnicy m.in. w taki oto sposób: „Widziałam w duchu Trzy Osoby Boskie, ale jedna Ich Istota. […] Miłość Jego przeniosła mnie w to poznanie i złączyła mnie ze sobą. […] Szczęście, jakie tryska z Trójcy Przenajświętszej, uszczęśliwia wszystko, co jest stworzone” (nr 911). 

 

Jednakże w innym miejscu Faustyna stwierdza coś, co może zastanawiać: „O, jak wielkie jest miłosierdzie Pańskie, ponad wszystkie przymioty Jego; miłosierdzie jest największym przymiotem Boga” (nr 611). Sam Jezus przykazuje Faustynie: „Powiedz, że miłosierdzie jest największym przymiotem Boga” (nr 301). Czyż jednak nie byłoby bardziej właściwe powiedzieć, że to miłość jest największym przymiotem (cechą) Boga, a miłosierdzie wypływa z miłości? Z pomocą może nam tutaj przyjść francuski jezuita, François Varillon, który zauważa, że miłość nie jest jednym z Bożych przymiotów, ale wszystkie przymioty Boskie są przymiotami miłości, która jest istotą Boga. Bóg nie jest miłością w takim sensie, jak jest sprawiedliwością, mocą, świętością. To miłość jest święta, wszechmocna, sprawiedliwa… Innymi słowy, nie stawiamy miłości obok innych przymiotów Boga, ale mówimy, że Bóg jest miłością, a opisując tę miłość, wskazujemy na różne jej przymioty. Wśród tych przymiotów największe jest – jak tego doświadczyła siostra Faustyna – miłosierdzie, mające swój fundament w miłości, która jest tożsama z odwiecznym, wewnętrznym życiem Boga, czyli Jego istotą.

 

Apostołka miłosierdzia zapisała w swoim Dzienniczku: „Miłość Boża kwiatem – a miłosierdzie owocem” (nr 949). W innym zaś miejscu stwierdza: „Bóg jest miłością, a miłosierdzie jest Jego czynem, w miłości się poczyna, w miłosierdziu się przejawia” (nr 651). Można by powiedzieć, że miłość owocuje miłosierdziem, kiedy styka się ze słabością, a przede wszystkim z grzechem. Bóg kocha i pragnie być przez człowieka kochany, ale gdy zostaje przez tegoż człowieka odrzucony, to Jego miłość staje się miłością miłosierną. Szczytem objawienia tego rodzaju miłości jest krzyż, z którego odrzucony, wyśmiany i ukrzyżowany Jezus modli się za swoich prześladowców: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). 

 

Dlaczego II Niedziela Wielkanocna?

 

Wedle objawień siostry Faustyny Pan Jezus wyraźnie powiedział, że chce, aby Święto Miłosierdzia obchodzono w II niedzielę wielkanocną. Ale dlaczego właśnie tego dnia? Odpowiedź możemy znaleźć w dekrecie Kongregacji Kultu Bożego z 1995 roku, w którym oficjalnie zezwala się, by w Kościele w Polsce traktować tę właśnie niedzielę jako niedzielę Miłosierdzia Bożego. Czytamy w nim m.in., że nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego, czyli do Miłosiernego Jezusa „jakby ze swej istoty kieruje się do Boga i Pana, który «bogaty w miłosierdzie» winien być wysławiany szczególnie w Misterium Paschalnym, gdzie Miłosierdzie Boże najdoskonalej uwidacznia się wobec wszystkich ludzi”. W Misterium Paschalnym, czyli w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. W tej perspektywie jest zrozumiałe, że Święto Miłosierdzia przypada w niedzielę zaraz po Wielkim Tygodniu i Niedzieli Zmartwychwstania. 

 

Przypomina mi się tutaj świadectwo pewnej kobiety, która podzieliła się swoim zrozumieniem Bożego miłosierdzia, objawionego na krzyżu. – Jestem spokojna i łagodna – stwierdziła – ale gdyby ktoś chciał coś zrobić złego mojemu jedynemu synowi, to walczyłabym jak lwica. 

