7.01. OBJAWIENIE PAŃSKIE -TRZECH KRÓLI

 

 

 

http://niezalezna.pl/213112-orszak-trzech-kroli-w-warszawie-na-zywo

 

 

 

 

Mędrcy wieźli złoto dla Mesjasza Króla,mirrę dla Mesjasza Kapłana,kadzidło- dla Mesjasza Boga,lecz nie wiedzieli dokąd jadą.Z tymi darami znalezli sie w betlejemskiej chacie.Bóg oswiecił ich łaską wiary.Upadli na twarz przed malutkim Chrystusem,pozbawionym zewnętrznego przepychu.Uczeni, którzy stali sie Mędrcami…

 

6.01. Sobota :      LUNTEREN 9.00

                ADORACJA NAJSW. SAKR./RÓZANIEC /    MSZA SWIĘTA

        KERKDRIEL – MSZA SW. O GODZ. 17.OO- w intencji parafian

              TIEL       –  MSZA SW. O GODZ. 19.00 -w pewnej intencji

 

                                                   UWAGA!!!

       -OD   SOBOTY 6.STYCZNIA – MSZAŚWIĘTA W TIEL BĘDZIE ODPRAWIANA  O    GODZINIE 19.00…  W KAŻDĄ SOBOTĘ.Pół GODZ. WCZEŚNIEJ  OKAZJA DO SPOWIEDZI.

        – MSZA NIEDZIELNA Z WEERSELO  JEST PRZENIESIONA DO HENGELO,

     KOŚCIÓŁ OLV ,HENGELO ,SINT JAANSTRAAT 8  – GODZINA 16.00

       – MSZA ŚW. NIEDZIELNA W PUTTEN BĘDZIE ODPRAWIANA O GODZ.19.00

ARNHEM 9.30 ………………….

UTRECHT 12.30                W INTENCJI JACKA I FELIKSY

HENGELO 16.00               ++CHRAPKOWSKICH I KLAJSZMIDT

PUTTEN    19.00     W INT. REGINY I EUGENIUSZA(35 ROCZN. SLUBU)

 

 

        Objawienie Pańskie – uroczystość

 

 

 

 

 

 

 

 

CZYTANIA

 

 

 


Wśród nocnej ciszy nie tylko rozlega się głos: Bóg się Wam rodzi!, ale także słychać echo wołania Boga z raju: Adamie, gdzie jesteś?

 

Bóg szuka człowieka i dlatego stał się jednym z nas, abyśmy mogli w Jezusie Chrystusie odnaleźć prawdziwe szczęście (utracony raj), abyśmy mogli w Nim odnaleźć odpowiedź na pytania o sens i cel życia. Człowiek od zawsze poszukiwał odpowiedzi na te pytania i można powiedzieć, że człowiek zawsze szuka Boga.

 

 

Trzej Królowie stali się dla nas wzorem ludzi szczerze poszukujących Boga.

 

 

Podążali za dwoma światłami, które wskazywały im drogę.

 

Podążyli za światłem gwiazdy.

 

Na pewno chodzi tu o gwiazdę prawdziwą, nie symboliczną. Słyszymy w dzisiejszej Ewangelii, jak Mędrcy powiadają:

Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie, oraz: A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było dziecię.


Papież Benedykt XVI powiada, że Mędrcy „byli uczonymi, którzy obserwowali gwiazdy i poznawali historię ludów. Byli ludźmi nauki w szerokim sensie tego słowa, gdyż obserwowali kosmos tak, jakby był on wielką ksiegą pełną boskich znaków i przesłań dla ludzi”. Nie lekceważyli tych znaków, traktowali je poważnie.

 

Podobnie jak wtedy, tak i dzisiaj świat nauki jest pełen niesamowitych odkryć, które dla wielu uczonych stają się znakami wskazującymi na istnienie Boga.

 

Ale ich gwiazdą była też tęsknota serca, wynikająca z wnikliwej znajomości ludzkiej natury, która jest ograniczona i nie może w pełni zaspokoić najgłębszych pragnień człowieka. Wiedzieli, że nic, co ziemskie, nie jest w stanie nasycić ich serca. Nawet udana ludzka miłość, sukcesy, kariera, władza, bogactwa nie dają prawdziwego szczęścia z prostej przyczyny – wszystko przemija. Tęsknili zatem za czymś wiecznym, za czymś pewnym, za nieprzemijającym dobrem i pięknem. Szukali szczęścia według słów wypowiedzianych później przez św. Augustyna: Chcesz mieć radość wieczną, złącz się z tym, który jest wieczny.

