10.05.- Wniebowstąpienie Pańskie

 

 

 

 

10.05. CZWARTEK – WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE – ŚWIĘTO

        ARNHEM .    9.30:

        UTRECHT :  12.30

MSZE POPRZEDZONE WSPOLNYM SPIEWEM LITANII DO MATKI BOŻEJ LORETAŃSKIEJ

 

1./  26.05.sobota -pielgrzymka autobusowa z naszej parafii do Banneux( Belgia).Pielgrzymka dzieci I -Komunijnych i nich rodzin ,z parafii polskich w Niemczech i Holandii.Okazja do modlitwy w miejscu objawień Matki Bozej w 1933 roku.Dzieci – 15 euro, dorosli 25 euro ( to koszt przejazdu autobusem).Prosimy o zapisy po Mszach w naszych kosciołach.  Mogą także jechać na tę pielgrzymkę inni parafianie( Pani Lidia Spies zamówiła autokar piętrowy, na 80 osób)

PROGRAM:

7.00 – autobus pod kosciolem św. Rafała w Utrechcie.Odjazd – 7.30. O godz. 8.00- carpool pod Arnhem.O godz. 11.00 – Msza świeta w Banneux(Belgia)

2 .REAKTYWACJA BRACTWA ŻYWEGO RÓŻAŃCA w naszej parafii:

Bractwo Żywego Różańca powstało w 1826 roku w Lyonie (Francja). Dzisiaj w całym świecie liczy ponad 9 milionów członków. Ma ono na celu ożywienie różańca, zebranie pod jego sztandarem jak najwięcej ludzi.  Do tego, aby powstało Bractwo potrzebne jest 20 osób. Tworzą one tak zwaną Różę. Każdy członek Róży jest zobowiązany do codziennego odmawiania jednej dziesiątki różańca i rozważania jednej tajemnicy w ciągu miesiąca. Zazwyczaj raz na miesiąc członkowie wymieniają się tajemnicami ( w 1.sobotę lub niedzielę każdego miesiąca) Tak wspólnie modli się 20 osób, a więc codziennie odmówiony jest cały różaniec i rozważane są wszystkie tajemnice. Wszystkich członków Róży dotyczy taka sama zasługa, jakby odmówili cały różaniec. Nieodmówienie tajemnicy nie oznacza grzechu, a utratę zasługi. Celem Bractwa Żywego Różańca jest wspieranie modlitwą, ofiarą duchową i materialną misyjnych działań Kościoła. †

Ważne jest, aby jak najwięcej ludzi wierzących należało do Żywego Różańca, aby przez codzienną modlitwę różańcową zmieniać siebie i świat na lepsze. Zachęcam do tego, aby w naszych ośrodkach zgłosiły sie osoby chcące utworzyć grupy różańcowe.

Chętni proszeni o kontakt:

                                                         zywyrozaniecnl@gmail.com

                                        lub      :     czemarek @onet.eu

 

 

 

 

 

 

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego 

 

 

 

 

CZYTANIA

 

 

 

Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi
i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły
 (Mk 16,20)

 

 

Okres Wielkanocny, który jako część roku liturgicznego, powoli dobiega końca, to przeżywanie na nowo radości zmartwychwstania, ale jest to również okres katechezy paschalnej. Wsłuchaliśmy się w tę katechezę, która prawie dwa tysiące lat temu rozbrzmiewała w uszach i w sercach pierwszych chrześcijan. To ona stanowiła podstawy ich chrześcijańskiego powołania, ich uczestnictwa w życiu Kościoła, ich misyjnej działalności, jak i ich obecności w społeczeństwie, które patrzyło na nich – raz z podziwem, innym razem z pogardą albo wręcz z nienawiścią.

 

Również i dzisiejszy świat, dzisiejsze społeczeństwo ma podobne nastawienie. Jedni patrzą na chrześcijan i na Kościół z podziwem, inni jako na grupę społeczną o charakterze religijnym, jeszcze inni widzą w chrześcijanach wrogów postępu stających po stronie przestarzałych, a nie współczesnych idei.