 

Byłaby w stanie zabić… A oto Bóg Ojciec posyła swego Syna, który naucza, uzdrawia, czyni dobro, a ludzie go mordują w okrutny sposób. Bóg jednak nie mści się, nie niszczy krzywdzicieli. Jego odpowiedzią jest zmartwychwstanie, miłosierne przebaczenie i zaproszenie do nieba. Ukrzyżowany i Zmartwychwstały jest znakiem, do jakiego stopnia Bóg kocha grzesznika, czyli znakiem Boskiego miłosierdzia. Bóg nie tylko nie karze nas za grzechy, nie tylko je anuluje, ale oferuje nam zmartwychwstanie i życie wieczne.

 

Czyje miłosierdzie?

 

Jednym z argumentów przeciwko ustanowieniu święta Miłosierdzia była opinia, że Kościół nie czci liturgicznie przymiotów Bożych, jak wszechmoc, sprawiedliwość czy właśnie miłosierdzie. Święta odnoszą się do konkretnych osób lub do zbawczych wydarzeń. Dlatego ks. Michał Sopoćko, spowiednik siostry Faustyny, mówił o potrzebie ustanowienia święta Najmiłosierniejszego Zbawiciela. A zatem chodziłoby o święto odnoszące się do osoby Jezusa. Nie świętowalibyśmy Bożego przymiotu, ale Syna Bożego, który stał się człowiekiem i w swej krzyżowej śmierci okazał nam swe miłosierdzie.

 

W Dzienniczku orędzie miłosierdzia jest zdecydowanie najczęściej wiązane z drugą osobą Trójcy Świętej. Siostra Faustyna rozmawia z Jezusem, który mówi jej o swoim miłosierdziu: „Córko moja, czyż sądzisz, żeś dosyć napisała o moim miłosierdziu? Jest to dopiero jedna kropelka wobec oceanu – to, coś napisała. Jestem miłością i miłosierdziem samym” (nr 1273). Wielokrotnie czytamy w Dzienniczku o miłosiernym Sercu Pana Jezusa jako źródle miłosierdzia. Tę centralność Chrystusa w orędziu Bożego Miłosierdzia podkreśla obraz, który powstał z woli samego Jezusa: „Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (nr 47). Tak też się stało. Dziś obraz Jezusa miłosiernego, namalowany według wskazań siostry Faustyny, jest najbardziej czczonym wizerunkiem na świecie.

 

Możemy jednak w Dzienniczku znaleźć teksty, które wskazują na Boga Ojca jako źródło miłosierdzia: „Miłosierdzie Boże, wytryskujące z łona Ojca – ufam Tobie” (nr 949); „Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze, które wysławiają i czczą największy przymiot Twój, to jest niezgłębione miłosierdzie Twoje” (nr 1225). W Koronce do Miłosierdzia Bożego zwracamy się do Ojca Przedwiecznego, czyli do pierwszej osoby Trójcy Świętej: „miej miłosierdzie dla nas i całego świata”. To Bóg Ojciec jest ostatecznym adresatem naszych próśb o zmiłowanie. Jezus nie jest bardziej miłosierny niż Ojciec. We wszystkim objawia nam Ojca, a zatem miłosierdzie, które jaśnieje w słowach i czynach Jezusa, jest miłosierdziem Ojca. Dlatego można powiedzieć, że Jezus Chrystus jest wcielonym miłosierdziem Ojca. Warto zauważyć, że Jan Paweł II w pierwszym zdaniu encykliki Dives in misericordia (O Bożym miłosierdziu) stwierdza: „Bogaty w miłosierdziu swoim Bóg” (por. Ef 2, 4) jest Tym, którego objawił nam Jezus Chrystus jako Ojca. Objawił nam Go zaś i ukazał w sobie – Jego Synu (por. J 1, 18; Hbr 1, 1 n.)”. A zatem odwiecznym początkiem miłosiernej miłości jest Bóg Ojciec, który objawił się nam w Jezusie Chrystusie.