 

 

Podążali za światłem słowa Bożego.

 

Nie uważali jednak swej wiedzy za samowystarczalną, lecz brali pod uwagę jeszcze Boże Objawienie i byli otwarci na tajemniczy Boży głos.

 

Gubiąc się na drodze swoich poszukiwań, korzystają ze światła słowa Bożego. Słyszymy w dzisiejszej Ewangelii, że arcykapłani i uczeni ludu pomagają Mędrcom odnaleźć miejsce nowo narodzonego Króla żydowskiego, cytując tekst proroków:

W Betlejem judzkim, bo tak zostało napisane przez Proroka: «a ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela».


Słowo Boże stało się dla nich ważnym drogowskazem.

 

Byli także otwarci na natchnienia Boże, gdyż po spotkaniu z Dzieciątkiem Jezus w Betlejem,otrzymawszy we śnie nakazżeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju. Zmienili plany. Możemy powiedzieć, że byli posłuszni swojemu sumieniu, poprzez które Bóg przemówił do nich.

 

Trzej Królowie uczą nas, że kiedy poszukujemy Boga, musi być w nas harmonia między rozumem i wiarą, między nauką i Objawieniem. Mędrcy po wysłuchaniu i przyjęciu proroctw, gdy tylko ruszają dalej w drogę do Betlejem, dostrzegają na nowo gwiazdę. Powiedzielibyśmy – odnaleźli się. Ten zaś szczegół jest potwierdzeniem pełnej harmonii między poszukiwaniem ludzkim a Bożą prawdą, harmonii, która napełniła radością serca.

 

Bardzo często współczesny człowiek ulega pokusie, by poszukiwać szczęścia w oparciu o własne siły, w oparciu tylko o swój rozum. Chce sam sobie poradzić, ufając w swój geniusz, a wiarę i religię traktując za coś przestarzałego, a wręcz za coś, co jest przeszkodą, co trzeba odrzucić, by być wolnym i spełniającym się człowiekiem. A tak naprawdę rozum nigdy nie wchodzi w rzeczywisty konflikt z wiarą! Benedykt XVI powiada, że:

„Bóg stworzył nasz rozum i daje nam wiarę, proponując, byśmy w wolności przyjęli ją jako cenny dar”.

 

Poszukiwania Mędrców z pomocą wiary i rozumu zakończyły się sukcesem. Znaleźli dziecię z Matką Jego, Maryją.

 

Na pewno byli zaskoczeni tym, co zobaczyli. Szukali przecież króla w pałacu, a znaleźli bezbronne Dziecię w szopie! Mogli się czuć rozczarowani i oszukani. Jednak są otwarci na tajemnicę, która przyjmują. Dają się zaskoczyć.

 

Następnie padli na twarz i oddali Mu pokłon.

 

To, co uczynili Mędrcy, po grecku opisane jest słowem „proskynesis”, zaś po łacinie słowem „adoratio”. Oba te słowa ukazują nam pełny sens tego, co się dokonało. „Proskynesis” oznacza podporządkowanie się, uznanie Boga za prawdziwą miarę i źródło praw, które postanowiają przestrzegać. Zaś „adoratio” to „ad-oratio”, czyli z ust do ust, pocałunek, uścisk, a zatem szacunek, miłość. Podporządkowanie staje się zjednoczeniem, ponieważ Ten, któremu się podporządkowują, jest Miłością. W ten sposób podporządkowanie zyskuje sens, ponieważ nie narzuca nam niczego z zewnątrz, lecz wewnętrznie nas wyzwala.

 

Na koniec otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.

 

Składając dary, pokazują, że w Jezusie rozpoznają Króla i Syna Bożego. Złoto, kadzidło i mirra – to były standardowe dary składane królowi, którego uznawano za boga. Jednak widząc Jezusa, zrozumieli, że temu Królowi takie dary nie wystarczają, że jedyny godny dar, który mogą złożyć, to ofiarowanie samych siebie w służbie Jemu. Zrozumieli, że dar mniejszy niż ich życie temu Królowi nie wystarczy.

 

Zewnętrzna wędrówka Trzech Króli zakończyła się. Lecz w tym momencie rozpoczyna się dla nich nowa droga, wewnętrzne pielgrzymowanie, które zmienia całe ich życie.

