27.05. – Trójcy świętej, uroczystość

        

 

 

 

 

 

 

                       27.05. niedziela    – UROCZYSTOŚĆ TRÓJCY ŚWIĘTEJ

9.30 Arnhem  : ++Józef,Mieczysława Baliczek

12.30 Utrecht : W int. Kacpra ( 1.r.urodzin)

16.00 Hengelo : ++Teresa,Alfons Goliszewscy, +Frans Grobbink

19.00 Putten O dar potomstwa dla Darii i Marcina

30.05.ŚRODA – Msza w Lunteren 18.40- majowe, 19.00- Eucharystia.

1.06.Piątek 18.00 – Utrecht : adoracja,spowiedź,19.00- Msza sw.:….

2.06. I. sobota miesiaca:-Lunteren  8.00 -adoracja, rozwazanie rozanca, spowiedź

           9.00 – Msza sw., rozp. dzialalnosci roż różancowych.

           10.30 – zajecia w Szkole Polskiej w Driebergen. okolo 12.30 – spotkanie z rodzicami

 

           18.30  TIEL – spowiedz 19.00 Msza sw. z procesją Bożego Ciala wewnatrz koscioła

                               ( +Eryk, 1. r.+), + Leontyna Misztela

                                          3.06. BOŻE CIAŁO W HOLANDII

        9.30 ARNHEM : Wiktoria ( 9.urodziny)

     12.30  UTRECHT : Waldemar ( orodzinowa), z prosbą oBozą opiekę i błogosławieństwo

      16.00 HENGELO : + Janina Łebzuch ( 7.r.+)

      19.00 PUTTEN : W int. Alicji – dziękczynna, z prośbą o Boże błogosławieństwo

                                                                            

                                         Powstały juz dwie Róże Różańcowe.

Prosimy chętnych do zapisywania się u koordynatora.       ADRES:       zywyrozaniecnl@gmail.com

Kazda grupa- Róża, to 20 osob, ktore zobowiązuja sie do codziennego odmawiania 10-tki różanca.

Oficjalne rozpoczecie działalności Bractwa  : 2.czerwca, w sobotę,w Lunteren

         godz. 8.00 – adoracja, medytacja różancowa, okazja do spowiedzi. o 9.00 – Msza sw. ku czci Matki Bożej.

 

Zapraszamy na koncert Leszka Możdzera w Utrechcie 3 czerwca 2018 r. w ramach cyklu Kulturalna Niedziela (Culturele Zondag Utrecht Centraal)

Kulturalna niedziela jest wydarzeniem kulturalnym w mieście Utrecht, które odbywa się sześć razy w roku wokół określonego tematu. Dzieje się to przy współpracy z instytucjami kulturalnymi, samorządowymi z Utrechtu i okolic. W tym roku do współpracy została zaproszona Ambasada RP w Holandii. Głównym celem jest udostępnienie darmowej, różnorodnej i atrakcyjnej oferty kulturalnej do mieszkańców tego miasta.

 

Tym razem w Utrechcie będzie silny polski akcent, w związku z przypadającą w tym roku rocznicą 100.lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

 

Polski pianista Leszek Możdżer przyjeżdża do Holandii by z orkiestrą Holland Baroque zagrać jedyny w swoim rodzaju koncert w niedzielę 3 czerwca w TivoliVredenburg  o godzinie 16:00.

Wstęp wolny! 
Polecamy również nową płytę artysty wydaną z Holland Baroque pt. "Earth Particles" . Płyta ta zyskała w Polsce status złotej płyty w ciągu tylko kilku tygodni.

Natalia Zweekhorst 

Ambassade van de Republiek Polen 
Alexanderstraat 25, 2514 JM Den Haag

natalia.zweekhorst@msz.gov.pl
www.haga.msz.gov.pl
www.poland.gov.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

Mt 28,16-20 

Idźcie i nauczajcie wszystkie narody,udzielajac im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha swietego.

Jedenastu niewykształconych ludzi rozeszło się po swiecie,wypełniając te słowa Pana Jezusa.

Po dwóch tysiacach lat  spełnia się cud dotarcia do wszystkich narodów  jedenastu niewykształconych uczniów..

