10.12. – 2.Niedziela Adwentu

 

Jutro,13.12.- w całej Polsce, dzień modlitw za ofiary stanu wojennego

 

autor: fot.zdjęcie ilustracyjne w Polityce.pl

wPolityce.pl

autor: fot.zdjęcie ilustracyjne w Polityce.pl

Modlitwa za osoby represjonowane i ofiary stanu wojennego oraz zapalenie wieczorem w oknie symbolicznej świecy będą 13 grudnia już po raz kolejny wyrazem pamięci o tamtych wydarzeniach.

W dzień modlitw za ofiary stanu wojennego Polacy wspominają osoby represjonowane w tamtym czasie. Uczestniczą w Mszach św., składają kwiaty i zapalają znicze w miejscach związanych z wydarzeniami sprzed 36 lat.

Jak co roku do włączenia się w akcję społeczno-edukacyjną “Ofiarom stanu wojennego. Zapal światło Wolności” zachęca Instytut Pamięci Narodowej. Akcja odbędzie się 13 grudnia pod patronatem honorowym prezydenta RP Andrzeja Dudy, a udział w niej weźmie wielu polityków i tysiące Polaków, którzy zechcą o 19.30 zapalić w oknie świecę, by upamiętnić tych, którzy z powodu represji stanu wojennego nie doczekali wolnej Polski. Udział w akcji zadeklarowali m.in. Nuncjusz Apostolski w Polsce i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Kampania “Zapal Światło Wolności” nawiązuje do gestu solidarności, jaki wobec Polaków w Wigilię Bożego Narodzenia 1981 r. wykonało wielu mieszkańców Zachodu. Na znak jedności z rodakami świecę w oknie Pałacu Apostolskiego w Watykanie zapalił św. Jan Paweł II, a wezwał do tego również ówczesny prezydent USA Ronald Reagan.

IPN przypomina także jak zawsze, że 13 grudnia nie można zapomnieć o tych kapłanach, którzy w okresie PRL, a szczególnie w stanie wojennym, upominali się o prawo Polaków do godnego życia w prawdzie, samostanowienia o swoim losie, wyrażania poglądów i swobody wyznania.

Do tegorocznej akcji, podobnie jak w ubiegłych latach, przyłączyli się hierarchowie Kościoła katolickiego. Symboliczne światło pojawi się w oknie Nuncjatury Apostolskiej, o czym poinformował w liście do prezesa IPN nuncjusz Salvatore Pennacchio. Podobną deklarację złożył abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski i metropolita poznański.

Dzień Pamięci Ofiar Stanu Wojennego to polskie święto o charakterze państwowym. Jest obchodzone 13 grudnia, w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Dzień ten został uchwalony przez aklamację przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej 6 grudnia 2002 r.

Światło wolności za ofiary stanu wojennego można także zapalić wirtualnie na stronie swiatlowolnosci.ipn.gov.pl 

ann/KAI

 

 

 

 

 

 

Rachunek dla dorosłego               

Jak daleko odszedłeś

od prostego kubka z jednym uchem

od starego stołu ze zwykła ceratą

od wzruszenia nie na niby

od podziwu nad swiatem

od matki która patrzyła w oczy żebys nie kłamał

od pacierza

od Polski z raną

 

ty stary koniu

                                                       ( z wiersza ks.Jana Twardowskiego)

 

 

 

 

                              MSZE NIEDZIELNE W NASZEJ PARAFII

9.12. SOBOTA       

    17.00 – ZWOLLE –   W INTENCJI WSZYSTKICH PARAFIAN

     20.00 – TIEL       –    PODZ. ZA POMYSLNĄ OPERACJĘ I POZYTYWNE ZAK. 

                                     I ETAPU STUDIÓW PRZEZ SYNA.