 

 

Jakże nie łatwo jest w takim świecie zachować tożsamość. Jakże łatwo jest poddać się myśli, że wszystko jest płynne, albo popaść w duchowość światową, kryjącą się za pozorami religijności, a nawet miłości Kościoła, polegającą na szukaniu chwały ludzkiej i osobistych korzyści zamiast chwały Pańskiej (por. EG, 93). Dlatego tak ważnym jest dla nas przeżyć ten liturgiczny czas paschalnej katechezy. Bo to właśnie ona pozwala nam na odnowienie w nas dzisiaj tego, czym powinniśmy być jako chrześcijanie, jako Kościół, jako aktywna i żywa część społeczności i narodu. Jeszcze raz przypomina nam ona, że fundamentem naszej wiary i naszego społecznego zaangażowania jest Chrystus w tajemnicy swej mesjańskiej działalności, swej zbawczej męki, swego chwalebnego zmartwychwstania i wniebowstąpienia, jak to usłyszeliśmy w dzisiejszych czytaniach.

 

W tej właśnie perspektywie spójrzmy na dzisiejszą uroczystość, która zachęca nas, byśmy radowali się w Panu, bo Jego wniebowstąpienie jest nadzieją naszego uczestnictwa w tej tajemnicy. Ale zanim w pełni dostąpimy tej łaski, czas, którym dysponujemy dziś, powinien być naznaczony pewnymi aspektami chrześcijańskiego życia. Należą do nich: wsłuchanie się w słowo Boże, modlitwa i powołanie do misji w świecie.

 

 

Św. Łukasz w drugiej części swego dzieła, to znaczy w Dziejach Apostolskich, wyraźnie pisze, iż po swoim zmartwychwstaniu Chrystus przez czterdzieści dni ukazywał się swoim uczniom i mówił im o królestwie Bożym. Jakże oni tego potrzebowali. Dopiero w kontekście spotkania z Chrystusem zmartwychwstałym zrozumieli w pełni istotę tego królestwa. Zrozumieli, że Jezusowi nie chodziło o władzę, ani o potęgę, ani o bogactwa, tak pożądane przez „władców” tego świata. Ich pojęcie królestwa zostało – można by powiedzieć – zniweczone, ukrzyżowane i pogrzebane. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela… (Łk 24, 21). Potrzeba im było tamtych spotkań z Chrystusem zmartwychwstałym i owych czterdziestodniowych paschalnych rekolekcji, aby się duchowo, racjonalnie i teologiczne odnowić i pogłębić. Potrzebowali tego paschalnego doświadczenia, aby mogli z odwagą dostosować się do nowej rzeczywistości, w której przyszło im żyć i działać.

 

Drugi ważny element, który stał się częścią paschalnego życia uczniów, to oczekiwanie w modlitwie na dar Ducha Świętego. Chrystus nie pozostawił ich bez opieki. Nie zostali sami. Obiecał im swojego Ducha mocy i pocieszenia, aby byli Jego świadkami. Św. Augustyn z okazji święta wniebowstąpienia głosił: „Syn Boży, tak jak nie opuścił niebios, gdy zeszedł na ziemię, również i nas nie pozostawił samych sobie, gdy na nowo wstąpił do nieba”. Dlatego jako wspólnota wiary, posłuszni wskazaniom Pana, gromadzą się, aby sprawować Eucharystię, pamiątkę paschalnych i zbawczych dzieł Chrystusa.