 

Mędrcy ze Wschodu to tylko początek długiego korowodu ludzi, którzy w swoim życiu nieustannie wypatrywali Bożej gwiazdy, szukali tego Boga, który jest blisko nas, ludzi, i wskazuje nam drogę. Dołączajmy codziennie do tego korowodu ludzi poszukujących i odnajdujących Boga.

 

Nie spotkaliby Mędrcy Boga, gdyby nie przyjął On ludzkiej postaci. Nie spotkaliby Mędrcy Boga, gdyby nie podjęli wysiłku poszukiwania.

 

Idźmy przez życie z Chrystusem i żyjmy, adorując Boga!

 

 

 

 

Wikariusz Przełożonego Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – Warszawa

o. Dariusz Paszyński CSsR

 

 

               

 

 

 

 

                                Swięto  Chrztu Pańskiego – w Holandii

                                 przeniesione na poniedziałek 8.01.2018

 

 

 

 

CZYTANIA

 

 

 

Niedawno świętowaliśmy narodziny naszego Zbawiciela, wydarzenie, w którym Słowo stało się Ciałem, a Bóg stał się człowiekiem. Cieszyliśmy się nowo narodzonym Niemowlęciem, Jezusem, owiniętym w pieluszki i leżącym w żłobie.
 

Teraz jednak, w ciągu kilku dni, szybko przeszliśmy do publicznego życia Jezusa, pomijając lata Jego dorastania, czas, który Ewangelia podsumowuje jednym zdaniem:

Potem poszedł z nimi [Józefem i Maryją], wrócił do Nazaretu i był im posłuszny (Łk 2, 51).

 

 

Dzisiaj liturgia prowadzi nas nad rzekę Jordan, gdzie miał miejsce chrzest Jezusa,który zapoczątkował Jego publiczną działalność.

W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie (Mk 1, 9-10).

Tak św. Marek Ewangelista streszcza to, co się wydarzyło. Jednocześnie nie wyjaśnia nam, dlaczego Jezus przyjął chrzest od Jana, interesuje go przede wszystkim ujawnienie tożsamości Jezusa.

W chwili gdy wychodził z wody, – kontynuuje Marek – ujrzał rozwierające się niebo i ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie» (Mk 1, 10-11).

 

 

Chrzest był punktem zwrotnym w życiu Jezusa. Do tego czasu był cieślą w Nazarecie, a od tej chwili zaczął swoją posługę jako głosiciel królestwa Bożego.

 

 

Chrzest był i jest wydarzeniem zwrotnym także w naszym życiu. Weszliśmy do nowej wspólnoty, do wspólnoty wiary, do wspólnoty Kościoła. Woda chrztu zmyła z nas grzech pierworodny i przywróciła nam życie łaski, które jest życiem Boga w nas. Z Chrystusem jesteśmy pogrzebani w chrzcie – jak to obrazowo przedstawia św. Paweł (Kol 2, 12) – i z Nim powstajemy do nowego i wiecznego życia. Ważność wydarzenia chrztu nieustannie odkrywamy, zgłębiamy i przeżywamy. Chrzest to nie ryt z przeszłości, ale spotkanie z Chrystusem, które kształtuje całe nasze istnienie.

 

W życiu jest wiele uroczystości, o których pamiętamy i które świętujemy. A czy pamiętamy o rocznicy naszego chrztu? Czy idziemy wtedy do kościoła, by właśnie tam świętować to szczególne wydarzenie naszego życia?

 

 

Jezus został ochrzczony przez Jana. Nie musiał poddać się temu rytowi pokutnemu. Widzimy, że było to ważne wydarzenie dla Jezusa, skoro przyjął ten obrzęd. Jego symboliczny chrzest to chrzest solidarności z nami. Jest z nami w naszej tęsknocie i w naszym pragnieniu za Bogiem, w naszych trudach powstawania z grzechu. Jezus przyjmuje chrzest nie dlatego, że chce zmazać jakiś swój grzech lub potrzebuje pokuty z powodu takich, a nie innych życiowych wyborów. Staje przed Janem razem z ludźmi o różnych życiorysach, by poprzez ten symboliczny ryt obmycia być razem z nimi w ich powrocie do Boga.

 

Jezus mógł powiedzieć ludziom, by po chrzest przyszli do Niego, a nie do Jana.Mógł, ale nie zrobił tego. Gdyby to zrobił, kto wie, czy usłyszelibyśmy wypowiedziane wtedy świadectwo Ojca:

«Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie» (Mk 1, 11).