10.12. NIEDZIELA

    9.30 ARNHEM :       + JÓZEF BALICZEK (17.R.+)

  12.30 UTRECHT :      30 ROCZN. ŚLUBU BERNADETY I HENRYKA

  16.30  WEERSELO:  + JÓZEF SŁAWIK

  20.00 PUTTEN  :       + ANDRZEJ BASAMANOWICZ

 

14.12. CZWARTEK 19.00, LUNTEREN -MSZA SW.

15.12.PIĄTEK 19.00 UTRECHT : ++HELENA,ANDRZEJ CHMIELEWSKI

        UWAGA:PO MSZY SW. ,DWÓCH KSIĘZY SPOWIADA WSZYSTKICH CHĘTNYCH TAK DŁUGO,JAK BĘDZIE TO POTRZEBNE- NAWET DO PÓŁNOCY.

SKORZYSTAJMY Z OKAZJI DO PRZEDŚWIATECZNEJ SPOWIEDZI SWIETEJ !!!

16.12. SOBOTA 

        17.00 NIJMEGEN

        20.00 TIEL : + IRENA KRZYWOŃ(1 MIESIAC PO +)

    

       

 

 

 

 

                  PORZĄDEK ŚWIATECZNY W NASZEJ PARAFII

23.GRUDNIA,SOBOTA.

ARNHEM   17.30 – 19.00 –  MAŁA KAPLICA POLSKA NA PIĘTRZE,PRZY KOŚCIELE SW.MARCINA:  DEKOROWANIE POLSKIEJ SZOPKI

ORAZ OKAZJA DO PRZEDŚWIĄTECZNEJ SPOWIEDZI

TIEL : 19.30 SPOWIEDŹ I MSZA SW. PO NIEJ C.D.SPOWIEDZI

24.GRUDNIA, 4.NIEDZIELA ADWENTU

   ARNHEM: SPOWIEDŹ OD 8.30.    MSZA ADWENTOWA O GODZ. 9.30

  UTRECHT :SPOWIEDŻ OD 12.00 MSZA ADWENTOWA O GODZ.12.30

     PO NIEJ – SPOWIEDŹ DLA WSZYSTKICH CHETNYCH…

UWAGA; NIE MA W TYM DNIU POPOŁUDNIOWYCH MSZY W WEERSELO

ANI TEŻ WIECZORNEJ MSZY SW. W PUTTEN !!!

            BOŻONARODZENIOWA, POLSKA  PASTERKA W ARNHEM O 22.00

                     ( W DUZYM KOŚCIELE -STEENSTRAAT 7 )

          25.GRUDNIA-  DZIEŃ BOŻEGO NARODZENIA-PONIEDZIAŁEK

  9.30 – ARNHEM       12.30  UTRECHT    16.30 WEERSELO  20.00 PUTTEN

 

        26.12. – DRUGI DZIEŃ BOŻEGO NARODZENIA- WTOREK

                 9.30 – ARNHEM      12.30 – UTRECHT

 

                         I JESZCZE kilka ogłoszeń dodatkowych:

 

         .Od  6. stycznia 2018 r. nastąpi zmiana w grafiku odprawianych Mszy swiętych:

    A/ w kaądą sobotę Msza w Tiel zamiast  20.00 – będzie  o godz. 19.00

         ( od 6.01. 2018 rozpoczynając)

    B/  kończymy odprawianie Mszy w WEERSELO i przenosimy sie,do koscioła ONZE LIEVE VROUVEKERK 7557 GC HENGELO.Sint Janstraat. 

    Msze bedą odprawiane o godz. 16.00( od 7.01. 2018 rozpoczynając)

   C/  w kazda niedzielę Msza św. w Putten zamiast  o 20.- będzie o godz. 19.00

( 0d 7.01. rozpoczynajac)

 

II Niedziela Adwentu

 

 

 

 

CZYTANIA

 

 

Drogi ludzkie i Boże…

 

Bob Dylan śpiewał swego czasu o drogach wypełniających życie ludzkie: Przez ile dróg musi przejść każdy z nas Również dla Franka Sinatry życie polega na przemierzaniu różnych dróg, o czym śpiewa w swojej piosence My way. Ale nie tylko my poruszamy się po drogach. Drogi potrzebne są również po to, aby inni mogli dotrzeć do nas. Gdyby nie było dróg, nie moglibyśmy spotykać się z innymi.