 

Nie można tutaj zapominać o trzeciej osobie Trójcy Świętej, czyli o Duchu Świętym. Siostra Faustyna zapisała w Dzienniczku, że „ktokolwiek jest złączony z jedną z tych Trzech osób, przez to samo jest złączony z całą Trójcą Świętą, ponieważ Ich jedność jest nierozdzielna” (nr 472). Ktokolwiek więc doświadcza miłosierdzia w Jezusie lub w Bogu Ojcu, ten doświadcza tym samym miłosierdzia Ducha Świętego. Siostra Faustyna opisuje, jak to przywitała Nowy Rok 1935, modląc się w kaplicy: „Hostio św., w której zawarte jest miłosierdzie Ojca, Syna i Ducha Świętego ku nam, a szczególnie ku biednym grzesznikom” (nr 356). Jan Paweł II w homilii podczas uroczystości kanonizacji Faustyny Kowalskiej podkreślił, że Chrystus rozlewa swe miłosierdzie w sercach ludzi poprzez Ducha. Zauważył ponadto, że promienie widoczne na obrazie Jezusa miłosiernego symbolizują ofiarę krzyża, chrzest, ale także dary Ducha Świętego.

 

Trzeba zatem powiedzieć, że w Niedzielę Miłosierdzia Bożego czcimy miłosierdzie Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego. Jest to więc święto trynitarne, w którym rozważamy tajemnicę miłosierdzia Ojca, objawioną nam przez Chrystusa w Duchu Świętym. Wśród wielu modlitw siostry Faustyny znajdujemy i takie wezwania jak: „O Trójco Święta, w której zawarte jest życie wewnętrzne Boga, Ojca, Syna i Ducha Świętego, wiekuista radości, niepojęta głębio miłości…” (nr 525); „Miłosierdzie Boże, źródło tryskające z tajemnicy Trójcy Przenajświętszej – ufam Tobie” (nr 949). Odwieczna miłość jedynego Boga jest miłością trzech osób Boskich. Z tej miłości rodzi się nieskończone miłosierdzie dla grzesznego człowieka. 

 

Katecheza papieża Franciszka

 

Piękną, osobistą katechezę o miłosierdziu zdążył nam już dać papież Franciszek w kościele parafialnym św. Anny leżącym na terenie Watykanu. Podczas pierwszej swojej niedzielnej Mszy Świętej Ojciec Święty stwierdził: „Najmocniejszym przesłaniem Boga jest dla mnie miłosierdzie”. I przekonywał, że „Bóg nigdy nie męczy się przebaczaniem nam. To nas męczy proszenie Go o wybaczenie. Prośmy o tę łaskę, byśmy nigdy nie nużyli się naszą prośbą o przebaczenie”. Ten sam wątek podjął papież Franciszek podczas pierwszej modlitwy Anioł Pański. Przytoczył najpierw zdanie wybitnego teologa, kard. Kaspera, że słowo „miłosierdzie” zmienia wszystko, zmienia świat. A potem wspomniał rozmowę z pewną starszą kobietą, która do niego podeszła, by się wyspowiadać. „Ale pani pewnie nie ma grzechów” – rzekł biskup Bergoglio. „Wszyscy mamy grzechy” – odpowiedziała staruszka. „A jeśli Pan ich nie przebaczy” – prowokował biskup. Na co kobieta odpowiedziała, że Pan wszystko przebacza. Zapytana, skąd to wie, stwierdziła: „Jeśliby Bóg nie przebaczał, świat by nie istniał”. Kapitalne zdanie! Przypominają się tutaj Boże słowa z Dzienniczka Faustyny: „Wszystko, co istnieje, jest zawarte we wnętrznościach mojego miłosierdzia głębiej niż niemowlę w łonie matki” (nr 1076). Wszystko, co istnieje, bo gdyby coś miało być poza Bożym miłosierdziem, to po prostu by nie istniało. Dotyczy to także piekła.