 

W końcu owe paschalne spotkanie z Chrystusem nie tylko umocniło ich w wierze i zachęciło do stałej modlitwy w imię Jezusa Chrystusa, ale również pozwoliło im zrozumieć swoje życie jako powołanie do świętości i do misji. Powołanie do świętości, która wyraża a się w konkretny, namacalny sposób bycia i życia wśród innych, naznaczony miłością, dobrocią i solidarnością. Jeden z amerykańskich socjologów i badaczy początków chrześcijaństwa pisał, że do wzrostu chrześcijaństwa przyczyniło się wiele czynników, ale jednym z najważniejszych była chrześcijańska miłość, pomoc i życzliwość względem bliźnich.

Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach (…). Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne (…). Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie (Dz 2, 42-47).

 

Z całą pewnością trzeba spojrzeć dziś z uwagą na to, co wydarzyło się u początków naszej chrześcijańskiej historii wiary i naszej obecności w historii ludzkości. Z całą pewnością ważne jest też, aby raz jeszcze wsłuchać się z uwagą w historyczny opis tamtych wydarzeń. Właśnie po to, aby z nich czerpać inspirację do naszego chrześcijańskiego bycia i życia w dzisiejszym świecie.

Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi (Dz 1, 8).

Papież Franciszek w Evangelii gaudium naucza, że spotkanie z Chrystusem w sercu Ewangelii pozwala nam poznać wewnętrzną więź między ewangelizacją i promocją człowieka, która powinna z konieczności wyrazić się i umocnić w całej działalności ewangelizacyjnej. Wszyscy chrześcijanie, są wezwani, by troszczyć się o budowę lepszego świata (por. EG, 178, 183). To jest droga do chrześcijańskiej świętości. Wspomina o tym również w najnowszej adhortacji Gaudete et exsultate:

Moim skromnym celem jest przedstawienie po raz kolejny powołania do świętości, próbując ująć je w aktualnym kontekście, z jego zagrożeniami, wyzwaniami i możliwościami. Ponieważ Pan każdego z nas wybrał, «abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem» (GE, 2).

 

Dlatego też naucza papież Franciszek:

Pozwól, by łaska twego chrztu owocowała na drodze świętości. Pozwól, aby wszystko było otwarte na Boga i dlatego wybierz Jego, wybieraj Boga wciąż na nowo. Nie zniechęcaj się, ponieważ masz moc Ducha Świętego do tego, by świętość była możliwa. Ona w głębi jest owocem Ducha Świętego w twoim życiu (GE, 15).

 

 

Uczestnicząc w dzisiejszej uroczystości, przez wstawiennictwo Maryi, która za nami nieustannie oręduje u swego umiłowanego Syna, prośmy, abyśmy wsłuchani w słowa Pana, oddani modlitwie, i aktywni chrześcijańską miłością oczekiwali Jego powtórnego przyjścia w chwale.

Misjonarz z Wiceprowincji Redemptorystów w Bahia (Brazylia),
obecnie wikariusz Parafii Najświętszego Odkupiciela w Damaia – Lizbona (Portugalia)

o. Krzysztof Dworak CSsR

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

kościół

Ks. Henryk Zieliński: Tryumfalny powrót marksizmu10.05.2018, 14:15

zieliński

 

ks henryk zieliński

 

marksizm

 

neomarksizm

 

fatima

 

rosja

Ks. Henryk Zieliński: Tryumfalny powrót marksizmu

2      

Tryumfalny powrót marksizmu nie jest zaskoczeniem. Tak naprawdę ideologia ta nigdy nie zniknęła z politycznej i intelektualnej mapy świata. Jedna czwarta ludzkości żyje w warunkach komunistycznej dyktatury. Marksizm ciągle obowiązuje nie tylko w Korei Północnej i na Kubie, o czym piszemy na s. 38, ale także w najludniejszym kraju świata: Chińskiej Republice Ludowej. Fascynacja marksizmem trwa w wielu krajach Ameryki Południowej i Azji.