 

Zdarza się jednak, że drogi nie ułatwiają nam kontaktów, gdy są zasypane, nieprzejezdne, niedokończone. W jednym z miast europejskich zbudowano drogę kończącą się wiaduktem, z którego nie ma zjazdu… Są drogi systematycznie zalewane wodą i błotne, które w porze deszczowej zamieniają się w rwące koryto rzeki. Trzeba wtedy czekać kilka dni, by można było z nich skorzystać. Są drogi niebezpieczne, z których samochody wypadają na zakrętach albo staczają się w przepaści. Dlatego trzeba dbać o drogi, budować nowe i remontować stare.

 

 

Z naszych ludzkich dróg, po których się poruszamy, korzysta także Bóg, aby wyjść człowiekowi na spotkanie. Ojciec niebieski posyła na świat swojego Syna, który staje się człowiekiem, aby poruszając się ziemskimi drogami, zbliżyć się do ludzi słabych, cierpiących, żyjących w nędzy i niepewności, zranionych i pogardzanych.

 

Również dzisiaj Jego pragnieniem jest nawiązać kontakt z człowiekiem, podnieść go i przeprowadzić z królestwa zła do królestwa Bożego, od panowania grzechu i śmierci do panowania miłości i życia. Bóg wciąż na nowo wychodzi człowiekowi na spotkanie, aby obdarować go swoją mocą i prawdziwym, bo nieprzemijającym szczęściem. Dlatego wołają prorocy:

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego!

 

 

Co trzeba dzisiaj uczynić, aby Bóg mógł dotrzeć do człowieka ze swoim zbawieniem, to znaczy by mógł go dotknąć swoją miłością i przemienić jego serce? Co trzeba usunąć z ludzkich dróg, aby uczynić je „przejezdnymi” dla Boga?

 

Nie wolno pławić się myśleniu nihilistycznym, jak muzyk Kurt Cobain, który śpiewał:Nienawidzę siebie i chcę umrzeć. Niestety, słowa piosenki stały się faktem – odebrał sobie życie, gdyż odrzucał istnienie Boga i nie mógł znieść dalszego trwania w pustce.

Trzeba porzucić samolubstwo, które każe człowiekowi pożądać więcej niż to, co do niego należy. Dlatego egoista oszukuje, kradnie, zabija, aby przywłaszczyć sobie cudzą własność. Wtedy też ludzie cierpią z powodu krzywd, a w ich oczach pojawiają się łzy.

Podobnie dzieje się, gdy ktoś koncentruje się na gromadzeniu rzeczy materialnych i chce wzbogacić się za wszelką cenę. Nagle taki człowiek odkrywa, że choć zdobył już bardzo wiele, to jednak nie ma niczego, dla czego warto byłoby żyć.

 

 

Zbliża się Boże Narodzenie. Jeśli nie przygotujemy drogi dla Pana, nie będzie radości spotkania ze Zbawicielem. Jak to zrobić? Wystarczy wziąć przykład z proroka Jana, który nie tylko wzywa do przygotowania dróg dla Pana, ale sam je prostuje i wyczekuje na spotkanie z Synem Bożym. Jan nie jest przywiązany do rzeczy materialnych. Nie mieszka w pałacu i nie jest odziany w miękkie szaty. Ma ubranie z sieci wielbłądziej i żywi się szarańczą oraz dzikim miodem. Nie jest skupiony na sobie, ale na Panu, który przychodzi i którego pragnie spotkać. Patrzy na rzeczywistość z Bożej perspektywy i wzywa innych do nawrócenia, czyli do zmiany myślenia o swoim życiu i świecie.

 