 

 

Godność chrztu prowadzi nas do Boga, zanurza w Nim, napełnia Jego łaską, czyni nas Jego umiłowanymi dziećmi i daje nam misję.

 

 

Dzisiejsze święto Chrztu Pańskiego przypomina nam, że i my zostaliśmy ochrzczeni, a więc zanurzeni w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa.Dzielmy się więc wiarą w Jego zmartwychwstałe życie i cieszmy się, że ileś lat temu woda chrztu  zapoczątkowała nasze chrześcijańskie życie.

 

Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – Kraków

o. Andrzej Szorc CSsR
 

 

 

 

 

Spełniona podróż

Mateusz.pl

 

fot. Inbal Malca | Unsplash (cc)

A oto Mędrcy ze wschodu przybyli do Jerozolimy 
(Mt 2,1)

 

Bożonarodzeniowa opowieść o spotkaniu trzech mędrców z Dzieckiem, to snop światła rzucony na jeden z najistotniejszych wymiarów ludzkiego życia.

 

Owa historia wybrzmiewa jak pieśń, dodająca otuchy i mądrości każdemu, kto tylko szczerze pragnie otwartym sercem i umysłem podążać za tajemniczymi znakami w celu znalezienia Odpowiedzi na najistotniejsze pytania.

 

Początkiem wędrówki Mędrców jest właśnie znak: zauważony z oddali i odczytany jako zaproszenie do wyruszenia w drogę. Oto bowiem nowa gwiazda na firmamencie nieba woła ich swoim blaskiem. Natychmiast podejmują ów zew spowitego mrokami Tajemnicy.

 

Tajemnica posiada jednak zdolność poruszenia ludzkiego serca. Oczywiście, człowiek potrafi pozostać na nią obojętnym lub gwałtownie zdusić rodzące się zadziwienie.

 

Tajemnicą jest już bowiem samo istnienie, harmonia nieba i ziemi; jest nią też ludzka zdolność, by marzyć, szukać, tęsknić, odczuwać głód sensu i wolności. Tajemnicą jest również (a może przede wszystkim) miłość, która w przedziwny sposób łączy dusze i ciała tak, że chcą trwać razem w nieskończoność. To także intuicja związków na pozór przypadkowych zdarzeń. Tajemniczym światłem płonie więc nadzieja, która niesie obietnicę szczęścia nawet tam, gdzie panuje mrok.

 

Moment odczucia tajemnicy jest jak zapalenie iskry we wnętrzu człowieka. Nie padnie ona jednak w serce otępiałe przez egoizm, rozleniwienie, bezmyślność i pychę. A jeśli nawet zagości tam na chwilę, to wnet zgaśnie z niedotlenienia.

 

Gwiazda
 

Owa otrzymana iskra rozpala się, gdy powieje nań wiatr podjętej wędrówki. Nie wystarczy zachwyt. Nie wystarczy rozmyślanie. Gdy objawia się ta Pani – trzeba pójść za jej głosem. Nie da się Jej zatrzymać; to Królowa wielkich, otwartych przestrzeni.

 

Blask w sercu jest, ja się wydaje, odbiciem tamtej gwiazdy na niebie. Wewnętrzny żar pozwala dostrzec owego przewodnika i niestrudzenie podążać za nim.

 

W obrębie chrześcijaństwa wielu konwertytów podążało za swoimi gwiazdami. Dla Mertona była to architektura sakralna i poezje Blake?a. Małżeństwo Maritainów oparło swe poszukiwania Boga na miłości i świadectwie ich głęboko wierzących przyjaciół. Dla Edyty Stein gwiazdą prowadzącą do Zbawiciela była filozofia i głód prawdy, jaki przy jej źródle zaspokajała przyszła Karmelitanka. Tak oni, jak i niezliczeni wędrowcy nie ustawali na drodze, wiodącej ku tajemnicy. Święta wytrwałość była zaś ich Aniołem Stróżem.

 

Wytrwałość
 

Na wielorakich drogach podążania za głosem tajemnicy, w nadziei na spotkanie Odpowiedzi, jedną z najważniejszych i najpiękniejszych cech jest właśnie wytrwałość. Tym różni się pragnienie od zachcianki, że posiada siłę wierności; nie szuka chwilowych poruszeń estetycznej, przelotnej ciekawości, ale dąży do spełnienia.