 

Uroczystość Trójcy Świętej

Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego

Niedziela, 27 maja 2018 roku, VIII tydzień zwykły, Rok B, II

 

 

 

 

 

CZYTANIA

 

 

 

Wydaje mi się, że w misterium (tajemnicy) dzisiejszego dnia nawet najbardziej gorliwi katolicy nie zdołają się odnaleźć czy też w ogóle zrozumieć, co uroczyście przeżywają. Niepodważalną prawdą jest, że Bóg zawsze był, jest i będzie JEDEN. Więc jak zrozumieć tak po ludzku ten dogmat (prawdę), w której przecież uczestniczymy?

 

 

Pewną pomocą może być dla nas żyjący w IV wieku św. Patryk, „apostoł Irlandii”. Ten mądry i święty misjonarz wobec poszukujących prawdziwego Boga, tłumacząc tę trudną do zrozumienia prawdę wiary chrześcijańskiej, posłużył się listkiem koniczyny. Pokazał trzy oddzielne liście koniczyny, które łączą się w jednej łodydze. W ten bardzo prosty sposób chciał wytłumaczyć swoim słuchaczom tę tajemniczą prawdę wiary. Tak jak jest jeden Bóg, ale w trzech Osobach, tak koniczyna, rozwijając się z jednej łodygi, wydaje trzy liście. Przez tę roślinę starał się ukazać Boga, który stopniowo się nam objawia, ale też wytłumaczyć dogmat Trójcy Świętej. A oni mu uwierzyli. Do tej samej wiary, którą zostali pociągnięci uczniowie św. Patryka jesteśmy i my zachęcani w dzisiejszą uroczystość.

 

Jednak my, współcześnie żyjący, jesteśmy dziś zbyt zabiegani, by mieć czas, by się zmierzyć z trudnymi w ludzkim rozumieniu tajemnicami naszej wiary. Dość często zdarza się, że mamy wiele w tej dziedzinie trudności. Do czego mi jest potrzebny Trójjedyny Bóg? Mam dobrą pracę i to jest najważniejsze, by w domu zabezpieczyć godziwe warunki życia moim najbliższym. Wierzę w Boga, ale jakaś tam Trójca mnie dziś nie interesuje. Czy Ona da nam na jedzenie? Jeśli nie, to może innym razem o Niej pomyślimy.

 

Odpowiedzią na takie częste zarzuty niech będzie przypomnienie pewnego faktu w naszej ludzkiej i kosmicznej historii. Bóg jest jeden i zawsze taki będzie, ale Jego Osoby mają szczególne miejsce i działanie w dziejach ludzkości i wszechświata.

 

Można zauważyć trzy etapy działania Jednego Boga w trzech Postaciach. Czas działania Boga Ojcato czas Starego Testamentu. To On stwarza i powołuje do życia. To On chce stworzyć dobro, mimo naszych ludzkich twardych karków i częstego szemrania w naszych sercach. To On chce utworzyć z nas, w historii i dziś, nowy i święty lud.

 

Pełnią tego działania Boga Ojca jest drugi etap Jego Objawienia, a jest nią Osoba Jezusa Chrystusa. Choć działalność ziemska drugiej Osoby, Syna Ojca, wydaje się dość krótka, to jakże owocna. Przez trzydzieści trzy lata Jezus z Nazaretu, prawdziwy człowiek i prawdziwy Bóg, pokazał ludzkości wyjątkowe oblicze Boga Ojca. Swoimi słowami, a nade wszystko pełnymi miłosierdzia czynami objawia nam jaki jest Bóg Ojciec, i jak bardzo Mu zależy na szczęściu człowieka, a nade wszystko na wiecznym życiu.

 

Wreszcie trzeci etap poznania i działania naszego Jedynego Boga to jest czas współczesny. Duch Ojca, Duch Jezusa, Duch Święty – to On dziś działa w Kościele i w świecie. Czasami może nam się wydawać, że zły duch króluje, ale ostateczne zwycięstwo należy do Ducha Jezusa, Ducha Świętego.