 

Miłosierdzie dla Papieża z Argentyny to między innymi troska o stworzenie, które jest dziełem Boga. Podczas Mszy inauguracyjnej papież Franciszek zakreślił program autentycznej, ewangelicznej „ekologii”: „Chodzi o poszanowanie każdego Bożego stworzenia oraz środowiska, w którym żyjemy. Jest to strzeżenie ludzi, troszczenie się z miłością o wszystkich, o każdą osobę, zwłaszcza o dzieci i osoby starsze, o tych, którzy są istotami najbardziej kruchymi…”. To proste i ważne słowa, tym ważniejsze, że w ostatnim czasie ekologia stałą się po części jakąś ideologią, która z jednej strony zanegowała Boga Stwórcę, a z drugiej zatraciła poczucie wyjątkowej godności człowieka pośród reszty stworzenia.

 

Orędzie miłosierdzia nie oznacza żadną miarą, że przestajemy zło nazywać złem, a grzech grzechem, że uśmiechamy się do złej gry, aby nie zepsuć politycznie poprawnej atmosfery. Jezus nie potępił jawnogrzesznicy, bronił jej przed oskarżycielami, ale na koniec powiedział: „Idź, a od tej chwili już nie grzesz!” (J 8,11). A zatem grzech nazwał grzechem i wezwał do zmiany życia. Jezus nie stwierdził, że każdy ma swoją prawdę i swoje wybory moralne i że w ogóle nie ma sprawy… Bo zło istnieje i trzeba je nazwać. Papież Franciszek w swych pierwszych homiliach wspomniał dwukrotnie diabła, który zwodzi człowieka. Zacytował Léona Bloya: „Kto nie modli się do Boga, modli się do diabła”. Mówił też „Herodach”, którzy w każdej epoce „knują plany śmierci, niszczą, oszpecają oblicze mężczyzny i kobiety”. W Bożym Miłosierdziu chodzi zatem o głoszenie z miłością prawdy, a nie o zamazywanie prawdy w imię źle rozumianej tolerancji.

 

Wyobraźnia miłosierdzia

 

Boże miłosierdzie, które dotyczy każdego człowieka, gdyż bez niego nikt – jak to już zostało powiedziane – nie mógłby istnieć, jest wezwaniem, by być miłosiernym wobec innych. „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36) – zaprasza nas Chrystus. W praktyce oznacza to przede wszystkim gotowość do przebaczania oraz solidarność z ubogimi. Sam Jezus nauczył nas modlitwy, w której mówimy: „Przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili” (Mt 6,12). Można by to wezwanie sparafrazować: Okaż nam miłosierdzie, jak i my okazujemy miłosierdzie innym. Nie chodzi tu o to, że Bóg ogranicza swe miłosierdzie na naszą miarę, ale o to, że jeśli sami nie chcemy praktykować miłosierdzia, to nie potrafimy tak naprawdę uwierzyć, że Bóg jest wobec nas bezinteresownie miłosierny. 

 

Szczególnym „miejscem” praktykowania miłosierdzia są ubodzy. Kiedy czytamy Mateuszową przypowieść o Sądzie Ostatecznym, to widzimy, że kryterium sądu jest przede wszystkim nasz stosunek do ubogich i potrzebujących: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść; […] byłem chory, a odwiedziliście Mnie…” (Mt 25, 35nn). 

 

Orędzie miłosierdzia nie oznacza żadną miarą, że przestajemy zło nazywać złem, a grzech grzechem, że uśmiechamy się do złej gry, aby nie zepsuć politycznie poprawnej atmosfery

 

Jan Paweł II w liście Novo millennio ineunte, który jest jego swoistym testamentem dla Kościoła XXI wieku, napisał: „Rozpoczynający się wiek i tysiąclecie będą świadkami […], jak wielkiego poświęcenia wymaga miłosierdzie wobec najuboższych. […] Miłosierdzie czynów nadaje nieodpartą moc miłosierdziu słów” (nr 49-50). Papież Polak mówił o potrzebie nowej „«wyobraźni miłosierdzia», której przejawem będzie nie tyle i nie tylko skuteczność pomocy, ale zdolność bycia bliźnim dla cierpiącego człowieka” (tamże, nr 50). 