 

Europa, jako kolebka marksizmu, też nie uwolniła się od niego w minionym stuleciu choćby na chwilę. Jedyne, co nastąpiło, to transformacja ustrojowa w Polsce i innych państwach bloku wschodniego oraz rozpad sowieckiego imperium. Wcześniej jednak marksizm zdążył się przepoczwarzyć tam, gdzie powstał. Niektórzy zachodni spadkobiercy Marksa już przed II wojną światową, obserwując wprowadzanie tego systemu na sposób leninowski w ZSRR, przewidywali jego nieskuteczność i upadek. Przyczyn upatrywali nie w samej ideologii, ale w za mało radykalnym i za mało inteligentnym wcielaniu jej w życie. Sowieccy marksiści, choć zniszczyli większość tradycyjnych struktur społecznych i ekonomicznych, to po pierwszych deklaracjach i eksperymentach odstąpili od całkowitej likwidacji instytucji państwa i rodziny. Nie zniszczyli także naturalnego podziału na płci, który ma być archetypem wszelkiej niesprawiedliwości i przemocy.

Nowa lewica – bo tak mówili o sobie krytycy sowieckiego marksizmu – głosiła, że prawdziwa rewolucja marksistowska to nie jednorazowy czyn zbrojny, ale długi marsz przez instytucje i gruntowna destrukcja zarówno wszelkich struktur społecznych, jak i samego człowieka w jego naturze i kulturze. Założenia tej rewolucji jeszcze w czasach Mussoliniego głosił we Włoszech Antonio Gramsci, a w Niemczech przedstawiciele tzw. szkoły frankfurckiej z Maxem Horkheimerem i Theodorem Adornem na czele. Pod rządami NSDAP szkoła frankfurcka została zamknięta, a jej przedstawiciele wyemigrowali do USA, gdzie formowali tamtejsze elity. Po wojnie wrócili do RFN i z namaszczeniem zachodnich mocarstw stali się guru denazyfikacji. Wypracowali tzw. teorię krytyczną – nie tylko wobec zachodniego kapitalizmu i sowieckiego komunizmu, ale wobec wszystkich tradycyjnych struktur i wartości. Rewolucja społeczna została powiązana z rewolucją seksualną i kulturową. Wybuchła w latach 1967-68. Jej siłą, wobec słabości klasycznego proletariatu, były środowiska akademickie i młodzieżowe. Towarzyszyła jej fascynacja poglądami m.in. „Che” Guevary i Mao Zedunga.

Środowiska nowej lewicy nie stroniły, wbrew pozorom, od fizycznej przemocy i terroru. Włoscy neomarksiści mieli swoje Czerwone Brygady, francuscy – Akcję Bezpośrednią, niemieccy zaś… Frakcję Czerwonej Armii. Oficjalnie zaprzestały one swojej działalności dopiero w latach 80. ubiegłego wieku. Z jednej strony od sierpnia 1980 r. osłabieniu ulegało zaplecze światowej lewicy w Związku Radzieckim i jego satelitach. Z drugiej zaś pokolenie rewolty 1968 r. zaczęło w sposób demokratyczny dochodzić do władzy w USA i w Europie, zarówno w strukturach samorządowych, państwowych, jak i międzynarodowych. Zyskało nowe narzędzia presji na społeczeństwo, rodzinę, kulturę i… Kościół. Dzisiaj dominuje ono nie tylko w Brukseli. W ten nurt wtapia się wypowiedź przewodniczącego Komisji Europejskiej Jeana Claude’a Junckera, który wziął w obronę Karola Marksa z okazji jego 200. urodzin.

W tym świetle nie dziwi, że to władze Chińskiej Republiki Ludowej ofiarowały do niemieckiego Trewiru pięciometrową statuę twórcy marksizmu, a Niemcy nie mieli obiekcji, aby ją uroczyście u siebie przyjąć.

