14.01. – 2.NIEDZIELA ZWYKŁA

 

 

 

 

        MSZE ŚWIĘTE W NASZEJ WSPOLNOCIE PARAFIALNEJ

12.01.piątek 19.00 Utrecht :w int.x. J.M.M.Santiago z Amersfoort

13.01. sobota 16.30 ZWOLLE:  W INTENCJI WSZYSTKICH PARAFIAN…

                         19.00 TIEL : +KAZIMIERZ KRAWIEL ,5.R+.

                                    14.01.NIEDZIELA

  9.30 ARNHEM: DZIĘKCZYNNA W INT. RODZINY

12.30 UTRECHT :+LEOKADIA SOBCZYŃSKA 5.R.+

16.00 HENGELO: ++JÓZEF(10R.),ANNA,WIESŁAW,DUSZE CZYŚĆCOWE

19.00 PUTTEN :+ FELIKS MASCZYK

 

19.01. PIĄTEK UTRECHT GODZ.19.00 – PATRYCJA WRZOSEK – ROCZEK

20.01. SOBOTA NIJMEGEN 17.00

W INT.EMILII(3LATKA),DARII(5.MIESIECY),ZA BABCIE I DZIADKÓW..

                             TIEL:19.00+JANINA KOTWICA(4.R.+)

21.01. NIEDZIELA – 3.NIEDZIELA ZWYKŁA-(DZIEN BABCI)

9.30 ARNHEM :++IRENA,LUCJAN PIETRZAK

12.30 UTRECHT :URODZINOWA: JULIA,MACIEJ.

16.00 HENGELO:++ GOLISZEWSCY,WEJNEROWSCY

19.00 PUTTEN : W INT. WSZYSTKICH PARAFIAN

 

 

 

 

 

 

CZĘSTO STAWIAMY JEZUSOWI PYTANIA I CHCEMY,BY NAS INFORMOWAŁ,DLACZEGO JEST ŹLE NA ŚWIECIE,DLACZEGO CIERPIENIE,JAKI SENS MA MIŁOŚĆ,CZEMU ZŁYM SIE POWODZI A BIEDAKOM CIĄGLE W ŻYCIU POD GÓRKĘ.

PAN JEZUS MÓWI : BĄDŹCIE ZE MNĄ.ŻYJCIE MOIM ŻYCIEM,WTEDY SAMI ZNAJDZIECIE ODPOWIEDZI NA WASZE PYTANIA.

CHRYSTUS BYŁ NA PUSTYNI, GDY KUSIŁ GO DIABEŁ.

BYŁ NA WESELU,ABY BAWIĆ SIĘ Z LUDŹMI.

NAD JORDANEM WMIESZAŁ SIE W TŁUM GRZESZNIKÓW.

JEST Z NAMI,KIEDY MUSIMY DŹWIGAĆ KRZYŻ.

Z NIM DOWIEMY SIE,ŻE MIESZKA WSZĘDZIE TAM,GDZIE LUDZIE SIE KOCHAJĄ,POMAGAJA SOBIE,SZUKAJA JEDNOSCI.

Z NIM, BY GO POZNAĆ,TRZEBA PRZEBYWAĆ-NA NIEDZIELNEJ MSZY ŚWIETEJ,PRZY STOLE SŁOWA, EUCHARYSTII. WCIAGU TYGODNIA – NA MODLITWIE,SAM NA SAM…   CHCESZ TEGO ? UMIESZ? POTRAFISZ?

 

 

 

 

 

 

 

 

II Niedziela Zwykła

 

 

 

 

 

 

 

 

CZYTANIA

 

 

 

Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem

 

 

Spróbujmy sobie wyobrazić taką sytuację: idzie za tobą dwóch ludzi i nie bardzo wiesz, czego chcą od ciebie. Może okradną, może pobiją? Może śledzą? Zatem warto zgubić ten „ogon”! Ale jak? Nigdzie nie można się schować, nie ma gdzie wejść, bo wszędzie ogrodzone osiedla albo pustkowie!