 

Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym. To jest hasło, które każdego wierzącego powinno tego roku mobilizować do gorliwości w wierze. To wezwanie i jednocześnie zaproszenie do wiary w Jedynego Boga, choć objawiającego się w Trzech Postaciach. Tak jak jest obecna komunia (relacyjność) między Trzema Osobami Boga, tak my jesteśmy zaproszeni do komunii z ludźmi, którzy nas otaczają.

 

 

 

 

Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – Toruń

o. Krzysztof Stankowski CSsR
 

 

 

 

 

 

 

 

Jak wierzyć w Trójcę Świętą?

  

Mówimy: „Jestem wierzący. Wierzę w Boga”. Tak! Ale w jakiego Boga wierzymy? Czy rzeczywiście w Boga objawionego nam przez Jezusa Chrystusa, czyli w Boga w Trójcy Jedynego?

Głośny niemiecki jezuita Karl Rahner ubolewał pół wieku temu, że chrześcijanie, choć wyznają Trójcę Świętą, to w gruncie rzeczy są „monoteistami” takimi jak np. muzułmanie. Modlą się do Boga, ale zapominają, że Bóg to nie jakiś monolit bez imienia, ale Ojciec, Syn i Duch Święty. A jak jest dziś z praktyczną wiarą w Trójjedynego Boga? Czy np. w naszej osobistej modlitwie zwracamy się świadomie do trzech Osób: Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego? Uroczystość Trójcy Świętej jest dla nas zaproszeniem do udzielenia sobie odpowiedzi na to pytanie. 

KACPER, MELCHIOR I BALTAZAR 

Ciekawe, jakie byśmy otrzymali dziś wyniki, gdyby ktoś zrobił fachowy sondaż na temat znajomości Osób Boskich. W czasie, kiedy wspomniany Rahner wypowiadał swą gorzką opinię, w Polsce dogłębne badania religijności miejskiej i wiejskiej zrobił ks. prof. Władysław Piwowarski. Uogólniając jego socjologiczne dociekania w odniesieniu do wiary w Trójcę Świętą, można stwierdzić, że w tamtym okresie prawie 80 proc. respondentów potrafiło wymienić wszystkie Osoby Trójcy. Kilka procent potrafiło wymienić jedną lub dwie Osoby. Reszta (od 15 do 20 proc.) natomiast udzielała odpowiedzi całkowicie błędnych lub żadnych. Wśród tej ostatniej grupy jako Osoby Boskie wymieniano najczęściej Matkę Bożą i św. Józefa. Czy dziś byłoby lepiej? Pamiętam, jak kilkanaście lat temu w jakimś teleturnieju ktoś dostał zadanie właśnie wymienienia osób Trójcy Świętej. Padła odpowiedź: Kacper, Melchior i Baltazar. 

Problem jest jednak głębszy. Nie brakuje bowiem chrześcijan, którym nauka o Trójcy wydaje się jedynie jakimś niepotrzebnym komplikowaniem wiary w Boga. No bo jak zrozumieć, że jest jeden Bóg, ale w trzech Osobach? Nie dziwi taka postawa, skoro sam wielki poeta Goethe stwierdził: „Wierzyłem w Boga, w naturę i w zwycięstwo dobra nad złem, ale to nie wystarczyło pobożnym duszom; musiałem także wierzyć, że trzy równa się jeden, a jeden równa się trzy. A to sprzeciwiało się mojemu poczuciu prawdy, a ponadto nie widziałem w najmniejszym stopniu jakiegoś praktycznego pożytku z tej nauki”. Podobnie wypowiedział się Immanuel Kant, filozof: „Z wziętej dosłownie doktryny trynitarnej nie sposób wydobyć jakiegoś praktycznego znaczenia”.

Zdarzało mi się, że jakiś ksiądz pytał mnie, co konkretnie wykładam na Uniwersytecie Gregoriańskim, a kiedy odpowiadałem, że przede wszystkim traktat o Trójcy Świętej, to słyszałem: „Ojej! O Trójcy! To skomplikowane rzeczy!”. Tak jakby nauka o Bogu Trójjedynym istniała głównie po to, by uprzykrzać życie studentom teologii. Tymczasem nie o utrudnianie wiary tutaj chodzi, ale o podstawową i piękną prawdę o Bogu, która wiele tłumaczy. Jesteśmy chrześcijanami, bo zostaliśmy ochrzczeni w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, i wierzymy, że ci Trzej są różni, ale pomimo tego nie są trzema Bogami, lecz jednym Bogiem, Jedną wspólnotą miłości Trzech, doskonałym zjednoczeniem w doskonałej różnorodności. 