 

Mędrcy z ewangelicznej opowieści to właśnie wytrwali wędrowcy. Podążają oni za gwiazdą – obietnicą i przewodniczką ich podróży. Oczarowani jej blaskiem, pokonują przeciwności, wiedzeni nieugiętym pragnieniem dotarcia do Tego, którego gwiazda jest znakiem.

 

Całkiem Inny
 

Dla Mędrców widok Dziecka w stajni musiał być wstrząsem. Nie tak zapewne wyobrażali oni majestat nowo narodzonego Króla. Wydaje się, że znak przyćmiewa tutaj rzeczywistość. Co jest bowiem w końcu bardziej niezwykłe: nowa gwiazda na firmamencie czy też małe dziecko w żłobie, owinięte w pieluszki? Gwiazda była zjawiskiem niezwykłym, bezdyskusyjnym. Natomiast Król narodzony w stajni – wydarzeniem mogącym jedynie budzić głęboki sceptycyzm.

 

I oto wędrowcy wykazują się największą mądrością: oddają pokłon ubogiemu Dziecku. Nie dość na tym: ofiarowują Mu w dodatku przyniesione skarby. Ten gest czci i uniżenia można odczytać jako hołd dla osiągniętego Celu, uznając równocześnie dotychczasowe doświadczenia tajemnicy jako drogę wiodącą do jej Źródła.

 

Otóż Bóg okazuje się do tego stopnia przekraczać piękno poznawanych tajemnic, że zachwycony nimi człowiek może Go porzucić dla ich blasku. Czyż nie na tym właśnie polegała panteistyczna fascynacja naturą, którą w końcu ubóstwiono, zamiast zobaczyć w niej dzieło Stwórcy? Można również ubóstwić własne doświadczenia, przeżycia duchowe, nie zajmując się samych Duchem – żywym Bogiem.

 

To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi (Rz 1, 19-22).

 

Gdy człowiek odda hołd Całkiem Innemu, wówczas powrót do siebie, własnego świata, dokonuje się również inną drogą, jak opisuje podróż mędrców Ewangelia (Mt 2,12). Nowy obraz Boga zmienia bowiem sposób patrzenia na siebie. Nieoczekiwane światło o całkiem innym blasku daje nowy wgląd we własne życie.

 

Przyćmiony blask
 

Mędrcy osiągnęli cel swej drogi. Nie wiedzieli jeszcze, że spotykają u kresu wyprawy Tego, który wyruszył również na ich spotkanie, przyjmując postać sługi (choć odwiecznie istniał w postaci Bożej – Flp 2,6n).

 

Odtąd w nowym już świetle jawi się sprawa duchowej podróży. Mianowicie jest ona w swojej w istocie podjęciem wołania z oddali. Wołania Tego, który – jak się okazuje – pierwszy wychodzi naprzeciw człowiekowi i jego pragnieniom. Wspólna zaś podróż niesie spełnienie dla tych, których nie przestraszy i nie znuży trud wędrówki i nie zgorszy Inność odkrywanego Boga. Bóg pociąga nasze serca ludzkimi więzami (Oz 11, 1); więzami miłości, otwierającej się na wejście w świat tajemnic: piękna świata, więzi z innymi, blasku prawdy, a nade wszystko łaskę uczestniczenia w komunii.

 

Przyjęcie Przychodzącego staje jednak aktem wiary, jako że Jego blask jest przyćmiony nędzą tego świata: głodem, ubóstwem, cierpieniem, zagubieniem, dyskryminacją, lękiem, grzechem. Tajemnica ludzkiego istnienia jest nieustannie zagrożona tym, co małe i mroczne. Dlatego właśnie to żywy Bóg w Jezusie Chrystusie przychodzi i objawia się „w stajni” ludzkiej kondycji. Wkracza w ciemność doczesności i śmiertelności, aby ją rozproszyć i przezwyciężyć blaskiem nieskończonej miłości.

 

Ewangelia zaprasza do wiernego i wytrwałego kontemplowania tajemnic, bez gorszenia się małością i złem. Mistyk ma się stać człowiekiem współcierpienia i czynnej miłości: byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie (Mt 25, 35n.).

 

Betlejem oznacza dom chleba. Dziecko, prostota, dzielony chleb – oto objawiony Król. Bóg pośród nas, wychodzący nam naprzeciw. To On jest Celem naszej wędrówki.

 

Wojciech Jędrzejewski OP