Kto się nawraca i przyjmuje postawę Jana, jest przygotowany na spotkanie Pana przychodzącego na ziemię. Tak było w przypadku pewnego biznesmena, który pracował po kilkanaście godzin dziennie, zabiegając o rozwój swojej firmy. Nagle zaczął pytać się, jaki to ma sens i po co tyle wysiłku. Pojawiło się zmęczenie ciągłą gonitwą za tym, by pomnażać kapitał i pracownikom zapewnić godziwe wynagrodzenie. Przedsiębiorca doszedł do wniosku, że sam odpoczynek nie wystarczy i że musi coś zmienić. Najpierw więc przygląda się sobie, aby zobaczyć, co jest dla niego ważne i czym się kieruje. Wtedy odkrywa, że w głębi duszy pragnie innego życia. Wśród jego znajomych są ludzie, którzy imponują mu spokojem i dobrocią. Idzie za ich radą. Przerywa tę swoją nieustanną bieganinę, zostawia wszystko i udaje się na rekolekcje. Odtąd zaczyna regularnie modlić się, uczestniczyć w Eucharystii, adorować Najświętszy Sakrament i czytać Pismo Święte. Nareszcie czuje się szczęśliwy. A dlaczego? Bo spotkał Boga i stale przebywa w Jego obecności.

 

 

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! To słowa skierowane dzisiaj do każdego z nas. Usuńmy zatem z naszego życia to, co tarasuje drogi prowadzące do naszych serc, by Bóg mógł nam objawić swoją chwałę i moc! Nie pogrążajmy się w pustce! Nie podsycajmy egoizmu i nie gońmy szaleńczo za rzeczami materialnymi! Niech nasze myśli i serca zwrócą się ku Bogu, który pragnie zamieszkać pośród nas i obdarzyć nas szczęściem!

 

 

 

 

Profesor doktor habilitowany, wykładowca na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie
oraz w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów w Tuchowie – Elbląg.

o. Ryszard Hajduk CSsR
 

 

 

 

                        

 

 

              

Ewelina Gładysz

Zanim rzucimy kamieniem w Boże Narodzenie

Profeto

 

fot. Aaron Burden | Unsplash (cc)


 

Od listopada narzekamy

Narzekamy, że istota Bożego Narodzenia z roku na rok umyka co raz bardziej. Przygniata ją ta straszna, okrutna i wszechobecna komercja. Do tego wszystkiego mamy do czynienia z nią – ohydną laickością, która przejawia się choćby w tym, że niektórzy mają wątpliwą odwagę mówić: Idą święta. Nasze wrażliwe sumienia krzyczą wtedy: Jakie święta? Święta choinki? Zielonego drzewka? Gwiazdora? Imieniny człowieka z dużym brzuchem i brodą, tego w czerwonych rajtuzach?

 

W tym samym duchu oburzamy się na kartki świąteczne, o ile ktoś je jeszcze wysyła. Że takie nienabożne, że nie ma na nich sianka, żłóbka, małej Dzieciny. 

 

Pod względem pobożności lustrujemy ozdoby świąteczne. Prześwietlamy pamiątkowe pudła po rodzicach, by wyeliminować wszystko, co odznacza się stylem amerykańskim, rosyjskim, a niestety – bywa, że i skandynawskim.

 

Od listopada narzekamy, że sklepy mamią nas wizją prezentów, a w głównych wydaniach wiadomości podają, ile w tym roku statystyczny Polak wyda na całość: karpia, pierogi i kapcie dla teściowej. Myślimy wtedy: ja? Nigdy! Widzimy, że świat skupia się na tym, by mieć, a nie być, by kupić sianko, a nie, by po bożemu, stanąć przy żłobie.

Zacznijmy od prostej rzeczy

 

W swoich utyskiwaniach idziemy dalej i naprawdę niektóre sądy-osądy, choć trudno w to uwierzyć, wygłaszają kobiety. I tak: kiedyś to wszystko trzeba było samemu ugotować: i pierogi, i uszka, i barszcz, i zupę grzybową! Kto to widział ciasto na święta kupować? Mak się mleło, a dziś z w puszce przynosi?!

 

Do lasu się też szło, choinkę wycinało… Ale dziś wycinanie drzew to w ogóle drażliwy temat. 

W każdym razie wieniec się robiło z przydomowych gałęzi, też samemu! Nic nie słychać na ten temat, by ktoś sobie sam wosk wypalał do świec w tym wieńcu, ale kto wie…

 

Tyle, na dobry początek. Pewnie każdy z nas ma całą listę spraw okołobożonarodzeniowych, na które kręci nosem. W tych przestrzeniach są nasze ciotki i babcie, które każdego roku zadają te same pytania i wygłaszają te same mądrości, stryjowie, którzy milczą lub znacząco kiwają głowy. 