BÓG JEST MIŁOŚCIĄ 

W jednej ze swych katechez Jan Paweł II powiedział: „»Bóg jest miłością«. Te słowa, wypowiedziane w jednej z ostatnich ksiąg Nowego Testamentu, w Pierwszym Liście św. Jana Ewangelisty (4, 16), stanowią ostateczny zwornik tej prawdy o Bogu, która torowała sobie drogę poprzez wiele słów i wiele wydarzeń, aby stać się oczywistością wiary wraz z przyjściem Chrystusa, a przede wszystkim wraz z Jego Krzyżem i zmartwychwstaniem. (…) Wiara Kościoła osiąga swój szczyt w tej prawdzie o Bogu: jest Miłością”. Bóg objawił się nam w Jezusie jako Bóg kochający i przebaczający, Bóg miłosierny. Jednak sformułowanie św. Jana „Bóg jest miłością” nie może być ograniczone do relacji Boga z człowiekiem. Bóg bowiem jest miłością od zawsze, od wieczności – nigdy nie było Boga, który nie byłby miłością. Bóg jest miłością w sobie samym. A zatem Odwieczny nie potrzebował stwarzać świata, aby móc kochać innego, a nie tylko siebie samego. Objawiony przez Jezusa Bóg nie jest samotnym Absolutem, ale jest Boską Wspólnotą, która od zawsze ma w sobie inność i wzajemność, czyli to, co jest warunkiem miłości doskonałej. W zacytowanej już katechezie Jan Paweł II stwierdził, że w objawieniu „prawda o Bogu, który jest miłością, odsłania się w swym najgłębszym źródle: Bóg jest miłością w samym wewnętrznym życiu Jedynego Bóstwa. Miłość ta objawia się jako niewysłowiona Komunia Osób”. 


Zostaliśmy ochrzczeni 
w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, 
i wierzymy, że ci Trzej są różni, 
ale pomimo tego nie są trzema Bogami, 
lecz jednym Bogiem


Gdyby Bóg nie był Wspólnotą, ale wszechmocną, wieczną Monadą, nie byłby miłością w sobie samym, ale raczej samotnością. Jak Płaczybóg z wiersza Bolesława Leśmiana „Dwaj Macieje”: „…sam jestem – samiustek / Wpośród ziemskiej niedoli i zaziemskich pustek”. Orygenes, geniusz chrześcijaństwa z przełomu II i III w., argumentował, że Syn Boży jest współwieczny z Bogiem Ojcem, gdyż w przeciwnym razie Bóg nie byłby odwieczną radością. Wszak nie można radować się, kiedy jest się samotnym. Bóg samotny nie byłby w gruncie rzeczy doskonały, a zatem nie byłby prawdziwym Bogiem. Święty Jan z Avili (zm. 1569), który ma być ogłoszony doktorem Kościoła, zauważył, że w takim przypadku Bóg nie przestałby być Bogiem samotnym nawet wobec wielości stworzenia. Między Bogiem a stworzeniem jest bowiem nieskończony dystans. Ale Bóg nie jest samotnikiem, ponieważ jest jednością trzech różnych Osób. 