 

Andrzej i Jan pewnie trzymali pewien dystans, bezpieczną odległość, by w razie czego uciec albo udawać, że Ten idący przed nimi niezbyt ich interesuje. I oczywiście w razie gdyby coś się działo, to … „my nie jesteśmy z Nim” (przydarzy się to Piotrowi po latach).

 

Być może Jezus miał już dość tych podchodów, skoro:

… odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?».

 

Teraz już nie mogą być z daleka. Ich wizja dyskretnych obserwatorów upadła. Nie mogą być incognito! Pewnie zaskoczyła ich ta bezpośredniość Jezusa. Lekko zdezorientowani zdołali wydukać: Gdzie mieszkasz? Dziwna odpowiedź pytaniem na pytanie. Albo można powiedzieć – dziwne pytanie na pytanie!

 

Jezus nie zniechęca się – wręcz przeciwnie, składa propozycję! Od tego momentu idą już jawnie. Jezus nie boi się „obcych facetów” łażących za Nim. On zaprasza ich do siebie.

 

 

Chrystus stawia dziś każdemu z nas to pytanie: „Czego szukasz?”.

 

Niejeden odpowiada…

– nie wiem. Nawet nie mam czasu zastanawiać się nad tym. Pracuję od świtu do nocy. Mam na utrzymaniu rodzinę. Sam już chyba niczego nie potrzebuję. Pragnę jedynie, by moim dzieciom żyło się lepiej.

 

Jakiś młody biznesmen z ironicznym uśmiechem odpowiada…

– szukam konkretów. Wymierne wyniki pracy, inwestowanie w siebie umożliwią mi osiągnięcie osobistego sukcesu. Chcę być kimś, zrealizować własne ambicje i pomysły.

 

Trochę smutna dziewczyna po chwili namysłu mówi nieśmiało…

– chciałabym spotkać prawdziwą miłość, bym poczuła się naprawdę kochana i komuś potrzebna. Żeby ten ktoś zaakceptował mnie taką, jaką naprawdę jestem. Wspólnie moglibyśmy iść przez życie, przeżywać radości i smutki. Móc zawsze liczyć na kogoś, to wielkie szczęście.

 

Jakże wielu emerytów odpowiedziałoby…

– szukam jakiejś pewności mojego przyszłego bytu? Nawet nie dobrobytu, ale by spokojnie starczyło na chleb i na leki. No i na jakiś drobiazg dla wnuków.

 

Ktoś rzekłby…

– chciałbym znaleźć odpowiedź, dlaczego akurat mnie się to przydarzyło. Tylu jest innych i na pewno gorszych, a Pan Bóg się na mnie uwziął! I mam wciąż pod górkę w moim życiu. A wydawało mi się, że skoro jestem wierzący, skoro do kościoła chodzę, to nic złego nie powinno mnie spotkać!

 

Tak żaliła się pewna babcia, której 17-letnia wnuczka zginęła w wypadku: A przecież codziennie modliłam się za swoich bliskich, aby im nic złego się nie stało… To jak to jest?

 

 

Czy to już wszystkie możliwe odpowiedzi? Na pewno nie, bo każdy z nas może coś innego odpowiedzieć.

 

Andrzej i Jan poszli i pozostali u Jezusa, widzieli Jego mieszkanie, pewnie podwórko, może sąsiadów, zapewne rozmawiali i jedli. Być u Jezusa… Co wtedy zauważyli? Tego nie wiemy, ale musiały to być przeżycia tak dalece intymne, mocne, że później Andrzej woła do Piotra: Znaleźliśmy Mesjasza! A św. Jan nawet godzinę spotkania zapamiętał.

 

 

Czy to jest jedyna możliwość i sposób postępowania? Niewątpliwie nie.

 

Czy nie jest tak, że chodzę za Jezusem i chodzę, ale jakoś tak bez przekonania, trochę tak na dystans, od czasu do czasu przybliżając się nieco, ale gdy pada konkretna propozycja – Chodź i zobacz! – uciekam! Dlaczego tak jest? Być może obawiamy się, że On za dużo będzie od nas wymagał. Być może ktoś nam już nagadał, że nie warto zadawać się z tym Nieznajomym, bo on potem chce stać się domownikiem. Mało tego, zaprasza nas do swojego domu na wieczność!