 

I oto Opatrzność Boża wybrała na Urząd Piotrowy papieża Franciszka, który od początku swego pontyfikatu stawia w centrum przepowiadanie i posługiwanie ubogim. Czy ten nowy, choć zarazem stary, impuls przemieni na lepsze Kościół, zależy po trosze od każdego wierzącego. Papież Franciszek będzie dawał świadectwo i nauczał globalnie, ale my musimy działać lokalnie. Z wyobraźnią…

 

Maryja – Matka Miłosierdzia

 

Powiedzieliśmy, że Niedziela Miłosierdzia Bożego jest świętem Ojca, Syna i Ducha, czyli Trójcy Przenajświętszej, która jest źródłem wszelkiej miłości i miłosierdzia. Ale możemy je także odnieść do Maryi, w której Boże miłosierdzie zaowocowało najpełniej spośród wszystkich stworzeń. W jednym z objawień św. Faustyna Kowalska ujrzała Maryję mówiącą: „Jestem nie tylko Królową nieba, ale i Matką Miłosierdzia” (nr 330). Sobór Watykański II nazywa Maryję umiłowaną córą Ojca, Rodzicielką Syna Bożego i świętym przybytkiem Ducha Świętego (Lumen Gentium, nr 53). Można by to rozwinąć, że Maryja jest umiłowaną córą Ojca Miłosierdzia. Rodzicielką Miłosierdzia wcielonego i świątynię Ducha, który jest miłością i miłosierdziem w Osobie.

 

Niepokalane poczęcie Maryi, wybranie Jej na Matkę Jezusa, wniebowzięcie, czyli wzięcie Maryi z duszą i ciałem do nieba – to dzieła Bożego Miłosierdzia, które dotyczą nie tylko Matki Bożej, ale całego Kościoła, każdego z nas. To bowiem, co zrealizowało się w Maryi, ma – dzięki Bożemu Miłosierdziu – zrealizować się w nas. Jesteśmy powołani, by być synami i córkami Boga Ojca miłosiernego. Z drugiej strony Maryja – doświadczywszy Bożego miłosiernego wybrania – okazuje swe miłosierdzie wobec innych ludzi, oręduje za nami, wstawia się za grzesznikami. Dlatego modlimy się za Jej wstawiennictwem: „Witaj, Królowo, Matko miłosierdzia, […] Twoje miłosierne oczy na nas zwróć”.

 

Polacy czczą Maryję w Jej wizerunku Matki Miłosierdzia z Ostrej Bramy. To właśnie w Ostrej Bramie w roku 1935 został wystawiony publicznie obraz Miłosierdzia Bożego, namalowany w Wilnie wedle wskazań siostry Faustyny. Jan Paweł II tak wspominał swą wizytę w Ostrej Bramie: „Kiedy mogłem kontemplować oblicze Matki Bożej w sanktuarium w Ostrej Bramie w Wilnie, skierowałem do Niej słowa wielkiego polskiego poety, Adama Mickiewicza: «Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie! […] Jak mnie […] do zdrowia powróciłaś cudem!». Powiedziałem to na koniec modlitwy różańcowej odmówionej w sanktuarium ostrobramskim. I głos mi się załamał…”. 

 

Prośmy zatem Maryję, szczególnie w Niedzielę Miłosierdzia, aby wypraszała nam łaskę wzruszenia się nieskończonym miłosierdziem, które Bóg w Trójcy jedyny ma dla każdego z nas.

 

Dariusz Kowalczyk SJ

Idziemy nr 14 (395), 7 kwietnia 2013 r.