Ryszard od św. Wiktora (XII w.) udowadniał, że Bóg nie potrzebuje stworzenia, by kochać, bo sam w sobie posiada Miłość doskonałą. I wyciągał z tego wniosek, że Bóg nie może istnieć jako jedna Osoba, gdyż wówczas Jego miłość byłaby jedynie miłością samego siebie, odwiecznego „Ja”, a zatem byłaby niedoskonała. Ryszard od św. Wiktora podkreślał, że miłość wymaga przynajmniej dwóch osób, ponieważ istotą miłości jest dawanie siebie innemu, trwanie w komunii osób. Jeśli więc Bóg jest Miłością, to musi być wspólnotą przynajmniej dwóch Osób: kochającego i kochanego. Ale „dwójca” nie jest jeszcze pełnią. Dlaczego? Otóż miłość ze swej natury nie zamyka się w kręgu kochającego i kochanego, ale otwiera się na zewnątrz, chce wyrażać się we wspólnym umiłowaniu trzeciego. Co więcej, miłość we dwoje mogłaby się zdegenerować do egoizmu we dwoje albo do relacji podporządkowania jednej osoby przez drugą. Takie sytuacje znamy ze świata ludzkich relacji. Tymczasem trzecia osoba czyni krąg miłości pełnym. W Bogu mamy zatem odwieczną wspólnotę kochającego – Ojca, kochanego – Syna i współ-kochanego Ducha. W tradycji Kościoła mówi się też, że Duch Święty jest osobową miłością Ojca i Syna, to znaczy, że miłość, która jest między Ojcem i Synem, nie jest jedynie relacją, jak pomiędzy osobami ludzkimi, ale sama w sobie jest Osobą, trzecią Osobą Boską. 

 

Czy jednak takie mówienie o Bogu jako wspólnocie Trzech nie osłabia monoteizmu, czyli wiary, że Bóg jest jeden jedyny? 

MONOTEIZM WZMOCNIONY 

Prawda o Trójcy Świętej nie tylko nie osłabia wiary w jednego Boga (monoteizmu), ale ją w praktyczny sposób pogłębia i umacnia. Nie mówimy jednak o jakimś monoteizmie abstrakcyjnym, filozoficznym, ale o żywej relacji człowieka z Bogiem Jedynym. Interesuje nas bowiem wiara w jednego Boga, która ma konkretne znaczenie dla naszego życia. W tej perspektywie możemy dostrzec w nauce o Trójcy Świętej radykalizację wiary, że Jedyny Bóg nie jest tylko Stwórcą, ale także Zbawicielem, który wszedł z człowiekiem w relację i zaprasza go do wiecznej wspólnoty. 
 


Wyobraźmy sobie, że Bóg jest jednoosobowym, doskonałym „monolitem”. Pomiędzy tak rozumianym Bogiem a człowiekiem byłaby nieskończona przepaść. A jeśli Bóg chciałby ją pokonać, aby wejść z nami w rzeczywistą relację, to musiałby się „umniejszyć”, abyśmy mogli Go doświadczyć. Jak jednak moglibyśmy wyobrazić sobie takiego Boga, który będąc jedną Osobą (Boską Monadą) pozostaje w swej nieogarnionej Boskości, a jednocześnie schodzi pomiędzy ludzi? Jak jedna Osoba mogłaby dać się człowiekowi, a jednocześnie pozostać Bogiem? A z drugiej strony patrząc, jak człowiek mógłby wejść w realną wspólnotę z takim jednoosobowym Boskim monolitem? Gdybyśmy chcieli jakoś graficznie, przy świadomości wszystkich ograniczeń, przedstawić takiego Boga, to moglibyśmy narysować jakąś doskonałą bryłę, do której człowiek nie ma dostępu, na którą może patrzeć jedynie z zewnątrz. Tymczasem Trójca Święta to nie jest jeden doskonały monolit, ale doskonała przestrzeń miłości, w której jest miejsce dla stworzeń. Mówiąc obrazowo, jeśli Bóg byłby doskonałym monolitem, to nie moglibyśmy w Niego wejść, ale jeśli Bóg jest sam w sobie relacją Trzech, to w tej relacyjności jest dla nas miejsce. 
 