 

 

Możemy też odwrócić sytuację. Wyobraź sobie, że Jezus przyszedł i zapytał: Gdzie mieszkasz? Czy odpowiedziałbyś mu zaproszeniem? Chodź, zobacz! A może byś szybciutko pomyślał, ile w twoim domu nieporządku i raczej byś Mu powiedział, żeby przyszedł potem.

 

 

Wciąż winno nas niepokoić to pytanie: Czego szukam, idąc za Jezusem?

 

Po spotkaniu Jezusa historia życia Andrzeja i Jana, a także Piotra już nie będzie taka sama jak przedtem. Zaczyna się ich wielka przygoda, gdzie nie zabraknie cudów, pięknych doświadczeń, ale i krzyża, cierpień, a w końcu oddania życia męczeńską śmiercią.

 

Dzisiejszą niedzielę przeżywamy jako Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy. Doskonale wiemy, jak wielu ludzi dziś przemieszcza się po świecie w poszukiwaniu lepszego, czasem tylko łatwiejszego życia. W takim kontekście kilka lat temu pisał papież Benedykt XVI w orędziu na ten dzień:

Znamienne dla naszych czasów są próby usunięcia Boga i nauczania Kościoła z horyzontu życia, podczas gdy szerzą się zwątpienie, sceptycyzm i obojętność, usiłujące nawet wyeliminować wszelkie przejawy społeczne i symboliczne wiary chrześcijańskiej. W takiej sytuacji migranci, którzy poznali Chrystusa i Go przyjęli, nierzadko skłonni są nie uznawać Go już za ważnego w ich życiu, zagubić sens wiary, nie uważać się już za część Kościoła i często prowadzą życie, w którym nie ma już Chrystusa i Jego Ewangelii.

 

Czyż nie jest tak z wieloma naszymi rodakami gdzieś tam na Wyspach Brytyjskich, w Italii, w Hiszpanii czy gdziekolwiek indziej? Czasem jeszcze przyjeżdżając tu do rodziców – dla świętego spokoju idą do kościoła, ale tam prowadzą życie zupełnie pogańskie.

 

Ich i nas wciąż pyta Jezus – Czego szukacie?

 

 

 

 

Duszpasterz w Parafii św. Józefa i Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy
w Toruniu (Toruń – Bielany)

o. Marian Krakowski CSsR

 

 

 

 

 

 

AKTUALNOŚCI

„Dla Boga nie ma obcych”. Ulicami polskich miast po raz kolejny przeszedł Orszak Trzech Króli [FOTOGALERIA]

 Kamil Szumotalski i Dorota Szumotalska | 06/01/2018

Kamil Szumotalski/ALETEIA

Na całym świecie kolorowe marsze wyruszyły ulicami ponad 644 miast w Polsce i 16 na całym świecie. Fundacja Orszak Trzech Króli już po raz dziesiąty zorganizowała orszaki w Uroczystość Objawienia Pańskiego. 

W Warszawie Orszak Trzech Króli rozpoczął się od modlitwy Anioł Pański poprowadzonej przez ks. kard. Kazimierza Nycza, a następnie wyruszył Krakowskim Przedmieściem aż do Placu Piłsudskiego. Orszak otwierał pochód trzech królów, przedstawiających symbolicznie władców trzech kontynentów – Azji, Afryki i Europy. Uroczystość Objawienia Pańskiego upamiętnia oddanie hołdu Jezusowi przez mędrców, których tradycja nazwała królami.

Czytaj także: Czy Trzech Króli na pewno było trzech? I czy mieli na imię Kacper, Melchior i Baltazar?

Za królami podążyli ich poddani, w których wcieliły się dzieci ze szkół zaangażowanych w to wydarzenie, przebrane w kolorowe stroje. Marsz mijał platformy, na których aktorzy odgrywali jasełka. Można było obejrzeć sceny z ogrodu Eden, pałacu Heroda oraz walkę dobra ze złem.