Dla nas marksizm to nie mrzonki bogatej i sytej młodzieży, ale realne doświadczenie krwawej dyktatury. Ideologia marksistowska była uzasadnieniem napaści na Polskę ze Wschodu w roku 1920 i 1939, a potem zniewolenia narodu i Kościoła. Stąd gloryfikacja twórców tej ateistycznej i antyludzkiej ideologii – jak ją określa papież Franciszek – musi budzić niepokój w Kościele i w Polsce. Szczególnie gdy dokonuje się to w państwach i strukturach Unii Europejskiej, do której Polska należy. Nie po to przecież Polacy odrzucili marksizm, żeby wpaść w szpony neomarksizmu.

Sto lat po objawieniach fatimskich widać, że do statecznego zwycięstwa nad czerwonym smokiem droga jest jeszcze daleka.

Ks. Henryk Zieliński

 

Idziemy nr 19 (657), 13 maja 2018 r.

 

 

 

Szokujące postulaty Prymasa Belgii

 

Abp Józef de KeselPAUL VAN WELDEN – WIKIPORTRET.NL / CC-SA 4.0

Kard. De Kesel chce ceremonii religijnej dla związków jednopłciowych i poszanowania dla sposobu, w jaki osoby LGBT przeżywają swoją seksualność. Prymas sąsiedniej Holandii zastanawia się, czy w Kościele nie nastał czas apostazji.

W Belgii nie słabną dyskusje po kontrowersyjnych deklaracjach stołecznego arcybiskupa na temat relacji jednopłciowych, które w sposób jednoznaczny sprzeciwiają się nauczaniu Kościoła i biblijnej antropologii. W ubiegłym tygodniu kard. Jozef De Kesel spotkał się z przedstawicielami flamandzkich środowisk LGBT. Miał im powiedzieć, że Kościół powinien ich bardziej respektować, w tym również sposób, w jaki przeżywają swoją seksualność. Opowiedział się także za ceremonią religijną dla par jednopłciowych, jednakże bez błogosławieństwa czy wymiany obrączek, aby związek taki nie był mylony z małżeństwem. Prymas Belgii zapewnił, że stosunek Kościoła do homoseksualizmu bardzo się zmienił w ostatnich latach. Problemem jest jednak Afryka, Azja, i przede wszystkim niektóre kraje Europy Wschodniej, które nadal pozostają w tyle.

Opinie arcybiskupa Brukseli zostały przytoczone przez jego rozmówców. Podchodzono więc do nich na początku z wielką ostrożnością. Potem jednak rzecznik prasowy brukselskiej archidiecezji, poproszony o komentarz, nie zdementował słów kardynała, a potwierdził jedynie, że postulowana przez niego ceremonia religijna dla par jednopłciowych, które pragną symbolicznego uznania ich związku przez Kościół, nie powinna mieć charakteru błogosławieństwa.

Deklaracje kard. De Kesela zostały przyjęte z wielkim uznaniem przez belgijskie media, które przedstawiają go jako człowieka otwarcia. Katolicki dziennik La Libre Belgique zaznaczył jednak, że nie są to bynajmniej deklaracje rewolucyjne, choć wykraczają poza oficjalne nauczanie Kościoła. Jest to raczej wyraz przemiany, jaka dokonała się w belgijskim katolicyzmie i otwarte potwierdzenie już wcześniej wyrażanych stanowisk.

Zupełnie inaczej zareagował natomiast prymas Holandii. To właśnie w tym kontekście wydał on oświadczenie, w którym odnosi się on zarówno do decyzji niemieckiego episkopatu o interkomunii, jak i do proponowania przez niektórych kardynałów błogosławienia związków homoseksualnych, „co – jak przypomina – stoi w radykalnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła, opartym na Piśmie Świętym”. To właśnie w nawiązaniu do tej sytuacji padają dramatyczne i bezprecedensowe słowa kard. Willema Eijka, który przyznaje, że sytuacja ta przywodzi mu na myśl to, co Katechizm (n. 675) pisze o końcowej próbie, którą ma przejść Kościół przed ostatecznym przyjściem Chrystusa, kiedy to zachwieje się wiara wielu wierzących, a oszukańcza religia da ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy.

1