Bóg nie jest samotnym Absolutem, 
ale jest Boską Wspólnotą, 
która od zawsze ma w sobie inność i wzajemność, 
czyli to, co jest warunkiem miłości doskonałej


Ponadto jeśli Bóg jest Trójcą, wspólnotą Trzech, to znaczy, że może być jednocześnie daleki i bliski, nieogarniony w swej nieskończoności, a zarazem jednym z nas, solidarny z człowiekiem. Bóg Ojciec posyła swego Syna, równemu Mu w Bóstwie, aby ten stał się prawdziwym człowiekiem i objawił w ten sposób stosunek Boga do człowieka. Posyła też Ducha, równego w Bóstwie Ojcu i Synowi, który przenika wszystko i działa od wewnątrz. W ten oto sposób jedyny Bóg pozostaje w swej Boskiej nieskończoności, a jednocześnie wchodzi w konkretną ludzką historię jako Jezus z Nazaretu i daje się poznać od wewnątrz w naszym sercu jako Duch Święty. Można by powiedzieć, że jesteśmy otoczeni Bogiem i dlatego możemy kierować spojrzenie ku Bogu nieskończenie dalekiemu na zewnątrz, jednocześnie znajdować Go w naszym wnętrzu jako bliższego nam niż my sami sobie, a także doświadczać Boga wcielonego w naszą historię. W ten oto sposób monoteizm trynitarny, czyli wiara w jednego Boga w trzech Osobach, jest monoteizmem praktycznym, który pozwala utrzymać napięcie pomiędzy doświadczeniem Boga dalekiego (Innego) i zarazem Boga bliskiego. 

Monoteizm „jednoosobowy” narażony jest na podwójne niebezpieczeństwo. Z jednej strony, by bronić Bożej transcendencji (całkowitej inności), moglibyśmy zacząć mówić o Nim w taki sposób, iż będzie się On stawał coraz bardziej daleki i niedostępny, a w konsekwencji religijność będzie się redukować do prawa i filozofii. Z drugiej strony, może być tak, że szukając jakiegoś sposobu wytłumaczenia, jak ów daleki Bóg kontaktuje się z człowiekiem, będziemy tworzyć coraz to nowych pośredników między Bogiem a człowiekiem. Natomiast Bóg w Trójcy Jedyny nie potrzebuje żadnych pośredników, by się objawić, gdyż jest pośrednikiem dla samego siebie: Bóg Ojciec objawia się w Duchu przez Jezusa Chrystusa, a z kolei Duch Święty poprzez Syna prowadzi nas do Ojca w niebie. Z tego oczywiście nie wynika, że Bóg nie zaprasza różnych ludzi do współpracy. Wręcz przeciwnie, czego przykładem jest Maryja. Nie robi jednak tego dlatego, że bez stworzonych pośredników nie mógłby wejść w relację z człowiekiem, ale dlatego, że traktuje nas jak przyjaciół, a nie niewolników. 

TRÓJCA W ŻYCIU ŚWIĘTYCH MISTYKÓW 

Niektórzy święci mieli głębokie, mistyczne doświadczenie Trójcy Świętej. I nawet jeśli takie doświadczenie nigdy nie jest do końca przekazywalne, to jest ono zaproszeniem dla nas do wchodzenia w modlitewną relację z trzema Boskimi Osobami. 

Zaskakujące wizje Trójcy Świętej miał założyciel jezuitów, św. Ignacy z Loyoli. W zapiskach o. Nadala, bliskiego współpracownika o. Ignacego, znajdujemy następujące zdanie: „Nasz Ojciec Ignacy otrzymał szczególną łaskę modlitwy i odpoczywania w kontemplacji Przenajświętszej Trójcy (…), otrzymał tę łaskę wcześniej w swoim życiu, ale w stopniu najwyższym w ostatnich latach jego ziemskiego pielgrzymowania”. Rzeczywiście, „Dziennik duchowy”, pisany przez Ignacego w ostatnim okresie jego życia, jest świadectwem mistyki trynitarnej najwyższych lotów. U Nadala znajdujemy także takie oto świadectwo: „Słyszałem od samego Ignacego, że był on nieustannie w łączności z Osobami Boskimi, i że otrzymywał od każdej z nich łaski zróżnicowane wedle wewnętrznego zróżnicowania każdej z Osób”. Sam Ignacy Loyola w swym „Dzienniku” zanotował m.in.: „Doznawałem też takich oświeceń duchowych, iż mi się zdawało, że tak [wszystko] pojmuję, jakby nie było nic więcej do poznania w przedmiocie Trójcy Przenajświętszej”. Ojciec Ignacy miał zwyczaj zwracania się podczas porannej modlitwy do Ojca, Syna i Ducha z osobna, a potem do wszystkich razem, to znaczy do Boga w jego jedności. 