W Orszaku uczestniczyły nie tylko rodziny z małymi dziećmi, ale także wiele osób starszych, czy studentów:

– Na orszaku jestem drugi raz. W tym roku są duże lepsze warunki pogodowe, więc mam nadzieję, że uda mi się zostać na śpiewaniu kolęd. Idę w Orszaku, ponieważ uważam, że jest to bardzo dobra inicjatywa, która jest pewną formą publicznej deklaracji swojej wiary – powiedział nam Kryspin, student pierwszego roku jeden z warszawskich uczelni.

Czytaj także: Nie tylko kreda. Znacie tradycję palenia kadzidła w domach na Trzech Króli?

 

„Bóg jest dla wszystkich”

Na zakończenie Orszaku miało miejsce oddanie pokłonu Jezusowi przez trzech królów, a następnie przez wszystkich zgromadzonych na Placu Piłsudskiego. Tegoroczny Orszak szedł pod hasłem „Bóg jest dla wszystkich”. – Bóg rzeczywiście jest dla wszystkich. Przyszedł zbawić wszystkich ludzi: do grzeszników, ludzi prostych – powiedział ks. kard. Kazimierz Nycz w swoim przemówieniu. – Kościół musi być dla biednych i bogatych, dla swoich i tak zwanych obcych. Dla Boga nie ma obcych, dlatego dla Kościoła też nie powinno być obcych.

Czytaj także: Objawienie Pańskie: To święto tych, którzy poszukują i idą w ciemności. Komentarz do Ewangelii

 

Orszak Trzech Króli to okazja do manifestacji wiary

Jednym z celów Fundacji Orszak Trzech Króli jest promowanie wspólnego świętowania okresu Bożego Narodzenia, co doceniali uczestnicy Orszaku:

– Jesteśmy na Orszaku trzeci raz. Do tej pory nie było żadnej masowej uroczystości, może oprócz Bożego Ciała, kiedy mogliśmy wyjść i cieszyć się wspólnotą i dawać świadectwo o naszej wierze. Kiedy usłyszeliśmy o tej pięknej inicjatywie, to nas poniosło, dlatego tu się pojawiliśmy. Jest to chyba jedyna taka możliwość, żebyśmy masowo mogli pośpiewać kolędy. Mamy tak wielki dorobek w Polsce kolęd, tak przepięknych, tak teologicznie podbudowanych, że szkoda, że my nie korzystamy z tej wielkiej wartości – przyznaje pan Jacek, który uczestniczył w Orszaku wraz z całą rodziną.

– Wydaje się, że coraz mniej rodzin śpiewa w domach, coraz rzadziej przekazuje się młodym pokoleniom teksty kolęd. Więc każde takie spotkanie, gdzie można przypomnieć te kolędy jest bardzo wartościowe –dodała żona, pani Dorota.

Na zakończenie Orszaku uczestnicy zatańczyli poloneza przy melodii kolędy „Bóg się rodzi”.

 

Galeria zdjęć

 

 

 

 

KOŚCIÓŁ

Jak przyjąć księdza po kolędzie? 5 praktycznych wskazówek

 Monika Anna Jałtuszewska | 17/01/2017

EAST NEWS

Kolęda jest idealnym momentem na podzielenie się swoimi troskami. Warto zadać nurtujące nas pytania, otworzyć się, a może także prosić o modlitwę.

Jedni się jej boją, inni wyczekują z niecierpliwością. Z jednej strony jest tematem wielu dowcipów, a z drugiej, naprawdę potrafi odmienić ludzkie życie. Wizyta duszpasterska, zwana potocznie kolędą, być może odbyła się już w Twoim domu w ostatnich dniach. Ale jeśli wciąż jest przed Tobą – ten poradnik pomoże Ci przygotować się do tego niecodziennego wydarzenia.

 

Po co ksiądz przychodzi do mojego domu?

Po pierwsze, warto pamiętać, dlaczego kapłani odwiedzają domy swych parafian. Tę piękną tradycję dokładnie reguluje prawo kanoniczne, które przypomina, że „pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznawać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza w niepokojach i smutku, oraz umacniając ich w Panu, jak również – jeśli w czymś nie domagają – roztropnie ich korygując” (kan. 529 §1).