 

Od kilku dni Adwent. Może zanim w niego wbiegniemy, zanim zrzuci nas z kanapy, przemieni nasze życie, wywróci wszystko do góry nogami, przypomnijmy sobie to, na co narzekamy każdego roku i spróbujmy czas jęczenia i osądzania zmienić na czas radosnego oczekiwania.

 

Zacznijmy od prostej rzeczy. Jeśli jest na przykład poniedziałek, pada i nie jest to biel śniegu, a brud deszczu, dalej: nasze dzieci nie dają za wygraną, jęczą, że tablet, że tylko chwilę, posuwają się nawet do stwierdzeń przesprytnych i twierdzą, że będą się dzielić, i my wtedy już wiemy, że nic z tego, to… zaprośmy ich do wspólnego robienia pierniczków. I co z tego, że jest listopad? Pierniczki do świąt albo będą najbardziej miękkie na świecie, albo zwyczajnie zjedzone. 

Święta nie muszą być straszne

 

Rada kolejna. Jeśli podoba nam się kartka bez żłobka, kupmy! Śmiało. To, że w ogóle ją wyślemy, już zbuduje komuś tak klimat, że ho, ho! Kto dziś wysyła kartki? Więc każdy, bez wątpienia każdy, będzie zachwycony. Może ważniejsze od tego żłóbka, sianka i gwiazdy Betlejemskiej, będzie to, co w tych życzeniach prześlemy – ta cała masa dobrych i ważnych słów?!

 

Zakupy. Trudny temat. Nie sposób się nie denerwować na masę tandety owiniętej w tysiące kilogramów plastiku. Atakuje nas z każdej witryny. Nie sposób przejść przez ulicę i nie zostać obrzuconym tym marketingowym błotem. Skuteczną bronią wydaje się w tym miejscu dobry plan. Kawałek kartki papieru, długopis lub aplikacja w telefonie. Musimy mieć plan. Na początku listopada najpóźniej. Robimy listę, zwyczajną, możemy ją nazwać całkiem roboczo  „co i komu”. Bezwarunkowo trzymamy się tej listy do końca. Nie ufamy gazetkom, promocjom, czarnym piątkom i białym poniedziałkom. 

 

(Na marginesie. Była sobie kiedyś dziewczyna. Dawno temu. Robiła prezenty dla bliskich przez cały rok. Wyjeżdżała na wakacje, bach prezent dla taty znad morza, przechodziła koło małej galeryjki, bach piękna, mała graficzka dla cioci Zdzisi. Ta dziewczyna wzbudzała podziw wśród bliskich i dalszych znajomych. Boże Narodzenie nie było dla niej straszne.)

 

Lepienie pierogów. Wiadomo, oczywistym i niepodważalnym jest fakt, że nikt nie robi takich jak nasza mama. Ale załóżmy, że nasza mama już ogląda nas z góry, babcia podobnie, a my w Wigilię w pracy do 17.00. Oczywiście, że pamiętamy, że nasza mama i nasza babcia miały tak samo, albo i jeszcze gorzej, ale nie poddawały się – lepiły. Ogłaszamy dziś wszem i wobec: my nie musimy. I z tego spowiadać się nie trzeba (prawdopodobnie). 

 

Idą święta… Bożego Narodzenia

 

Oczywiście, że karuzela na jarmarku bożonarodzeniowym nie ma z nimi nic wspólnego, podobnie jak renifer na wrocławskim rynku, który oznajmia swoim reniferowym głosem: Rozejrzyj się. Uśmiechnij! Ale…

 

Nie dajmy sobie zatruć serca na samym starcie narzekaniem. Rozejrzyjmy się, uśmiechnijmy. Głośmy tak jak nas wychowano, tak jak chcemy wychować nasze dzieci: Jezus się urodził. Całkiem dobra jest ta opowieść. Przyznajmy. Bo i był żłób, i zimno, i ucieczka w tle, i wielka radość. Ta historia broni się sama. Ważne, byśmy chcieli ją opowiedzieć. Czas start. 

 

Ewelina Gładysz

profeto.pl | 28 listopada 2017