Bóg nie jest tylko Stwórcą, 
ale także Zbawicielem, 
który wszedł z człowiekiem w relację 
i zaprasza go do wiecznej wspólnoty


Święta Teresa Wielka (zm. 1582) w „Twierdzy wewnętrznej” pisze o trzech Osobach Boskich, które komunikują się z duszą, mówią do niej i pozwalają jej zrozumieć znane z Ewangelii słowa Jezusa, że chce on wraz z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym zamieszkać w duszy człowieka, który Go kocha i zachowuje jego przykazania. Niezwykłą mistyczką zamieszkiwania Osób Boskich w człowieku była bł. Elżbieta od Świętej Trójcy (zm. 1906). Ta młoda karmelitanka, tak jak jej słynna poprzedniczka św. Teresa, wzięła na serio słowa Pana Jezusa z Ewangelii św. Jana: „Jeśli kto mnie miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać” (14, 23). Przy czym s. Elżbieta podkreślała, że nie chodzi tutaj o jakieś nadzwyczajne wizje, ale o proste życie wiarą w otwarciu na Trójcę Świętą, która chce dać nam siebie samą. Pod koniec swego krótkiego życia, na dwa lata przed śmiercią, Elżbieta zanotowała pełną pasji modlitwę: „O moi Trzej, moje Wszystko, moja szczęśliwości, nieskończona Samotności, Niezmierzoności, w której się gubię, oddaję się Wam jako ofiara. Ukryjcie się we mnie, abym ja mogła się ukryć w Was, w oczekiwaniu na kontemplowanie w Waszym świetle przepaści Waszej wielkości”. Pomyślmy, że „Trzej” są także naszą przyszłością, przyszłością absolutna, bo wieczną. 

Biorąc pod uwagę, jak wiele jest w Nowym Testamencie fragmentów dotyczących zamieszkania w człowieku Osób Boskich, a szczególnie Ducha Świętego, można odnieść wrażenie, że za mało mówimy w Kościele o tej nauce samego Jezusa i Apostołów. Warto zatem na modlitwie uświadamiać sobie, że jeśli jestem w łasce uświęcającej i z miłości zapraszam Trójcę Świętą do swej duszy, to Ojciec, Syn i Duch przychodzą do mnie i zamieszkują. Można by powiedzieć, że w pewnym sensie dusza ludzka jest nieskończona, skoro jest zdolna przyjąć takich gości. Zwracajmy się zatem do „naszych Trzech”, którzy w nas zamieszkują. Rozmawiajmy modlitewnie z Bogiem w Trójcy Jedynym, z każdą Osobą po kolei i ze wszystkim razem. Możemy też skorzystać z doświadczenia, o. Rainiera Cantalamessy, kaznodziei Domu Papieskiego, który tak opisuje swoje modlitewne „konszachty” z trzema Boskimi Osobami: „Jako kaznodzieja znajduję się w sytuacji, że muszę porozmawiać już to z Synem, już to z Duchem Świętym, już to z Ojcem. Odkryłem pewną sztuczkę, aby otrzymać pomoc. Jeśli mam przepowiadać o Synu, mówię Ojcu, że nie może pozostawić mnie bez namaszczenia Duchem, skoro Jezus tyle razy mi go udzielił, aby mówić o Nim. I to samo czynię po kolei z innymi Osobami. Muszę powiedzieć ze zdziwieniem, że sztuczka działa… Możemy zawierać przymierze z Duchem – prawie prosić o bycie Jego wspólnikiem – by przygotować świętowanie Ojcu, tak jak to robią dzieci, kiedy sprzymierzają się w tym celu z mamą; potem możemy zmieniać przymierze i sprzymierzyć się z Ojcem, aby uczcić Syna itd.”. 
 