Parafia nie jest przecież przypadkową zbieraniną ludzi zamieszkujących ten sam obszar – jest wspólnotą. Proboszcz, chcąc dobrze wypełnić swą misję, pragnie poznać ludzi, którym służy codzienną pracą. Kolęda jest ku temu doskonałą okazją.

Czytaj także: Ks. Michał: Dlaczego poszedłem do domu publicznego po kolędzie?

 

Co powinno znaleźć się na stole podczas kolędy?

Przygotowania nie są tu najważniejsze, ale warto coś w tym kierunku zrobić, w końcu ksiądz to w tej sytuacji nasz gość. Polska tradycja przypomina o pięciu elementach: krzyżu, białym obrusie, świecach, wodzie święconej i kropidle. Czy zatem jeśli ich nie masz, nie powinieneś wpuszczać księdza w swe progi? W żadnym wypadku!

Pamiętaj, że w wizycie duszpasterskiej nie chodzi o biały obrus, a o poznanie się i rozmowęWięc nawet jeśli się boisz, Twoje mieszkanie jest w nieładzie, a na stole zamiast białego obrusu spoczywa laptop z odpalonym ostatnim odcinkiem Twojego ulubionego serialu – otwórz drzwi człowiekowi, który przychodzi do Ciebie z Dobrą Nowiną!

 

Jak przebiega kolęda?

Przebieg wizyty zależy w dużej mierze od tego, ile czasu ma ksiądz, a to często zależy od ilości mieszkań, do których danego dnia musi zapukać. Kolęda ma inną specyfikę na wsiach, a inną w dużych miastach, pełnych ogromnych bloków z często zmieniającymi się lokatorami. Z pewnością Twój gość będzie chciał się wspólnie pomodlić i porozmawiać, a także poświęcić Twoje mieszkanie.

Ale to, czy spotkanie będzie krótkie i sztywne, czy może przyniesie piękne owoce, zależy w dużej mierze także od Ciebie! Niewielu wiernych zatrzymuje się po niedzielnej mszy, by porozmawiać z kapłanem. Kolęda jest zaś idealnym momentem na podzielenie się swoimi troskami i wątpliwościami. Warto zadać nurtujące nas pytania, otworzyć się, a może także prosić o modlitwę lub podziękować księdzu za jego służbę. Warto sprawić, by to spotkanie nie było tylko niezręczną formalnością.

Czytaj także: Jak księża zachęcają do przyjęcia kolędy?

 

Nie chodzi o „kopertę”!

Kolęda jest dla duchownych często trudnym okresem. Zwłaszcza w miastach, gdzie nierzadko spotykają się z obojętnością, szyderstwem czy nawet agresją. Pamiętaj, że przyjmujesz u siebie wysłannika Chrystusa. Wykorzystaj to! Poproś o błogosławieństwo domu i rodziny.

Znane są historie osób, które wcale nie chciały przyjmować u siebie księdza, a taka wizyta odmieniła ich życie. Jeśli oddaliłeś się od Kościoła, może to być dla Ciebie szansa na powrót do wspólnoty. Wbrew stereotypom to nie osławiona „koperta”, a nawiązanie relacji z parafianami jest głównym powodem, dla których ubrani na czarno faceci pukają do obcych drzwi.

 

Ksiądz też człowiek. Poznaj go

Pamiętaj, że – wbrew pozorom – ksiądz też jest człowiekiem. W czasach, gdy wiele godzin w ciągu dnia potrafimy spędzić przyklejeni do ekranu smartfona, perspektywa rozmowy z nieznanym nam bliżej człowiekiem  – i to w naszym własnym domu! – coraz częściej budzi strach lub zniechęcenie.

Jednak zamykając swoje drzwi, zamykamy się nie tylko na drugiego człowieka, ale także na łaskę płynącą z takiego spotkania. Więc jeśli na samą myśl o wizycie duszpasterskiej dostajesz drgawek, tym szerzej i szczerzej warto, byś otworzył swoje drzwi i swoje serce.

może Bóg przyjdzie do Ciebie właśnie za pośrednictwem tego faceta w czerni?