 

RUBLOW I MASACCIO


Głęboka wiara w Trójcę Świętą zaowocowała genialnymi działami sztuki. Z drugiej strony dzieła te mogą nas prowadzić do doświadczenia obecności Boga w trzech Osobach. Jednym z najsłynniejszych przedstawień Trójcy jest ikona Andrieja Rublowa, o której symbolice napisano wiele książek. Niektórzy teolodzy uznają tę namalowaną na początku XV w. ikonę za najdoskonalszą syntezę nauki o Trójcy Świętej. Dziś oryginał można oglądać w moskiewskiej Galerii Tretiakowskiej. 


Bóg pozostaje w swej Boskiej nieskończoności, 
a jednocześnie wchodzi w konkretną ludzką historię 
jako Jezus z Nazaretu i daje się poznać od wewnątrz 

w naszym sercu jako Duch Święty


Ikona Rublowa nazywana jest niekiedy „Gościnnością Abrahama”, gdyż nawiązuje do słynnej sceny z Księgi Rodzaju, kiedy to do Abrahama przychodzi trzech tajemniczych wędrowców – aniołów – w gościnę. Tradycja Ojców Kościoła dostrzegła w tej scenie symbol Trójcy Świętej. W tę tradycję wpisał się Rublow ze swoim malarskim geniuszem. Na jego ikonie widzimy trzy piękne postaci siedzące w kręgu przy stole, na którym stoi kielich – symbol Eucharystii. Jan Paweł II w swym liście Mane nobiscum Domine odnotował ten fakt w retorycznym pytaniu: „Czy nie za sprawą znamiennej intuicji słynna ikona Trójcy Rublowa stawia w znaczący sposób Eucharystię w centrum życia trynitarnego?”. Trójca Rublowa tworzy dynamiczną jedność – jest w tym obrazie ruch, a zarazem głęboki pokój. Żadna z przedstawionych Osób Boskich nie wysuwa się na plan pierwszy. Wszystkie są tak samo ważne, tworząc doskonałą wspólnotę miłości, do której czujemy się zaproszeni. Ktoś, kontemplując ten obraz, powiedział w pewnym uniesieniu: „Skoro istnieje Trójca Rublowa, to znaczy, że istnieje Bóg”. Kopia ikony, wykonana przez znajomą ikonopisarkę, wisi nad moim łóżkiem. Każdego ranka staję przed nią i zwracam się do „moich Trzech”: Ojca, Syna i Ducha, prosząc, by mnie otaczali od wewnątrz i od zewnątrz… 

Na innej ścianie w moim pokoju wisi zdjęcie tzw. Trójcy Masaccia. Jest to namalowany w tym samym czasie co ikona Rublowa fresk, który znajduje się w kościele Santa Maria Novella we Florencji. Obraz Masaccia przedstawia Trójcę Świętą w kluczowym momencie historii zbawienia, czyli w wydarzeniu ukrzyżowania. W centrum widzimy Chrystusa na krzyżu. Nad Nim obecny jest Bóg Ojciec, który podtrzymuje ramiona krzyża. Pomiędzy Ojcem i Synem znajduje się Duch Święty przedstawiony w postaci gołębicy. Pod krzyżem stoją Maryja i uczeń Jan. Fresk wyraża prawdę, o której niekiedy zapominamy: w wydarzeniu krzyża uczestniczy cała Trójca Święta, a nie tylko Jezus, Bóg wcielony. Nie znaczy to, oczywiście, że także Ojciec i Duch umierają na krzyżu. Umiera Syn Boży, który stał się człowiekiem, ale pozostałe dwie Osoby Boskie uczestniczą w pełni, w sposób sobie właściwy, w tym zbawczym dramacie. Trzeba szczególnie zauważyć, że w przedstawieniu Masaccia Bóg Ojciec nie jest kimś dalekim i srogim, kto domaga się zadośćuczynienia za grzechy, ale jest Ojcem współcierpiącym z miłości do człowieka. Patrząc na krzyż możemy zatem dostrzec oczyma wiary nie tylko Jezusa, ale wszystkie trzy Osoby Boskie. Wszak czynimy znak krzyża nie tylko w imię Jezusa, ale w imię Boga Trójjedynego, Ojca, Syna i Ducha Świętego. Odkryjmy zatem – w czas Uroczystości Trójcy Przenajświętszej – głębię tego znaku.

o. Dariusz Kowalczyk SJ